-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
mAlutka wygrała walkę o życie i o domek. Zabrze
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Już w nowym domu
ee ttam, to takie pozytywne nabijanie. A czy malutkiej robia jeszcze kroplowki, da sie? Bo mowilas ze nie ma gdzie wkluc :-( -
mala najprawdopodobniej ma parwowiroze, choc test wyszedl ujemnie. Dopiero po 3 dniach poinformowano mnie w lecznicy ze testy nie sa w 100% wiarygodne. Jej aktualne objawy wskazuja jednoznacznie ze to parwo.. nawet te testy z krwi ktore zostaly zrobione i wyslane do niemiec moga byc zafalszowane bo podano jej surowice (caniserin) nie wiedzialam, ze testy nie sa wiarydgodne, gdybym wiedziala nie narazalabym moich zwierzat... wszystkie sa szczepione na wirusowki, ale.. ludzie szczepieni na grype tez czasem choruja. Na szczescie Bert sie dzis ozywil i zjadl (poprawa). Reszta srednio.. lekarz zasugerowal ze wirus jesli jest przelazl przez nie...i moze dlatego gorzej sie czuja..
-
nie wiem, obawiam sie ze moze przechodza lagodna forme wirusa, byly szczepione na wirusowki, ale kto to moze wiedziec co sie dzieje w organizmie psa po szczepieniach w kontakcie z parwo? Mala Lenka, czy tez Alutka, jak ja bralam miala zrobiony test i wyszedl ujemnie, nazywalo sie ze nie ma parwowirozy, ze to NIE TO. Dlatego ja wzielam. Gdybym wiedziala ze ma parwo pojechalaby prosto do halbiny, nie do mnie. U halbiny byly juz szczeniaki z parwo i balismy sie ze mala sie tam zarazi. Tyumczasem rozsiala wirusa u mnie.. Trzy dni pozniej dopiero lekarz powiedzial mi ze testy z kału sa wiarygodne tylko na 50-80 procent... czyli nie sa. Dolar kuleje okropnie, kustyka przez pastwisko jak starzec bez laski. A ja oczywiscie jak to ja przy stresie- jestem chora...troche leze, smarkam, kaszle, i patrze na blotko za oknem...:shake:
-
mAlutka wygrała walkę o życie i o domek. Zabrze
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Już w nowym domu
wszyscy wspieramy malutka z calych sil, musi byc dobrze, poslijmy jej razem najwiecej energii jak sie da... -
Moje 3 psy (te duze) nie jedza. Odmowily dzis ryzu z miesem. trzeci dzien. :shake: a ja jestem okropnie przeziebiona z goraczka, no standard u mnie przy stresie, odpornosc spada i wszystko lapie. Nos mam jak pomidor a kaszel jak gruzlik. Same zmartwienia, co tu zrobic nie wiem... i malutkiej sie nie poprawia...:shake:
-
mAlutka wygrała walkę o życie i o domek. Zabrze
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Już w nowym domu
nie ma jeszcze wynikow testow.:shake: Malenstwo walcz kochana, prosze...:-( czy choc troche ustaly dzis biegunki? -
mAlutka wygrała walkę o życie i o domek. Zabrze
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Już w nowym domu
Podobne noce jak u Ciebie byly u mnie :shake: coz, jesli bedzie konieczna kwarantanna, to bedzie ona takze u mnie w domu, mimo dezynfekcji wirusy pewnie sa wszedzie.. Miedzy innymi dlatego tez uznalam ze nalezy zrobic testy, choc wedlug dziewczyn formalnie opiekujacych sie mala one wcale nie byly konieczne. (???) Jednak kazalam je zrobic. Oczywiscie wyniki zamieszcze tu, halbina, jak tylko beda. Ciezko patrzec jak takie malenstwo cierpi...:-( -
mAlutka wygrała walkę o życie i o domek. Zabrze
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='_bubu_']ja myśle że Alutka jest jednak biedniejsza niż Dorothy więc może skupmy sie na niej co? To w końcu jej wątek. [/quote] Nie czuje sie biedna, i nie oczekuje , ze ktos sie bedzie na mnie skupial. Sądziłam jednak że zrobiłam trochę dobrego... tego jednak nie dostrzegacie. niestety widze ze szacunek do czlowieka przychodzi wam trudniej niz szacunek do psa... cokolwiek by ten czlowiek dla tego psa nie zrobil. Bardzo przykre. dzisiaj bede rozmawiac z wetem w sprawie testow, jesli uwazacie ze byly zbedne i nic nie wnosza do sprawy to ja odbiore wyniki i zaplace za nie.:p -
[quote name='emilia2280'] Gameta, myslé ze od tamtej pory, chyba juz wiékszosc z zainteresowanych na Dogo ma ode mnie, albo pizamké, albo gatki, czy skarpetki :eviltong: guzik prawda, ja nic nie mam... no tak, czlowiek sie w lumpeksach ubiera a tu takie okazje kolo nosa przelatujom...markowe rzeczy za grosze...moze jaka paczka z markowa odzieza robocza do stajni dla ciotki :p
-
Jezu. Biedaczek. :-(
-
zaznaczam sobie...
-
wiem :-( najsmutniejsze jest to, ze mimo iz spedzilam z Lenka najwiecej czasu ze wszystkich osob zaangazowanych w jej sprawe, to traktuje sie mnie bezosobowo, bez mojego imienia nawet, jakbym byla wynajetym za grosze woźnym, jako "tymczas zawalil". Zadna z tych osob nie myla podlogi przez trzy dni i noce z psiej biegunki, nie tulila tyle co ja tego psa, nie glaskala, nie masowala brzuszka, nie nosila szczeniecia z drgawkami na rekach, nie wynosila na siku... zadna. Ale na koniec - zeby usprawiedliwic decyzje weta w lecznicy i wlasna niemoc- to "tymczas zawalil" odechciewa mi sie. Wszystkiego. Moje psy nie jedza. Nie wiem, moze przechodza cos w postaci utajonej. A moze widza jak zielona i blada ze zmeczenia i zmartwienia snuje sie po domu. Jula ma sie dobrze, jezdzi na narty codzien i robi postepy. Mimo ze tu rozptopy tam w Szczyrku wysoko jest snieg. Dziekuje Wam za wsparcie. :calus:
-
mAlutka wygrała walkę o życie i o domek. Zabrze
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Już w nowym domu
nie ma apetytu, w nocy mial znow biegunke, od tej pory nic. Ja naprawde bylam przekonana ze ona moze tam zostac, i prosilam o przytrzymanie poki nie bedzie wynikow i nikt nie mowil ze tego odmawiaja...:-( jest mi tym bardziej przykro ze bardzo sie zdazylam emocjonalnie z Lenka zwiazac i naprawde mi na niej zalezy. Moja cora tez za nia teskni. :-( nie wiedzialam ze jest problem tej jednej nocy ja rozmawialam o 21.30 z wetem i prosilam o przetrzymanie a on nie byl zadowolony, powiedzial ze wolalby zeby ja zabrac, ale nic mi wiecej nie powiedzial, dopiero potem sie dowiedzialam ze zadzwonil do was jako formalnych opiekunek Lenki proszac o natychmiastwe zabranie. MNIE tego nie powiedzial nawet w rozmowie przez tel o tej 21.30 w nocy. Bylam niedoinformowana, myslalam ze ta noc jeszcze mamy...:shake: -
mAlutka wygrała walkę o życie i o domek. Zabrze
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='BUDRYSEK']Dorothy ja rozumiem,że boisz sie o psy nikt nie mówił ,że masz sama jechac po małą przywiozłybyśmy ją do Ciebie od wetów wiedziałas ze jest podejrzenie nosówki my tez tutaj pisałyśmy o tym wystarczyło wczesniej powiedzieć,że nie dasz rady juz jej zabrac cos byśmy wykombinowały a tak to była niepotrzebna nerwówka i stresior[/quote] sluchaj, w poniedzialek (wczoraj) rano bylam u weta z moim psem i odwiedzic mala. Kazalam zrobic testy i PYTALAM czy moze zostac do wynikow, poniewaz wtedy dajemy moim psom immunoglobuliny i moze WROCIC DO MNIE!!!. pani powiedziala TAK ONA MUSI JESZCZE ZOSTAC CONAJMNIEJ NA TA NOC!! ROZUMIESZ TO?? BYLAM SPOKOJNA BO MI POWIEDZIANO ZE MOZE ZOSTAC!!! MYSLISZ ZE JAK BY TEGO NIE POWIEDZIALA MILCZALABYM?? NIKT MI NIE ODMOWIL NIKT NIE POWIEDZIAL ZE WIECZOREM NAGLE SIE OBUDZA I KAZA JA ZABIERAC!!!!!!!!!! WIEC CZEKALAM A TU NAGLE O 21 WSZEJ TAKA WIADOMOSC!!! co bys zrobila na moim miejscu??? zglupialam kompletnie, poza tym skoro mogla zostac na ta noc mozna bylo dzis myslec o czyms, a Wy od razu o 8 zabralyscie ja, czy KAZANO Wam zabrac ja o 8 rano?? Ja nic takiego nie wiedzialam przysiegam!! Specjalnie pytalam CZY ONA TU ZOSTAJE a pani poowiedziala TAK ZOSTAJE... -
mAlutka wygrała walkę o życie i o domek. Zabrze
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='BUDRYSEK']o tym ze musimy zabrać psy jak zaczynają szczekać wiemy od dawna lecznica dzisiaj poszła nam na rekę zawalił trochę tymczas bo za pozno dowiedziałyśmy się że mała nie może do nich juz wrócić i nie było szans załatwić coś innego na już[/quote] bardzo mi przykro to czytac zwazywszy ze spedzilam z nia cztery noce nie spiac z czego ostatnia co 20 min scieralam biegunkowe plamy z oddaniem i nadzieja na poprawe jej zdrowia. A nie z laski na ucieche. Kazano mi zostawic ja na noc w niedziele, i nie poinformowano, ze nastepnego dnia zmienia zdanie!! Niestety w miedzyczasie moj pies dostal sraki i prosilam tam o przytrzymanie malej do czasu kiedy beda wyniki testow = do srody, abym wiedziala jakie zagrozenie istnieje dla moich psow i czy podac im surowice (droga bardzo). Nie odmowiono!! [B]Wczoraj o godzinie 21;25 tak jak i WY nagle dowiedzialam sie ze trzeba ja zabrac[/B] i nie moglam juz wyjsc z domu zostawiajac dziecko samo z psami i konmi! Nie mowiac o tym ze PROSILAM o przetrzymanie jej do wynikow!! Bardzo mi przykro ze ZAWALILAM. Ja bardzo przezylam cala te sprawe osobiscie, osobiscie nosilam ja jak miala atak, i bardzo sie o nia martwie. A to ze mam tez 5 swoich psow i tez sie o nie martwie to juz moja sprawa, wiem. Jak bralam mala nie bylo mowy o nosowce chcialam po prostu wiedzic co powiedza testy czy dac psom immunoglobuliny, gdyby test wyszedl pozytywnie, wtedy bym dala i wzielabym ja spowrotem. To lecznica postawila nas o dziesiatej w nocy w sytuacji JUZ!! Przykre, ze winna jestem ja. Jestem bardzo zmartwiona mala, mam nadzieje ze nie chwyci parwo u halbiny, i coz, pozostaje mi sledzic na odleglosc co bedzie dalej :-( -
mAlutka wygrała walkę o życie i o domek. Zabrze
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Już w nowym domu
Lenka jest raz lepsza raz gorsza, jak odpocznie to lazi, ale generalnie wciaz nie postawili diagnozy, czekamy na wyniki testów z Niemiec. Moze beda w srode. Ja jestem zmartwiona podwojnie bo moj bobtail wczoraj zaczal wymiotowac, wyrzygal cale sniadanie, potem cala kolacje, rano rzygnal dwie wielkie kaluze wody ze sluzem, nie ma apetytu i widze ze cos mu jest. W lecznicy dostal antybiotyk i srodek przeciwwymiotny jak przy zatruciu ale...:shake: moje psy sa szczepione na wirusówki, jednak zaczynam sie bać:-( nie wiem co zrobic... jak beda testy i nie bedzie rozpoznania zakaznego to moge ja zabrac natychmiast. Ale jak bedzie? Mam 5 psów...pol nocy nie spalam rowniez z tego powodu....czekam na te testy jak na zbawienie.. przy tym wszystkim tak strasznie tesknie za tym malym szkrabem...:placz: -
zaznaczam sobie:-(
-
mAlutka wygrała walkę o życie i o domek. Zabrze
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Już w nowym domu
Bylam w lecznicy, szczerze mowiac jechalam tam w okropnym strachu. Wczoraj zabralam małą z lecznicy do domu na noc, słabiutką, lecąca przez ręce. W domu ułożyłam na kocyku, przykryłam drugim, utuliłam, bo bardzo się trzęsła, i jak zasnęła na moment wyszłam do łazienki. Stamtąd usłyszałam okropny skowyt! Wpadlam do sypialni a mała w konwulsjach padaczkowych, ze ślinotokiem, wyje potwornie :placz: tuliłam nic nie pomagało, zwymiotowała tylko, oczy wywrócone,sztywna i wyprężona, myślałam że odchodzi...:-( zadzwoniłam do lecznicy jak troszke sie uciszyła, kazali ją przywieżć, przywiozłam, cały czas w aucje skowyczała, myślałam że mi serce pęknie. Dostała przez wenflon całą masę zastrzyków, relanium, leki przeciwbólowe i jakies inne nie wiem jakie, i kazali mi ją zostawic, jak wychodziłam to mała miała cały czas drgawki i niekontrolowane ruchy łap i szkliste oczy...:shake: lekarka powiedziała ze podejrzewają nosówke, ktora zaatakowała układ nerwowy...rokowania bardzo złe...:-( Płakalam pół nocy i w ogole nie spałam, miotałam sie po domu, o 5 wstałam myc podłogi bo nie mogłam w łóżku wytrzymać. Rano pojechałam i pytam czy maleństwo żyje.. a pani mowi- tak, właśnie była na spacerze. Myślałam że się przesłyszałam, że pomyliła pieski. A jednak nie!!! Przyniosła mi Lenke, postawiła, a ta na własnych chwiejnych nóziach przyszła do mnie! Po prostu rozpłakałam sie ze szczescia. Jest chudzieńka, słabiutka, stale na kroplówkach, ale sama wstaje, chodzi, nie wymiotuje. Jedno oczko ma gluta stale i niestety dalej podejrzewają że to nosówka... Poleciłam zrobić wszystkie mozliwe testy i podać wszelkie dostepne lekarstwa, wieczorem będę rozmawiać z lekarzem. Niestety same testy będą kosztować z 200 zł , o koszt leków nawet nie pytałam, bardzo Was proszę o pomoc, dziewczyny zajmujące sie zwierzakami z Żywca mają mnóstwo zwierzaków pod opieką na któe tylko w lecznicy wydaja ogromne kwoty,widziałam rachunki, pomóżmy w leczeniu Lenki, prosze o wklejanie bannerków a twórce bannerka o napis na bannerku że wsparcie potrzebne... -
to pewnie jedna z tych bab co jak nie wyjda a nie zlapia jakiej ofiary ktorej moga uprzykrzyc zycie i udowodnic jakie ONE to som mondre i jaka reszta swiata glupia to sa chore i niespelnione. Moze sie jej w zyciu nie uklada albo go wcale nie ma skoro tak intersuje sie cudzym...:shake: olej babe.
-
CIESZYN - malutki KARMELEK - ZNALAZŁ SWOJĄ RODZINĘ!!
Dorothy replied to Morgan:-)'s topic in Już w nowym domu
nigdy nie adoptowalam psa do niemiec i nie mam pojecia co i jak, sluze jednakze znajomoscia jezyka gdybyscie cokolwiek potrzebowaly. -
Gaja- starsza, poczciwa sunia- OWCZAREK NIEMIECKI! W nowym domu!
Dorothy replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
halo Gaja?? Co u Cieie?