Jump to content
Dogomania

Dorothy

Members
  • Posts

    8714
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Dorothy

  1. :oops: Filip uczy mnie zrozumienia i cierpliwosci, choc wydawalo mi sie, ze mam jej duzo. Uczy mnie takze wyrozumialosci, umiejetnosci cieszenia sie zyciem mimo bolu i cierpienia, cieszenia sie kazda najmniejsza chwila, kazda rzecza. Co do poznawania zapraszam do nas;) A Filip, no dzis probowal soebie POBIEGAC, bo poszlismy razem z innymi psami, ktore biegaly, i niestety ze spaceru go nioslam z powrotem. Takie wyczyny zupelnie sa dla niego niewskazane, widze ze maja fatalne skutki. Chyba jednak bedziemy wychodzic sami, albo z sunia ktora jest spokojna i nie biega jak wariatka....:-(
  2. daisy czy ten hylartil jest do podawania dozylnego? Bo jak widac moze byc taki i taki. Ile to kosztuje? Np jednorazowa dawka? ps/ daisy szwedzki jest bardzo ladny acz nie bardzo zrozumialy:-D
  3. pajunia jestes pewna ze to hyonate? Dla psow tez? Ile wychodzi ampulka? w Polsce jedyny zarejestrowany lek to SYNTEHYAL VET rozprowadza to facet o nazwie Dog&Horse Line, i za chiny ludowe nie chce sie przyznac skad to ma i kto to produkuje, ale chodza sluchy ze z Niemiec. Jeden zastrzyk 2ml kosztuje 130 zl w hurcie, dla wetów. Facet tlucze kase jak jasny gwint bo to JEDYNY zarejestrowany lek w Polsce.
  4. pozdrowienia dla wszystkich, ktorzy o nas pamietają.... Filip radzi sobie pomalutku, choc widze ze nie jest w tak dobrym stanie jak po tamtym mega bombowym zastrzyku przeciwbolowym...:-( Jednak modle sie, no mam wielka nadzieje ze tak bedzie i tylko lepiej, i ze to bonahren pomogl. Mamy jeszcze jeden zastrzyk. Kolejna dawka od Petera narazie niewiadoma, bo niejasne jest czy to ten lek o ktory chodzilo. Czekamy. Narazie Filip "jedzie" na rimadylu. Ale ponoc to juz do konca zycia.... A poza tym - jest kochany. Nie wiecie nawet jak bardzo zaluje, ze nie mam go od dawna, od zawsze... ma wspanialy charakter.
  5. ten lek o ktorym pisalas to ARTHOFLEX wspomagajacy i bardzo dobry w poczatkowym stadium horoby. A bonahren jest lekiem czeskim w Polsce do obrotu nie dopuszczonym. Poslka wersja tego leku (na rzyczenie podam nazwe, mam w portfelu ale nie chce mi sie isc na dol) kosztuje 150 zl za JEDEN ZASTRZYK. :-(
  6. szukam intensywnie!! pies piekny, ja nie wezme bo mam juz 5 sztuk w tym dwie niepelnosprawne, ale szukam!! Zwlaszcza ze psi los potrzebuje miejsca....
  7. Benia wydaje mi sie ze masz racje, bo Peter poslal mi ulotke z tego bonahrenu po niemiecku i tam jest o podawaniu do stawów!! Ten wlasnie lek podaje sie koniom wprost do stawu, psom pewnie w konkretnych przypadkach tez. Ale nie w tym! Rex chyba tez ma poczatki spondylozy...
  8. coz, odpowiedz jest prosta, sile czerpie z milosci... do zwierzat w ogole, do Filipa - w szegolnosci :oops:
  9. oby go wziela, biedulek...
  10. no wlasnie ja tez nie rozumiem z tym bonahrenem, Peter poslal mi ulotke taka sama jak to co Ty od niego dostalas, do leku 3x2ml. Moze trzeba skontaktowac sie z Benia...?
  11. raczej zaszkodza, niestety. Spacery powinny byc ale raczej czesciej a krotkie.
  12. leczenie kwasem hialuronowym jest medyczna nowoscia dlatego warto skonsultowac je z lekarzem i zapytac, czy probowal juz tej terapii. Niektorzy jej nie znaja, zwlaszcza w terapii malych zwierzat (u koni stosuje sie ją dłużej i jest bardziej popularna). Sa jednak lekarze ktorzy maja juz w tej materii doswiadczenie.
  13. naprawde sliczny psiak. Napiszcie cos o jego charakterze...
  14. romenka odpisalam Ci na watku Faraona http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=32156&goto=newpost wszystkim ciekawym wklejam tu mojego posta Romenko- wklejam tu ponizej to samo, co poslalam w odpowiedzi na Twoje pytanie na gg. (przyp. pytanie brzmialo-co pomoglo Filipowi choremu na spondyloze) Dodam tylko, ze bonahren trzeba podawac dozylnie (musi byc fachowiec do tego) raz w tygodniu, a 6 dawek mozna zalatwic za nieco ponad 200 zl. Nie jest to az tak drogie jak polski kwas hialuronowy gdzie 1 dawka kosztuje 150 zl. Dobci zaszkodzil schron, to na 100%, tak samo jak Filipowi stajnia. Cokolwiek zrobisz pamietaj jedno - nie wyleczysz tego psa. Mozesz jedynie powstrzymac rozwoj choroby, ale zawsze juz pozostanie niesprawnosc i ryzyko, ze choroba sie "obudzi" i dalej bedzie czynic spustoszenie w kregoslupie. Konieczne jest tez dozywotnie podawanie lekow przeciwbolowych. DOZYWOTNIE. Dlatego tez ktokolwiek wezmie dobcie do siebie (- a leczenie jej w schronie i tamtych warunkach ma niewiele sensu - bo najwazniejsze jest cieplo, sucho i opieka)- musi byc tego swiadomy. Pies ze spondyloza to pies z wyrokiem..:-( ja walcze o zawieszenie tego wyroku, o kazdy dzien.... nie o zdrowie Filipa, bo zwyrodnialy kregoslup nigdy juz nie bedzie zdrowy. Walcze o zawieszenie wyroku po to, by kazdy dzien ktory daje nam Bog wypelnic Filipowi opieka, czuloscia, troska, miloscia. Pomysl o tym. To moj list ktory poslalam na gg: "trudno powiedziec- pomoglo. Poniewaz caly czas jego stan jest dosc chwiejny. Podajemy mu bonahren, czyli kwas hialuronowy, jednak z powodu bolu dostaje tez silne srodki przeciwzapalne i przeciwbolowe, a ostatnio - sterydy. (tzw bron ostateczna medycyny, leki przeciwzapalne i przeciwbolowe, b silne, jednak rujnujace organizm, czyli watrobe,nerki itd. )Dlatego trudno lekarzowi jednoznacznie okreslic, czy Filip chodzi bo pomogl bonahren, czy tez chodzi, bo stawiamy go na nogi eliminujac bol tymi zastrzykami. Moze sie okazac, ze to drugie, a wtedy poki dostaje sterydy, bedzie na nie reagowal- poty bedzie chodzil. Z czasem jednak organizm buntuje sie lub - przyzwyczaja. A jesli te leki przestaja dzialac - nadchodzi paraliz. Nieuchronnie kiedys w tejchorobie nadchodzi, bowiem nie da sie jej wyleczyc. Mozna ja tylko opoznic, zwolnic, a we wczesnym stadium- zatrzymac. U Filipa - to jest bardzo pozne stadium..."
  15. Romenko- wklejam tu ponizej to samo, co poslalam w odpowiedzi na Twoje pytanie na gg. Dodam tylko, ze bonahren trzeba podawac dozylnie (musi byc fachowiec do tego) raz w tygodniu, a 6 dawek mozna zalatwic za nieco ponad 200 zl. Nie jest to az tak drogie jak polski kwas hialuronowy gdzie 1 dawka kosztuje 150 zl. Dobci zaszkodzil schron, to na 100%, tak samo jak Filipowi stajnia. Cokolwiek zrobisz pamietaj jedno - nie wyleczysz tego psa. Mozesz jedynie powstrzymac rozwoj choroby, ale zawsze juz pozostanie niesprawnosc i ryzyko, ze choroba sie "obudzi" i dalej bedzie czynic spustoszenie w kregoslupie. Konieczne jest tez dozywotnie podawanie lekow przeciwbolowych. DOZYWOTNIE. Dlatego tez ktokolwiek wezmie dobcie do siebie (- a leczenie jej w schronie i tamtych warunkach ma niewiele sensu - bo najwazniejsze jest cieplo, sucho i opieka)- musi byc tego swiadomy. Pies ze spondyloza to pies z wyrokiem..:-( ja walcze o zawieszenie tego wyroku, o kazdy dzien.... nie o zdrowie Filipa, bo zwyrodnialy kregoslup nigdy juz nie bedzie zdrowy. Walcze o zawieszenie wyroku po to, by kazdy dzien ktory daje nam Bog wypelnic Filipowi opieka, czuloscia, troska, miloscia. Pomysl o tym. To moj list ktory poslalam na gg: "trudno powiedziec- pomoglo. Poniewaz caly czas jego stan jest dosc chwiejny. Podajemy mu bonahren, czyli kwas hialuronowy, jednak z powodu bolu dostaje tez silne srodki przeciwzapalne i przeciwbolowe, a ostatnio - sterydy. (tzw bron ostateczna medycyny, leki przeciwzapalne i przeciwbolowe, b silne, jednak rujnujace organizm, czyli watrobe, nerki itd. )Dlatego trudno lekarzowi jednoznacznie okreslic, czy Filip chodzi bo pomogl bonahren, czy tez chodzi, bo stawiamy go na nogi eliminujac bol tymi zastrzykami. Moze sie okazac, ze to drugie, a wtedy poki dostaje sterydy, bedzie na nie reagowal- poty bedzie chodzil. Z czasem jednak organizm buntuje sie lub - przyzwyczaja. A jesli te leki przestaja dzialac - nadchodzi paraliz. Nieuchronnie kiedys w tej chorobie nadchodzi, bowiem nie da sie jej wyleczyc. Mozna ja tylko opoznic, zwolnic, a we wczesnym stadium- zatrzymac. U Filipa - to jest bardzo pozne stadium..."
  16. :oops::oops::oops: dziekuje az mi glupio, przeciez nic takiego nie zrobilam. Za to Filip, HOHO odbyl spacerek dluzszy niz zwykle, na wlasnych lapkach, to po pierwsze do krzakow przy ktorych nigdy nie byl. Co za nowe zapachy!!! Myslalam ze go stamtad nie oderwe :evil_lol: a po drugie przychodzi juz za kazdym razem do mnie jak tylko gdzies usiade, i pilnuje moich nog, oraz pcha leb :-) A jak wyjde z domu podobno lezy pod drzwiami i piszczy zalosnie dluuugo dlugo.... Gdzie sie podzial ten wycofany ostrozny pies?:crazyeye: Normalnie przylepa jest teraz, mowie Wam....
  17. Sunia jest rodowodowa. ma tatuaz w uchu, byla suka hodowlana. Jednak wyciagajac ja stamtad nie w glowie mi byly rodowody... tak wiec papiera nie ma. Bertus... no historia jest taka. Mialam kiedys rasowego bobtaila... Tata kupil mi go na moja prosbe na urodziny, chyba 24 te...? Misior mial 6 miesiecy i byl slabowitym szczeniakiem po parvowirozie, ledwo odratowanym. Byl moim najwiekszym przyjacielem, mieszkalismy razem w kawalerce na 8 pietrze (alez bylam potepiana) wszedzie jezdzil ze mna (wolny zawod, nie siedzialam w pracy poza domem, jak juz jezdzilam do klientow, to on ze mna na tylnej kanapie), na wczasy we dwoje, codzien do lasu na spacer, nad rzeke, na laki... Wyszlam za maz, urodzilam Jule, Misior caly czas byl z nami. Byl cudownym madrym psem. To bylo porozumienie dusz. Ja myslalam, ze juz pora na spacer, Misior wylanial sie z sasiedniego pokoju gotowy do spaceru. Ja myslalam ze moze dam mu przysmaczek, on przylatywal spod drzwi (gdzie przed momentem spal) patrzac z nadzieja i wywieszonym ozorem. Ja bylam smutna, on przychodzil i przytulal sie. Zasypialismy cale lata tak samo, ja na materacu, on obok na podlodze, ja stopa wyciagnieta spod koldry polozona na jego grzbiecie.... Wiedzialam kiedy jest chory, kiedy boli go brzuch, zanim ktokolwiek cos zobaczyl. Zagladalam w jego dusze a on w moja. I nadszedl czas, gdy dostal przepukliny... trzeba bylo operowac. Mial 7 lat. Operacja sie udala. Zabralam psa do domu... Na drugi dzien odszedl - odchodzil w mekach, na moich rekach, zalany moimi lzami, na skret zoladka. Lekarz nadjechal za pozno, zreszta i tak szansa na pomoc byla mala.... Moja rozpacz nie miala dna. Nie jadlam, nie spalam, nie zylam. Ponad miesiac jak w spiaczce. Az poczulam potrzebe, ze chce usiasc do internetu, poogladac zdjecia... najpierw ogladalam zdjecia Miska. Tak pragnelam, zeby wrocil....:-( Potem zaczelam grzebac w internecie, wrzucilam bobtaile w googla... pokazala sie strona int. hodowli bobtaili Tagmowe Gniazdo. Zaczelam czytac... Historia suki, wymarzonej, wyczekanej... cudem wykupionej od hodowcy... suka nazywala sie Berta. Cos mi zaswitalo.... Berta byla jedyna ich sunia bobtailica. procz niej mieli samoyedke. Na stronie opisana byla tragiczna historia. Berta byla w ciazy, i nie mogla normalnie urodzic, porod opoznial sie. Dotarli do lecznicy, zdecydowano o cesarce. Cesarka sie odbyla... wyciagnieto 1 (slownie jedno) szczenie. Prawie martwe. Reanimowano je pol godziny. Udalo sie. Sunie zeszyto. Zabrali ja do domu. Na nastepny dzien sunia odeszla... na niespodziewany skret zoladka. Bylo to 4 dni po tym, jak odszedl moj Misior. On 17 kwietnia. Jego siostra 21-go... Zostalo szczenie, chlopczyk. Na pamiatke po mamie nazwali go Bert. Wychowala go zastepcza matka, samoyedka. Na koniec smutnej historii napisali ze szukaja odpowiedzialnych i wyjatkowych opiekunow dla malego Berta. SUNIA BERTA ktora go urodzila - BYLA SIOSTRA mojego MISIORA.:crazyeye: To byly jedyne dwa szczenieta ocalale z miotu, ktore widzialam, gdy pojechalam z tata do Krakowa wybrac szczeniaka. Ja wybralam Misiora. Kilka dni pozniej Ania zabrala Berte.... tez kochala ja nad zycie. Historie ktore mi opowiadala o jej zwiazku z Berta byly jak moje - z Miskiem. Ich smierc, tak podobna, w tak krotkim odstepie czasu - wstrzasajaca. I maly Bert.... Gdy jej napisalam, ze moj Misiek byl bratem jej Berty i odszedl, kiedy i jak to sie stalo, potem dlugo plakalysmy obie w sluchawke. Nie znalysmy sie... ale poczulysmy sie sobie bardzo, bardzo bliskie. A maly Bert.... juz wiecie. :-)
  18. No, z gonieniem mialby niejakie trudnosci, probowal na poczatku za kotem pomykac ale szybko okazalo sie, ze Zocha jest zwinna a on niezbyt sprawny. Rozjezdzaly mu sie nogi, raz sie wywrocil, i wtedy westchnal ciezko.... i odpuscil. Teraz Zocha kladzie sie obok, i bawi sie jego ogonem albo lapa, a on tylko wzdycha patrzac na nia cieplymi oczami. Udalo mi sie komorka zlapac moment jak Zocha lapkami zaczepia jego lape, jak mi sie uda zgrac to wstawie. Loozerka w tej chwili psem nadluzej u mnie jest Bertus, moj rodowodowy bobtail ktorego mam od szczeniaka, na cycku wykarmilam i wynianczylam. Historia Berta i jest dluga i tez by sie Czarodziejce spodobala do zbioru opowiesci, tyle ze nie jest o psach w potrzebie. Ale jest o duszach. Jak chcecie opowiem.:razz: Sunia byla druga, uratowalam ja od uspienia w Niemczech, gdzie w piwnicy mieszkala wraz z innymi sukami hodowlanymi w strasznych warunkach... tez okropna historia. Potem byl Mazak, watek Mazaka tez byl na dogo. Mazaczek odszedl...:-( Przyszla Hosia i ciotka Bunia. I Filipek :multi:
  19. Filip na posterunku Filip i kotka Zocha (oraz nowy perski dywan Filipa:evil_lol:) Filip i Sunia
  20. to szczury maja tez spondyloze?? :crazyeye: wspolczuje, o rany. Nic tylko trwac przy nim i go glaskac, bo co tu poradzic?? Lekarz uznal ze moznaby zakupic nastepna dawke bonahrenu i podawac juz teraz co dwa tygodnie. Tak ustalilismy wczoraj. A wiec oglaszam wielka zbiorke i zaraz kontaktuje sie z Peterem zeby zalatwial. Zaraz beda nowe zdjatka :-)
  21. :multi:dzieki za wszystkie pomysly!!:multi: jutro ide poszperac w sklepach podbudowana nimi :-) natomiast dzis Filipowi rozwinelam w strategicznym miejscu moj (stary bo stary i nieco wytarty) ale iscie krolewski dywan lososiowo kolorowy, niegdys pseudo perski. 190-290 cm. Filip wyglada na zadowolonego. Musze jeszcze to cos do przedpokoju i do kuchni, bo tam nadal slisko :-( bylismy w lecznicy, nastepny zastrzyk za nami, Filip dzis wyraznie dal do zrozumienia ze ta sytuacja go WKURZA :diabloti: natomiast lekarz stwierdzil ze pies nabral nieco ksztaltow, i ze to waga optymalna, oraz ze duzo lepiej wyglada wizualnie, tzn ma ladna blyszczaca siersc, glowa sie zaokraglila a spojrzenie rozjasnilo. I mimo ze doopka nie jest w najlepszym stanie, przestal wygladac jak ten bezpanski pies, ktorego przynioslam pierwszy raz. Jak dla mnie to komplement ;)
  22. Dziekuje :calus: i witam u nas :-) kazda ciepla mysl jest dla mnie wspierajaca i potrzebna :-) a co do bonahrenu, no wlasnie, jak widac co lekarz to inna opinia, moj jest bardzo sceptyczny co do sensownosci podawania kolejnych dawek. Sama nie wiem :-( Filipek narazie bez zmian, a wiec sam spaceruje, choc na schodki wnosze mu doopke bo nie da rady. dumam nad kupieniem jakiejs slomianki zeby mu sie lapy nie slizgaly w przejsciu gdzie mam panele i jest za slisko, widze ze bardzo ostroznie i wrecz niechetnie tamtedy przechodzi, ale to droga do pokoju i kuchni, nie ma wyjscia. Narazie znalazlam mate z jakichs lisci palmowych 1x1,5 m za jedyne 150 zl :p chyba ich pogielo. Czy ktos wie gdzie sie kupuje slomianki?? W meblowo-dywanowych nic nie znalazlam...:shake:
×
×
  • Create New...