Jump to content
Dogomania

tuxman

Members
  • Posts

    268
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tuxman

  1. Słuchajcie mnie wszystkie forumowiczki i wszyscy forumowicze! Zastanawiam się, czy chcielibyście fotoreportaże, a może coś na zasadzie serialu - takiego czegoś co podejrzałem w innym wątku? Oczywiście bohaterami byliby głównie Mazak, Bert, Sunia, Bazior, Hanka, Boss, Pływak, Zastępca, Niziak, Mały, Góropław... Wszytsko to zwierzaki... Co wy na to? Np. jutro - już mam kilka nowych fotek - można by dać drugą część reportażu pt. "Kosmiczne Kości"... W sobotę zamierzam nacykać fotek do odcinka pt. "Spotkanie na szczycie" podtytuł: "czyli wejście Mazaka do Stajni" (w wersji chińskojęzycznej podtytuł: "czyli wejście Smoka do Potoka"... :p ). Co wy na to? Jest sens sie produkować czy nie?
  2. Nie bój nic - w następnym fotoreportażu, Krakusy nadal górą. Zresztą mamy ich dwóch - bo Bert przecież też z Krakowa jest.
  3. Piękna poezja AgaG! Dzięki, się wzruszyliśmy... Co prawda Mazak podczas deklamacji się patrzył tymi swoimi brązowymi gałami na mnie jak na :cool3: .... z niemym pytaniem "co ty tam?... możebyś z jakiej kości wyskoczył zamiast truć?" - ale co mi tam... Ważne że mnie i Dorotka chwyciło za serducha. Robimy postępy: REAGUJE na imię Mazak. Również przychodzi z drugiego pomieszczenia - co prawda jak się 2 razy powtórzy - ale wie że jest to adresowane do niego. Co prawda ilość "nagród/przysmaczków" topnieje w oczach, ale myślę, że się opłaci... Jakoś nie jestem przyzwyczajony do chodzenia z psem na smyczy. Zawsze jak mnie ktoś wymijał na spacerze - to uprzedzająco przywoływałem Boby i na krótki momencik łapałem je za obroże. To wystarczyło - Mazak też dociągnie do tego poziomu. A tak poza tym? Jeszcze jest zdezorientowany. Posłaniami się wymieniają jak zakręcone. Raz jeden śpi w tym, raz w innym. Dziś Sunia z Mazakiem zamieniali się 2 razy... Myślę, że facet musi sam się przekonać że jest u siebie. A później to już będzie z górki. Acha - czeka nas wizyta u Weta z tą jego tylną prawą łapą. Ma tam już od dawna złamanego pazura i to przy poduszeczce. Jak sobie go urazi - to krwawi i najwyraźniej sprawia mu to ból bo kuleje. Podejrzewam, że trza będzie w znieczuleniu go po prostu uciąć i zalożyć solidny opatrunek. Chcę żeby mógł biegać a nie tylko kuśtykać. Będzie dobrze... Pozdrawiam
  4. Treść co tu była - po połączeniu dwóch wątków w jeden (nie prościej by było - po scaleniu? ale ty sie musisz gościu nagadać...) zdezaktualizowała się - więc ją wywaliłem... Pozdrawiam
  5. Dzięki, dzięki... myślę, że zamieszczony poniżej reportaż obroni sie sam... :evil_lol: "Mazak w Szkoplandii" No więc wzięto koleżkę w obroty. Poszedł jak nieprzymierzając w pysk strzelił prosto do wanny (wbrew instrukcji obiegowej i innym okólnikom!:razz: ). Do osuszania delikwenta zużyto kilka sporych rozmiarów ręczników, które zaraz potem poszły do prania. Oto co się działo po fakcie: " - No i jak ja wyglądam? Co wyście najlepszego narobili? Zgłaszam reklamację i wnoszę o jej natychmiastowe rozpatrzenie!!! - Ależ proszę Pana - o co chodzi? Przecież zamawiał Pan mycie... - Tak! Ale BEZ WOSKOWANIA !!! A teraz co szpachelką skrobać będzieice? Wrrrr.... " W między czasie spór został zażegnany poprzez: " - No dobra... oo taaak - tam tam w uchu... Juz nie chcę gadać z szefem... taaak tylko właśnie tam w uchu - tak drapać tak właśnie mówię! Jak długo się schnie po tych waszych zabiegach? - Jakieś 4 godziny - ale zapewniamy, że upłyną Panu w miłej atmosferze! - No ja myślę! " " - Aaaa, tegggo no.. Przepraszam! Czy ja ewentualnie też bym mógł?" " - A możesz zaczekać? Nie widzisz, że jestem TROSZECZKĘ ZA-JĘ-TY? Kolejka obowiązuje!" " - No dobra - podejść możesz - ale tylko siedzieć i patrzeć... Ja tym czasem obrobię skrawaniem jakiegoś gnata..." "Chodźcie wszyscy do stajenki! - Ale ale - a ten czarny to kto? Czego on chce?" "Aaaaa - PANI RATUNKU - ON SIE PRZYTULA I MNIE WĄCHA! - Pomyślałby kto... Francuski piesek... - Wcale nie francuski! Poza tym nie piesiek tylko Sunia! Wypraszam sobie! - Taaak - a skąd jesteś mała? - Z Ulm! - Z tej dziury? A to ja przepraszam..." " No cóż... Jeszcze ciepłe - swój kojec na razie olewam... Poleżę sobie na tym od - jak jej tam - no Suńkowej? Jakoś tak... Fajny ma materacyk..." "Normalnie WYSIUDAŁ MNIĘ z MYCH WŁASNYCH WŁOŚCI! Sama se je zaśmierdałam przez kilka tygodni! Prostak i cham jeden! A na dodatek czarny! Gbur! Gdzie ci współcześni rycerze?" "Oj cichaj mała... nie zrzędź... widziałaś ty kiedyś rycerza? A czy ja wyglądam na takiego co ma zakuty łeb, czy co? Nie marudź, lepiej se komara przytnę..." "A tak wogóle - STRES WYKAŃCZA... Długo mam czekać na te lody????" "Chyba się nie doczekam... Czekajcie - jak to było? Stary niedźwiedź mocno śpi.. stary niedź... uuuauauauauaaaaa - ale mi się... jakoś tak leciało... hrrrr wrrhhhrhrrr hrrrrr wrrrhhrrrrr..." Tymczasem dubler głównego bohatera: "Jazda mi z tym aparatem! Reklamować kości bez kontraktu nie będę! Jazda mi bez zdjęć do managera najpierw! Ale już! Bo psami poszczuję! :diabloti: " c.d.n. I co myślicie? Aklimatyzuje się pomalutku chyba co?;) :lol:
  6. No cóz, moim nieskromnym zdaniem do ich wysokiej ceny przyczynia się trudność Bobów w hodowli. To są wymagające psy (patrz problemy żywieniowe - moje z Misiorem i Alqui z jej Malą...). Oprócz tego Bobki mają swój "charakterek". Trzeba sie mocno wysilać i napracować, żeby je ulożyć. Sprawiają wrażenie "ociężalych" chociaz wcale takie nie są... A potem konsekwentnie im o tym przypominac.
  7. Wiem wiem jakie byly powody (przynajmniej z teorii bo gdzies wyczytalem o takiej możliwosci) - ale Mazek jest Super absolutna Ekstra Klasa... Juz się nie moge doczekać powrotu do domku, żeby poczochrać ten kudlaty leb... Co do gestów dominacji - to faktycznie - muszą sobie sprawy poukladać między sobą... Lepiej jeśli przy tym będę - Berta znam i nie sądzę, żeby cokolwiek z jego strony grozilo... Ale co do Mazka - to wolę przy tym być...
  8. Zdjęcia jak tylko wrócę z pracy - wieczorkiem - wytrzymajcie...
  9. No więc po pobudce (6:45) i wyprawieniu Julki do szkoly (ktora mimo że wciąż capiącego, Mazka musiala wyglaskać) i po ustaleniu że w szkole na razie się nie chwali że ma TRZECIEGO psa (bo i tak jej już dokuczają niestety...) polazlem z Bobkami na spacer. ZGRANA EKIPA + Mazek na smyczy (nigdy nic nie wiadomo). Zgrana ekipa odstawila pokazówkę przed Mazem. Bylo prawie wszystko co związane z ruchem czyli: "kolo nogi", "równaj", "naprzód" i "stój". Na Mazie zrobilo to takie wrażenie, że aż żadne :lol: - ciągnąl jak piernik na napiętej smyczy do przodu. Jasne - jeszcze może, rozpoznanie terenu walką.:razz: ZA 7 dni okolo się skończy - bo i Maz dojdzie do siebie i UWIERZY, że już tutaj JEST i już tutaj ZOSTANIE i że TAK, TAK - TO JEST TWÓJ DOM. Po powrocie ze spacerku (do pracy mam na 9-ta, ale co tam...) - Bobki precz, Maz do wanny! Dorotce to ja nie wiem jak mam dziękować. Najpierw go czesala grzebieniem (tymczasme woda zalewala stopniowo Maza od lap do podbrzusza), potem prala szamponem (caly zresztą wyszedl! 250 ml szamponu). Facet bardzo dzielnie to znosil! Pies na medal! Bert by przynajmniej jedna próbę ucieczki z wanny zakończoną w polowie sukcesem (2 lapy tu a 2 lapy tam) podjąl :diabloti: . Po kapieli - wycieranie - psa, siebie, podlogi, sufitu i scian. To wszystko Dorotka - ja cóż, tylko stalem obok i przytrzymywalem jako oprawca delikwenta no i kapalo ze mnie... Wylazl do przedpokoju - i UWAGA! Chcial zgw... (no wiecie co :oops: ) Bertusia. Ten się krótko oszczekal i Maza zgoniliśmy. Jeszcze raz czy dwa probowal, ale zakończylo się spokojnie. To wszystko z PODNIECENIA sytuacją! Wyobrażacie sbie? Psa po kastracji usilującego wleźć na innego psa calkowicie sprawnego (nie sukę?)? Hihihi.... No comments! Później zrobiliśmy malą sesyjkę zdjęciową (wstawię jak wrócę do domku). Oczywiście w glównym kadrze Maz potem Boby i gdzieś tam między nimi siedzi Dorota (chociaz jej nie widać - to zapewniam że tak jest!). Ponieważ siedzę w pracy - to relację z tego co się dzieje teraz zdaje przez gg Dorotka. pozwólcie że przekopiuję parę kawalków: Dorothy 10:22:54 Mazak do niedawna siedzial pod drzwiami wpatrzony w klamke i zpopiskiwal smetnie. Wteszcie przed chwila przyczlapal i piszczac nadal pokrecil sie po legowisku (suni w sypialin, chyba je lubi) az go zmoglo i zasnal. Spi jak susel.... Dorothy 10:38:52 chyba sie zalamie, suka poszla do przedpokoju, kucnela i zrobila WIEEEELKA kaluze. Mysle ze nie tylko Mazak jest zdezorientowany... jestem nieco, hmm, spozniona dzis ze reakcjami Dorothy 10:46:43 suka na legowisku bert stoi obok mazak lezy blizej mnie i popiskuje wszystkie rzucaja sobie spojrzenia spod oka i tak trwaja no, Bert sie go obawia. Syneczek, przykleil sie do mojej nogi i patrzy na niego niepewnie Dorothy 10:48:47 mazak wrocil na poslanie suka sie snuje syneczek pilnuje mojej nogi. Dorothy 10:54:35 chyba za Toba teskni, znow steka Dorothy 11:11:36 mazak zwisa poldupkiem z legowiska, polozony tylem do mnie, to chyba demonstracja obrazy ze oba bobki mnie oblegaja. Poldupek co chwile omskiwa sie kiedy ten glebiej przysypia. ale zaraz zostaje wciagniety z powrotem. Dorothy 11:23:44 Ja sie nie zgadzam, TWOJ PIES chrapie kingram 11:24:03 nie moze byc hihi a bertus to chyba nie? Dorothy 11:24:18 nie! teraz nie. Dorothy 11:33:06 piszesz o tym jak chrapal, smierdzial i piszczal. oraz spiewal nad ranem ? Dorothy 12:20:20 bylismy na spacerze mazak sika jak baba ale z pol godziny trzeba z nim bedzie czesto wychodzic w polowie drogi zostal odpiety szedl grzecznie przy nodze, potem spieszyl do domu, a zblizajac sie do niego zaczal piszczec i piszczenie przeszlo w skomlenie pod drzwiami wpadl do domu i latajac popsikiwal jakby sprawdzal ze dalej tu jest, jednak, naprawde! mysle, ze jednak to piszczenie jest z emocji ze dom, no wiesz DOM WLASNIE, WEJDZMY TAM, DO MOJEGO domu Dorothy 12:22:42 tyle z eteraz kazdy z nich chce byc TEN PIERWSZY na moich kolanach Dorothy 12:54:34 suka poszla pic wode po niej wszystkie nastepne i teraz znow suka ile razy na dzien mam myc tam podloge? stosiedemnascie? zalamka Dorothy 13:09:04 przyjdz juz piescic Twojego pupila bo placze i wymaga glaskania szlus z siedzeniem na forumach obowiazki wzywaja c.d.n. :diabloti: ;)
  10. Spoko - spoko! Sytuacja opanowana :diabloti: Powoli odpuszczamy "psy w potrzebie" - i od tąd będę się "wypacal" w tych co już swój domek znalazly: czyli TUTAJ Serdecznie zapraszam! Będą i dlugi eopowieści i masa zdjęć - bo to naprawdę coś niesamowitego - móc obserwować przeistoczenie psa. Tak więc oficjalnie: EOT
  11. Witam! No to zakladam nowy topic o Mazaku spode Krakowa, co to wczoraj wziąl i nie zdzierżyl więcej, tobolek spakowal i na emigracyję się udal... :cool1: Przed znalezieniem domku - co się wyprawialo - można znaleźć TUTAJ. :shake: Wczoraj tj. AD 2006 dnia 30-go Stycznia, przemęczona dlugą drogą, Dorota dzielnie walcząc z sennością prula autkiem do nas do domku w niemczech. W obszernym bagazniku popiskując przewalal się z boku na bok stwór o tylez dziwny co czarny, kudlaty lecz mimo poświstywania na świstaka nie wyglądający (tudzięz surykatkę!). Dojechali Oboje dziś raniuuutko o godz. 1-szej w nocy. Przywitanie nastąpilo na zewnątrz - ponieważ wracalem sobie ze spacerku z Bobami (Bert i Sunia). Bobki jak to bobki - zero stresu i zero protestu - natomiast Maz z nadmiaru emocji prawie się rozpadający... Na szczęście nie szczekal (:diabloti: o 1-szej w nocy)... No więc ciąg dalszy zapoznawania się odbywaliśmy już w mieszkanku... Maz (moje miano dla Mazaka) przezyl pierwszy stres - RÓŻNICĘ temperatur! W schronie spoko ostatnimi czasu mial -10 stopni. tutaj nie wiele mniej bo -7 stopni - ALE NA ZEWNĄTRZ. W domu przytulne +20. No więc koleś jechal jak lokomotywa i nie umial zanleźć sobie miejsca (ciągle podskomlywal, popiskiwal). W koncu zlitowaliśmy się i otworzyliśmy okno, żeby choć trochę mu ulżylo. Nagla dekompresje dalo się czuć namacalnie mimo podwójnej koldry :p. W sumie to nie dokońca wiadomo czy sapal glownie z powodu gorąca czy z podniecenia. Stres drugi - zalal kalużę wielkości jeziora na środku w dużym pokoju. Przygotowana na taki odpal (Suka z tej "niemieckiej" hodowli - robila to samo) ochotnicza brygada straży pożarnej ze szmatami pośpieszyla podlodze na ratunek! :diabloti: Po chwili sytuacja byla opanowana, a Maz pewnie się trochę zdziwi "jak to przecież lalem co dopiero a tu nic? tylko zapach?". Jakoś się wszystko w końcu ulożylo do snu, okno zostalo zamknięte i podjęto próby spania. Oczywiście Maz lazil po calym domu popiskując i wąchając po raz setny te same kąty :lol: podczas gdy Bobki leżaly kolo lóżka w pozycji wyczekującej a my w lóżku... W pewnym momencie, stwierdzilem, że chyba czas żeby zająl legowisko przygotowane obok mojej strony lózia. Jedynym sposobem bylo przyprowadzenie Mazka + zamknięcie drzwi do sypialni. WIdząc to trochę się uspokoil i w końcu zaleg w kojcu. Po odśpiewaniu kilku serenad (w trakcie któych hihotaliśmy z Dorotą pod koldrami) w końcu parę razy wydal dźwięk przypominający gotowanie wody w czajniku tylko puszczone z taśmy do tylu i zalegl BEZ RUCHU i w CISZY w kojcu. Daną szanśe na przespanie kilku chwil skwapliwie wykorzystano. c.d.n.
  12. Nio, ale czad... tyle miłych i serdecznych słów... Dzięki - ale musicie zaczekać na Dorotę i Maza - już lada chwila będą :p - podejrzewam, że zwali się do wyra i dopiero jutro coś nastuka (chyba, że jeszcze jej sie będzie chciało - obaczymy)... Mazak od razu wezmę jeszcze do wanny pod szampon. Z tego co wiem od D. to podsypiał sobie w drodze... To ona jest bohaterką dnia (no i oczywiście WY WSZYSTKIE :oops: ). kiwi - czytałem o Wilczku czasowo-nie-patrzę, wcale mu się nie dziwie, że nie chce oglądać tego co się z nim stało... Daj jakieś detale na PW albo e-mailem (do mnie albo lepiej do Dorothy).
  13. No to wieści z pierwszej ręki. Mazior już jest zabrany i jedzie z Dorotą do Bielska. Tam sie przepakowuje do naszego autka i w tym samym dniu Dorota (podziw i brawo na stojąco proszę!) jedzie tutaj do nas (szkoplandia). Czyli okoo 1-szej/2-giej w nocy powinni być pod domkiem. Ale superowo... Podobno jakaś telewizja tam byla? AgaG ? Nic nie wiedzialem? (a może coś tam bylo tylko zawieruszylo sie?). W kazdym razie dostaniemy plytke CD-ROM z nagraniem tego programu? (Telewizja Kraków o ile się nie mylę?). Supppper - już się nie mogę doczekać... Mazak ODRAZU wędruje do wanny. Tak myślę, że ze 3 prania go czekają... No a potem spokojne pieskie rodzinne życie...
  14. No i jak? Jest już Dorota w schronisku? Jak Mazany? Uśmiechnąl się choć raz?:p
  15. Oj no nie powiem! Zmora wszystkich posiadaczy Bobów - dobrze się zabawiący koleś w błocku... Swego czasu w projekcie domu planowałem dodatkową wannę w garażu - taką o połowę niższą niż dla ludzi... :diabloti: Zdjęcie bomba - Pozdrawiam
  16. Oj - przecież Bobki są TAKĄ rzadkością, że naprawdę proszę, nie kłóćmy się o nieistotne "detale"... Przecież wszyscy je lubimy? Aqua - zdjęcia się wstawia (przy wpisywaniue nowego posta) poprzez kliknięcie takiego żóltego obrazka z górami - po prawej od możliwości pogrubienia, pochylenia/podkreślenia tekstu... Tyle że wkleić ze swojego komputera się nie da. Po nacisnięciu tego małego obrazka - pojawi ci sie okienko do wpisania adresu internetowego wskazującego DOKŁADNIE na obrazek. Np. [URL="http://www.fairyhorse.com/bobki/maz-1.jpg"]www.fairyhorse.com/bobki/maz-1.jpg[/URL] - jeśli coś takiego wpiszesz w to okienko i klikniesz OK - zostanie automatycznie zamieszczone zdjęcie. A ile moje Bobki jedzą? Oj - to zależy od "ręki" - jeśli Dorota im daje - to ZAWSZE zostawią jakieś resztki ;) ... Jeśli ja im daję - to miski są wilizane (duże metalowe miski :oops: ). Ale przeciętnie jest to około 1200 ml dziennie (około 500g na łeb) suchej karmy z witaminami. Oczywiście podrasowujemy im to dolewając różne płynne smakowite rzeczy - troszkę tłuszczu z patelni po obiedzie, albo po chochli rosołu, może być tez mleko itd.
  17. kiwi - nie tylko... W dzisiejszym świecie zdarzają się ludzie z alergiami na drobinki ztartych opon samochodowych (znam przypadek - gościu ma PRZEGWIZDANE - zero samochodu, roweru itd.) Obce białka to tylko jeden z alergenów - sam mam przyjemność doznawania corocznych walk z nochalem (tony chusteczek!) i pyłkami traw (sierpień). Nikomu nie życzę... Ale co do tego mają psy? Jestem tradycjonalistą. Wydaje mi się, że to z czym mieli do czynienia nasi dziadkowie, niekonieczne MUSI być przez nas samych zarzucane i odstawiane jako "przestarrzałe"... Co prawda nie pomyślałbym, żeby po chałupie goniły mi kury albo kozy, ale psy lub koty?
  18. Hihi - dyżurny temat "ZNAWCÓW" co? Wiecie co? Ja mam alergie na tych co mają alergie na zwierzeta... Jakoś nikt chowając swoje dzieci pod kloszem w betonowych klockach nigdy nie wpadł na to dlaczego mają alergię na wszystko? (poza betonem?) Pozwólcie, że przytoczę za niemieckim "Wissen Plus" króciutko na temat: W WB (WIelka Brytania) w połowie wszystkich gospodarstw domowych żyją zwierzęta. W 90% z nich - zwierzaki są traktowane jako członkowie rzodziny. Dzięki temu dzieci, które rodzą się i rozwijają w tych rodzinach, nie mają a nawet nie są narażone na żadne z wielu rodzaii alergii." Info: Prof. McNicholas Uniwersytet Warwick. To tyle...
  19. Masz na myśli - jednego z rodziny? Syna marnotrawnego ukrywającego się po przepultaniu majątku w schronisku dla czterołapnych? No więc zostanie przyjęty tak samo jak ten biblijny... z honorami (cieć już organizuje orkiestrę z sąsiadów - mają tylko grać, bo zakazałem śpiewów, coby nie stresować na dzień dobry językiem niemieckim). Zamiast chleba i soli - już się coś gotuje na maleńkim ogieńku... Najwyżej będzie miał sraczkę (po aż TAK jakościowym przestawieniu) - oczywiście żartowałem :diabloti: . No a tak poza tym? Cały "osprzęt" przyjedzie wraz z nim i Dorotą. Już będzie miał go zapachowo dogranego (w końcu jazda tutaj to jakieś 10 godzin). Więc kojec - nawet jeśli w momencie spotkania z Dorotą "nowy" - tutaj już nie będzie "nowy". Tak naprawdę, to ciekaw jestem pierwszego spotkania ze mną i później z Bobkami. Trzymajcie kciuki - wiem, że będzie dobrze... Co do sąsiadów? Podjrzewam, że będą nas wytykać palcami jako nienormalnych. Ale już się przyzwyczaiłem do szokowania ich informacją, że nie tylko psy mamy 2 (razem z Mazkiem 3), ale i samochodzy, i KONIE, oprócz tego jeszcze córkę (i nawet nie ma ALERGII!!!) i rybki w akwarium... Pozdrawiam
  20. AgaG - potrzębuję adres tego schroniska, z którego Dorota ma odebrać Mazak + twój numer telefonu (najlepiej komórkę, jak masz) pod któym jesteś uchwytna... Pozdrawiam
  21. [quote name='alqua']Chyba na otuchę to zdanie bo podniosłeś mi ciśnienie stwierdzeniem kto tam ,,rządzi''. To odpowiem Ci - JA. Pozdrawiamy.[/quote] Oj - no to teraz mam przegwizdane... (Wierzę, że ty. Raczej żaden pies nie ma szans z człowiekiem, a już zwłaszcza z Kobietą... Poddaje się!;) ) Nadmienię, że z Misiorem (poprzednim) Bobem - było podobnie. On naprawdę nie przyswajał niczego innego ponad ryż z kurczaczkiem gotowanym... Nie wiem, czy Bobki takie delikatne są, czy co? Przecież to rasa pasterska! Wygląda na to że te które żyją z nami - na wolności nie przetrwałyby 2 dni samodzielnie... Naszczęście te 2 któe teraz mamy - dają radę z suchą karmą (czasami wzbogacaną o mięsno/zalewajkowe dodatki) i jest OK.:p Pozdrawiam
  22. alqua - połaziłem po waszej stronce - dość ambitnie podeszłyście do tematu - życzę wytrwania w zamieszczaniu watościowych informacji. Tego typu stron o Bobtailach w internecie (zwłaszcza polskim) rzaczej jest mało - także powodzenia! Jak będziesz chciała jakichś spostrzeżeń/uwag czy czegoś nie będziesz pewna (jeśli chodzi o Boby) - to wal śmiało jak w dym. Co do wychowywania Bopbów (no jesteś jakgdyby na tym etapie właśnie) - to bardzo ci polecam 2 pozycje książkowe: Jan Fennell "Zapomniany język psów..." John Fisher "Okiem psa". Inaczej z Bobami przegrasz... Np. jak przeczytałem ten fragment o karmieniu Twojej małej - to już widzę kto tam "rządzi"... Moja żona, gyz połączyliśmy się razem z Misiorem, miała "podobny" problem. Facet mógł jeść tylko gotowany ryż z kurczakiem - bo podobno całą resztę zwracał i miał biegunki... Poandto - baaaardzo często zdażało się, że po nałożeniu pełnej pysznej michy - koleś podchodził, patrzył się na nas jak na nienormalnych po czym UBIJAŁ zawartość miski nosem i odchodził... Długo "błądziliśmy: - aż w końcu znajomy hodowca nam powiedział co trza zrobić. Po tygodniu!!! Misorzasty żarł wszytko co mu się do miski włożyło! no ale to też kwestia podejścia do psa. Póki Dorota była z nim sama - mogła futrzaka "rozpieszczać" - ot takie wspólne spędzanie czasu. Ale potem przyszła rodzina, dziecko... i jakby mniej czasu dla Misiowego... Jeśli się "wymądrzam" - to przepraszam, nie miałem takiego zamiaru. :oops:
  23. Dobra - no to wstawiam zdjęcia które mam od AgaiG. "Smutny ze mnie pies" "D.. do choinki. Może cieplej będzie?" "Czemu mi głowę podnosisz? acha do zdjęcia?" "Coś dobrego wreszcie" "To co wychodzimy? I juz nie wracamy?" "Tak mi rób..." "O tak właśnie... ale fajnie!" "No - ale tam z tyłu uważaj mała!" "Wrrrrrr.... rewia mody czy co?" "No tuxman - d... w troki! Czekam!" Sory za komentarze ale aż się prosiły. Cieszę się, że będę miał takiego kumpla!
  24. Ale AgaG - słuchaj - sąsiedzi (Niemcy) mają płotek zbudowany z siatki cynkowanej... Zeby się to Maziakowi nie kojarzyło wiesz z czym - to ja to mogę zciągnąć. Jeep-a mam (Pajero), zaczepię za hak i po prostu wybiorę się na przejażdżkę... Co ty na to? Wiesz, żeby Maz traumy jakiejś nie dostawał...
  25. Wiesz - dla Mazka zrobię wyjątek... Będzie mógl robić co mu sie żywnie podoba, gdzie mu sie podoba i kiedy mu się podoba (no oprócz podsypiania w moim łóżeczku i jedzenia razem z nami przy stole... :diabloti: ) A - co do diety, np. teraz (już za 5 minut) Bobki dostaną suchej karmy Mera Dog Univit + po chochli pysznego rosołu (który my z Małą będziemy wsuwać również). Chyba Mazka nie będziemy rozpieszczać zbytnio co? Pozdrawiam
×
×
  • Create New...