Jump to content
Dogomania

Dorothy

Members
  • Posts

    8714
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Dorothy

  1. w schronisku nie miala ksiazeczki?
  2. cholera jasna tak bym chciala pomoc :-( Beata a pytalyscie, surowica nie pomoze? Czy w ogole mozna ja podac? Albo moze lekarz ma jakies wyobrazenie kiedy moznaby ja zaszczepic? no nic, musze smutno patrzec jak ona czeka :-(
  3. no moja sfora tnie w sniegu, co Dolarowi na dobre nie wychodzi. Kopyta w miare dobrze ale bardzo niedobrze- nogi... nie wiem czy to nie byl powod ze kon wyladowal tam, gdzie wyladowal. Obie przednie nogi sa kontuzjowane, ma zapalenie sciegien, przykurcz, obie nogi ma stale lekko ugiete i kuleje na obie wyglada to smutno, klustyka na takich sztywnych slupkach z wyraznym bolem. Obcielam my siersc te dlugie szczoty, smaruje masciami i na noc zawijam, ale poprawa jest marna. Potrzeba pewnie duzo czasu.. przesilil te nogi i wyglada mi na to, ze odnowil jakies stare kontuzje i uszkodzenia aparatu ruchu. Musze kupic wcierke absorbine ale to kosztuje sporo, ponad 100zl. Poza bolacymi nogami Dolar raczej zdrowy. Psy niemilosiernie sie drapia, Bert i Morgana, i znow maja lupiez, a to oznacza zbow- weterynarz, zastrzyki antyswiadowe, antybiotyk i szampony do kapieli. Nie wiem co jest z tymi psami, ze im to tak nawraca :-( to jest jakis saprogfityczny grzybek ktory sie nie chce odczepic, od dawna z tym walcze i wciaz... Morgana po prostu ma lupiez az sie supie, Bert za to rozgryza tak ze ma na zadku strupy i lyse placki. :shake:
  4. no i Tanju nikt nie zajrzal ale ja o Tobie bardzo pamietam. Finansowo sama marnie przede, tyle zwierzakow, ale pamietam... Moze Gajowa cos napisze nam o Tobie...?
  5. no coz, przyznam szczerze ze Morgana wcale nie wyglada na staruszke :cool3: ona juz praktycznie zupelnie nie widzi, wiec czasem zderzy sie z czyms,no i nie zawsze kuma skad ja wolam, wiec sluch tez jakby troszke gorszy, ale zeby cos wiecej z objawow starosci to nie powiem! Biega, szaleje, uwielbia snieg, ogomnie cieszy sie na spacery, a ulubiona, ukochana czynnoscia Morgany jest TARZANIE SIE w sniegu. Pare razy dziennie wychodzi na podworko i zmierza tam gdzie wlasnie jest ciut wiecej sniegu (no nie metrowe zaspy, ale ciut wiecej) i dziko sie tam tarza. Potem przybiega pod drzwi kudlaty bialo-czarny balwan na krotkich nozkach,cwierka jak ptaszek (Morgana tak popiskuje, jak piskle) i ryje sie do domu :evil_lol: wiec ja usiluje uchornic dom przed potopem i probuje wyszczotkowac z niej ten snieg, ale srednio sie udaje. W zyciu nie widzialam zeby jakis pies tak mocno jak Morgana kochal snieg i tarzanko :-) zdjec nie mam, po odejsciu Libry przyklaplam, posmutnialam, zapomnialam o aparacie... myslalam tez ze nikt tu nie zaglada, dziekuje Ci BIANKA1 :calus: postaram sie jutro cos popstrykac, pokaze Wam Mordzian-balwanka :evil_lol:
  6. jest piekna, cudowna!! Te smutne oczy :-( niesamowicie szarpnela mnie za serce. Czy procz kosmetyki cos jej dolega? Trzeba ja leczyc? Chudzina.:shake:
  7. Dziekuje Wam wszystkim to takie wazne dla mnie ze pamietacie. Libra pozostawila po sobie pustke, ktora trudno czymkolwiek wypelnic. Pusto tez zrobilo sie bo nie siadam codzien zeby napisac, co u nas slychac, jak zwierzaki... poczulam sie samotna bardziej niz kiedykolwiek, jakbym, tracąc Libre, utraciła pomost ze światem. Na tej mojej wsi gdzie sniegu metr i diabeł mówi dobranoc, takie codzienne zaglądanie na dogo i pisanie kilku słów jest jak kontakt z zywymi. Myslalam ze watek umrze wraz z Libra, ale nie, nie umarl tak jak i ona nie umarla. Moja wilczyca chodzi za mna jak cień. Czuje ją wszedzie... Smutek pozostanie, ale jest tez duzo milych wspomnien wspolnych wedrowek wsrod traw, pamietam jak kiedys Libra zgubila mi sie w czerwcowej trawie po uda, wolalam wolalam ale ona przeciez nie slyszala, biegalam za nia nawolujac przerazona ze sie zgubi, w koncu stanelam smutno a tu z tylu cos mnie traca nosem, ona caly czas chyba szla za mna :-D popatrzyla na mnie z politowaniem, jakby chciala powiedziec - oj no szukasz mnie a ja tu przeciez caly czas jestem. mnostwo takich wspolnych chwil mam w pamieci... Charly- gdybym miala cofnac czas i pojsc znow znalezc Libre bez wahania ukradlabym ja znowu. Warto bylo! ciocia gameta chciala mi tu zorganizowac nastepny tymczasik zebym oderwala mysli, ale ja mam dom zawirusowany po parwo, nieszczepione biedy przez pare miesiecy nie beda chyba mogly tu znalezc schronienia. Bardzo z tego powodu zaluje. ... thenextbesthing - dziekuje za pamiec- pewnie ze jakis grosik sie zawsze przyda, w lecznicy zostal dlug, pozostaly tez inne zwierzaki, Gracji trzeba zrobic zeby, Dolarowi rtg i usg, kupic znow witaminy, szampony dla swedzacych psich grzbietow i wciaz cos, wiec tu taka mala studnia bez dna.. dziekuje Wam jeszcze raz ze tu jestescie,bardzo, bardzo to dla mnie wazne.
  8. przy tym wszystkim on jest bardzo ladny. Nie gryzą go psy? Do ludzi tez odnosi sie z takim strachem?
  9. a podanie surowicy nie pomoze w czyms? jesli nie to nie umiem pomoc...:shake:
  10. moj dom jest do dyspozycji jesli to cokolwiek pomoze. Nie wiem jakie jest ryzyko zarazenia starszego psa wirusami ze srodowiska, co prawda dom odkazony ale jednak te trzy dni tu mala byla, w zasadzie takich wirusow na trawnikach, skwerach i w schronisku dla bezdomnych zwierzat pewnie jest dzikie mnostwo,mozna go w dowolnej chwili pewnie nawet przyniesc na butach, mimo to jesli choruja to glownie szczenieta. Ale Sara jest starsza i chora, wiec faktycznie bardziej zagrozona. Nie mam bladego pojecia na temat epidemiologicznego aspektu tej sprawy, moze rozmawialyscie o tym z weterynarzem? Jak bede w lecznicy popytam.
  11. moze sie zgubil.. dlugo jest w schronie? Nie chce mi sie wierzyc zeby taki pies byl bezpanski...:shake:
  12. u nas drogi podobne. W orodzie mam metr sniegu.... konie wychodza niezbyt chetnie, bo po pastwisku brodzą prawie po brzuchy, ciężka praca. Uhaha zima....
  13. niesamowicie piekny.....:-o
  14. [quote name='Maupa4'][B][COLOR=green]Przykro mi ale nie ma innej możliwości niż usunięcie pierwszego "obcego"postu żeby później osoba zakładająca wątek mogła cokolwiek robić ze swoim wątkiem - np. zaktualizować tytuł.[/COLOR][/B] [B][COLOR=#008000]Ale ... nie muszę tego robić.[/COLOR][/B][/quote] nic nie szkodzi tak sobie marudze :-) a'propos trudnosci technicznych marudze, a nie w kwestii działań moderatora. Lara_ czy jego oddał właściciel czy jest znaleziony?
  15. szkoda ze trzeba usuwac posty zeby byl porzadek na forum :-( :shake: bardzo smutny psiak, czy on siedzi w boksie z innymi? cala psia sylwetka wola- ratunku..
  16. to ostatnie wyglada jak rysunek olowkiem. Wszystkie bardzo ladne. Ale najladniejszy jest Aramis. ;)
  17. nie wiem czy kojec wchodzi w gre w jej stanie zdrowia, skoro jest taka slabiutka...
  18. ja mysle ze ona łazi bo jej za ciepło, ma metabolizm ustawiony przez przebywanie na dworze.. musi sie przyzwyczaic...
  19. Fryteczko... ['] Wczoraj odeszła moja Libra BIANKA1 łączę się z Tobą w żałobie... ja także nie moge sie pogodzic z jej odejściem i dokładnie wiem, co czujesz wierzę że one są i tak blisko nas, przychodzą co wieczór zajrzeć nam w oczy czuję jej obecność może biegaja gdzieś razem wolne od bólu i ograniczeń, starości, chorób Frytka i Libra dwie wiekowe babcie które dostały od losu naszą miłość zawsze będą w naszych sercach jak w domu.
  20. co się dzieje z Małą?
  21. Wieczór, za oknem rosna zaspy, wiatr huczy w kominie, psy posapują przez sen, a mnie sie wciaz wydaje ze i Libra zwinieta na swoim kocyku chrapie po kolacji...
  22. mnie tez jest jej bardzo brak. Szłam dziś do stajni- oglądając sie za sobą szukałam mojej Libry podążającej zawsze wiernie moimi śladami. Dzieliłam suchy chleb dla koni i nie było siwego pyska czekającego na swoją kromeczkę.. Przygotowywałam siano i Libra nie zaległa w samym środku siennika, jak to miała w zwyczaju. Została pustka i uczucie że ona jest, tylko jej nie widzę...Musi gdzieś byc. Gdzieś blisko mnie...
  23. Libra usnęła, biega po zielonych łąkach i czeka na mnie gdzies tam, gdzie psy są zawsze szczęśliwe... guz okazal sie tkwic w miąższu wewnątrz wątroby, wielkości grejfruta, a nabrzmiałe naczynia według lekarzy oznaczały że za dzień lub dwa pękłby, i spowodował krwotok wewnętrzny. Nie dało się go ani usunąć, ani dalej z nim żyć. Budzenie jej byłoby budzeniem w piekle i koszmarze na dwa dni życia. Dlatego pozwoliliśmy jej spać, tam gdzie nic nie boli i gdzie zawsze świeci słoneczko. Liberko kocham Cię jak mało którego psa, i wiem że będziesz na mnie czekać. Zawszę będziesz w mojej pamięci jako spełnienie moich marzeń o wilku. Twoja D.
  24. wiem... dla mnie pozostanie tak na zawsze. widze ze jej ciezko, nie moze spac, bardzo szybko i ciezko oddycha... nie chciala wyjsc na dwor, w ogole nie chce wstawac...wstala na moment to lapy sie jej rozjezdzaja... :-( lezy i pojekuje mimo ze dostala przed pol godzina czopek na noc... widze ze zle sie czuje, brzuszek coraz bardziej wzdety i twardy, zebra rozdete na boki, TO chyba rosnie bardzo szybko...:-( nie wiem czy bede cos jeszcze wiele pisac wole ten czas spedzic z nia, ale bądźcie z nami, proszę, będziemy to czuły....
×
×
  • Create New...