-
Posts
268 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by tuxman
-
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
tuxman replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
[quote name='kinga']no kurde tuxman a mnieee?????:roll:[/quote] Oj no KINGA - ciebie i Twój cieply aksamitny sluchawkowy glos - w pierwszej kolejności - ja myślę, że listę zaproszonych to na Swan zwale... :evil_lol: Gdzie tam facetom z wyczuciem tematu jak sloń w skladzie porcelany - delikatne kobialki zapraszać? A TZ-ty tez jakieś zjadą (no ja niejako - jako Dorotkowy TZ będę :cool3: ) -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
tuxman replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
Sluchajcie - z tym ogniskiem - to ja myślę, że gdzieś coś w okolicach Swan (coś w pograniczu lasu jeśli odgaduję poprawnie?) - to bylby na wiosne (ale jak już grunt po stopnialym śniegu podeschnie) calkiem nieglupi pomysl! :roll: Piszę się na to obiema dolnymi i górnymi kończynami - i bylbym w stanie zapewnić nawet transport (większej/mniejszej ilości - w zależności od potrzeb :siara: ) browca z bawarii... Wiecie - to w końcu ojczyzna piwa jest jakby nie patrzeć, a gatunków tyle tutaj mają i to takich że... No oczywiście - oni mają tylko browca fajnego... [B][SIZE=3][COLOR=black]BO NIC SIĘ DO POLSKICH: [COLOR=red]dziewczyn[/COLOR], psów, kielbasek i ogniska z opowieściami NIE UMYWA!!![/COLOR][/SIZE][/B] :loveu: :cool3: :ghost_2: PS: Camare też zaprosimy - jak już 4 litery podleczy z wielokrotnego poklucia...:eviltong: :diabloti: :lol: -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
tuxman replied to kinga's topic in Już w nowym domu
hihi Wiecie jak to jest. Ludzie wymyślają imiona w stylu: Hossamazkotynencja Margrabianka z Koziej Wólki! a potem i tak na codzień wolają: Hosia! Cho no tutaj! :evil_lol: Hosma - calkiem calkiem - proszę o więcej! :loveu: Macho - no nie można tego wszak dziewczynce zrobić... No co wy...:razz: -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
tuxman replied to kinga's topic in Już w nowym domu
No to teraz trzymam kciuki żeby wam ten ŁAŃCUSZEK PRZEWOŹNIKÓW nigdzie po drodze się nie sypnąl... Mazossa, Mazka, Hossmazka, Hosma... Choinka - pomóżcie z imieniem... :p Jakoś żeby Mazaka z Hossą polączyć... Chyba że nie wolno nam zmienić jej imienia? Sam nie wiem... -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
tuxman replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
[quote name='swan']Ale my z moim TZem już się zdecydowaliśmy na Hossę. Tylko że Hossa jedzie naprawiać złamane serce Dorothy. I teraz mój TZ trochę ma do mnie żal, bo ona mu się bardzo spodobała. [/quote] Powiedz TZ-owi, że stawiam i zapraszam na browca z najwyższej półki za "odstąpienie" - mi też kudłąta przypadłą do serca... Może być kiedyś w Polsce albo i u nas na Bawarii... Zapraszamy serdecznie! :cool3: -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A co ja mam wam powiedzieć? Do trzech razy sztuka? ... To już trzeci zwierzotowarzysz naszego życia - który odszedł z tego łez padołu, będąc mniej lub bardziej szczęśliwym z nami... *** Pierwszy - to "Misior"... Bobtail jak się patrzy (do tej pory jego http://www.kingram.de/misior_pl.htm zdjęcia wiszą w internecie... - z Polskiej Hodowli! Z Krakowa... Był z nami najdłużej... Bo ponad 5 lat (ze mną - z Dorotą dłużej...). To z nim Wojtek (wet) popełnił błąd... Zmarł krótko po operacji... ALE następstwem Jego - natentychmiast był Bert (jedynak po Bercie - siostrze Misiora) i później dookoptowała Suńka - z jeszcze bardziej poplątaną historią - spośród Bobków Niemieckich pod Ulm trzymanych przez 1,5 roku w piwnicy (pokarm facet im podawał przez okienko piwniczne... Sąsiedzi - NIEMCY - zainteresowali się dopiero wówczas gdy... smród był już zbyt wielki...) Statystyka Boża mówi - 1 zszedł - 2 weszły !!! *** Drugi - "Sgt. Pepper" - przepiękny wałach (siwek - podobny do Hanki) którego - chcąc rozpocząć (a właściwie kontynuować) przygodę Doroty z jeździectwem - odkupiliśmy od niemca Pana Bociera - ze szkólki rekreacyjnej. Koń znudzony życiem i pozbawiony wszelkiej radości z niego... (Box <-> ujeżdżalnia <-> Box). Jako kompletni newbies - postawiliśmy konika w stajni u Bauera... Przetrwał miesiąc... Za namową SUPER KU*%^$&*A SPECJALISTY (od koni pociągowych - dorożkaża jednym słowem) - postawiliśmy w niecały tydzień bez oswajania z CAŁYM stadem na łące... Konia który trawe widział po raz... siódmy w życiu? teraz jestem mądry i to wszystko wiem... 2 dni poźniej (od połączenia na "pałę" ze stadem na łące) z pracy wyrwał mnie rozpaczliwy telefon Doroty... Sierżant Pieprz - kuleje... Przyjedź pomóż... Przyjechałem - tylko po to żeby zawieźć konika do kliniki w Monachium i usłyszeć wyrok śmierci - "staw kolanowy wygląda jakby granat się w nim rozerwał... 0 szans Herrn Ingram..." JA podjąłem decyzję o uśpieniu... ALE następstwem Jego - natentychmiast była Hańcza - wspaniała klacz Wielkopolanka (też siwa! jak dwie kropelki wody...) - również nas potrzebująca - przez 17-to latkę zajechana za młodu - zmuszana do sportu skokowego... (polska a właściwie pokomunistyczna szkoła jazdy która jest li tylko pokomunistyczną wykańczalnią koni i niczym więcej)... A później dookoptował W OSTATNIEJ CHWILI spod noża rzeźnickiego wyrwany Bazar - prześliczny XO (to ten co niuchał się z Mazakiem parę zdjęć wcześniej...). Koń który gryżł i kopał (SKUTECZNIE) wszystko co się ruszało dookoła w zasięgu... Dzięi Dorocie - koleś daje sobie po 1,5 roku pracy nad nim - wyciągać jezor z paszczy i DRAPAĆ tenże (a wtedy przymyka roskosznie oczy... kto nie miał konia ten tego nie zrozumie - przepraszam was...)... Statystyka Boża mówi - 1 zszedł - 2 weszły !!! *** Trzeci - to "Mazak"... Miał być moim psem... :p - ledwo rozpoczęta przygoda i historia... Obudziliśmy nowotwór złośliwy ze snu? Choć TAK KRÓTKO był z anmi szczęsliwy... pojechał do Polski się leczyć! nie udało sie... A już go nie ma... :-( :cry: Dobra... Dorotka w niedzielę/poniedziałek (czas doprawdy nie odgrywa wielkiej roli...) przywiezie... Hossę - (dziękuję wszystkim zaangażowanym z głębi serca...) ALE następstwem Jego - natentychmiast = będzie (daj Boże) Hossa! A co mówi statystyka Boża? Jak narazie - 1 zszedł - 1 wejdzie... No niewiem! Co będzie dalej? .... mnie się nie pytajcie... Działajcie... Pozdrawiam -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mazak dzisiaj trafi na wieczny spoczynek na naszej dzialce w Buczkowicach... Spocznie w nieruszalnej czesci ogrodu, od strony Poludniowej na krancu za strumieniem z pieknym widokiem na cudowne Beskidy... A - jak wszystko się uda - to... :cool1: zresztą poczytajcie same(i): http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=1410566#post1410566 Życie nie znosi próżni... -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jeszcze tylko dziesięć sztuk... :-( I TAKIM go zatrzymajcie proszę w pamięci... -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ciąg dalszy... -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuje za te wszystkie miłe i serdeczne słowa... Dorotek na razie musi sie pozbierać... A poniżej - to co dawno obiecałem i co jak widać musiało dojrzeć. Takiego Mazaka mamy zatrzymać w pamięci! Powstrzymam się od swoich głupkowatych komentarzy tym razem... -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
tuxman replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Słuchajcie... Tak trochę nieśmiało jeszcze... bo i wydarzenia świeże... Dorota mi powiedziała, że jest taka jedna Hossa - i zajrzałem i ... i sam nie wiem... A życie próżni nie znośi i "show must go on"! Co myślicie? Skoro Mazak postanowił obrać inną drogę - i nie chciał być dłużej moim (a właściwie to naszym...) przytulajkiem - to może... może... Hossa? Sam nie wiem... tak tylko cichutko myślę... napiszcie coś...:-( -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Z góry przepraszam faro za nieautoryzowane zamieszczenie jej PM-ki.. Wszystko wszak z chęci serdecznej pomożenia Mazakowi... To nie jest guz - to jest nowotwór złośliwy - to coś rośnie w oczach... Rozumiesz? Diagnoza jest postawiona przez konsylium 3 najlepszych Bielskich lekarzy... Nie śmiem jej wątpić - bo jeden z tych lekarzy (Wojtek) był uczestnikiem przykrych zajść - przez które zmarł nasz pierwszy ukochany Bobek (Misior)... Facet wziął to sobie tak głęboko do serca - oraz to, że po raz kolejny obdarzyliśmy go zaufaniem, że czyni cuda w tej chwili... Byłaby szansa usunięcia nowotworu - ale jest on CHOLERNIE (strasznie) poprzerastany naczyniami krwionośnymi... Co to jest krwotok wewnętrzny - chyba akurat wam tłumaczyć nie muszę... Aktualna wielkość nowotowru - piłka do gry ręcznej - wyobrażasz sobie? Jedyne co jestem sobie w stanie wyrzucać - to to - że wziąłem Mazaka do siebie do domu... Poprzez czułość, ciepło i jedzonko - nowotwór zaczął się zatrważająco szybko rzowijać... Pytanie.... Czy było mu lepiej pozowolić "ŻYĆ" w schronie krakowskim czy dogorzeć w moim domu? Pytanie.... Czy było lepiej pozwolić "ŻYĆ" więźniom obozów koncentracyjnych czy dogorzeć im pod opieką i na wolności poza tymiże? Pan Bóg wie.. Ja conajwyżej mogę domniemywać... :-( -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dorotka przywjedzie z Mazakiem z Polski i z ładunkiem morfinopochodnych środków znieczulających (zastrzyki) na conajmniej miesiąc... -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
kiwi uszy do góry... jesteś tak wszystkiemu winna jak śnieg sprzed 12-tu lat... shirrrapeira ma rację - no może się pomyliła co do jednego... Mazak nie jest naszą własnością - tylko kolejnym członkiem naszej rodziny - a to dużo zmienia (przynajmniej w podejściu i traktowaniu)... A człowiek? A człowiek powiem wam jest "ograniczony" jak by sie nad tym całkiem bez uczuc i emocji zastanowić... Przywiązuje się do zwierząt, które i tak odchodzą i gasną - mimo że sam wobec nich jest wszechwieczny... Wszystko na naszym łęz padole ma swój początek i koniec... Mazakowi dajemy coś - czego być może nigdy do tej pory nie doświadczał. Dajemy mu miłość (ooo tej jest aż nadto ;) ), miejsce na ziemi (swój dom i kąt, gdzie po "męczącym" spacerze można walnąć starymi kośćmi;) ), zainteresowanie, rodzinę, opiekę, ciepło i jedzonko... można jeszcze długo długo wymieniać... A co ON nam daje w zamian? JAKTO CO? CAŁEGO SIEBIE !!! Czy kiedykolwiek ktokolwiek dostał AŻ TYLE od innego człowieka? Jeśli tak - to są to przypadki do policzenia na palcach... jednej ręki... Mazak ma swój dom... bez względu na to czy jest śmiertelnie chory czy nie... Pozdrawiam! (PS. I nie buczeć mi tu - bo wszystko jest w rękach Najwyższego... a jak ktoś w Niego nie wierzy - to już jego problem...) -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Myślę, że się moja najdroższa Połówka udzieli... W każdym bądź razie - niewesoło... Aga - czy można (w miarę możliwości) dowiedzieć się wszystkiego na temat Mazaczka - co się z nim działo w schronie? Punkt po punkcie? Wiesz - i nie chodzi o powrót czy coś takiego - Mazak ma zapewniony u nas byt, bez względu na COKOLWIEK - tyle, że wszelkie dodatkowe informacje mogłyby pomóc w stawianiu diagnozy/leczeniu... Pozdrawiam :roll: -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Witam , witam przeszacowne grono! Co do bąków - to my z Mazakiem mamy na to swoje ... ekhemm... męskie zdanie :oops: Otóż, jest to nad wyraz doskonały stan uduchowienia wyższego, niedostępny rozumowo stanom niższym, a łączącego się wyrazistym przesłaniem niewerbalnym, którego arkana choć z gruntu nie skomplikowane - dla przedstawicieli gatunku ludzkiego stanowią zagadkę nie-do-rozwikłania, z akceptacją przedbytowego stanu jaźni fiskalnie rozszczepionej, której przesłanie o tyle o ile proste - wpada nie tyle w bel lub czerń ale w 16 odcieni szarości - co z pewnością prostym stanem do osiągnięcia nie jest, bo przyznajmy szczerze, nie powstaje ot tak sobie na zawołanie, ale naprawdę w ciszy skupienia i głębokiego namysłu, by rzec wreszcie - w chwili niebywale ulotnej... :cool3: Otóż w skrócie rzecz umując - to wyraz ich oddania i miłości wobec dwunożnych ukochanych... :diabloti: Aaaaaa - co do tych "zarąbanych technologii" - to mamy odcinek kolejny z naszą gwiazdą... ale no właśnie... jedne technologie są tu - inne zostały się tam... Nie ma co mącić... Reżyser powróci - to i kolejne odcinki będą... :cool1: :p -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
The DzinDybry! Hallo hallo! Mówi się? No tym razem nadajemy z Polski... O coś się popsuło... hmmmm... No tak. A to Polska właśnie... Z braku laku tyle na dziś z LASWEGAS - do zobaczenia wkrótce... Pozdrawiam:-o -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Reżyser uchilił rąbka tajemnicy... Okazuje się, że nie zabardzo wiedząc jak wybrnąć z zamieniena psów w konie - postanowił... Fakt uznać za niebyły - czyli stworzyć tzw. Fakt Prasowy! Na poparcie swych słów dodał niżej zamieszczone zdjęcie "Spotkanie na szczycie" (jako preludium do odcinka 3-ciego) oraz niezamierzenie powstałe studium charakterologiczne naszej Gwiazdy: Mazaka The Great! - Niuch, niuch... - Niuch, niuch... - Nie znam Cię... Ktoś ty? - Ja? Mazak a ty ktoś ty i dlaczego masz łeb taki wielki jak cały ja? - Ja Bazar - ale wołają na mnie Pimpi-Pimpi... - Poważnie? - Nie no - żartuję... Bazior na mnie wołają a czasami Baziutek - ale to zależy od stopnia emocjonalnego zaangażowania Dorotki albo Carrotmena... - Gadasz jak uczony... W sumie - łeb masz wielki... Nie zjesz mnie? - Ihahahahahaha... Nie jem mięsa... Tylko trawiasto-podobne i roslinki... Taki Muniek np. nie wiedział że konie mięsa nie jedzą... - Ale obciach... I tak utonęli we wzajemnej pogaduszce na temat skomplikowanych różnic, które ich łączyły :razz: . *********************** Po Spotkaniu na Szczycie między Mazakiem The Great i Baziorem zwanym Szefem - Gwiazdor zażyczł sobie zamieszczenia zdjęć jego skomplikowanych typów charakterologicznych ułatwiających poznanie głębsze jego nadwyraz skomplikowanej osobowości. Niestety, fragment z wizyty u psychoanalityka został OCENZUROWANY na prośbę Managera naszej Gwiazdy... Z powyższego jasno wynika, że Mazak The Great to istny czarny charakter... :diabloti: c.d.n. - w odcinku 3-cim m.in. jak Mazak nabija łatwowierną Suńkę w butelkę (jak zwykle...) oraz dlaczego Bert jest taki wielki i kudłaty... Zapraszamy wkrótce! -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Myślę, że na to podchwytliwe i trudne muszę przyznać pytanie, odpowie bez wątpienia kolejny odcinek naszego fotoserialu, który mam nadzieję już nie długo zostanie wyemitowany na antenie telewizji DogoTV... Pozdrawiam -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Oświadczenie reżysera. "Żeby nie być gołosłownym - zamieszczamy zdjęcie z wypiętą częścią ciała w geście jak najbardziej lekceważącym... Zdjęcie zostało wykonane i opublikowane bez zgody naszej Gwiazdy, a co za tym idzie całkowicie liczymi się z możliwością poniesienia surowych konsekwencji..." :evil_lol: -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:lol: - Raz, dwa... raz, dwa... fuu fuuu... już działa? Tak? No więc - drogie oglądaczki serialu ze mną w roli głównej... Producent uprosił - baaaa - wręcz ubłagał mnie, niemalże na kolanach skamląc jak pies - żebym zajął głos w sprawie niejakiego Tuxmana, którego wywołuje się tutaj publicznie na scenę... Ponieważ nie lubię nazbyt długo szczekać, warknę krótko! Poszczekałem z Tuxmanem - i już niedługo wznowi kolejne odcinki - oczywiście ze mną w roli głównej... Jak narazie zastanawia się - jako reżyser - jak wybrnąć z pułapki w którą się sam załadował - a mianowicie z przemiany mnie i mojej współaktorki Suńki w konie... Sam też się nad tym zastanawiałem... i muszę przyznać, że zabił sobie niezłego ćwieka... No to tyle - bo zaraz masaże, kąpiele etc. etc. mam bardzo napięty plan zajęć na dziś - także dziękuję wam za udział w konferencji prasowej... W sprawie dalszych wywiadów - proszę kontaktować się bezpośrednio z moim Managerem - Dorotką... Hau hau!:diabloti: -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No cóż... Widać tak musiało być... Mazak poczęstował pobratymców przyniesionymi kośćmi. Bert jednakże zgodnie z przyrzeczeniem odmówił jedzenia: - I co? I co?... Masz? Masz te kości z czarnego byla co mówiłeś? - No jak nie, jak tak! A bert co? - On nie chce! Obiecał Panu... - No cóż... Jego sprawa! Chodź mała do sypialni to sobie w spokoju podjemy... :diabloti: - Hi hi hi... - zahihotał dzielny konik Galoppi - A ja wiem, co sie z nimi stanie jak zjedzą te kości! A ja wiem! A ja wiem! - No to mów! Co z nimi sie stanie? - Zamienią sie w konie, zamienią się w konie! - Ty poważnie to? Nie no... Żartujesz? - Ależ skąd! Przeciez ten gostek niby od czarnego rynku to rusek z mafii paliwowej! Stąd wiem! A jak ktoś takie kości zje - w konia zamieni się! - Buahahahaha! Alllleee nummmerrrr! no ja nie mogę! Będziemy mieli KONIE w domu ! Ahha hahahahaha! - zapłakał z żalu okrutnego nad przyszłym losem Mazaka i Suni, ich przyjaciel Bertuś...:evil_lol: Tymczasem w sypialni: - No i jak mała smakuje? Wcinamy? - Spoko wchodzi! Pyszna! Naprawdę taka czarno byla to ona nie jest! Ale smaczna, mniam mniam... I w ten oto sposób, kości zostały zjedzone... :lol: :evil_lol: :diabloti: - Wiesz Pani? Coś mi się słabo zrobiło... Kręci mnie tak jakoś - jakbym helikopter miał... - Ale Mazaczku? Co ci jest? Dobrze się czujesz? A z Mazaczkiem było coraz gorzej... Zresztą z Suńką podobnie. Bert zmartwiony sytuacją, przestał tymczasem hihotać... On (podobnie jak przyznaję ja!) nie brał zbyt poważnie słów Galoppiego... A przecież świrnięty konik-zabawka, co już wielokrotnie udowodnił - miał rację, niestety również i w tym przypadku... Położyliśmy się tymczasem spać... Na dalszy rozwój wypadków, było najlepiej zaczekać do rana, do jutra - tak sie nam wtedy wydawało... Mazak spał poza sypialnią - tak mu było dziwnie i niedobrze... Noc z pewnością postanowiła przynieść rozwiązanie... I PRZYNIOSŁA! JAKŻE DZIWNE TO BYŁO ROZWIĄZANIE! JAK SIĘ PRZEKONALIŚMY NIGDY NIE NALEŻY LEKCEWAŻYĆ KONIKA GALOPPIEGO I JEGO MĄDRYCH SŁÓW!!! A ranek nadszedł niespodziewanie - wraz z zapowiedzianymi PRZEMIANAMI! - ŁOOOO MATKO !! Co się ze mną stało? Ja RŻĘ!! A nie szczekam! AAAAAAA Ratunku!!!! Suńce również nie było do śmiechu! Mogła posłuchać Pana - no ale ta niesamowita babska ciekawość... przepraszam.. Suńcza ciekawość! No i maszci Suńko placek! Doigraliście się! Co będzie dalej? Jak się to wszystko skończy? Czy Bert postanowi wyruszyć na poszukiwanie antidotum do Afryki Południowej za granice kraju Bongo-Bongo? Czy Pan zlituje się i zabierze obydwa czworonogi (ekhem ekhem) a właściwie to raczej nieparzysto-kopytne - do Znanego i Słynnego z Cudów Wielebnego Weterynarza żyjącego na Słupie w Pcimu Najniższym? Czy w sukurs przyjdzie z nienacka chorągiew Husarii? A może i tym razem Godzilla zawołana na ratunek przez Galoppiego, swą magiczną mocą odwróci działanie czarnobylskich kości przeszmuglowanych przez ruskiego mafiozę? A może ciąg dalszy podpwiedzą Forumowczki(-e)? c.d.n. (jeśli zapotrzebowanie wystąpi...) -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Reżyser dogadał się z producentem.. Jak to zwykle bywa, wywalili SCENARZYSTĘ... :lol: Odpowiedzialnych za wywalenie również wywalono...:multi: CISZA NA PLANIE! Jadziem dalej! - krzyknął już nowy reżyser...:shake: Pani (Dorota) zaproponowała sforze zabawę w wyścigi... - Do startu!... Gotowi!... - Mazior! Mazior! Zabieraj tą łapę! Nie oszukuj! - START !!! Poszły ogary i harty jak jeden łeb w łeb niemalże na początku... ... chociaż przewaga Maziora była delikatna... na drugiej pozycji Bert i choć Suńka jako trzecia wciąż przy nich... ...jednak przewagę facetów nad kobietką dało się zauważyć po chwili, a i młodość nad doświadczeniem zaczęła brać górę... ...by zakończyć się wygraną Bertusia, który fetował zwycięstwo dzikimi harcami! - Wygrałem! Wygrałem! - Ale to dlatego, że ja.. ja.. mam kontuzję! O! Auaaa moja łapa! Spryt i rezolutność? No cóż... Tak to już Owczarki Krakowskie mają... Najważniejsze, że wyścigi unieważniono. Sędzia dał się podejść widokiem kulejącej sierotki... - Ja to mam w nosie! Sędzia kalosz! Idę! Nie bawie się z takim towarzychem! No cóż... W pewnym sensie, Bertoliński miał rację... Ale Mazak wykazał się umiejętnościami mediacyjnymi najwyższych lotów... bo o to zaczął coś gorączkowo naszeptywać do kudłatych uszu Bobtajlich pobratymców... - Czekaj! Bert, mam propozycję! A nie się tak zaraz obrażać... - No? No to co? Mów! - No więc... chodzi o to... Suńka - zagłuszaj! - Sszzszszszszzsz... - tego o czym była mowa, nasz mikrofon niestety nie zdołał zarejestrować... a szkoda... być może zapobiegłoby to całemu pasmu nispodziewanych i groźnych późniejszych wypadków... :diabloti: :razz: - ...No to zgoda? - OK! Ale załatwisz? - No przecież! Ma się te chody i znajomości - no to czekajcie na mnie ja lecę! Zaraz wracam! I w te pędy nasz owczarek krakowski puścił się w długą w kierunku, w którym raczej obowiązywał zakaz udawania się... - Mazak! DO NOGI! A ty dokąd kudłaty? WRACAJ ! - Zaraz będe w domu! tylko coś szybciutko załatwię... - i tyle go widzieliśmy... Wróciliśmy do domu. Obgryzając paznokcie (co za nie fart - Dorota właśnie rano sobie przypiłowała i pomalował różem...) - czekaliśmy zamienieni w wielkie znaki zapytania... Wreszcie niewytrzymałem i wziąłem Suńkę na spytki: - Słuchaj no małą! Gadaj mi tu zaraz zanim cię na pieczeń na rożnie przerobię - co tam uknuliście z Mazakiem i dokąd on poleciał? - Ajajaj! No on nam obiecał, że nam po kości załatwi... - Kości wam obiecał? Mało kości macie w domu? - Ale on o jakichś specjalnych mówił! O tych... eeee... noooo... o mam! Czarnobylskie Kości mówil! - ze podobno takie co tylko na czarnym rynku zdobyć można! - Suńka! Nic mu nie mów! - BERT? - Ja tak tylko... - Słuchajcie - jak Mazak wróci - KATEGORYCZNIE zabraniam wam jedzenia jakichkolwiek Kości z czarnobyla! Pogłupieliście? W nocy na zielono świecić chcecie? Przecież te kości mogą was pozamieniać w Bóg wie co?... Dostaniecie normalne pyszne kosteczki OK? A te co Mazak załatwi wyrzucimy dobra? - W porządku! - szczeknął Bert... AŻ MAZAK WRÓCIŁ !!! (Z kośćmi...) - No to słucham Mazaczku. CO to była za samowolka? - Ja przepraszam duzy... Wiesz to się już nie powtórzy! - A te kości czarnobylskie masz? - Nie! Nic mi się nie udało załatwić, niestety! - łgał jak z nut, o czym dowiedzieć się niestety mieliśmy dopiero później... jak zwykle ZA PÓŹNO... c.d.n.:diabloti: -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Odcinek 2: "Kości zostały rzucone (rzekł mąż rzucając chudą żonę)" :eviltong: Nic, ale to naprawdę nic dzisiaj nie zapowiadało przełomowych w naszym życiu wydarzeń. Dzień dość leniwie jak na sobotę, wstał i po zimowemu ziewnął w okolicach 10-tej... Natarczywe popisiwanie ze strony Mazak - przypomniało nam o obowiązkach! No tak - on tak jak nasze bobki, jeszcze nie wie, że sobotę i niedzielę się święci do godziny 11-tej... Ale, ale... Do sedna. Tak więc: Nie zaczęło się od porannej kawy jak zwykle. Po szybkim wdzianiu wdzianek (futrzaki nie musiały - takim to dobrze!) wychynęliśmy na korytarz... Ba! Tak właściwie Dorota stoczyła z góry przegraną walkę z dwoma osobnikami o to KTO PIERWSZY WYSKOCZY Z MIESZKANIA. No cóż, przewaga czterech nóg nad dwoma wydaje się oczywista... :p Przedsięwzięta strategia przed drzwiami wyjściowymi z klatki, wydawała się być poprawna... Ale tylko wydawała! No bo jak tu opanować COŚ TAKIEGO jak powyżej? Kiedy niewiadomo tak dokońca gdzie czyja dupa albo noga o ogonach nie wspominając...:razz: Na dworze jakoś poszło... Ale oddajmy lepiej głos SAMYM uczestnikom zajść - będzie dużo ciekawiej... :evil_lol: - Bert znalazłeś już coś? - Jeszcze nie maleńka - nie chuchaj mi tak do ucha dobra? - Dobra, dobra... - Hej! Ale Mazior coś znalazł! Sama zobacz! - Owszem, znalazłem... Jak mnie puścicie, to wam pokażę co! No duża nie daj się prosić! - Tak, tak! Puść go, puść go! On nam pokaże! - darła się Sunia podczas gdy Bert dyplomatycznie milczał... Po chwili w której Dorota rozważyła wszystkie za i przeciw... - No wreszcie! Dzięki! WOLNOŚĆ RZĄDZI !!! - A co znalazłeś? Pokaż pokaż! Co to jest? - z właściwym sobie spokojem kontynuowała Suńka... - Kupę znalazłem mała. Właśnie wącham.. Nie widać? :-o - Aaaaa! No właśnie Bert! No to TRZY, CZTERY - ROBIMY !!! - Co za towarzystwo... Chyba będę musiał się oddalić kawałeczek... Jakoś wolę solo... - O tak właśnie... :diabloti: CHMM CHMM!! To jakaś PROWOKACJA !!! Coś się nam akcja nie w tym kierunku co trzeba rozwija PANIE REŻYSERZE!!! Hallo!! Proszę zmienić reżysera! -
KRAKÓW-MAZAK-kochany zawsze zostanie w naszej pamięci i sercach
tuxman replied to AgaG's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No więc jestem kochani! Jeszcze ledwo dyszę... Muszę opowiedzieć wam historię która WYDARZYŁA SIĘ DZISIAJ NAPRAWDĘ !!! Ostrzegam, że jazda będzie ostra, kawaleryjska bez trzymanki, tak więc apel do wszystkich o słabych nerwach!!! Zmieńcie zawczasu kanał!!! :diabloti: :p