-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no lysawe bo dziewczyny gamoniowe wyciely przy skorze doopke. Ja reszte cielam tak 1.5 cm. Te przeswity mysle odrosna, narazie ma straszny lupiez, zlaza cale platki skory a jak blizej sie przyjrzec i podrapac paznokciem to drobniutko luszczy sie cala. Ran nie ma, tylko na tylnej nodze ja dziewczyny ciachnely nozyczkami obcinajac dreda. Poza tym mysle ze zdrowa ma skore, tylko pod ta skorupa nie mogla normalnie funkcjonowac. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
stado przyjelo ja z ciekawoscia, ale maja zakaz zaczepiania :mad: wiec tylko wachaja z daleka, a czasem z bliska ale delikatnie. Bouvier? hmm. Mozliwe :evil_lol: ja nie jestem fryzjerka, wiec cielam jak leci;) No nie miala nikogo do pomocy, ja zazwyczaj nie mam, nie tylko przy Morganie, takie zycie. Ale moze w weekend mama zajrzy to mi pomoze z tym brzuchem. to biale pod okiem to paproch, ona tam nic nie ma. Cos sie przykleilo. Oczy ma lekko zamglone, mysle ze moze to byc kwestia wieku, ale ona widzi. Czy sie cieszy przestrzenia?? Ona OZYWA I ODZYWA na zewnatrz, nie ten pies. Nie wyobrazam sobie hibernacji, w jakiej trwala te 6 lat:placz: przeciez to skarb, nie pies... co do tuszy... na barkach, na szyi, itd ma az takie faldki. Cala pokryta jest warstwa tluszczu, jak zlapac skore w palce, to mozna rolowac dowolnie, a nozki takie cieniusie... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
weszka mysle ze zrobimy z niej uz pomoca jakiegos mistrza fryzjerskiego kiedys sznaucerka mini, co o tym sadzisz?? Ma predyspozycje?? Uwazam ze jest SLICZNA. :oops: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morgana w domu a to zostawilam na koniec, bo tu widac jak ona jest utuczona. Nie wklejalam wiecej takich zdjec, bo chce zeby prezentowala sie tu ladnie. To jest zdjecie techniczne dla celow dietetycznych, nie powielac!! -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
autystyczna Morgana- eksplorujemy ogrod NIE PODMIENIALAM, SLOWO;) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Portret damy Morgany -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Autystyczna, zamknieta na swiat Morgana :evil_lol: Morgana nie zainteresowana swiatem 2 i 3 -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
co do autystycznej Morgany- predzej ja jestem autystyczna.:shake: a teraz krotko: Morgana JEST wycofana i BARDZO OSTROZNA, chcoc nie jest to neurotyczny lek jak moja Sunia. Widac tez ze NIE UFA. Na wszelki wypadek wycofuje sie na szurniecie krzesla. W domu zwiedza jesli nikt nie lazi i nic sie nie dzieje. Ale robi to! Dlatego uwazam ze nie jest autystyczna. Ona sie INTERESUJE, tylko MA OBAWY. I mysle, ze jestem na dobrej drodze do tego zeby mi zaufala. A TERAZ MORGANA WCZORAJ I DZIS ;) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kochane dziewczyny. Co Wy mi tu za pieredoly sadzilyscie ze ona : dzikus nie daje sie brac na smycz zabiegi pielegnacyjne na sedalinie ucieka z rak itd itp? Czy Wy aby nie pomylilyscie psow??:-o Bo chyba nie o Morganie to bylo....:shake: Zacznijmy od strzyzenia. Morgana lezala miedzy moimi kolanami, a ja ja strzyglam. Co by tu dodac? Strzyglam az obstrzyglam. Uformowalam ladna fryzurke (ale brodki nie lubi dawac obcinac) wyciagnelam z pochewek ogon i lapy. Góre miałyśmy zrobioną, więc próbowałam odwrócić ja brzuszkiem do góry ale to jej sie nie podobało i zrobila takie eeeeeuuuch wiec ja odwrocilam na momencik brzuszkimem do gory by te najgorsze odciac i polozylam na kolanach tak, nie podobalo sie tym bardziej wiec brzucjh mamy zrobiony po lebkach. Ale zrobiony, z grubsza. No ale potem juz chciala sobie pojsc, wiec wciaz ja przekonywalam cieplo zeby zostala. No to sie kladla. (Przekonywalam, nie ZMUSZALAM, choc przyznam ze podtrzymywalam. Ale ona wcale sie nie szarpie i nie ucieka. Owszem PROBUJE ODEJSC, ale jak reka ja objelam leciutko to usiadla). Potem juz przesadzilam, bo usiloalam dokladnie powycinac dlugie na 2 cm sfilcowane klaki wystajace OD DOLU miedzy poduszkami, i przy drugiej lapce sie zdenerwowala i zlapala delikatnie moje palce w zeby z warkotem trwajacym 0,012 s. No wiec zostawilam te lapke i strzyglam dalej. Ostateczny efekt podziwiajcie na zdjeciach. Kąpieli jeszcze nie bylo, ale będzie bo Morgi wytarzala sie na spacerze w gówienku. Sarnim. Capi jak cholera...:ekmm::ekmm::ekmm: Potem Morgan lazikowala po domu. Podeszla do spiacego Berta. Obwachala. Do Suni tez. Zwiedzila pietro. Potem byl obiadek, na zapach grzejacego sie mieska przyszla osobiscie do kuchni :-o a potem poszlysmy na spacer. Na spacer zabralam rowniez moje wyjace szczekajace i szalejace stado 4 olbrzymow. I co sie okazalo? Stado szalalo a Morgan, poczatkowo wystraszona , nie powiem, po jakichs 20 metrach szla kolo nogi na szeleczkach, co chwila skubiac trawke, wachajac, interesujac sie wszystkim wokol. Poszlismy na pola, gdzie stado drac ryja polecialo w poscig za sarnami, ktore juz chyba dawno sie ich nie boja (sarny mieszkaja po sasiedzku), a Morgan dzielnie dreptala nieraz mnie wyprzedzajac i napinajac smyczke gdy poczula jakis szczeglnie atrakcyjny zapach. Cala droge tez tarzala sie w trawie, az przestalam zwracac na to uwage, no wiec uspila moja czujnosc, spryciara, i ostatecznie wytarzala sie w jakims sarnim chyba g.. tak capiacym ze:ekmm: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jakby byla alergikiem to chyba by nie przezyla schronowego jedzenia...:shake: co do ilosci to nie mowimy ze zje caly wor w miesiac:cool3: tylko ze caly wor bardziej sie oplaca. Moje psy o wadze 30, 32, 37, 45 kg zjadaja mi jakies 80 kg karmy miesiecznie min., Aniu... 4 wory po 20 kg, a do tego robie im rosolki z roznych tam odpadnietych mies i zalewam to suche. aha ale ponoc im lepsza karma tym mniej mozna dac... mowilam wlasnie, ze purina to znika jak wiosenny dżdż.... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
wybor karmy zatem pozostawiam wam, bo ja sie zupelnie nie znam, zawsze karmilam psy royalem i to takim ktorego w Polsce nie ma, niemieckim, jest tanszy a tez bardzo dobry, Ale teraz kombinuje jak kon pod gore bo sie mi to pokonczylo, nikt nie jedzie coby przywiozl, kupilam ostatnio Purine ale to strasznie malo wydajne jest. Worek royala mialam dla psow na 10 dni, puriny na niecaly tydzien.,,,(oczywiscie mowie o NAJWIEKSZYCH workach:p) :-( chyba ja przestane jesc, bo nie wydole... Bardzo prosze zatem o zalatwienie karmy :cool3: figa33 misiu dziekuje za wszystkie rzeczy, jestes kochana. I reszta ciotek tez, bede bardzo wdzieczna za te dary :multi: co do przedstawiciela nie znam zadnego procz mojego weta ktory tez ma... royal :p koniarz zaden nie jedzie, nie ma zawodow ani nic w te strone ani w tamta coby ktos sie wybieral :-( dzis jak troche odsapne ( no tak, juz zdazylam nakarmic i wypuscic konie, posprzatac boksy, nakarmic psy, wyprowadzic je, nakarmic dziecko, odwiezc do szkoly, nakarmic kota, nakarmic siebie i wlasnie pije kawe...:p) to zabieram sie za wystrzyganie Morgany. Najgorzej lapki, ma filc nawet miedzy podusiami....:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Taka lagodna Morganka??? No cos Ty... Zapoznanie juz bylo, kot macal ja po nosku z kanapy, a ona na dole na dywaniku schowana czesciowo pod stoliczkiem dawala sie macac ta kocia lapka ze stoickim spokojem. Zapomnij.... dobra no to nizoral, karma... prosze o zbiorke, cobym nie poszla z torbami lub , jesli ktos ma dojscia moze taniej albo co, to zarelko albo szamponik:razz:.. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
aha zapomnialam dodac ze jeszcze Morgany nie strzyglam. Lata z gola doopka i sfilcowanym ogonkiem i lapkami , oraz llwia grzywa jak na zdjeciach u gamoniow. Mysle ze wiele trzeba jeszcze wyciac, przede wszystkim lapy i ogonek pokryte sa pochewkami z filcu, a lwia grzywe chyba troszke jej zostawoe... Boje sie ze jak ja tak objade od maszynki, bedzie sie zle czula, przeciez pies czuje i wie ze jest goly, moje sie inaczej zachowuja po strzyzeniu... wiec mysle ze nie bede sie spieszyc, pomalu bede odcinac dredy , skracac to co nie jest zdredowane i uwalniac ogonek i lapko. Sa rozpaczliwie cieniutkie, no patyczki... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
zero pojecia. moze ktos wie? Laluna moze Ty? ja bym jej zasunela karme royala z serii light ale ile ona zje miesiecznie? nie wiem ile wazy, chyba zdwie dychy, a na jej wzrost powinna moze z 12-15.... ale tak tylko mysle, nie wiem napewno... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja tez dziekuje ogromnie :calus: Morgana naprawde jest chorobliwie gruba. To nie jest "dobrze odzywiony pies" ma rzadka siersc (hemm, to co zostalo z siersci, ale sam porost wlosa, taki rzadki i smetny) cieniutenkie lapki, malutka glowke, i to kluskowate cialo :-( Tak Aga bez smyczy ale ten teren jest ogrodzony siatka, pastwisko kolo domu wraz z domem. Dlatego mysle ze nie musze jej dreczyc smycza. Lazikuje sobie po terenie (to taki w sumie ogrod duzy, 17 arow) z wyraznym zanteresowaniem, wiec...:roll: zdjecia beda ale nie dzis, blagam, juz na oczy nie widze...:placz: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jasne ze moze. Moge dac tu a Ty w pierwszym. Dorota Ingram Bank BZWBK Nr konta 85 1090 1740 0000 0000 7300 9038 Morganka przesiedziala dzien w saloniku. Juz nie za fotelem, lecz przed. Czasem obok. Chrapala momentami niemozliwie:evil_lol: czasem zerkala na mnie. W pewnym momenci siedzialam pzy kompie (tylem do niej i fotela) i czuje ze cos obwąchiwa mi nogawki :razz:. Ale jak sie obejrzalam predko wycofalo sie na z gowy upatrzone pozycje obok fotela. Wzielam ja na pastwisko na spacer. Zrobila kupe i siku, potem trawa... I wąchanie, wąchanie, wąchanie... a potem jak zobaczyla ze sie oddalam,.... poszla za mna! Dodam ze byla bez smyczy. I tak pare razy zmienialam kierunek, wolajac ją, a ona niepewnie ruszala za mna. Pomalu i w bezpiecznej oldeglosci, ale jednak. Podczas mojej nieobecnosci (pojechalam odwiezc na dworzec osobe ktora mnie zastepowala wczoraj) moja corka uraczyla Morgane polowa puszki whiskasa i woda. Skonczylo sie koopa na dywanie jak przyszlam, oraz kaluza.:mad: Teraz wypucowala miche (kurczak z ryzem, z przewaga kurczaka, rozgotowanego) i siedzi sobie pod stolem zerkajac na towarzystwo. Jest bardzo zrownowazona, zadnych histerycznych reakcji. Nawet jak sie wycofuje to z dystynkcja :evil_lol: Troche dokuczaja jej chyba kilogramy, bo chodzi jak foczka. Jest mocno za gruba, na swoj wzrost powinna chyba z 5 kg mniej wazyc, ma takie "bary" i w ogole, kluska. Utrudnia jej to poruszanie sie, tak mysle. Mila, spokojna, taka... wywazona. Nie jest autystyczna, na glaskanie reaguje lekkim "zwiotczeniem" i przymykaniem oczek oraz ciamkaniem pyszczka. Brana na rece najpierw sztywnieje a potem przytulona flaczeje lekko i nie wyrywa sie absolutnie, akceptuje to ze jest niesiona. To naprawde kochany pies....nie ma w niej cienia agresji, niecheci, ona jakby... jest taka pozytywna w swoim byciu sobie Morgana. Jest sobie i nie naprasza sie, nie bierze udzialu, ale i nie denerwuje sie niczym, i sobie trwa. Gdy podejsc do niej zbyt szybko, to wstaje i oddala sie. Za fotel. Ale mysle ze nie jest zdecydowana spedzic tam reszty zycia. Ciekawi ją dom i swiat. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
przebadac, odrobaczyc, zaszczepic, pozniej zrobic sterylke z innych - juz potrzebnych wydatkow- Morgana musi dostac porzadna karme, tzn wartosciowa a nietuczaca, poniewaz ewidentnie brakuje jej witamin (zjada kilogramy trawy) a jest za gruba. Na poczatek kupilam chude miesko i gotuje, pozniej przydalaby sie jakas wartosciowa zbilansowana sucha karma dla starszych otylych pań. Musze tez kupic szampon bo ma okropny lupiez i skora na doopce nie jest w dobrym stanie, luszcza sie cale platy. Uwazam ze potrzeba szamponu dermatologicznego. D -
chcialby bardzo....:-( najgorsze to to, ze on rosnie, jest coraz wiekszy, a w zwiazku z tym ze nie widzi potrzebuje szczegolnej opieki, uwagi, szkolenia, nauki.... a tu u mnie praca konie jazdy psy Julia, brak jakiejkolwiek pomocy, czasem mam strasznego dola, a dzis zwlaszcza... a ja, co ja mu moge zaoferowac procz milosci? powinien dostac calkowita uwage i zaangazowanie... a nawet gdybym chciala znalezc kogos takiego to nie znajde... biedny pies. :-(
-
Hala po prostu robmy swoje. Przeciez liczy sie efekt koncowy, tzn nowy dom. Czyz dla nich, dla schroniska, nie? A jak to osiagasz Twoja sprawa, nie widze powodu by to krytykowali, lub bys Ty sie tym przejmowala. Ja bym zignorowala takie gadanie i robila swoje.
-
Hala zaraz Cie udusze jak nie przyspieszysz, i juz nic sie nie dowiemy:mad:
-
Hala ja tez sie denerwuje :mad:
-
:sadCyber: nie ma dobrych wiesci...:-( Klusior ma wrodzona genetyczna wade oczu. Jedno z oczu ma totalne maloocze, niedorozwoj polegajacy na tym ze czesc tkanek w ogole sie nie wyksztalcila. Pies rośnie, a to cos, co jest szczatkowym tworem ocznym, nie rosnie. Oczodol i powieki rozwijaja sie prawidlowo... niestety oka nie ma. Pojawia sie niebezpieczenstwo ze powieki nie majace oparcia na oku beda niedlugo zawijac sie do srodka oczodolu i draznic rzesami jego wnetrze. Konieczna bedzie interwencja chirurgiczna polegajaca na plastyce powiek zeby sie nie podwijaly. Drugie oko ma znacznie podwyzszone cisnienie wewnatrzgalkowe, a jego zawartosc stanowi splot zrosnietych ze soba zbrylonych tkanek ocznych, a nie jak zwykle plyn galkowy (stad to b.wysokie cisnienie). Miedzy innymi dlatego nie daje sie wyleczyc wrzod na rogowce, leki sa niejaki "nie wpuszczane" do wnetrza. Ponadto nawet gdyby tego wrzodu nie bylo, oko nie jest normalnym okiem, lez splotem tkanek, zrosnietych ze soba w klebek. Nigdy nie widzialo i nie bedzie widziec... Ponadto moze zaistniec sytuacja gdy cisnienie w galce i zmiany (zrosty) w niej zachodzace spowoduja bol... wtedy jedynym wyjsciem bedzie usuniecie galki ocznej, zeby zlikwidowac bol. Narazie pan doktor powiedzial, ze on jest od leczenia nie usuwania, jest ostatnim ktory usuwanie zaleca, i sprobujemy podac leki obnizajace cisnienie oraz antybiotyki. Jesli jednak bol lub jakies niepokojace objawy wystapia, oko trzeba bedzie operacyjnie usunac... Na dzien dzisiejszy Klusiek musi miec podawane leki obnizajace cisnienie, antybiotyki, leki przeciwzapalne oraz sztuczne lzy. Leki te musi miec podawane stale, z rokowaniem- ze do konca zycia... miesieczny koszt lekow okolo 150 zl... :-(
-
kojec super!!:-o Julcia z Misiem tez. Czarodziejko ostatnio pytalam o transport wielkiej komody w dhl-u, komoda dwa metry dluga, metr wysoka 60 cm szeroka, debowa wiec ciezka jak skurczybyk. Powiedzieli ze max 250 zl. Wiec ja nie rozumiem, ktos tu z tej firmy wykazal naprawde zla wole z tymi budami....:shake:
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Justynko OCZYWISCIE!!!!! :calus: bardzo bardzo bardzo dziekuje i Klusiek tez:multi: jestes kochana. I Twoj maz tez kochany, ech, gdzie znalazlas takie zlote serce?? buziaki. ps. Morgnanka zrezygnowala z fotela, przeniosla sie blizej mnie, pod maly stoliczek, i spi.... czasem zerka.