Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Uzupełniłam pierwszy post i zmodyfikowałam zgodnie z zaleceniem Moda :)
  2. [quote name='Potter']1) ...szantaż... - nazywajcie to sobie jak chcecie, ja to nazywam pociągnięciem do odpowiedzialności. 2) Dla nieumiejących czytać ze zrozumieniem, drugi raz powtarzam - nie interesują mnie rzewne historie setek psów uratowanych przez kikou. Mnie interesuje Żuku - wiem w jakim stanie go przekazywałam i wiem jaki wrócił od kikou. Nie rzewne, tylko realistyczne. Ja z koli wiem, w jakim stanie wchodzą i wychodzą nasze psy i DLATEGO bronię kikou. 3) To nie ja szkodzę psom (nie życzę sobie takich podsumowań), tylko kikou swoją nieodpowiedzialną, niepoważną, infantylną postawą w sprawie Żuka. Takie odwracanie kota ogonem jest zwyczajną socjotechniką i manipulacją na uczuciach. Owszem szkodzisz. Weźmiesz odpowiedzialność za te, które zostaną uśmiercone, jesli Kikou ich nie weźmie? To nie jest żadne podpuszczanie, tylko realia Wrocławia. I tak nie zawsze zdążamy. Dla mnie manipulacją to jest pisanie o skrajnym odwodnieniu u psa któremu wet podaje furosemid- to sie wzajemnie wyklucza, czy "delikatne" naginanie rzeczywistości, takie jak z wagą, o tytule wątku nie mówiąc.... 4) Jeśli u kikou jest tak wszystko cudownie i ma krąg oddanych koleżanek, to niech koleżanki już dzisiaj rozpoczną zbiórkę pieniędzy na rzecz "ratowania kikou przed słodką zemstą Potter i nasłanym przez nią Urzędem Skarbowym". A PIW-u nie ma się co obawiać - przecież zwierzęta mają u niej, jak u Pana Boga za piecem. To nie ma nic wspólnego z "oddanym koleżeństwem", tylko o psy i ich dobro. I szczerze mnie guzik obchodzą kliki, układy itp. Będę bronić tego, kogo znam i widziałam, ile robi dobrego. Nawet gdybym tej osoby z innych przyczyn nie lubiła. Patrz wyżej. 5) kikou miała (i ma nadal) 1001 sposobów, aby się z nami porozumieć, sprawę wyjaśnić i zaproponować jakieś rozsądne rozwiązanie - jednak ona wybrała lekceważące milczenie. Jesli ktoś nie szanuje mnie, to dlaczego ja mam mu okazywać jakieś względy? Kolejny raz proszę o kontakt Elizę, brak odzewu jest czym jak nie lekceważeniem?
  3. Eliza, bardzo Cie proszę o podanie mi swojego nr na PW ;) --------------------------------- Szantaż- można to i tak nazwać, zastanawiam sie tylko, gdzie w tym dobro psów. Bo Potter nie zaszkodzi Kaśce, tylko psom. Tym, które są u niej i tym, dla których pobyt u Kikou do czasu znalezienia domu to jedyna szansa na uniknięcie igły. Bo u nas w schronie zabija się takie mało adopcyjne, stare, nieładne. Zemsta jest słodka? Jakby u Kikou były takie złe warunki i brak opieki, to szans na przeżycie nie miałoby przynajmniej kilka naszych wrocławiaków. Że podam przykład tylko Filpa i Figi. Filip musiałysmy zawieźć z Basią osobno, bo w towarzystwie innych psów się tak zdenerwował, że dostał duszności. Figa z kolei jest tak ciężko chora, że w domowym, indywidualnym, troskliwym- a jedynie niedoświadczonym DT omal nie wyzionęła ducha, po czym w klinice dosłownie zaczęła nam konać na rękach - byłam przy tym i ja i Iwa. Uratowała ją jedynie szybka reanimacja i intensywna opieka wet. Więc jakim cudem tak chory pies żyje od pół roku i ma się całkiem nieźle w strasznych warunkach?
  4. Niezupełnie... Kra wycięła mi przedwczoraj cudny numer. Otóż kupiłam dla psów mięsko- indyka i płucka, ale postanowiłam je ugotować następnego dnia z ryżem, a psidłom dać póki co suche. KrA wypatrzyła jednakowoż wcześniej, że pani chowa do lodówki dobre rzeczy. Kiedy podałam "kolacje", Krakulec zamiast jeść chrupki, podeszła do lodówki, otworzyła drzwiczki i zaczęła oskarzycielsko i wymownie popatrywać raz na mnie, raz na jedzonko. Najwyraźniej chciała powiedzieć "no coś ty zwariowała, takie dobre rzeczy tajniaczysz a ja mam jeść TAKIE paskudne suche kulki???!!!!!! ...i oczywiście dałam się złamać więc stado miało ekstra kolację ;)
  5. [quote name='Ajula']cześć dziewczyny, przed chwilą dostałam takiego smsa: "przy Mcdonaldzie na stacji benzynowej przy wyjeździe na Kudowę i autostradę jeszcze przed centrum handlowym z makro, mediamarkt itd. koczuje wilkowaty pies z obrożą. Może ktoś go szuka albo jutro może ktoś sprawdzi. To jest jeszcze w mieście". Może akurat wiecie o jakimś zaginionym psie, albo możecie zobaczyć, co to za jeden[/QUOTE] Znowu jest? Z tydzień temu syn Agnieszkal2 próbował go łapać..... to [prawdopodobnie suczka. Schron odmówił wtedy wyjazdu....
  6. Poszły fotki....
  7. Są, są :) I to świetne :) Cytuję: [QUOTE] Bertę pokochalismy, a wszyscy nasi sąsiedzi ją podziwaiają.Troszkę goni kotki-ale meradjąc ogonkiem chce poprostu zabaway ale kotki juz zaakceptowały że Ona jest choć unikaja kontaktu. Berta najlepiej czuje się wolno na dworze więc ma tą wolność sprowadziliśmy dla Niej budkę porządną ocieploną więc ma wybór spania gdzie tylko chce. Chyba nas lubi bo jak wracamy do domku to jak widzi samochód nasz to już cieszy się i merda ogonkiem a nawet śmiesznie ciężko skacze przed bramką z radością.Damy Jej wszystko czego potrzebuje. [/QUOTE] Dla wyjaśnienia- Berta ma pełny wstęp do domu, więc może wybrzydzać, czy akurat woli kanapę czy budę ;) Dostałam tez fotki, ale cos mie idzie ich wstawianie....
  8. No fakt :) Ale biedna jest dosyć, bo to niestety była rozleglejsza i dł€ższa operacja niż zwykła sterylka i pełno szwów na brzusiu....
  9. "Daas" ;) Laleczka juz po sterylce, wczoraj wylądowała na stole. Odbierała ja moja ciocia, więc jak po pracy przyszłam po psa, to zastałam Lale na kanapie, na najmiększej podusi, pod kocykiem i solidnie obrażoną za taki nume, jaki jej zrobiłam. Brzuszek jest pociety, bo Lal miała tez usuwanego guza z sutka, ale Laleczka czuje sie dobrze, pije (i domaga sie żarełka) ;)
  10. Udusić? Pisałam wyraźnie że prosze o info, jakby ktos się zebrał..... wrrrrr.........
  11. Jestem na zaproszenie :) Przepiękna sunieczka......
  12. I w końcu do tego dojdzie i nagle będzie afera, że martwe, albo chore dziecko. Bo kilka martwych psów nie obchodzi nikogo.
  13. ZNAJĄC Kikou i WIDZĄC jej opiekę nad psami jestem praktycznie pewna, że Żuczek doszedłby do siebie u niej. Po prostu adopcja przypadła na pechowy (dla Kikou, nie dla psa!) czas. Pewnie, gdyby doszło do niej za niedługi czas, to nie byłoby o czym mówić. Pytałam naszych wetów, do odwodnienia mógł sie walnie przyczynić stres, jakim zawsze, niezaleznie od starań opiekunów jest transport. I nie można wyrokować, że było to cos przewlekłego, bo wtedy pies już by nie żył, lub dochodził do siebie znacznie wolniej.
  14. Przeczytałam uważnie cały watek, bo Żuczka pamiętam dość słabo z moich odwiedzin u Kikou, ale był wtedy w całkiem niezłej kondycji, oczywiscie jak na takiego zabytka.... O kondycji zreszta świadczy nawet najłatwiejsza do zaobserwowania rzecz- ten wypadający siusiak. Który o ile wiem, teraz nie wypada? I po dokładnej lekturze jestem zdania, że owszem, ze strony Kikou były zaniedbania- przede wszystkim braki informacyjne, fakt, nie mając przez miesiąc internetu powinna była więcej informacji przekazywać telefonicznie. I to nie ulega wątpliwości. Zreszta ja się nauczyłam, że mając psa dogomaniowego, płatnego, czy nie, o kazdym problemie trzeba trąbić wszem i wobec ;) Natomiast co do reszty.... to jest stary pies. Po przejściach. Spadek wagi w czsie chorobyu może być duzy,m niezleżnie od starań opiekuna. Przy czym z tego co jest na poczatku watku zdecydowanie nie wynika, jakoby pies wyjechał od Kikou w gorszym stanie niz przyjechał. Pomijając złamaną łapę. Wet- oczywiscie, że mozna wybrac lepszego, czy innego, niestety mieszkając wiele kilometrów od większego miasta, czasem poniekąd idzie się na kompromis i zamiast ekstra kliniki wybiera się lekarza, dysponującego mniejszym zasobem srodków, zamiast jechać kilkadziesiąt kilometrów, lub dalej, szczególnie jeśli problem nie jest tak skomplikowany, żeby wymagał bardzo zaawansowanej diagnostyki, lub leczenia. BTW, moja Piku była pod codzienną opieką jedej z najlepszych klinik wrocławskich, a jednak na szyi pod opatrunkiem zrobiła jej się paskudna rana, wystarczyło, że bandaż w jednym miejcu się zwinął w sznureczek. Jdnocześnie miałam jakis czas temu psa z zaje...e cięzkim gipsem, któremu nic sie nie zrobiło.. Co do wpisów w książeczce, hmm, bardzo wiele razy i u moich psów i u psów innych dogomaniaków żadych wpisów w książeczce sie nie robi, najwyżej bierze kartkę, czy wydruk z opisem leczenia. A i to nie zawsze. Kra, leczona przez bardzo dobrych i renomowanych wetów we Wro, nie ma ani jednego wpisu o operacji, chociaż miała ich do tej pory trzy plus sterylkę. Czasem wynika to z "winy" opiekuna, który nie bierze książeczki, częściej- z tego, ze skupiamy się na ratowaniu psa, a mniej na formalnościach. Nie bronie Kikou "robiąc z niej męczennika", czy grając na emocjach. Po prostu bywam u niej, widze jej psy i ani ich kondycji, ani opiece nad nimi nie mam nic do zarzucenia. Natomiast mam niemiłe wrażenie, że ktoś własnie gra tu na emocjach, ustawiając się na pozycji anioła, który ocalił psa, wydartego ze szponów potwora. Nie mam na mysli Elizy, Potter, ani MonikiP, bo ich wypowiedzi sa rzeczowe i klarowne.. Za to te dramatyczne opisy, odwodnionego, zagłodzonego psa (a mogę wiedzieć po co odwodnionemu psu furosemid). Naciąganie dotyczące wagi (nagle nie 3 tylko 4,5? A potem gwałtownie 6?). "Walczymy o życie". "w ostatniej chwili" I straszne rany, które NIE SĄ straszne,a opisywane są jakby były co najmniej do kości i przeżarte gangreną. To co to jest jak nie manipulacja emocjonalna? :shake: -------------------------------------- Eliza, tak z innej beczki, możesz mi podac swój tel, bo mi wcięło razem ze skradzioną komórką? :oops:
  15. Ze zmęczenia nie napisałam co ostatnio robi Kra. Otóż pannia uznała widac, ze jej uroda potrzebuje wspomożenia i najpiew wysmarowała się kilka dni temu moim kremem, a wczoraj ukradła resztę oleju z ryb i dokumentnie się w nim wytarzała. Możecie sobie wyobrazic JAK pachnie....
  16. Powiedziane przez jakąś kobitkę do koleżanki (w formie stwierdzenia, nie pytania!) "piękny pies, taki [B]owczarek[/B]". Owczarek: [IMG]http://img816.imageshack.us/img816/6671/dsc0610.jpg[/IMG] Hela, aczkolwiek chuda, jest "pełnogabarytowa" wzrostem....
  17. Na konto wpłynęło 200 zł od Pianki z dopiskiem "dla beni spadek po Kubie" :) DZIEKUJĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  18. pora chyba na troszkę lepsze wiadomości- odlezyna się goi :) Na razie jest jeszcze spora dziura, ale w porównaniu z tym, co było po rozlezieniu się szwów (rana wielkości dłoni), a nawet z tym co było wczęsniej, to jest zdecydowana poprawa- więc chyba mozna juz zacząć patrzeć nieco bardziej optymistycznie :) Jak sie wygoi całkie, to będziemy z wetem myśleć, co zrobić z przetoką która jest z drugiej strony grzbietu- zastanawiam sie, czy też by nie była wskazana operacja, bo możliwe, ze tam tez coś jest, np martwiak kostny, czy jakiś odprysk? Teoria, że to sie zrobiło od wózka upadła, bo Kra dość długo nie jeździła, a kiedy jeździła, to na tym drugim wózku, który ma zupełnie gdzie indziej pałąki. Niestety póki rana nie jest całkiem zasklepiona, Krakulec musi nosic kołnierz, co ją nastraja niezyt pozytywnie. Ale juz przynajmniej sie nie obraża ;) Dzisiaj znów "ciut" narozrabiała, ukradła butelkę z resztką oleju z ryby i się dokładnie wytarzała. Śmierdzi teraz jak kuter rybacki..... Przedwczoraj używała za to mojego kremu, czyżby paskuda próbowała zapobiegac pierwszym zmarszczkom? W końcu wchodzi w wiek dojrzały, w nowym roku skończy 6 lat :) Muszę sie pochwalic, że juz całkiem opanowałam wychodzenie na raz z pozostałą czwórką, co wywołuje nieco dziwne miny na twarzach spotkanych ludzi. Fakt, stadko jest meszane i dość oryginalne- począwszy od Pikulca, przez Lale, zagłodzona Słowiczek, aż do beni :) Fajnie jest :) P.S. A jeszcze sie musze poskarżyć, że mnie dziś na mojej klatce prąd kopnął, jak próbowałam światło zapalić tak, że mam na palcu oparzenie. Psy popatrzyły na mnie ze zdziwieniem, tak zaklęłam......
  19. Alaa, cykloida, dziekuje- juz wysłałam PW :) Jamnisia nadal jest chudziutka, ale humor jej dopisuje, na spacery chodzi chetnie, byle nie za długie były- łapka nie nadaje sie do forsownych wycieczek... Co ze skórą, to się okaże w ciagu kilku dni.
  20. E tam, taki deszcz ;) Jak coś sie wykluje to dajcie znać, ok?
  21. Bolsbo0kser, uierz, ja żyję całe życie z psami, staram sie je uważnie obserwować, ponieką pracuję z nimi- mam "etatowy" tymczas, przez ręce przewineła mi się ładnie ponad setka psów i umiem odróżnić różne przyczyny zachowań ;) "Demolka dla uciechy" to po prostu zabawa. Taka sama zabawa jak zabawa piłeczką, czy piszczałkiem, tyle, że efekty dla nas sa nieporównywalnie hmm.... dotkliwsze. Zreszta, jako cekawostkę, dodam, że osobiscie nie zgadzam się z twierdzeniem, jakoby "wstydzenie się" psa, czy "poczucie winy/" były wyłącznie li tylko reakcją na zachowanie właściciela. Owszem, często tak jest. Ale... Pałek ['] tez lubił cos narozrabiać. I o tym, co zastanę w domu wiedziałam ZANIM weszłam do mieszkania. Jeżeli był porządek, to dźwięk klucza wywoływał radosny wrzask. Jeżeli była cisza- oznaczało to demolkę. A więc reakcja psa wystepowała, zanim ja mogłam zobaczyć zniszczenia i sie wkurzyć. Oczywiscie nie twierdzę, że pies miał "wyrzuty sumienia", ale poniekąd oznacza to, że świetnie wiedział, ze zrobił coś zakazanego czy niepożądanego. ....aha, Pał akurat rzeczywiście miewał ataki lęku separacyjnego, przy czym był to pies piekielnie inteligentny i.... psychopatyczny.
  22. "Przez wieki" - świetny argument..... Po pierwsze kopiowanie psów do niedawna miało znaczenie użytkowe (psy do walk, do polowania na drapiezniki, do pilnowania stad przed wilkami), lub oznakowywano tak psy pracujace, celem zwolnienia z podatku. Kopiowanie psów "estetyczne" pominąwszy pojedyncze wypadki, to stosunkowo nowy pomysł. Po drugie równie dobrze mozna by powiedzieć"od wieków w Afryce poddaje sie dziewczynki obrzezaniu i jakoś przeżywały" - tylko, czy to oznacza, że jest to dobre etycznie i zdrowe?
  23. Czyli niech będzie- w 5 dni? Hmmmmm.... Te trzy kilo też zresztą się przewinęły: Że się czepiam szczegółów- ano czepiam, bo z doświadczenia wiem, jak łatwo robi się z miesiąca trzy itp a potem sie nagle okazuje ze "nie rower tylko auto ..."
×
×
  • Create New...