-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ulvhedinn
-
Mika to nawet nie jest jej prawdziwe imię, bo Mika.... musi sie ukrywać. Mikę muszę "zniknąć". Jesli tego nie uda sie zrobić- SZYBKO!- to isnieje ryzyko, ze będzie musiała wróćic do właścicielki, osoby chorej psychicznie.... Mika ma 8 lat. Do mojego znajomego trafiła przez przypadek, na czas leczenia włascicielki w szpitalu psychiatrycznym.... Niestety, okazało sie że suczka wykazuje zachowania psa bitego, boi sie ręki, smyczy, ostrego głosu- w domu zastepczym powoli sie uczy nie bać (a więc nie jest to taka "uroda"). Dokładny i dyskretny wywiad wśród znajomych i rodziny pokazał całą, okrutna prawdę. Mika była bita, szarpana. Na spacery wychodziła rzadko i na króciuteńkiej smyczy. Albo była zamykana bez wody i pozywienia (sama włascicielka niechcący wygadała sie, że "ona i dwa dni umie trzymać"). Sunia nie moze wrócić do swojej pani, bo jej zycie do końca będzie wygladało własnie tak. Niestety (paradoksalnie) nie była tak zmaltretowana, zeby było to widać, nie miała złamań, oparzeń, łańcucha.... Czy to znaczy że nie cierpiała? Błagam o pomoc, jakikolwiek tymczas dla Miki, najlepiej w innym województwie (o DS nawet nie marzę tak na szybko) :oops: Mika ma 8 lat i ... jest rewelacyjna. Średniej wielkości, wesoła, kontaktowa, kochająca ludzi mimo wszystko. BARDZO posłuszna, odwoływalna. Zgodna z innymi psami, koty niestety nieco goni. Boi sie gwałtownych gestów, ale NIGDY nie wykazała cienia agresji. Lubi dzieci. Kocha zabawy piłeczką, ganianie z psami, przytulanki. Mika uwielbia spanie na kanapie ;) ale nie narzuca sie ze swoją obecnoscią... [IMG]http://img600.imageshack.us/img600/9134/fcutfu013.jpg[/IMG] [IMG]http://img713.imageshack.us/img713/7240/fcutfu017.jpg[/IMG] [B]Pomóżcie Mice uciec od złego losu...............[/B] [B]Każdy dzień zwiększa ryzyko odzyskania suki przez włascicielkę!!!!!!!! [/B]
-
Malutka , starsza Otka odeszła za TM
ulvhedinn replied to borysus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Na razie jestem zaziębiona, ale mam nadzieję niedługo stanąć na nogi, to gdyby się (tfu, tfu) jescze nie znalazła, pomogę. Spróbujcie jej w miejscu w którym zwiała zostawiać cos smacznego i kocyk z domu Borysusa, psy zazwyczaj nie wieja na oślep, tylko trzymaja się punktu w którym sie zgubiły i krążą. znajomy zapach może ją nakłonic do pozostania w jednym miejscu. -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
ulvhedinn replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Widzę, że znalazłaś :) -
NIESTETY. KUBUŚ juz nie potrzebuje pieluszek..... Kuba dziś rano odszedł za TM. W nocy czuł się trochę niewyraźnie, popłakiwał, więc Kasia martwiła sie czy to nie kolejny wylew, ale nie miał objawów i szybko sie uspokoił. Rano zjadł sniadanie, ale ponieważ był troche przygaszony, iec pojechali do weterynarza. Kuba dostał kroplówkę, wszystko wygladało ok.... Godzinę później nagle umarł. Tak strasznie mi przykro, Kubuś był psiakiem wyjątkowym, psem, który dopiero niedawno wogóle nauczył się, że człowiek może być dobry. Z całych sił wykorzystywał każdy moment bliskości..... Pies z ogromnymi pokładami miłości w sercu- i całe życie bez swojego człowieka :( A teraz jak sie już nauczył kochać, jak sie nauczył jeździc na wózku, to odszedł..............
-
Jak odzyję (zaziębiłam się paskudnie) to pokażę co można zrobić z pasami w aucie- swoją drogą wie ktos może gdzie kupic pasy do Łady samary? (dodam, że to KOLEJNE pasy w życiu Kry, w tym raz zeżarła znajomemu z fundacji.....)
-
[quote name='grzenka']Czytam wątek od dawna, na Żuczka wpłacałam swoją comiesięczną niewielką deklarację. To co teraz dzieje się na tym wątku jest odstręczające.Powiem krótko-adopcja staruszka, jakim był Żuczek przez osobę spoza dogo powinna naprawdę cieszyć, to, że zalogowała się na portal, zdawała relację na bieżąco,naprawdę... oby takich osób było więcej i więcej w tym chorym, obojętnym społeczeństwie.Tutaj spotkała się tylko z napastliwością i oskarżeniami, przecież to nienormalne,a wręcz niewiarygodne...A pytania typu "u ilu wetów przez te 3 tyg. w DS był Żuczek?" - brak słów:shake:...A u ilu był w ciągu wielu miesięcy pobytu u Kikou, że przyjechał w stanie prawie agonalnym? Żal Żuczka , żal Ritek- i jeszcze teraz musi stawić czoła tej napastliwości....:-( Jasne. Psa u Kikou w dniu wyjazdu widziała osoba z wrocka, która udzielać sie nie będzie i nie był w stanie agonalnym, tylko normalnym, jak na staruszka. Przez 3 tygodnie pies był w DS. Jeśli by przyjechał w "stanie agonalnym", to już dawno by padł. A wogóle powinien być albo pod stałą opieką weta, najlepiej w dobrej klinice, gdzie miałby zapewnione kroplówki, inkubator i stałą pomoc medyczna, albo przynajmniej codziennie powinien byc u weta. Pies który jest "tak skrajnie wyniszczony" musi dostawać kroplówki, leki wzmacniajace, wlewy typu duphalyte itd I specjalistyczna karme typu convalescent podawaną nawet strzykawką. I trzy tygodnie to jest wystarczajacy czas, żeby nawet umrzyka na nogi postawić, chyba, ze się zaniedba opieki, albo w leczeniu przeszkodzi choroba!!!!!!!!!!!! I tak, wiem to z doświadczenia. Bo nie jednego i nie dwa zwierzaki wyciagałam z tamtego świata, a kilka z nich było zagłodzonych skrajnie. Dwa udało sie wyciągnąć ze śpiączki. Skrajnie zagłodzona była Kiki, która trafiła do schronu w śpiączce, a nawet jak odzyskała przytomność, to była ślepa i niekontaktowa zupełnie, wszystko z zagłodzenia. Zagłodzona to była Mila, która ważyła niecałe 30 kg przy docelowej normalnej wadze ponad 70. Zagłodzona to była Gaba, zagłodzony to był Brutus, Okruszka itd.... A tu mamy biednego pieska, ktory trafia do DS, potem jest entuzjastyczny opis (po tygodniu!!!!!), jak to pies przybiera na wadze i się goi i bęc, nagle umiera. I nagle sie okazuje że umiera skrajnie wycieńczony. No to przepraszam, ale są takie opcje- albo niedoświadczony mimo wszystko dom (posiadanie jednego- swojego- starego psa nie daje wielkich doswiadczeń, niestety) uspokojony poprawą zawalił i Żuk nie był dość intensywnie ratowany, albo- co zresztą wydaje mi sie bardziej prawdopodobne- wyniszczenie organizmu spowodowała jakaś choroba. Co jeszcze? Moim zdaniem, poza codziennymi wizytami u weta i intensywnym odżywianiem "opróczjedzeniowym", pies powinien mieć wykonane badania krwi, i to kilkukrotnie, szczególnie jesli nagle przestał przybierać na wadze, czy zaczął chudnąć. I tak, uprzedzając pytania, ja tak robię. Vide Słowik.
-
KRECIK już nie szuka, ZOSTAJE Z GAMONIAMI NA ZAWSZE!!:D:D
ulvhedinn replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Sto lat najmarniej, milion chorób i urodę (oraz zapach z dzioba) hmmm.... coraz bardziej nieprzecietną..... -
Arystoteles- sparaliżowany elegant prosi o szansę....
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Kotki już w nowych domach
Wiem wiem, chociaż Kra wogóle nie potrzebował przyzwyczajania. Wsadziłam na wózek pokwikujacego z niecierpliwości psa, obejrzała się, zrobiła krok, cofnęła krok, obejrzała- w oku błysnęło i następne, co musiałam zrobić- to wystartowałam za nią z rykiem "aaaaaaaaaksaaaaaaaastóóóójjjjj!!!!!!!!!!!" :) Tyle, że koty maja jakoś inaczej, niektóre wogóle nie akceptuja takich rzeczy jak wózek, a inne sprawniej sie poruszają bez wózka.... -
Arystoteles- sparaliżowany elegant prosi o szansę....
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Kotki już w nowych domach
A własnie że Glut ;) (tak, wiem, że Miko, ale i tak wszyscy mówią Glut) -
Ależ to jest jak najbardziej konstruktywne. Przeczytaj jeszcze raz bardzo uważnie, może zrozumiesz, jeśli nie to streszczam: -albo Żuk był chory na coś, co nie dało mu jak widać szansy, albo jest to wina człowieka- i nie Kikou, bo 3 tygodnie to dość czasu, zeby psa z (podobno) zagłodzenia wyciągnąć. Czyli?
-
Arystoteles- sparaliżowany elegant prosi o szansę....
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Kotki już w nowych domach
Chciałabym najpierw pożyczyć taki, żeby zobaczyć czy sie sprawdzi. Glut z lecznicy u dr Niedzielskiego nie zaakceptował wózka..... -
Zacznijmy od tego, że wtastawianie na watek PRYWATNEJ korespondencji, jaka jest niewątpliwie SMS, jest no- nie dość że poważnym naruszeniem netykiety, to rzeczywiscie fantastycznie mówi o wstawiającym. Ale nie póki co, nie zamierzam odszczekiwać tego SMSa, chociażby dlatego, że Wam tak łatwo przyszło oskarżanie Kikou o prawdziwe i wyimaginowane "zbrodnie" i przewiny. I mam ogromna nadzieję, że wszyscy będziemy musieli odszczekiwać (o ile starczy Wam odwagi cywilnej) Cieszę się że będzie sekcja. Mam nadzieję, że przeprowadzi ją kompetentny i NIEZALEŻNY weterynarz. Miałam czas zastanowić sie w pracy nad całościa sprawy i, jak dla mnie, to są nastepujace możliwosci: 1. Stan Żuka był beznadziejny, miał jakąś podstepna chorobe (np. nowotwór) i nie było szans na ratunek. Oczywiscie istnieje mozliwość, że nie wyłapały tego standardowe badania, ani żaden z wetów, który oglądał psa, ani u Kikou, ani w nowym domu- tak, to sie zdarza, niestety. Mojego Czesia zabił nowotwór, a niemal do końca miał dobre wyniki krwi, usg, rtg- był badany na WSZELKIE możliwe sposoby i przez najlepszych wetów, na najlepszym sprzęcie. Spędził tydzień na AR pod obserwacja specjalistów i nikt nie był w stanie zdiagnozować psa. W tym przypadku nie ma winy Kikou, ani domu stałego, ani nikogo innego, a i wychudzenie mogło być spowodowane chorobą. Mógł też wystapić stan nagły, niezawiniony przez nikogo, chociażby ostra postać sepsy, zator spowodowany np fragmentami szpiku we krwi itd. 2. (mam ogromną nadzieję, że to tylko hipoteza) DS nie podołał. Zwyczajnie- zamiast fajnego, bezproblemowego i z marszu wdzięcznego psa dostał psa z gipsem, wymagającego troskliwej i czasochłonnej opieki, także weterynaryjnej, tęskniacego za "starymi śmieciami" itd. I nastapiło bądź to zaniedbanie, bądź to celowe uśmiercenie psa. 3 (przy czym naprawdę wolę tego nie podejrzewać) ktos postanowił zaoszczędzić i stwierdził, ze pies jest nieopłacalny. Tak, jestem wredna i podejrzliwa i NIE UFAM ani DS, ani wterynarzom. Mamy wszakże już historie z bibliotekarką z Krakowa, która uśpiła kolejno kilka ZDROWYCH psów. Mamy i Ozzy'ego, którego PODOBNO uspił wet. Oczywiście może byc i tak że i weterynarze i DS walczyli z całych sił o Żuczka, tylko cos nie dało im szansy. Jesli jesteś porządku, to fakt, takie podejrzenia mogły zaboleć, ale niestety- już były przypadki, że ktos przygarniał psa i wywalał, lub usypiał przy najmniejszym problemie. Albo i bez powodu. Co do wetów, j.w. są porządni i są tacy, co uśpią psa na życzenie. I wpiszą cokolwiek, zeby mieć podkładkę. I niedouki, którzy nie umiejąc psa/kota leczyć- usypiają (ostatnio na miau jednej dziewczynie wet zaproponował uśpienie kotki z ropomaciczem, mimo dobrego stanu ogólnego). Nie znając ani weta, ani Ciebie, mam(y) prawo być podejrzliwi. Pies jest w DS od 30.10- to już ponad trzy tygodnie - niemożliwe, żeby powodem śmierci było zagłodzenie (o odwodnieniu nie mówiąc), czy zaniedbanie przez Kikou!!!!!!!!! Zresztą podobno pies zaczął przybierać znacząco na wadze, prawda? W takim okresie to przy dobrej opiece weterynaryjnej mozna psa już ze stanu agonalnego spokojnie wyciągnąć. Istnieją przecież kroplówki, czy chociażby specjalne karmy wet typu convalescent? NIE jest możliwe, żeby zdrowy pies, którego coś nie niszczy, przy dobrej opiece domowej i wet nie zaczął przynajmniej się poprawiać po takim czasie. A opis wskazuje że jego stan jeszcze znacząco się pogorszył w stosunku do tego w jakim wyjechał od Kikou!!!!!!!!! P.S. Gdyby u mnie po trzech tygodniach stan psa nie poprawił się wyraźnie, to miałby dawno zrobione absolutnie wszystkie możliwe badania, nie mówiąc o tym, że ja bym z cierpiacym psem nie czekała az mu się pogorszy do stanu agonalnego. ---------------------------------------------------------- A na pytanie, czemu ja sie Żuczkiem nie zajęłam to odpisuję uprzejmie- bo mam w tej chwili 5 psów, w tym: - niepełnosprawną Krę, -niepełnosprawną Piku, -Helenę- bernardynkę, która do mnie trafiła do mnie z zaawansowanym ropomaciczem, tak bardzo, że nie była w stanie się wysikać, miała potem rozciagnięty pęcherz tak mocno, że lała co trzy dni -Słowinię, jamnisie u której rozpaczliwie usiłujemy zdiagnozować przyczyne niewydolnosci wątroby, a przy której Żuczek wyglądał na spasionego, -Lalę, pinczerkę, o której życie walczyliśmy 3 tygodnie, a która teraz juz zdrowa własnie miała sterylkę ; 11 kotów, w tym Conana z zerową odpornoscia, karłowatą Wiwi, wiecznie chorą Kleo i sparaliżowanego Ariego ; jeża, o którego życie tez trzeba było powalczyć, trafił do mnie niedożywiony, odwodniony i zarobaczony ; przepiórki ; stareńką mysz- alergika ;) ; .....i nie biore psów, które mają opiekę i nie są w stanie nagłej koniecznosci; .....i bynajmniej nie mówię, że mi by sie udało uratować Żuczka (wszystko wskazuje na to, ze przyczyna smierci leżała w jakiejś chorobie), wiem, że byłby pod najlepszą opieką najlepszych wetów i zrobiono by WSZYSTKO, zeby go ocalić, a przede wszystkim byłby bardzo dokładnie zdiagnozowany. I tak, naprawdę bym bardzo chciała, żeby się okazało, że był to nieszczęśliwy splot czasu i okoliczności i nic sie nie dało zrobić. Bo niezależnie od nabytej podejrzliwosci, cholernie nie lubię, jak pozornie dobrzy ludzie okazują się podli; i zdecydowanie wolę już kogoś przepraszać, bo okazał się jednak porządny (i duma mi jakoś nie przeszkadza, czy fałszywy honor).
-
Pomaga, pomaga, mam go, ja na Krze przetestowałam już chyba wszystko co się da ;) Z natuaralnych leków skuteczny jest też olej z rokitnika.
-
No, ja żeby te drzwiczki tak urządzić, to bym musiała im zdrowego kopa sprzedać.....
-
[quote name='Lidan']Zdziwiłabym się gdyby kołnierz przeżył :p Skąd u niej odleżyna? A drzwiczki od szafki po prostu staranowała :diabloti:[/QUOTE] Kra- przypominam- jest niepełnosprawna ;) Odleżynę ma od zawsze, raz było lepiej raz gorzej, ale jakis czas temu się rozbabrało i nasz wet zdecydował sie operować. Okazało się że niegojenie to była martwica w kości pod spodem.... Najgorsze, że u Kry demolka to nie są jednorazowe wybryki, tylko NORMA dzienna.........
-
A czy został wykluczony refluks?
-
Mądry pies :) Pojemnik na kocią karmę: [img]http://img522.imageshack.us/img522/2691/dsc0758a.jpg[/img] [img]http://img143.imageshack.us/img143/5347/dsc0760p.jpg[/img] I wkurzeni "właściciele" [img]http://img153.imageshack.us/img153/8288/dsc0761s.jpg[/img] Zapomniałam napisać- zmagań z szafkami nie przetrwał też kołnierz pooperacyjny, w którym Kra chodzi, żeby pozwolic sie goić odleżynie....
-
Widzisz, a to zalezy jak patrzeć.... równie dobrze mozna napisac, ze owszem przyjechał pies, który złamał łapę i to odchorował bo jest stary. Zmęczony transportem, byc może równiez po podróży odwodniony. .... co do gipsu i jego skutków to bym raczej miała żal do weta, ni do ciebie, bo raczej to wet zakładał gips? I nie nie zgadzam sie kategorycznie na takie opisy jak "umordowany", "strasznie zaniedbany", "smutny i biedny", bo to jest wstrętne granie na emocjach. Pies był zmęczony (a jaki do diabła miał po podróży być? ), oszołomiony (pies nie rozumie, czemu ma słuzyc kolejna zmiana), a do tego to JEST starsznie kruchy i delikatny staruszek, uwazacie że wypadek, podróż, zmiana miejsca i strata opiekunki, do której się na pewno po takim czasie przywiązał, powinna spłynąć po nim jak woda po kaczce? Do mnie trafiało duuuużo psów dogomaniackich i nie tylko - i większość odchorowywała podróż, w najlepszym razie odsypiała, na początku była smutna i nieswoja itd. Ja juz nie mówię nawet o psach, które trafiały do mnie z marszu, chociazby szczenięta ze schodów, które nie tylko na poczatku były BARDZO "umordowane", ale po - delikatnym- odrobaczeniu wywaliły z siebie tonę glist. Helena, która jechała do mnie ledwo z Krotoszyna, odsypiała podróż całą dobę, po czym okazało sie że jest ciężko chora. Benia z pola, Berta, która całą zime przeżyła "w śniegu", dwie zmiany domów i podróż przypłaciła paskudną infekcją. Moj awłasna, ukochana Piku, wypieszczona jak mało który pies, podróż znad morza - mimo, ze jechałyśmy w nocy, komfortowo i dostawała ile chciała pić- zakończyła udarem cieplnym i odwodnieniem, dwa dni ją prawie reanimowaliśmy, miała drgawki i była na skraju zapaści!!!! Jesli ktos się spodziewa, że kruchy staruszek, zaraz po chorobie i długiej podróży bedzie uchachany, wesolutki i żywy jak szczypiorek, no to znaczy że nie ma najmniejszego pojęcia o starych psach - i pytanie czy na pewno jest w stanie a)ocenić prawidłowo kondycję psa i jego stan b) zająć się dobrze takim zwierzakiem; - w związku z czym mnie nurtuje jeszcze jedna wredna, drobna myśl- odwodnienie u psa zostało zauważone i zdiagnozowane u weta NA DRUGI DZIEŃ PO DOTARCIU DO DS, prawda?
-
[img]http://img593.imageshack.us/img593/4386/72180878.jpg[/img] Kuchnia dzisiaj [img]http://img528.imageshack.us/img528/4267/dsc0740u.jpg[/img] Zbliżenie drzwiczek- one są POŁAMANE nie pogryzione! [img]http://img192.imageshack.us/img192/8784/dsc0744v.jpg[/img] Druga szafka [img]http://img831.imageshack.us/img831/8168/dsc0747t.jpg[/img] Narożnik trzeciej szafki [img]http://img194.imageshack.us/img194/4558/dsc0748n.jpg[/img] WSZYSKIE gałki od szuflad wygladają tak [img]http://img16.imageshack.us/img16/6505/83834578.jpg[/img] Łazienka (samo "siedzisko" od sedesu wywedrowało do przedpokoju)......
-
Dobra zaraz wstawię szafki i łazienkę. Niedługo pokażę też drzwi, które właśnie wymieniam na nowe......
-
Jstem ZA (i od razu zgłaszam Krę na szkodnika wszechczasów). Właśnie PO RAZ DRUGI urwała klapę od sedesu i doprawiła pokrywą od pralki. I poprawiła szafkę w kuchni.