-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Oj chyba tak. Nie wlazla na Bunie, popatrzyla tylke smetnie na zajete miejsce i polozyla sie obok. Jakos dzis w ogole tamto poslanko cieszy sie duzo wieksza popularnoscia. Czyzby zdrowotny kocyk z owczego błamu??:-o a moze becik niemowlecy w kolorze rozowym z misiami???:cool3: porobilam im zdjecia komorka jak spia razem utałowane na poslaniu Buni(Hoska panicznie boi sie flesza...niestety) jakosc nie bedzie genialna ale poprosze tuxmana zeby wstawil wieczorem, same zobaczycie:razz: -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Kinga nie nabijaj sie. Ten szacuneczek jest taki, no dyskusyjny czasami, Hoska wlasnie spi rozwalona na poslaniu Buni, i tego poslania to wlasciwie spod niej nie widac. Biedula Bunia probowała drapkac w poslanie zeby je spod Hoski wydobyc. Zlitowalam sie i poszlam otworzyc lodowke, co jest niezawodnym srodkiem na pojawienie sie trzech duzych psow w kuchni z wywieszonymi ozorami:evil_lol: Bunia w tym czasie spokojnie ulozyla sie na poslanku.... -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
No :-) a poza tym Hosia poszla po rozum do glowy, i jak Bunia kladzie sie na jej legowisku, Hosia idzie na Buniowe. Teraz wrezc poszla do spiacej Buni i wryla sie kolo niej na jej lozeczko :lol: Bunia na chwile zlazla, a teraz leza sobie obie slodko na materacyku wielkoscia dostosowanym do Buni, heh, pewnie mi sie nie uda zdjecia zrobic ale sprobuje :evil_lol: -
no nie wiem, staram sie, ale wiecie... :-( Poza tym Bunia wyrzygala srodek na odrobaczenie jakas godzine po podaniu, a dzis wyrzygala mi antybiotyk, i potem rzygnela jeszcze dwa razy taka bialo zolta gesta sluzowata piana. Za kazdym razem wpadam w panike i naslu****e, patrze, co sie dzieje, taka niewiedza i bezradnosc jest straszna....:placz:
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
biedna Hoska sie bala przechodzic kolo boksow???:-o Ja tu mam obok sasiada, co za plotem ma jazgotliwego wyzelka. Wyzelek sie wscieka za kazdym razem jak ide z psami. Bobtaile go olewaja sikiem prostym. Za to Hossa! HOHO! Juz w pierwszy dzien jak szarpnela, jak skoczyla na siatke, to wyzelek ze strachu polecial metr do tylu, a darl sie w nieboglosy! A Hosia to swoje gardlowe gulgotanie i kilka porzadnych szczekow, oj awanturujacych sie psow to ona nie lubi. Mijane na smyczy psy spacerujace - prosze bardzo. Powachac, zamruczec nawet, ale grzecznie.Ale jak sie cos za siatka wscieka Hossa dostaje motywacji zeby mu pokazac ze jest halasliwym smarkaczem i ONA MU POKAZE :lol: :lol: :lol: Glaski przekazane.:loveu: -
:-( właśnie obmacywalam Bunie po cycuszkach, bo wczesniej jakos nie chcialam jej stresowac, i ona tych guzkow ma wiecej, co najmniej trzy, zlokalizowane po jednej stronie, bardziej z tylu, miedzy tylnymi nogami jest najdalszy, i jeden po drugim... sa wielkosci fasolek, wiec jak na taka mala Bunie calkiem spore...:-(
-
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
Dorothy replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
[quote name='swan'] I wszystkie zwierzaki CZARNE!!!:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Sąsiedzi mnie na stosie spalą:diabloti: [/quote] hehe TY CZAROWNICO!!!!! No to co, Czarna pozostaje Czarna? D -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Pewnie ze zostaja same. Razem im razniej! I nie ma z tym problemu. NIc nie niszcza, nie szczekaja (no troche moja Sunia bobtailowa, ale ta to w ogole z tej bandy jest najbardziej psychiczna, smiejemy sie z tuxmanem ze dlatego, ze jedyny niemiecki pies w tym domu wsrod samych Polakow, nawet konie mamy z Polski:evil_lol: , wiec "Czy myslisz ze ona ma jakis kompleks??, hehe:lol: ) Sa naprawde grzeczne. Owszem mieszcza sie, choc czasem rzeczywiscie ide jak czapla przekraczajac liczne psie ogony glowy i lapy :lol: Jednak dom z ogrodem to jest to, mamy tu taki malenski ogrodeczek (parter z tarasem i ogrodkiem, mini mini) ale jak wszystkie na wiosne tam wejda moze byc niezly tlok :lol: narazie lezy tam pol metra sniegu i tonie sie w zaspach. Wlasnie czytalam ze swan ma same sukcesy na polu oswajania kotow z psem, i przypomnialam sobie Hoske jak zobaczyla kotke u weterynarza. Sluchajcie... gluchy warkot skok tygrysi z jazgotem i ocalenie kotki zdebialej ze strachu przez smycz ktora trzymalam. Hoska nie dosiegnela, ale zeby klapnely zdrowo. Kotka nawiala dziko a Hoska gulgotala jeszcze chwile tak ze sama bym sie bala na miejscu kotki, to byl gulgot zdecydowany na zamordowanie kota jednym ruchem szczek. :-o :-o :-o Dobrze ze nie mam kotow, dzieki Bogu....:roll: D -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
Dorothy replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
swan jak ja sie ciesze ze Wam tak dobrze. Na poczatku mialam wiesz, jakies wyrzuty sumienia takie, ze oddalas mi Hoske. A tu prosze, Wiewiora pies idealny:roll: OGROMNIE SIE CIESZE. Opowiessci o kotach sa niesamowite kurcze, no Hosia niestety... koty goni. Znaczy ja kotow nie mam, ale u weterynarza jest etatowa kotka, ktora mieszka tam i sluzy jako obiekt pogladowy hehe, no i Hoska... dobrze ze na smyczy byla. Niczego nie spodziewajaca sie rozwydrzonakotka spacerowala po pulpicie a Hoska uczynika tygrysi skok polaczony z dzikim gardlowym charkotem, klapnely zeby... na szczescie w powietrzu, bo smycz zatrzymala Hoske 10 cm od kotki. Kotka bezbrzeznie zdumiona i oburzona dala drapaka a w gardle Hoski jeszcze przez chwile gulgotalo:evil_lol: Nie wiem co bys tam miala z Hoska, ale chyba niezla jazde:lol: chcemy zdjecia Wiewiory! Wyczesana czy nie, chcemy!! D -
ta solidarnosc Monia to ona w naszym domu jakby juz z tytulu liczebnosci gora, mianowicie mamy PIEC dziewczynek przeciwko DWOM chlopakom. Biedny tuxman... Plus 1:1 w stajni.:evil_lol: D
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
nawet mi nie mow. Nie rozumiem jak takie cudne istoty moga siedziec w takich miejscach. Przez te dwa dni u mojej mamy w PL widzialo ja kilka osob, z czego co najmniej dwoch sceptycznych marudzacych na zycie facetow straszacych mnie co jakis czas wioletta villas, i kazdy z nich zostal natychmiast rozbrojony i podbity przez Hosse, malo tego, widzialam nawet niesmiale proby zapytania, kiedy w tych Buczkowicach bedzie mozna HOSKE odwiedzac... HOSKE, rozumiesz, nie mnie....:angryy: Hosia, jest naprawde, ech, co tu gadac, same wiecie. :loveu: -
LUSIA-INKA - w nowym domu :)) nowe zdjęcia str.40
Dorothy replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
to pomagajcie, a ja tu sie postaram byc grzeczna. Ale jakby co to:mad: :mad: :mad: i nie podaruje....:angryy: -
LUSIA-INKA - w nowym domu :)) nowe zdjęcia str.40
Dorothy replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
a dla mnie to jest tragiczne. Jak czuje sie pies w takim srodowisku gdzie ludzmi miotaja sprzeczne emocje, i dzis pies wylatuje jutro zostaje i nikt nie wie co bedzie pojutrze??? Wsciekla jestem!!! Wielka milosc do Lusi i takie male ludzkie problemy, ze mozna by rzec-fochy. Wstyd, naprawde.... To jest odpowiedzialnosc??? Denerwuje sie, przepraszam, ale Lusia jest mi szczegolnie bliska i Mag.da wie czemu. A teraz mam 4 psy i nie mam gdzie wziac Lusi. Zebym tylko wiedziala!! Cholera jasna!!! Nie zgodzilabym sie na ta adopcje, tylko walczylabym o Lusie. No i doopa....:shake: wrrrrrrrrrrrrrr Facet sie nie zmieni, i takich wyskokow moze byc wiecej. Nawet jesli bedzie sie staral ja uczyc... ja nie widze w jego zachowaniu zapalu do zmian.:shake: Wrrrrr ide na spacer, zanim zjem monitor ze zlosci. -
Monia no to ja tez:chlup: bo wlasnie sobie tuxman przypomnial ze dzis dzien kobiet i uraczyl mnie koniaczkiem.:lol: Wracamy wracamy.... spoko spoko, predzej wielblad przejdzie przez ucho igielne niz ja nie wroce do Polski:evil_lol:
-
Aga to byly trzy szansy. Druga dalas jej Ty. Gdybys Ty jej nie zauwazyla.... ja nic bym nie mogla zrobic. A dzis przegladalam poczatek watku i te zdjecia Twoje ze schronu.... rozpacz. Ona nie tyle byla w tragicznym stanie fizycznym (wyglodzona, wyziebiona, i odwodniona, jak stwierdzila pani doktor) ale przede wszystkim psychicznym. Probowalam sobie wyobrazic siebie, oslepla, w obcym, zimnym, niewygodnym zamknietym miejscu, gdzie albo sloma albo deski, zadnej nadzieji, zadnego ciepla, zadnego dotyku, nie wiem jak dlugo jeszcze, nic nie widze, kazdy odglos wzbudza strach.... Ja sobie tego nie wyobrazam. Ta mala jest nieslychanie dzielna, ze przetrwala, naprawde. Przeciez ona nawet tu miewa klopot ze znalezieniem miski z jedzeniem, albo woda. Tam z pewnoscia nie bylo inaczej.... Strasznie sie ciesze ze jest u nas. Naprawde.
-
Chyba JUZ wywalczyla.....:oops: je osobno, nosze ja na spacerki, becik jej kupilam, jest kangurowana, a jak tylko w tym swoim cupaniu dotrze do ktoregos z nas, czy to mnie czy tuxmana, natychmiast porzucamy dotychczasowe zajecia i pochylamy sie nad Bunia obdarzajac ja dlugotrwalym glaskaniem lub bierzemy na kolana. Przyznam ze duze zwierzaki nie zawsze sa obdarzane taka uwaga. Poza tym TYLKO Bunia ma prawo wstepu na tapczany :loveu: Ale ona tego nie naduzywa, naprawde. Jest taka malenka i kochana. A od wczoraj... macha ogonkiem!!!!! Szczegolnie jak ja biore na pole i stawiam na sniegu. Zaczyna machac szybciutko, otrzepuje sie i delikatnie acz zwawo rusza przed siebie. Wiecie jaka to radosc?? ech.....
-
:oops: :oops: :oops: :oops: ekhem. Nie wiem co powiedziec....:oops:
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Ech no wiec Hosia nie opuszcza mnie i moich nóg :loveu: Ja siedze przy kompie robiąc tłumaczenie, Hosia cały czas w pobliżu. Ułożyła się tak blisko ze sama zlazla z legowiska i trzyma na nim tylko glowe, a doopke na moich nogach. Pilnuje mnie solidnie, Bertusia musialam bronic bo chcial przelezc obok i znowu pierze latalo :evil_lol: Bunia na legowisku kolo Hosi glowy. Hoska kochane stworzenie mowie Wam z kazda chwila coraz bardziej jestem nia zachwycona, eeech... jakie ona miny robi, jak glowa kreci gdy naslu****e, jak wbija w czlowieka te tygrysie oczy....:roll: Jutro chyba zabiore ja do stajni zeby poznala koniki.Albo moze w piatek... W kazdym razie domu rzadzi Hosia:lol: Julia spedzila popoludnie zamknieta w swoim pokoju z Hosia. Zagladamy - Hoska wyciagnieta, brzucho na wierzchu wywalone, pozycja "zdechl pies", aJula sie wokoł niej uwija, tu glaska, tam drapka, gada cos do niej, tuli ja... A Hoska lezy i wniebowzieta.... Na spacerach nadal nie przejawia radosci ze spacerowania, pilnuje nogi i zaglada w oczy. Bobki szaleja i tarzaja sie w sniegu, Hosia wsadza w tym czasie leb w moja dlon, potem w druga, potem przylepia sie do nogi i patrzy. :cool1: Jest przekochana i piekielnie inteligentna. Ooo tak, inteligentna. No i sliczna... te uszki, ach, ten chod koci i krecenie doopka, mowie wam:roll: I tylko jedzeniem jest oburzona.Ze wzgledu na sraczke dostala dobra sucha karme, i tego mamy sie trzymac, za to Hosia nie zamierza jak narazie trzymac sie takich glupot, zarcie rozrzucila po podlodzew wypchawszy je z miski nosem i demonstracyjnie przyszla powachac nasza rybe na stole. :shake: Ale nie mozna, dosc juz tych zmagan z jej problemami trawiennymi.... Musi sie uspokoic, a ja mysle ze i ona sie przekona, ze to jadalne. w sprawach damskich narazie bez zmian. Usciski dla cioteczek:loveu: -
wypraszam sobie, Bunia nie jest terrorystka. Podbila nasze serca swa bezbronnoscia, a ze potrafi jednak czasem zawarczec - jej swiete prawo. Naprawde - jest kochana, nie wadzi nikomu, prawie jej nie ma! Spi, je, niose ja sioosiu, koopke, potem znow spi, i coraz wiecej lazikuje po domu :razz: ale robi to tak bezszelestnie, delikatnie i cichutko, ze doprawdy podejrzewanie jej o terroryzm....:roll: ??? eeech
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Ojej juz odpowiadam na wszystkie pytania :-) Hossa miala komplet z paszportem wlacznie. Bunia tez zaszczepiona, tylko bez chipa. Buni termin nie dociagnal do 3 tygodni, ale co ja mialam z nia zrobic? Zostawic, gdzie i komu? Moglo by ja to kosztowac zycie. Bunia nie jest psem do adopcji, podobnie jak Hosia, wiozlam ja na wlasna odpowiedzialnosc, jako wlasciciel docelowy. Gdyby mnie cos mialo spotkac, spotkaloby mnie, nie kogos innego. Bo ja tak zadecydowalam. Paulina - mieszcza sie spokojnie, :lol: jak byly dwa myslalam ze to baaardzo duzo. Sa cztery i uwazam ze jest spoko. Rozumiesz, niedlugo bedzie jak w kawale o kozie i rabinie.... :evil_lol: kiwi - heh, jesli nie kupimy jakiegos busowatego auta to bedzie problem faktycznie, juz nad tym myslelismy i wyszlo ze wszyscy sie zmiescimy tylko ze bez walizek. :evil_lol: rozszerzenie klubu o nasze kopytne jest mile widziane! Jeden jest czarny to bedzie szefem (zawsze i wszedzie jest i walczy o to:lol: ) a druga, dama, siwa, choc nie tak jak psice od Camary, tylko jablkowita z duzym odcieniem szarych jablek, ale zawsze. Miesci sie to w tych 256 czy ilus odcieniach tuxmana, i zawsze tez mozna dac plakietke , ekhem. :loveu: -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Tez mi to przyszlo do glowy, tu 90m2, tam 50 m2, a czlowiek sie tu na 72 wraz z cala halastra miesci i chodzi jak czapla zeby nie rozdeptac jakiegos lba, ogona albo lapy :evil_lol: Ja tu marze o Buczkowicach 180m2 plus maly ogrodek 17 arow, no swan zdecydowanie jestes przy mnie posiadaczem ziemskim:lol: 15 ha.... ech, marzenie... to by sie konie cieszyly....:roll: -
Czarna-Darma,po 7 latach schroniskowego zycia ma SWOJ DOM!!!
Dorothy replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
No pewnie ze Ci wolno, ja tez jakos tej Czarnej nie tego....:p Musisz ja koniecznie pozbawic tego podszerstka zbitego, sa do tego w sklepach (no takich bardziej specjalnych, albo ja Ci kupie i wysle) takie specjalne jakby grabki, wsadza sie w futro i ciagnie, i to rozcina sfilcowany podszerstek i wyciaga go. Ona w nim ma napewno sto tysiecy rzeczy ze schronu, no i skora nie oddycha pod nim. Poza tym poki jest w domu podszerstka nie potrzebuje. Tymi grabkami jest sto razy latwiej niz grzebieniem, grzebien tylko ciagnie, grabki tna i wyciagaja i o wiele mniej boli. Przetestowane na bobtailach :lol: Usciski D -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Paulina Twoja psica jest genialna ja jestem za wstapieniem do klubu!!! -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: no comment powiem tylko ze Wasze podejrzenia sa calkowicie nie na miejscu, ona tam sama polazla :lol: (do kacika tuxmana, pianino komputer narzedzia) i to niejednokrotnie. Tam jest taki kacik ze jej pasuje, jak buda, plus tuxman na strazy, no chyba sie jej spodobalo. Dzis rano zafundowala nam rzyganie na zolto sluzem i woda, mam nadzieje ze to tylko skutek zmiany karmy? Kupeczki sluzu dalej zostawia, takie bardziej galaretowate niz ciagnace. Na wypadek cieczki staram sie przygotowywac, choc mam wielka nadzieje, ze nie nadjedzie na dniach. Tuxman wybiera sie do Pl (chyba? bo juz nie wiem, powoli z wlasnym mezem gadam glownie o psach, koniach, zadaniu domowym Juli z matmy.... a reszta?? chyba by nam sie przydal urlop we dwoje:roll: ) wtedy by ja wzial na sterylke. Z tym brakiem kontaktow bedzie ciezko, no nic, dwa pokoje zostaja.... Bert sie nia narazie nie interesuje ani ona nim, znaczy glownie ona sie nim nie interesuje, dala mu do zrozumienia zeby trzymal lapy przy sobie i on to respektuje. Reproduktorem nie jest doswiadczonym, ekhem, wiec tego, bylby juz chyba zainteresowany?? ale on nic a nic sie nie zajmuje jej doopka, naprawde. Jedynym psem ktorego w naszym domu Hosia respektuje i darzy szacunkiem jest..... Bunia :evil_lol: Pozwala sie jej na jej lozeczku klasc i spac obok, i nawet sie przytulac. Bobtaile maja za to zakaz zblizania sie :evil_lol: D -
andzia juz wyjasnilam na pm, oczywiscie ze sie nie gniewam, no CO TY......:-o Moze nawet tak mialo byc? Gdybym wziela mala od Ciebie, kto wzialby Bunie??? Niezbadane sa wyroki Boskie.....