-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ulvhedinn
-
Piku lepiej, rozrabia po staremu ;) (i awanturuje się rano, gdzi jest wujek- Piku na wyjeździe "zakochała się" w jednym wujaszku) Za to mi sie popsuł palec- Kra mnie jeszcze na wyjeździe rozdeptała pazurem, wdała sie infekcja i mam zapalenie łoża paznokcia... Rozbawiłam setnie lekarza radosnym stwierdzeniam "myślałam, że zanokcica to choroba u bydła..." A jutro mam iść do chirurga... :-o ...za to palec, który wydawał się złamany, ma tylko lekkie pęknięcie a co! :razz:
-
Dzięki temu watek idzie w górę ;) 607104719 dr Kamil Rajczakowski
-
Pinczerka ocalona, 1100zl jeszcze na minusie 460zl
ulvhedinn replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
Nie, już jest w DT (chwilowym, zaraz będzie u mnie....), więc na szczęście nie rosną przynajmniej dalsze koszta. Oczywiscie pomijając karme itp ;) -
Dr Niedzielski poskładał mi Pikulinkę, dr Szczypka wyciągnął Krę z [I]tamtej[/I] strony. Obu bardzo cenię, ale jak dla mnie to taki "cięższy kaliber" chirurgii, jesli sterylka nie jest jakoś specjalnie ryzykowna, to bym wolała dr Rajczakowskiego- zrobi równie dobrze, a różnica w cenie zasadnicza... ;) Dr Rajczakowski jest też jak dla mnie "delikatniejszy"- szyje ślicznie jak chirurg plastyczny ;)
-
Pinczerka ocalona, 1100zl jeszcze na minusie 460zl
ulvhedinn replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
Dzięki!!!! :) -
Piku ma 2 lata i 7-8 miesięcy...... niestety jest psiakiem z zespołem wad wrodzonych i jej reakcje mogą być inne niż zdrowego psa. U starszego lub schorowanego psa nigdy sie nie wie, co i ile można, a tak naprawsdę- jesli cos sprawia psu radochę, to lepiej (w granicach rozsądku) pozwalac mu na to, nawet ryzykując, niż chronić go za cenę odebrania mu radości. Dla psa nie liczy się długość życia, a jakość. Moja Milena umarła nagle, NA SPACERZE. Na serce. Biegała, bawiła sie patyczkiem, węszyła i po prostu nagle upadła i... Nie do przewidzenia, to był grudzień, piekny, chłodny dzień. I chyba w pewien sposób tak stało sie lepiej, Mila miała chłoniaka, niby chemia go opanowała, ale ten nowotwór zazwyczaj nawraca- a tak, umarła robiąc coś co kochała, a nie po wyniszczającej chorobie.....
-
Pikulec trochę lepiej najprawdopodobniej miała udar.... Jeżeli nie poprawi sie jej całkiem, konieczna bedzie dalsza diagnostyka, bardzo kosztowna, a przez ostatnie tymczasy leżę i kwiczę finansowo..... :( --------------------------------------------------------------------------------- A teraz trochę Kry w morskich falach: [img]http://img408.imageshack.us/img408/2640/dsc0021iq.jpg[/img] [img]http://img197.imageshack.us/img197/8782/dsc0025ck.jpg[/img] [img]http://img687.imageshack.us/img687/7861/dsc0029cf.jpg[/img] [img]http://img195.imageshack.us/img195/5202/dsc0044rhm.jpg[/img] [img]http://img46.imageshack.us/img46/2666/dsc0063d.jpg[/img]
-
Jesteś odrobinę ;) Szczerze mówiąc, tak jak Martens, nie uważam moczenia psa za przyczyne kłopotów ze stawami, czy kręgosłupem- to raczej predyspozycje włąsne plus choroby zwyrodnieniowe, nie mające "zewnętrznej" przyczyny, np. spondyloza- warto zauważyć, że niektóre rasy mają znacznie większą skłonność do takich chorób niż inne, niezależnie od trybu życia. Jesli już cos wpływa na ujemne na stawy u psów, to długotrwałe i wielokrotne przeciążanie, oraz nadwaga. A wilgoć- to nie polewanie czy moczenie w upał, ale przetrzymywanie psa w zimnym i wilgotnym miejscu, np w zaniedbanym kojcu, czy źle ocieplonej budzie, wyścielonej szmatami, zamiast słomą. A co do gorąca, to nawet nie jest potrzebny wielki wysiłek, ja od trzech dni ratuję Pikulę, która dostała udaru, najwyraźniej z goraca i wysiłku, chociaż znad morza wracałyśmy specjalnie nocą, a potem siedziała w domu...
-
W Śródmiesciu to jeszcze polecam dr Rajczakowskiego (Stysia), niedrogi, psy w potrzebie robi bardzo tanio, a co najważniejsze- swietny chirurg, operował nie raz moje zwierzaki. Nie sugeruj się skromnością gabinetu ;)
-
Aria ma dom, Poker bardzo prosi o ogłoszenia!
ulvhedinn replied to Neris's topic in Już w nowym domu
Bo zapomniałam wziąć ;) Będę wieczorem u cioci.... -
Pinczerka ocalona, 1100zl jeszcze na minusie 460zl
ulvhedinn replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
Goskagoska, proszę zmień tytuł na "Pinczerka ocalona, makabryczny dług do spłaty- 1100 zł!!!!! " -
Wyslałam maila, wczoraj, na razie bez odpowiedzi...
-
Aria ma dom, Poker bardzo prosi o ogłoszenia!
ulvhedinn replied to Neris's topic in Już w nowym domu
Już sie melduję Nerisku, wróciłam! P.S. Mi kiedyś w modem naszczał kot..... ;) -
Pinczerka ocalona, 1100zl jeszcze na minusie 460zl
ulvhedinn replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
...rachunek w klinice to 930 zł plus te 350 zł które wpłaciłam ze swoich pieniędzy... :-( WYDATKI: 930 zł 350 zł ------------ 1280 zł KLINIKA Wpływy: 25 Iwa od Basi 50 Goskagoska (po innym psiaku) 77,50 połowa z allegro cegiełkowego ---------------- 152,50 zł Czyli za samą klinikę jestem w plecy [B][COLOR=darkorange]1127,50[/COLOR]!!!!!!![/B] A nie jest to jedyny wkład w tymczasy w tym roku..... [B]Błagam, sytauacja u nas robi się dramatyczna- [COLOR=red]Pikulinka poważnie zachorowała, potrzebuję tych pieniędzy żeby ją ratować!!!!!!!!!!![/COLOR] Mam niezapłacony czynsz, światło kupione za 50 zł, co starczy na ok 2 tygodnie......... [/B] -
Ostatnio stan zdrowia Piesiuni bardzo się pogorszył- serduszko szwankuje, nerki w obrazie usg też są niepokojace... Znów miała sciaganą wodę z brzuszka. Te upały, jakie są teraz też nie służą zdowi seniorki, głównie śpi, nawet na jedzonko nie ma ochoty. Oczywiście jest pod stałą opieką wetów ;) Póki co- trzymajcie kciuki, żeby mała jeszcze dała radę i miała jeszcze czas cieszyć się życiem......
-
Ale surowica (tak jak pisałam- parwoglobulina - już chyba nie produkowana, stagloban, caniserin, dla kotów- feliserin) jest specyficzna dla parwo/panleukopenii. To po prostu gotowe przeciwciała, dające uodpornienie bierne. Przy coronawirusie podanie surowice parwo to strata kasy. Natomiast wybitnie skuteczna jest surowica jako uodpornienie dla psów/kotów, które miały kontakt z chorym, ale jeszcze nie chorują- szczepienie w tym przypadku jest ryzykowne, bo bezpośrednio po szczepieniu odporność spada, żeby zacząć wzrastać po ok 7 dniach, do pełnej odporności po 14. Aha- parwo NIE MUSI dawać wyłącznie objawów pokarmowych, istnieje bardziej podstępna forma- sercowa, w której objawy jelitowe są słabsze lub żadne. Ostatnio u mnie z trzech chorych na parwo szczeniąt przeżyło jedno, przy kotach śmiertelność wahała się od 20-100%. Wirus jest bardzo trwały, więc jesli maluchy nie były izolowane, to faktycznie kwarantanna mieszkania na nieszczepione zwierzęta to 9 miesięcy (rok to skrajność), trochę lepiej jest przy izolacji i starannym odkażaniu. Odkaża się skutecznie Virkonem, innymi specjalistycznymi srodkami, lampą UV, a przedmioty trwałe także przez namoczenie w domestosie. Wirusa niestety można przenieść także na ubraniu, więc osoba mająca chore zwierzę nie powinna WOGÓLE stykać się z nieszczepionymi zwierzakami, a mając nieszczepionego malca lepiej nie odwiedzać schronisk, niepotrzebnie lecznic itp.... Przechorowanie parwo daje odporność na długo.
-
xxxx52, parwo i coronaviroza to dwie różne choroby, wywoływane przez różne wirusy. Natomiast wirusem "bliźniaczym" parwo jest wirus panleukopenii u kotów (wykrywany tym samym testem i reagujący na tą samą surowicę). Owszem, coronaw. i parwo można pomylić ze względu na podobieństwo objawów, lecz dla parwo charakterystyczne są: bardzo śmierdzący zapach kału i swoisty wodowstret, objawiający sie tym, że zwierzę podchodzi do miski, lub wręcz nad nią siedzi, ale nie pije. Parwo potwierdza się testem płytkowym z kału. Test może być fałszywie dodatni przez 10-14 dni po szczepieniu! W przypadku wątpliwości, warto robić badania krwi, bo poziom leukocytów daje wyraźną sugestię, co do choroby. Surowicę warto podać zawsze- caniserin, lub stagloban. Przy czym caniserin daje się raczej raz, a stagloban kilkukrotnie, i ten ostatni jest dużo droższy. Świetne efekty przynosi transfuzja krwi/surowicy od psa-ozdrowieńca, lub dorosłego, regularnie szczepionego zwierzęcia. Co do leczenia to konieczne jest nawadnianie, antybiotyk w celu unikniecia powikłań bakteryjnych, surowica lub transfuzja, dbałość o utrzymanie temperatury u osłabionych szczeniąt. Do picia siemie lniane jak najbardziej, jeśli zwierzę nie wymiotuje można podawać po odrobinie pokarmu, najlepiej karmy typu intestinal.
-
Przpraszam, dziś nie mogłam, Piku sie bardzo poważnie rozchorowała...
-
Przecież on na poczatku był na boksie? I tam też atakował?
-
Wlazła w trawę i zniknęła. Szeleczki znalazły się następnego dnia... W tej chwili jest coś znacznie gorszego- Piku jest bardzo chora. Dostała jakiegos ataku na spacerze, w moment byłysmy u weta, niestety nie wiadomo co jej dokładnie jest, miała drgawki, "rozjeżdża" się, zatacza. Dostała leki stabilizujące i kroplówkę i oby do rana........
-
WAŻNE!!!! Zagineła Lalka, będąca na DT: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/139164-Lalunia-mała-psinka-z-wielkim-sercem-w-DT-u-borysusa-szukamy-DS/page19?p=15022353[/URL]
-
Juz jesteśmy, zaraz lecę na pocztę ;) Nie wiem, jak w tej chwili, ale tydzień temu były nawet dwa dalmaty... A tak wogóle, KrA nareszcie jest PADNIĘTA.... próby popsucia morza, oraz przeprawy wpław do Szwecji trochę wykopńczyły dziewczynkę. Poważnie- KrA w kapoku szybko sie zorientowała, że pływa się jej dobrze, więc ile wlezie aportowała piłkę, do spółki z Dolcem Karilki, na co pozostałe psy patrzyły z lekkim niesmakiem. Na początku były ogromne fakle, ale nawet to nie przeszkadzało w wodnych szaleństwach. Za to Piki do morza z własnej nieprzymuszonej woli weszła dokładnie 4 razy ;) Resztę czasu KrA spędzała ganiając za piłka po trawie, albo... kradnąc, ale musze przyznać, że była naprawde grzeczna tym razem. Raz tylko, kiedy dobrała sie do miski Saby, na hasło "zostaw to nie twoje!", zamiast odejść, porwała miske w zęby i zwiała z nią z domku, ale po prostu w misce było wyjątkowo pyszne jedzonko. Piki postanowiła uatrakcyjnić atmosferę zlotu i kwadrans po przyjeździe... zaginęła. Robiło sie już ciemno, więc wszyscy uczestnicy, razem z psami latali po okolicy wrzeszcząc "Piku, Pikuuuu!!!!" i rozgarniając trawę. Pikselke znalazł w końcu Buell, a własciwie jego sunia ;) - daleko od ośrodka i bez szelek z identyfikatorkiem. .. Na szczęscie dobrze się skończyło, ale najadłam się strachu (ciągle nie rozumiem, czemu Piki ponosło tak daleko i czy na pewno SAM się tak oddaliła), a przez cały zlot co i raz ktos nerwowo pytał "Gdzie Piksel?" Aha- Kra spotkała koleżankę, też na wózku ;) Wracałyśmy w 3 sztuki ludzi i 4 psy, więc nikt nam do wagonu sie nie dosiadał, a żeby było zabawniej, to podobno pół pociągu okradli, a nas nie- czemu trudno sie dziwić, biorąc pod uwage, że na Piki mówię "Dzwoneczek", w podłogę zajmowały trzy spore futra.... Spiekłam sobie ramiona i nos, mam pełno piasku WSZĘDZIE, mimo kąpieli, a wózek Kry jest cały w wyschniętych wodorostach. Wieczorkiem zacznę wstawiać fotki....