-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ulvhedinn
-
Elbląg - zagłodzona i pobita Dusza - w domu jak marzenie!
ulvhedinn replied to AgaiTheta's topic in Już w nowym domu
Te objawy niby-neurologiczne to może być przejściowy efekt zagłodzenia, tak miała m.in. moja tymczasowiczka Pola. Mimo wszystko zapytajcie weta o zasadność podawania wit B (układ nerwowy) i wyciągu z kasztanowca- np. Aescinu- bardzo dobrze się sprawdza przy obrzękach, stłuczeniach i wszelkich stanach pourazowych, bo zmniejsza obrzeki, przyspiesza wchłanainie np krwiaków, jednoczesnie uszczelniając naczynia krwionośne. -
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
ulvhedinn replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
Z Itkiem było jeszcze gorzej, bo wogóle nie był diagnozowany- wsadzili go do miski i cześć pieśni. -
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
ulvhedinn replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
Ja tak przypuszczam że uszkodzony był i kręgosłup i staw, a reszta zmian to wtórny efekt zanidbania- a gdyby pies od razu był porządnie zdiagnozowany i leczony, to dziś chodziłby na czterech łapach- niestety tak jak pisze Diuna, zbyt późno ktoś się zajął Itulcem. -
Mogę, na razie nie mam i nie planuję żadnego tymczasu poza Piki....
-
York jako agresor (niestety, to nie jest żart).
ulvhedinn replied to owczarnia's topic in Pogryzienia
Zrobiliscie błąd zasadniczy, trzeba było zgłaszać każdą napaść pani na psa. Co warto zrobić? Porozmawiać z dzielnicowym od serca. Zgłosić że pani napada na Was i na psa, jest agresywna i obawiacie się o bezpieczeństwo psa i swoje. Zgłosić hałas ("naruszenie miru domowego"). A psa wynosic wyłącznie na rękach i puszczać dopiero poza klatką... Aha- szybko lecieć do weta po zaświadczenie o tym, że pies ma cokolwiek po kopnięciu (niech ma i siniaka) i założyc babie sprawę cywilną o zwrot kosztów (a wet niech zrobi i rtg i usg). Do wykorzystania masz następujące fragmenty z Ustawy o ochronie zwierząt: "Art.6.2. Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności: 1) [COLOR=darkorange][B]umyslne zranienie[/B][/COLOR] lub okaleczenie zwierzęcia, nie stanowiące dozwolonego prawem zabiegu lub doświadczenia na zwierzęciu, (...) 4) bicie zwierząt przedmiotami twardymi i ostrymi lub zaopatrzonymi w urządzenia obliczone na sprawianie specjalnego bólu, [COLOR=darkorange][B]bicie po głowie, dolnej części brzucha, dolnych częściach kończyn[/B][/COLOR], (...) 9) [COLOR=darkorange][B]złośliwe straszenie lub drażnienie zwierząt[/B][/COLOR], (...) Rozdział 11 Przepisy karne: Art. 35 35.1 (11) Kto zabija zwierzę z naruszeniem przepisów art. 6 ust. 1, art. 33 lub art. 34 ust. 1-4 [B][COLOR=darkorange]albo znęca się nad nim w sposób określony w art. 6 ust. 2[/COLOR], podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. [/B]35.5 W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1 lub 2, sąd może orzec nawiązkę w wysokości od 25 zł do 2.500 zł na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce albo na inny cel związany z ochroną zwierząt, wskazany przez sąd. Oraz Kodeks Karny: W art. 78 Kodeksu Wykroczeń przewidziano usankcjonowanie odpowiedzialnością osoby, [B]które poprzez drażnienie lub płoszenie zwierząt doprowadzają do tego, że staja się one niebezpieczne. [/B]Osoby takie mogą otrzymać grzywne do 1000 zł. albo karę nagany. Policjanci mogą stosować środki oddziaływania prewencyjnego, pouczenia, ostrzeżenia itp. Nakładać grzywnę w drodze mandatu karnego do wysokości określonej w ustawie lub kierować wniosek o ukaranie do Sądu . Ogólnie- z normalnymi ludźmi można się próbowac dogadać, nienormalnym trzeba uprzykrzyć życie na tyle, żeby na nasz widok pokornieli i wiali gdzie pieprz rośnie. -
Strasznię się martwię żeby jej ktoś nie zgarnął.... Żeby to był mniejszy pies, to bym po nią pojechała nawet pociągiem, ale średnio mi się uśmiecha ciąganie takiego wielkopsa pociągiem taki kawał świata (zakładam, że nie jeździła nigdy). Chyba, żeby jej podać delikatnego uspokajacza, ale to z kolei u wielkopsów jest nieco ryzykowne.
-
[quote name='divia_gg'][FONT=Times New Roman][SIZE=3]Igielko Albinka jest na wspanialym dt, ale w Katowicach u mamy Jaagi. Mysle, ze gdyby byl inny DT czy DS (szczyt marzen) to dziewczyny by rozwazyly na pewno taka opcje. Bo mama Jaagi to drobna osobka i nie wiadomo jak dlugo kregoslup wytrzyma pomoc Albince (a ta wazy ze 20 kg). Poza tym stworzylam takie cos....Nie wiem na ile sie spodoba ale moze komus. Nie jest to klasyczny wyciskacz lez, ale raczej opowoesci trzymajaca w napieciu...Wklejam w razie co...Jakby nie bylo nic lepszego narazie. Aha jakby byly jakies bledy w faktach to piszcie, bo tyle sie nalozylo na ta biedna sunke ze juz sie pogubilam. Troche naciagnelam ten srut i zlamanie, ale chcialam jakos to rozlozyc i dopasowac to historii...:oops: [I][B]" Psi anioł – ona potrzebuje naszej pomocy....[/B] Historia jakich wiele. Może nawet tysiące. Błąka się bezdomny pies....Ludzie zauważają ją i zgłaszają do osoby, która nigdy nie przeszła obojętnie obok potrzebującego zwierzęcia. Pani Ewa...Miało być klasycznie, według schematu....Suczka na parę dni ma trafić do domu tymczasowego, sterylizacja, rekonwalescencja i nowy cudowny dom...A [B][COLOR=darkorange]ze[/COLOR][/B] dom się znajdzie nikt nie miał wątpliwości. Albinka to psi anioł, było pewne, [COLOR=darkorange][B]ze[/B][/COLOR] ktoś się w niej zakocha... Jednak los nie był łaskawy. W kilka godzin po sterylizacji Albinka traci władzę w tylnich nóżkach...Szybka wizyta weterynarza, podejrzenie zatoru w rdzeniu. Szybka dawka leku...Niestety badania krwi fatalne – diagnoza: transfuzja. Transfuzje były dwie w ciągu jednej nocy. DO tego doszedł krwotok wewnętrzny i konieczność operacji ratującej życie... Albince udaje się przeżyć noc..[B] Co[COLOR=darkorange]s[/COLOR][/B] nad nią czuwało... Jednak władza w nogach nie wraca. Szybka akcja przewiezienia Albinki do Katowic. Tam konsultacja z neurologiem. Diagnoza o zatorze potwierdzona...Leki, leki i jeszcze raz leki. Brak poprawy...Zalecenie rehabilitacji. Kolejna walka o pomoc w dowożeniu Albinki na zabiegi...Udało się – Albinka ma rehabilitacje. Zmęczona i zniechęcona, ale jest mała poprawa...Ogólna radość i odetchniecie z ulga. Jednak nie na długo... Kolejne pogorszenie – jeszcze gorsze niż wcześniej. Albinka odczuwa ogromny ból przy każdym kroku. Nie chce chodzić – co się dziwić jak każdy krok to cierpienie. Anioł Stróż Albinki chyba wyjechał na urlop... Kolejna wizyta u weterynarza. Zalecenie tomografii i innych kosztownych badań. By wiedzieć, na co leczyć. W trakcie kolejnych wizyt wychodzą coraz to nowe dramatyczne fakty z życia Albinki. Najpierw zlokalizowano śrut !!!! W tym mięciutkim kochanym ciałku śrut!!!!??? Ktoś do niej strzelał...I to celnie. Śrut tkwi w jej ciałku - na szczęście nie powodując ucisku. Kolejna wizyta – kolejna informacja. Albinka miała stare złamanie...Źle zrośnięte....Ma ból w nodze. Już wygryzła sobie tam rankę...Co jeszcze przeżyła ta kochana suńka??? Obyśmy już nic nowego nie znaleźli.... Po zasięgnięciu w wielu miejscach informacji narazie jest opcja diagnozowania i operacji w Wiedeńskim Uniwersytecie Weterynaryjnym. Jest to bardzo dobra klinika dla zwierząt dysponująca doskonałym sprzętem i wieloletnim doświadczeniem. Nie jest to jakieś widzimisie, ale poprzedzona wielogodzinnym rozważaniem i licznymi rozmowami decyzja. Koszt leczenia Albinki w Polsce jest porównywalny, ale na ludzkim, [/I][/SIZE][/FONT] [FONT="][I]niedostosowanym do zwierząt[/I] [/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][I]sprzęcie i niestety nie ma w Polsce tak doświadczonych weterynarzy.... Na uratowanie Albinki, a tym samym na jej normalne życie i szanse na wspaniały dom potrzeba nam dużo pieniędzy. Jest to koszt około 5000 zł. Te 5000 zł równa się życie Albinki. A Albinka jest naprawdę wyjątkowa – psi anioł. Piękna zrównoważona, spokojna kochająca dzieci i inne zwierzęta. Ma nawet swoja psia przyjaciółkę – Terri, która także czeka na swój dom. Razem jedzą, razem śpią w legowisku. Pewnie razem chciałyby spacerować, ale Albinka nie może...Zbyt [B][COLOR=darkorange]duę[/COLOR][/B] jest to dla niej cierpienie... [U]Dajmy jej szanse na normalność. Dajmy jej życie...."[/U][/I] [/SIZE][/FONT][/QUOTE] Podkreśliłam literówki ;)
-
[quote name='Agn']Od ponad 10 lat mam kontakt z TTB - bliski, bezpośredni. W moim domu mieszka już druga sucz amstaffia. I to, co opisujesz jest moim koszmarem. Obie moje suki nigdy nie przejawiały agresji. Ale pierwsza została zaatakowana przez haszka. Bez ostrzeżenia, bez żadnego sygnału - moja na smyczy, haszek nie. Gdyby nie to, że moja była karna, a haszek spasował na mój krzyk - moja by odpowiedziała, broniąc siebie i zapewne w jej mniemaniu mnie również. Co więcej - obroniłaby mnie i siebie. A ja mam nieodparte wrażenie, że gdyby mnie obroniła to na nią spadłaby cała wina za zajście. I również na mnie. Mi się udało - znajomy nie miał tyle szczęścia. I przy kolejnym 'zajściu', jego AST był właśnie w kagańcu - omal się nie wykrwawił z rozerwanej tętnicy szyjnej, założonych miał 30 szwów. Jak to się ma do głównego tematu wątku? Ano tak, że nie tylko jest to kwestia wychowania psa, odpowiedzialności ludzi ale również kwestia prawa - jeśli nie będzie prawnej regulacji kwestii pseudohodowli mixów takich ras - do usr... smierci możemy się z tym wozić. [B]To że TTB mają 'czym' odgryźć łapę nie znaczy od razu, że inne psy w nieodpowiedzialnych rękach nie są groźne. [/B]Wszystko zależy od tego 'na co się rzucą'. [Nieopanowany york może dotkliwie poranić dziecko; o szczuciu na koty już nie wspominam.][/QUOTE] Większośc psów "ma czym odgyźć łapę". I owczarek i bernardyn. A co potrafi 8kg piesek- miałam okazję sie przekonać.....
-
Prawda jest taka, że jesli pies zostanie uśpiony, to nie przez "nic sie nie da z nim zrobić", tylko przez "nie ma komu z nim pracować". W obliczu skali bezdomnosci w Polsce niestety to rzeczywistość. W sumie prościej i bezpieczniej jest pracowac z psem, który wykazuje agresje tylko do zwierzat, nie wykazując jej do ludzi. W najgorszym razie potrzebne będą do końca życia środki bezpieczeństwa typu kaganiec na spacerze.... Ale zrobić z reguły też można bardzo dużo, jesli nie wtórnie ucząc psa zycia wśród innych psów, to po prostu kładąc nacisk na posłuszeństwo i kontakt z właścicielem (mówię z punktu widzenia kogos, kto z kilkoma agresorami- na różnych podłożach- miał do czynienia).
-
[quote name='Zofia.Sasza']A ja po prostu nie wiem. Nie znam się na TTB. Te 20 minut, gdy trzymałam pysk Bandziora na pasku od spodni (mając pełną świadomość, że jeśli będzie chciał zaatakować - zaatakuje i mnie i pozostałych obecnych) będzie mi się śnić do końca życia... Ale w jakiś sposób i jego mi żal - pierwszy raz w życiu żal mi psa agresora. Może dlatego, że go poznałam?[/QUOTE] Mi zawsze żal agresora, bo co on winien? Pies nie działa z premedytacją, nie zna moralności. Jest takim jakim uczyni go człowiek, a nawet z agresora można zrobić fajnego psa- jeśli sie chce- i z łagodnego szczeniaka wychować potwora. To człowiek, tylko człowiek jest WINNY. Pies, owszem, może być niebezpieczny, ale dlatego, że znalazł sie w rękach złego lub głupiego człowieka. Jeśli usypia się zwierzę, bo jest agresywne, to nie jest to kara za winy- tylko niezbedny środek ostrożności.
-
Najgorsze, że odebranie psa to niewiele, bo ten.... typ może za chwilę sprawić sobie nastepnego. Tu trzeba dążyć do ukarania sprawcy co najmniej finansowo, a nawet wyrokiem więzienia (ja bym jeszcze sie czepiała gróźb karalnych- to dla Ciebie Zofia, i sprowadzenia zgrożenia dla życia i zdrowia osów, miedzy które wpuścił agresywnego psa.+
-
Mają rację. Wywalenie Gucwińskich miało dwa podteksty- polityczny i ekonomiczno-aferowy. Mianowicie niedługo wcześniej Gucwiński złożył prośbę o sprawdzenie rzetelności przekazania terenu koło zoo biznesmenowi. O ten teren (po stadionie) zoo bezskutecznie starało sie wiele lat- był to jedyny sposób na rozbudowę ogrodu. Teren został sprzedany bardzo tanio (poniżej swojej wartości). Kto zadaje niewygodne pytania- musi odejść. Sam sposób pozbycia się ludzi, którzy stworzyli de facto to zoo, którzy wywalczyli mnóstwo jest po prostu obrzydliwy. Owszem sprawa Mago piękna nie jest, ale- właśnie, tu pytanie- czemu miasto nie chciało dać na rozbudowę/przebudowę wybiegu? Czemu nikt nie mówi o pozytywach, chociazby o pięknie przebudowanych wybiegach innych zwierząt? Nowy dyrektor wypuścił Mago. Owszem. I zrobił swoje porządki. Pozbył się z zoo wielu mało "atrakcyjnych" zwierząt (nie wiem, nie udało mi się dowiedzieć, co robi się ze starymi zwierzakami nieciekawych gatunków....). Moim prywatnym zdaniem oszpecił też zoo wycinając piękne, stare nasadzenia. Pozbył się kotów wolnożyjących- wynajęta została firma, która wywiozła je w nieznane. D[B]o dziś nieznany jest los kilkudziesięciu kotów. Prawdopodobnie zostały wysadzone "gdzieś" lub uśmiercone.[/B] Psy, które podrzucane do zoo żyły sobie w ogrodzie na tyłach, dzięki Gucwińskim, decyzją nowego dyrektora zostały w trybie pilnym wywiezione do schroniska. Nawet stary, ślepy pies, który całe życie spędził w zoo i który spokojnie mógłby sobie dożyć tam swojego niedługiego juz czasu. Od eutanazji uratowali go ludzie z "Przystani Ocalenie". Większość psów, mało adopcyjnych, na szczęscie udało sie uratować (skąd to wiem? ano sama je wiozłam do fundacji).
-
Czyli w takim wypadku u mnie by wylądowała- kiedy?
-
Szczeniorki mix collie, wszystkie w swoich DOMKACH!!!!
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
POTRZEBNY DT na 2 tygodnie dla niebieskookiego (robocze imię- Blues)!!!! Mały ma już chetny domek, ale mogą go zabrać dopiero 10 kwietnia!!! Dzis pies musi zaniknąć z dodtychczasowego domku, jedyna chetna na tymczasowanie osoba się wypięłą, nie ma się gdzie podziać... :( -
Wroclawskie pieski proszą o domy !!
ulvhedinn replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
Bardzo proszę o podpisywanie petycji- chodzi o lecznice wyznaczone do sterylizacji bezdomnych kotów we Wrocławiu: [URL]http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=5089[/URL] -
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
ulvhedinn replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
Uff.... Itek, diabelcu, znowu rozrabiasz?! Z zębami na doktora? -
Szczeniorki mix collie, wszystkie w swoich DOMKACH!!!!
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
Trochę jest strachuleci, ale chyba głównie bał sie mnie i aparatu ;) Po schowaniu "strasznego czarnego" zdecydowaniew sie ośmielił. Powód- brak kasy i przeliczyli sie z mozliwościami- mają juz jednego dorosłego psa i szczenię.... Powiem tak- to dobrzy ludzie, ale własnie ze względów finansowych pies nie powinien u nich zostać. -
Szczeniorki mix collie, wszystkie w swoich DOMKACH!!!!
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
Do mnie ;) Zamówiłam na bazarku zestaw ogłoszeniowy (74 ogłoszenia), ale będę bardzo wdzięczna za dodatkowo zrobione allegro ... Błękitnooki: [IMG]http://img682.imageshack.us/img682/1549/dsc0423g.jpg[/IMG] [IMG]http://img717.imageshack.us/img717/6564/dsc0434j.jpg[/IMG] [IMG]http://img411.imageshack.us/img411/6240/dsc0432a.jpg[/IMG] [IMG]http://img339.imageshack.us/img339/5946/dsc0412y.jpg[/IMG] [IMG]http://img266.imageshack.us/img266/9010/dsc0410d.jpg[/IMG] P.s. Goska, do tej pory ogłaszany był głównie Sean, ale bez większego zainteresowania.... -
Sparaliżowany Czucz-> Kochali Go Wszyscy... teraz za TM [*]
ulvhedinn replied to demi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aaaaa..... to ty mi wtedy z kocią pomogłaś? No to mam niusa.... ta starsza pani umarła :( jej syn (niejaki Chudy)- ma problem, żeby sobie sam ze sobą poradzić, w związku z czym kocia i jej mama sa u mnie i szukają domu. W domu nazywały sie Pysia i Misia, u mnie są Akrobatka i Spadochronem.... KrA sobie radzi ZA dobrze.