-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Coś Ty. :stupid: oszalałaś?? Konie zjedza albo odwioza do rzeźni, a psy... wiejskim zwyczajem. No wiesz. Siekierką w łeb i pod plot. Weterynarz mi powiedział. Ze tu sie nawet nie usypia bo szkoda na zastrzyk. OPIEKOWAC, też cos. Oni sie wlasnymi dziecmi nie opiekują, jedna dziewczynka to już prawie u nas mieszka, śpi tu co druga noc, je, a ma 10 lat. Mamusia pracuje do 23 jako kelnerka, tatusia niet, dziadkowie nie ciesza sie powodzeniem. I tak normalnie jest, jak na wsi.... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
......i sąsiedzi odetchną z ulga i radością...:evil_lol: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ech widze ze dyskusja wre przepraszam ze dopiero teraz ale wczoraj rano zwichnelam sobie kregoslup :placz: podnosilam taczki i.... i koniec ciemno w oczach straszny bol zostałam na tej łące, wzywałam pomoc, niesiono mnie i wleczono krzyczaca z bolu przez godzine do domu,a potem przyjechal lekarz i wbil mi TAAAKI ZASTRZYK ZE....:placz::placz::placz: teraz sie ruszam ale kustykam, kuleje i w ogole. Jakas blokada to jest ale ponoc to nie w jednym miejscu mi tam sie cos stalo. Zreszta ja mam kregoslup jak 7 paragraf, wiec predzej czy pozniej musialo trzasnac...:-( znow pare tygodni bolu. Ale wracajac do Morgan. Wybieram sie na konsultacje do znajomej lekarki do Krakowa, zobaczymy co powie. Tu Morgane badalo juz 3 lekarzy wszyscy stwierdzili niedomyklanosc zastawki jakiejstam. I ze moze sobie spokojnie zyc ale ten llek powinna brac zwlaszcza ze juz jest starsza. Uzasadnienie- taka wada powoduje nadmierny wysilek serca w pompowaniu krwi bo wciaz jest sygnal ze niedtlenienie. I serce pracuje nad miare i przerasta, z czasem wypelnia pol klatki piersiowej... itd. A ten lek wspomaga prace serca i zapobiega czy spowalnia jego rozrost. Ja tez bym wolala sterylke Morgan. Bede sie dowiadywac co dalej. -
Sliczny pies! A czy on już jest leczony? Bo widziałam że kupiłyście bonharen. A oprócz bonharenu dostaje coś? Mam bardzo ciężkie wspomnienia w związku ze spondylozą... mój Filip (za TM ['] ) miał spondylozę, i w momencie kiedy dotarł do mnie, nie była ona właściwie leczona, to było bardzo zaawansowane stadium... nie można już było pomóc, patrzyłam jak postępuje paraliż, kolejno wysiadają funkcje organów wewnętrznych zawiadywanych przez lędźwiowy odcinek kręgoslupa (pęcherz, nerki, jelita...) i mimo wysiłków moich i lekarza Filip przestał chodzić a potem...:-( A przyjechał do mnie NIBY prawie zdrowy pies! Jeśli są jakiekolwiek podejrzenia o spondyloze trzeba leczyć NATYCHMIAST!! Każdy kolejny dzień tej podstępnej choroby bez leczenia to dzień skracający Klarnetowi życie!! Trzeba też uprzedzić ewentulanego adoptującego że pies ma spondyloze!! Ta choroba oznacza wydatki i leczenie do końca życia! W przeciwnym razie będzie postępować, a ewentualny właściciel, nie uprzedzony o tym że pies jest chory, może być zszokowany jej tempem, stanem psa i kosztami jakie trzeba ponieść! Mój weterynarz mówił mi bez ogródek że 85% psów z postępującą spondylozą usypia się, bo ludzie nie mają pieniędzy na leczenie, nie są gotowi na wysiłek i opieke nad chorym psem!! Koniecznie trzeba znaleźć SWIADOMEGO właściciela!!!
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a co jak bedzie PADAłO? PODUSIA BEDZIE ZADEPTANA MOKRYMI LAPKAMI. Myslalam o kocyku w rodzaju DRYBED. Taki jaki daje sie do kenneli. Ps. Ustalalalm z lekarzem termin sterylki i... wada serca jest przeciwwskazaniem do operacji pod narkoza:-( Moga zrobic oczywiscie ale na moja odpowiedzialnosc i uprzedzaja mnie o tym, twierdzac ze jesli zabieg nie jest konieczny to moze zrezygnuje??:placz: co ja mam zrobic? taka trudna decyzja! -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Donoosze o pierwszych szkodach wyrzadzonych przez Morgane.;) Mianowicie jak wiadomo jezdzi ze mna samochodem z przodu, pod nogami pasazera. Bardzo nie odpowiada jej znajdujacy sie tam dywanik gumowy. W zwiazku z tym za kazdym razem jak tam wlazi wierci sie w kolko i drapie zawziecie w dywanik usilujac sobie umoscic jakos lezonko. No WYDRAPALA DZIURE, wyobrazacie sobie?? W grubym gumowym dywaniku. Oj musze sie postarac o cos miekszego zeby jej tam wylozyc... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To ciocia Laluna na moja prośbe o zmiane tytułu. :oops: To ONA wymyslila.. PIEKNY PRAWDA?? Czy mowilam juz ze Morgana wszedzie ze mna jezdzi autem? woli siedziec w aucie jak cos zalatwiam niz w domu. Zawsze ryje lebek w drzwi i nie ma sily, musze wziac, a potem pilnuje samochodu :-) lub tez sklada wizyty razem ze mna.. jest tak grzeczna, a tak totalnie niezainteresowana jakimikolwiek psimi tematami, ze az mnie zadziwia. U mojej mamy jest suczka i kot- Morgana nic, nawet NIE SPOJRZY. Ostatnio bylam u znajomych cos zalatwic a oni maja rottweilera. I on na Morgane oczywiscie z radoscia, aaach, nowy pies, machanie ogonem, a moze by zabawa, a Morgana na niego :-o:???: "facet odczep sie ja przyszlam z PANIA z wizyta." Morgana zachowuje sie czasem jak czlowiek... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
eeech no kurcze zazwyczaj już nie starcza dla rodziny :evil_lol: wszystko zeżrą te łobuzy kudłate:shake: chociaz ja ostatnio podstępnie wyjadałam im z garnka chrząstki, nie wiem co to jest ze mną, chorobliwie wręcz lubię chrząstki, namiętnie ogryzam kostki, kurczak z rożna interesuje mnie wyłącznie z powodu posiadanych stawów mostków i chrząstek, może jakieś braki?? A takie chrząstkowe kupuję ostatnio ze względu na moje połamańce żeby miały dużo żelatyny... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
rozgotowane na breje mi kazano dawac jak Mordzian zlamala lapke. Takie gotowane kilka godzin az sie zrobi kleik zelowy, potem sie tylko obiera kosteczki i daje ten kleik z tym co z kosteczek obrane. Moze sa jakies inne przepisy? Kurze łapki po litewsku? Kurze łapki w sosie własnym? A może a'la maison?:evil_lol: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morganka je chudziutko, zapewniam. Gotowane serduszka lub plucka z chrzastkami z tchawicy i krtani, bo pluc dostaje czasem cale komplety az po krtan i tak kupuje zapasy. Czasem kawalek watrobki nie za duzo bo sraka. Gotowany kurczak. Do tego odrobine weglowodanow i warzywa. Dodatkowo sucha karma dla seniorow. Naprawde nie ma z czego tyc a mimo to wciaz jest kluseczka. Od tych lapek tez moze nie przytyje, no nie chcialabym. To waga maksymalna, tak mysle, ona wazy 14,5 kg Ale lotki zapamietam i bede szukac, bo z kolei Sunia to szkielet :-( po badaniach ktore wyszly ok lekarz twierdzi ze to a/stres (konkurencja z Hoska wieczna i wzajemne nerwy) oraz b/wiek i prawdopodobnie zaburzenia wchlaniania w przewodzie pokarmowym. Dostaje jesc tyle co inne psy, a jest szkieletem, sterczy jej miednica kregoslup i zebra, boki wpadniete :-( Ona trzy razy wieksza od Morgany a wazy nieco ponad 23...:shake: Strasznie mi jej zal a utuczyc jej nie umiem, po tlustym miesie ma srake. Poki co przerzucamy sie na karme energy, moze cos da... -
oko zakraplamy codziennie plynem majacym zmniejszyc cisnienie wewnatrzgalkowe. Wydaje mi sie ze stan narazie jest stabilny. Drugie tez bez zmian. Poza tym biega i nie da sie go w miejscu utrzymac, niesamowity zywiol. Codziennie dostaje zakupiony na kreche arthoflex, to chyba rzeczywiscie dobry preparat bo kulawizna coraz mniejsza i wlasciwie lapa nie sprawia mu klopotow. Za to rozdarty jest do niemozliwosci i szczeka na kazdy wiaterek, sluch ma fenomenalny w zamian wzroku i daje mi tu czasem wokalnie popalic ;)
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
łapki są suszone i niemiłosiernie śmierdzą :-) mrożone cudem zdobywałam w Bielsku jak Morgana złamała noge. Teraz sobie pogryza suszone i baaardzo wchodzą :-) A o lotkach nie słyszałam :-o jak to wygląda? ostatnio udaje mi się zdobywać za darmo kości-wieprzowe podudzie z pięknymi nieobranymi z tkanek stawami na obu końcach, obgotowuje i psy wsuwają aż miło. Zostają same środki kości, takie rurki. Niestety o cielęcych moge sobie pomarzyć, a wołowe nie wchodzą mi do żadnego garnka, zaś surowe nie zostały zjedzone, tylko oblizane i tyle. Chyba były za twarde... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
przyszla paczka od cioci figa33 :multi: a w niej same pysznosci :multi: dwie paki mera-doga duze, dwie paczki kurzych lapek i sloik kosteczek przysmakow. Dziekujemy ogromnie i posylamy sloneczne calusy!!! :calus: :calus: :calus: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Furosemidu Morganka dostaje tylko polowke, wiekszych zmian z siusiu nie widze, a pani uprzedzila ze jak bedzie dobrze byc moze zmniejszymy dawke, np co drugi dzien. Dzis robilam male testy i okazalo sie, ze Mordzian nie reaguje jak wola ja kto inny. Wabily ja trzy osoby, na zmiane, Mordzian Morgana Morganka zanecaly kielbaska itd, bo ja poszlam z konmi na pastwisko, a ona zostala na podworku NIC zero nawet jak pdeszly, i wyciagaly rece, Morganka tylko odsunela sie na bezpieczna odleglosc nie odrywajac wzroku z kierunku w ktorym sie udalam. Zero, glucha na wezwania...:evil_lol: Jestem wzruszona, wszystkie moje pozostale psy sa sprzedajne paskudy i kleja sie do kazdego kto przyjdzie :-) Piesek Toffik jest po operacji, gwozdzie wyjete, w stawie byl potezny stan zapalny, kustyka teraz w opatrunku ze sztywna nozka jak kapitan Hak zabawy z Morgana narazie odpadaja... -
wiedziala ze jedzie do domu... Bunieczko [']
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:-) dzieki kochane cioteczki, a moka1 to witamy szczegolnie!!:calus: Morganka po tych lekach juz dzis pierwszego dnia nie zakaszlala ani razu, (kaszel byl od serduszka...) dlatego jestem dobrej mysli. Tego furosemidu dostaje pol tabletki tylko, glownym stałym lekiem ma byc ten drugi podobno. Mysle ze przy wsparciu lekami bedzie dobrze, moja kochana Mordzian ma naprawde najlepsza opieke :-) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Oj Morganko co to, nikt Cie nie odwiedzil...:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
moze byc formalnie, ale to nie bylo pytanie :-( to bylo Fundacja AFN cały czas czeka na umowę adopcyjną Morgany, skoro Morgana już nie jest na DT... umowę podpisaną należy wysłać w 2 egzemplarzach na adres fundacji AFN. tak jakos.. jakbym sie uchylala z wszelkich sil, a fundacja surowo mnie napomina. Glupio tak...:shake: Bylysmy dzis u lekarza na badaniach.. Morgana ma wade serca :-( :-( Nie zamyka sie jej zastawka w sercu. Do konca zycia bedzie musiała brac tabletki wspomagające prace serca, Latensin i Furosemid tego nie da sie wyleczyć. Jak nie bedzie poprawy po tabletkach mam przyjsc zmienimy terapie ten Furosemid moze z czasem bedzie mozna podawac rzadziej, jesli sie poprawi po nim. Nie wolno jej sie przesilac, nalezy uwazac na upały, dbac o zachowanie stałych pór i rytuałów, nie stresowac naglymi wydarzeniami, nie pozwlac na szalencze zabawy z innymi psami, jednym slowem- lezec na kanapie chrupac paluszki i ogladac Reksia;) -
kudłaty LUZAK z uszkodzoną łapą - znalazł swoją rodzinkę!!!
Dorothy replied to missieek's topic in Już w nowym domu
Pamietacie taka bajke, Sztaflik i Szpagetka? Czeschoclowacka bajka o dwoch kudlatych pieskach bialym i czarnym ktore mialy rozmaite przygody, Przeciez on jest identyczny jak ten czarny, tylko nie wiem ktory to byl z imienia:cool3: -
kudłaty LUZAK z uszkodzoną łapą - znalazł swoją rodzinkę!!!
Dorothy replied to missieek's topic in Już w nowym domu
[quote name='malawaszka']zapewne missieek ciężko będzie powiedzieć co mu się stało w łapkę bo to się przecież nie stało u Niej :shake: [/quote] aha ale myslalam ze moze w chronie cos wiedza, moze lekarz jakas diagnoze postawil. Czy to jest zlamane, czy tez moze przeciete, albo cos, jakie sa szanse na rehabilitacje/... wiem ze to trudne pytania w schronie :-( ale mze jednak cos wiedza?? -
kudłaty LUZAK z uszkodzoną łapą - znalazł swoją rodzinkę!!!
Dorothy replied to missieek's topic in Już w nowym domu
a co mu sie w ta lapke stalo? Czemu ten nerw uszkodzony? I co, lapka niewladna? Od ktorego miejsca w dol? Od samej gory czy tylko stopka? 6 kg to maluszek... D -
Babunia odeszla za teczowy most ...:-( Na ppoczatku wakacji po kolejnym ataku padaczki odeszla cicho, zasnela na moich rekach... bylo mi z tym tak trudno, ze nie umialam nawet nic napisac. Moja ciepla, cichutka siwa Babunia pluszowa przytulanka.. :-( [']['][']
-
strumyk plynie w poprzek mojej dzialki, dzieli ogrod na pol, zeby dojechac do domu z drogi przejezdzam autem przez mostek z kregow. Strumyk plynie jakies max 10 metrow od domu w najblizszym miejscu. Wszystkie wody opadowe z pol zmierzaja do strumyka plynac przez moj ogrod, wokol domu (na szczescie mam drenaz) pod stania i wokol niej... dlatego jest tak niedobrze:-( tez mam nadzieje na cieplo, bo jesli jesien i zima acznie sie teraz a skonczy w kwietniu jak w zeszlym roku to ja nie wiem :flaming::flaming::flaming: