-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Radomskie maluchy-odeszly za Teczowy Most (*)(*)(*)(*)(*)
Dorothy replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
mosii aniele jak ja sie ciesze ze sa u Ciebie, i im to dobrze zrobi, i Tobie tez :loveu: calusy!!!! -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Szykuja sie nowe zdjatka:cool3: dzis byl dzien pelen wrazen. Spacerek, zabawa na sniegu, dluuuga wizyta w stajni, podczas ktorej nie dosc ze potfory obwachiwaly Hoske, to jeszcze ujrzala jak jej pani wsiada i jezdzi na takim wieeeelki siwym... psie??? :crazyeye: :crazyeye: okropnie sie dziwila. :razz: -
JEZU, rzeczywiscie, becik jej kupilam....:lol: :lol: :lol: :cool3:
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Katcherine to jest glowny powod dla ktorego juz dwa razy odrzucilam zyciowa szanse wyjazdu TAM. Zostawic psa? Psy?? Konie??? O nie. :mad: Angole na drzewo. Hosia naprawde TAK PATRZY na mnie, kiwi, niesamowicie... az mi czasem glupio ze niby czemu, no zwykla baba jestem jakich tysiace...:oops: -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
tez tak uwazam. Hosia patrzy juz calkiem inaczej, a na mnie to naprawde pieknie patrzy... czasem ja przylapuje jak sie gapi na mnie nieruchomo w skupieniu tymi pieknymi zoltymi kamykami, eeech.....:roll: Dzis rano Hoska zaskoczyla mnie dodatkowo.... poniewaz sobota, to zaspalam troche i po 8 psy mnie obudzily popiskujac, ze siku. Poniewaz krecily sie mocno postanowilam na chwile puscic je do ogrodka poki sie nie ubiore. Wybiegly i siknely, a Hosia zaczela nerwowo biegac po ogrodku, a w koncu przedzierac sie przez zywoplot na zewnatrz. Wystraszylam sie, ja w kapciach, snieg lezy, Hoska nawiewa, rany Boskie co robic!!! Zaczelam glosno wolac Hoska i Hooooskaaaa! A ona z rozpacza w oczach wrocila z tej drugiej strony i zaczela nerwowo krecic sie przy zywoplocie az wsadzila w niego dupsko i zrobila koopke. :-o Wygladalo to troche tak jakby nie chciala zabrudzac sobie "swojego" ogrodka... A poza tym bez zmian, HOSKA JEST BOSKA!!! :loveu: :loveu: :loveu: i ZAPRZYJAZNIA SIE Z BERTEM. jUZ NA NIEGO NIE WARCZY I POZWALA MU KOLO SIEBIE LEZEC:crazyeye: -
Katcherine co masz niby na mysli???:mad: :mad: :mad:
-
rzeczywiscie musze przyznac, ze brzuszek powoli sie poszerza, narazie malutko ale juz jest mniejszy ten kontrast zebra- reszta. :roll: Bunia dzis lazi prawie caly dzien a glownie spedza czas w kuchni.:lol: Kuchnie mam malenka naprawde mini, wiec musze uwazac na kazdy krok, zeby jej nie nadepnac. Ale suchego jedzonka - o co to to nie. :-) siedzi i czeka na smakolyki.
-
Kraków - Kochana Pigwunia za TM :-(
Dorothy replied to .Ania.'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jak to ze Pigwe wystawiac znowu na allegro???:crazyeye: Przeciez jakas pani Ania z Wieliczki czy skads miala zabrac ja do siebie po operacji i dac jej domek??? -
mam wielka nadzieje ze bedzie ok! Bunia ozywia sie z dnia na dzien. Dalej duzo spi, ale wiele tez spaceruje po mieszkaniu, lazikuje, az sie zmeczy, wtedy wraca na swoje poslanko na ktorym kopie kopie w swoich 3 kocykach zagrzebuje sie i zasypia. Poza tym - hurra!!! zaczyna lazic za nami, jak kogos z nas znajdzie staje i macha ogonkiem! I czeka! Wtedy glaskamy, przytulamy, bierzemy na rece, tulimy. Ja kanguruje ja ile wlezie :-) A ona naprawde nabiera jakiejs wewnetrznej checi do zycia pomalutku. Apetyt jej dopisuje, wcina codziennie opakowanie gotowego jedzonka plus na sniadanie sucha karme. Kupeczki robi w porownaniu z tym co zjada malenkie :crazyeye: Rana na lapie powoli sie zasklepia dzieki tej antybotykowej mazi do zakraplania, strupki na glowie powoli zaczynaja sie kruszyc. Leki w Polsce juz sa dla Buni, tata mi wysle, takie krople do oczu, homeopatyki i lek wzmacniajacy. Pozdrowienia od Buni dla wszystkich ciotek a dla cioci Agnieszki Aniola w ludzkiej skorze szczegolnie!:loveu:
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
:cool3: :cool3: :cool3: ona w ogole jest piekna i utalentowana, eeech mowie Wam... Chyba wszystkie na H tak maja.. Hanka, Hossa.... niestety w stajni kiepskie zdjecia wychodza... jutro jak bedzie pogoda zrobimy cos na zewnatrz moze... -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
tuxman nie pracuje pelna para bo cus mu zdrowie niedomaga i kaszle jakby to juz byly ostatnie chwile. Nie wiem w jakim stanie jest monitor, pewnie zakaszlany. :evil_lol: Hoska faktycznie obawiala sie telewizora, a takze suszarki do wlosow i odkurzacza. Ale w stajni to byla prawdziwa panika, na ostatnim zdjeciu to widac, ten wytrzeszcz i chec ucieczki. Biedna Hosia, ale nic to, zsocjalizujemy ja z konikami. -
Kraków - Kochana Pigwunia za TM :-(
Dorothy replied to .Ania.'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
trzymam bardzo bardzo mocno kciuki za Pigwe. Bardzo bym chciala, zeby jej sie udalo..... co mowil doktor? skad ta ropa?? -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
dobra dobra, przyjmuje te sugestie:lol: zaraz poprosze tuxmana o Hoske z konmi... -
:lol: spoko spoko, jesli to TYLKO małe Bunie, to najmniejszy problem. Dla takich slicznych maluchow napewno znalazlyby sie domki, dla miniaturek przeciez jest latwiej. rtg jeszcze nie robilismy. Plan jes taki ze jak bedziemy w Pl a Bunia juz bedzie troche odkarmiona, zrobimy rtg zobbaczyc pluca i jak z guzami, czy mozna operowac. Jesli tak-operacja sie odbedzie. Moze ja przesadzam, nie martwcie sie, juz wszedzie szczeniaki widze... Moze jak ona sie odkarmi( a apetyt ma, oj ma!) to sie zmieni jej wyglad. Cycuchy sa jakby takie, no, ja specjalista nie jestem, lekko powiekszone, ale to moze byc tez od przebytych ciaz , pojecia nie mam.
-
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
Dorothy replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
Jezu jaka piekna kita :crazyeye: I jakie Wy tam tereny macie.... ja tu klaustrofobii dostaje, tu kazdy cm2 ziemi jest czyjs i bron Boze nie wstap bo cie zastrzela, klaustrofobia normalnie, wrrr A tam takie pola... eeech:roll: ja tez chce. -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
dobra ciocia kinga, od teraz NIC nie pisze, ciekawe kiedy Ci rura zmieknie, ze tak powiem....:evil_lol: -
[LEFT]Oj Zofia, czeka mnie i to niejedna, oczywiscie jestem przygotowana na liczne kontakty z weterynarzami. Na szczescie sa fajni. :lol: O Buni nic nie wiadomo. Trafila do schroniska 17 lutego, po wypdaku. Wet ja obejrzal i chcial uspic, ale jakos tego nie zrobil w koncu. Wsadzili ja do boksu i tyle, nawet rany nie bardzo opatrzone... Wiec na temat cieczki itd nic:shake: Bunia moze rzeczywiscie jest beczkowata, ale naprawde ta beczkowatosc jest az nieproporcjonalna. Jak lezy - jakby z pilka w brzuszku pod zebrami, wznosi sie w tym miejscu taka spora gorka. Jak lazi to jakby patrzec od gory w zebrach jest grubo ponad dwa razy taka jak dalej, przed pachwinami. :p Moze to wychudzenie, ale tez ta szerokosc w zebrach troche smieszna w porownaniu z cieniutkimi nozeczkami. Poza tym Bunia cale dnie spi. Spi i spi.... i robi malenkie kupeczki w porownaniu z tym co zjada. Co ona z tym robi?:crazyeye: [/LEFT]
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
zapomnialam dodac ze Hoska pieknie prosi jak chce na sioosiu albo koopke. Biega do drzwi i do mnie, tam i z powrotem, kazdy glupi by sie domyslil. Jest naprawde przemadra! Nie do wiary ze nie mieszkala dotad w domu. D -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
sluchajcie mnie sie tu o malo co rozlam w rodzinie nie szykuje, Hoska miala byc tuxmana pupilka a ona lazi za mna, oka nie odrywa, ja wstaje ona wstaje, ja siadam ona przy mnie, ja do lazienki ona tez, i te wlepione we mnie tygrysie oczy...:roll: :loveu: ale tuxman ciezko pracuje nad oblaskawianiem krolewny. Bo ona mimo ze troche dzika to prawdziwa krolewna jest! Tak pieknie chodzi na smyczy ze :crazyeye: moje psy tak nie potrafia. A Bert to juz notorycznie mnie wlecze. Hosia - smycz zwisa miedzy nami lub , gy brak miejsca na smycz (z powodu przyklejonej do nogi Hosi) lezy na Hoskowym grzbiecie. Jak sie budze juz sie zrywa i popiskuje. Bardzo chcialaby w me objecia , ale tuxman patrzy srogo :mad: Poza tym to aksamitne futerko, eeechhh.... te uszka aksamitne cieple, ten miekki chód i kocie ruchy. I lapiszony takie wielgachne kochane. No i ulubiona pieszczota drapkanie pod broda - zadziera leb pionowo, oczy przymyka i tak trwa odchylajac sie coraz bardziej do tylu az laduje brzuszkiem do gory:loveu: Nie wiem co by bylo bez Hosi. Acha, reaguje pieknie na Hosia, Hoska, Hoseczka... przylatuje z ogrodu galopem. W mieszkaniu nie mam okazji sprawdzic bo stale pilnuje mojej nogi, za blisko jest :-) Dzis malo co na sniadanie nie zjdla yorka, bo mial czelnosc na nas szczeknac. Wkurzyla sie - co ty mi tu na moja pania!!! I wrrrrrr...:-o Biedny facet lap psa na rece a Hosia oddalila sie krecac doopka. Bo ona kreci!! I to jak...:roll: Co do odpchlania pytam bo Mazaczek dostal w Krakowie przy mnie przy odbieraniu ze schronu cos na kark, Frontline albo podobne, smierdzace, na pchly. Myslalam ze moze Hosia tez. Ale ona sie nie drapie, to bylo takie pytanie na zapas. Narazie nie widze zeby ja cos jadlo. Usciski dla ciotek! Dla cioci Kingi zwlaszcza....:loveu: -
Sluchajcie moze ktos jest specjalista od takich malych suczek? Bunia jest taka chuda "w talii" z tylu, a w zebrach to prawdziwa grubaska... jak lezy na boku to wyglada jakby polknela pilke. :-o Najpierw myslalam ze to kwestia futra (na tyleczku ma gladkie i krotkie a na boczkach kudlate i dluzsze) ale wczoraj ja dokladnie obmacywalam, po bokach i z dolu, i kurcze smieszne to, w zebrach normalnie pileczka, a dalej za zebrami wstepuje sie jak klepsydra. Jezu od razu pomyslalam czy ona nie w ciazy.... :p wiecie cos o tym?? W zyciu nie mialam ciezarnej suczki...
-
Radomskie maluchy-odeszly za Teczowy Most (*)(*)(*)(*)(*)
Dorothy replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
hihihi no tak, dwa w jednym powiadasz???? cos w rodzaju turbanu jawi mi sie przed oczami.... a wrzucilyscie na watek transportowy?? -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
czy ktos wie czy Hoska byla odpchlana w schronie?? Kinga czy zrobilas wywiad na temat ewentualnych wydarzen damsko-meskich w zyciu Hoski??? Dziwne jest to, ze ona warczy jedynie na Berta (na faceta!! Takiego przystojnego!!!!:roll: ) a suki toleruje. :-o cycuchy po stremu, teraz juz ogladam w calej okazalosci, bo kazde moje poruszenie sie (Hoska naturalnie spi u mych stop CALY CZAS, nie do uwierzenia) Hosia wywala bandzioszek do gory i rozplaszcza sie na plecach prezentujac cos w rodzaju skorki niedzwiedziej odwroconej na lewa strone. :evil_lol: Jest BOSKA> Ale czy ja juz tego nie pisalam przypadkiem???:lol: No wiec cycuchy po staremu a niewielki sluzowato-galaretkowaty wyciek nadal aktualny - :confused: Te tam jej -damskie organa- tez lekko obrzmiale caly czas. Dzis byla u konikuf, jak uprosicie tuxmana to wstawi zdjecia. Ona sie BOI PANICZNIE koni :-( prawie wywlekla mnie ze stakjni, a potem juz tylko chowala sie za moje nogi, miedzy, przylegala do nich cala soba. Raz tylko powachaly sie z Hania, klaczka naprawde spokojna, i nic nie bylo, ale Hoska i tak strach w oczach i rozplaszczona. Odwrot tylem na czworakach. Och czeka mnie oswajanie.... -
Radomskie maluchy-odeszly za Teczowy Most (*)(*)(*)(*)(*)
Dorothy replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
mosii jak zwykle aniol. Ja sie pytam gdzie ty na codzien upychasz te skrzydla, he??? Jak bedzie potrzeba pomoc finansowa maluchom to cos wyskrobie, na paliwo, na bilety, nie wiem. Byle je ktos zawiozl do raju u mosii!! -
no wiec poszlam i udeptalam taki maly placyk w jedym miejscu, potem moje psy go poszerzyly. To narazie jej wystarcza, bo jej kupki sa wielkosci robaczka swietojanskiego i zaraz je sprzatam poprostu. Rzeczywiscie nie ma gdzie indziej mozliwosci zeby ona mogla cos zrobic:roll:
-
LUSIA-INKA - w nowym domu :)) nowe zdjęcia str.40
Dorothy replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Oczywiscie ze Luska to Luska i koniec :cool3: Lusia malutka sliczna krolewna. Przynajmniej dla mnie. Wszystkie rady sa super ale najwazniejsza rada to CIERPLIWOSC I WYROZUMIALOSC dla psa. I kaganiec lub klatka niestety... Ja rozwiazalam ten problem daaawno temu, wziawszy drugiego psa. Problemy ustaly jak reka odjal. :razz: D