-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie no z owsem to przegięłaś :razz: coś trzeba włożyć żeby coś wyjąć, czy jakoś tak to było...:evil_lol: a gdzie go będziesz trzymać?? -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:roflt::roflt::roflt: proponuje wstawić tam szufelkę z kupołapką i napisać "SAMOOBSłUGA!!!" rzeczywiście ręce marzną najbardziej, w dodatku nalewam wody koniom do wiader, mocze pasze itd, zawsze gdzieś te łapy umoczę a do robienia paszy zdejmuję rękawiczki w których sprzątam. Moje ręce już są 10 lat starsze ode mnie :-( szorstkie twarde pełne odcisków i zgrubień wewnątrz dłoni od wideł i łopaty...:shake: jakieś paznokcie? lakiery? HAHAHA:p Bianka konik na tymczasie nie byłby taki zły, no wiesz, jest tylko jeden problem, mianowicie przeciętny zdrowy konik jest w stanie dostarczyć swoim brzydszym końcem jakieś 9 ton gówienek rocznie, i trzeba to po nim sprzątać...a potem gdzieś podziać... to dopiero jest zajęcie :cool3: a podkoszulki kurtki i inne takie to ja zużywam do pracy w stajni, ale ja legalnie proszę znajomych o zrzutkę:evil_lol: nie podbieram;) -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
hihi no ładne podstępy są tu w użyciu, nie mogę:evil_lol: biedne te TZty, dlaczego właściwie to ICH garderoba jest przerabiana na szmaty?? A nie kobieca? Której pewnie więcej? ładnie to tak??:mad: Dyskryminacja płci się kłania!:cool3: Morganka grubasek po prostu przywykła do tego że jak ja się kładę ona obok, a tu nagle zakaz włażenia na kanape:-o a co do zrzędzenia ciociu Laluno to wiesz, jestem pogodo-zależna, a tam za oknem jest OBRZYDLIWIE. Siąpi, jest zimn, mokro...A ja tam muszę spędzić pół dnia, z końmi, sprzątając stajnie, itd, a błoto w niektórych miejscach których nie zdążyłam posypać tłuczniem zaczyna mnie załamywać, a przecież przed nami jeszcze pół roku słoty:placz::placz::placz: a konie nie chcą iść na pastwisko bo tam już nic do żarcia nie ma, i wypycham je siłą codzień :-( a psy siedzą w garażu i zastanawiam się, czy ryzykować rozłożenie im tam starej kołdry (mają płytę gipsową na podłodze i na tym koce) bo ostatnio Klusior znalazł poduszeczkę i porwał ją w strzępy. Jak będzie wyglądała kołdra ?? Może być marnie... chyba że ją popsikam czymś ohydnym w smaku:p -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morgana z upodobaniem biegała dziś po błocie, taplała się, i na koniec wytarzała w końskiej kupie. :ekmm::ekmm::ekmm: po powrocie do domu było kąpanie mimo chłodu, bo się wytrzymać nie dało...:shake: potem mokra Mordzian z oburzeniem przyjęła wieść że NIE WOLNO mokrej psicy włązić na kanape:p:shake: poza tym chyba się nasłuchała o swoich krągłościach, bo nie zjadła kolacji :-( może ja też nie powinnam jeść, mnie też przybyło...:p DZIEKUJEMY KOCHANEJ CIOCI FIGA33 ZA JEDZONKO!! paczka w postaci 2 worków mera doga dotarła do nas i odtańczyłyśmy wokół niej taniec szalonych indian :evil_lol: także dlatego że w tym miesiącu mamy dziurę w budżecie i jedzonko od cioci spadło nam niczym manna z nieba:multi: -
12 letni Tobi w typie pudelka, PONa- TOBI MA DOM!!!!
Dorothy replied to Ania_i_Kropka's topic in Już w nowym domu
a czy on calkowicie nie widzi? Wciaz leje mu sie cos z tych oczu, czy to jakis stan zapalny? Co na to lekarz powiedzial? -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie tylko futerko, choc ono swoje robi, ale ona naprawde ma fałdke tu i tam. Jest dość kluseczkowata. Myślę ze to może być jakiś kłopot z przemiana materii..? -
Kieszonkowa sznaucerka Szczoteczka już w nowym domku - do przeniesienia
Dorothy replied to lika's topic in Już w nowym domu
jest być moze mozliwosc przewiezc ja z Warszawy do mnie w(Bielsko-Biała) piatek lub sobote. Ale nie wiem co z dalszym transportem? Byc moze bede wybierac sie do Wrocka ale nie wiem czy w nastepny tydzien....ona jest dalej w Warszawie? -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ale ja mówiłam co ona je: 1 raz dziennie wieczorem mięsko gotowane chude w ilości mniej więcej 5 łyżek kopiastych, plus jakieś 5 łyżek suchej karmy Mera-dog univit. wieczorem to zważę to napisze ile tego jest wagowo. Uważam że to naprawdę niedużo jak na 14kg psa! -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morgana została dziś nazwana pulpetem :placz: przeciez nie moge dawac jej mniej jesc?? ciocia figa33 prosze Cie zdrowiej :calus: a przy okazji odpocznij, przeciez nie mozna latac do pracy z taka angina!!!:mad: -
NELSON - już w nowym domu pod Częstochową !! ;-)
Dorothy replied to Matusz's topic in Już w nowym domu
a czemu ta blizna taka gruba na koncach? Ma tam sączki? I czy wiadomo co to byl za guz? -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Laluna cicho :mad: chyba musze iść do Ciebie na szkolenie zanim zaczne spać na tym materacyku:evil_lol: a tak powaznie Morgan nigdy by mnie z łóżka nie wyrzuciła bo ona kocha się przytulać. Do kogo by się przytulała? Narazie śpi na materacyku obok łóżka i tylko jedna próba była wejścia na materac a ja powiedziałam NIE , i wystarczyło. Ona na materacyku, ja na materacu, wyciągam rękę i ją głaskam. I zasypiamy. Nie jest tak źle! A ja się martwie o ciocie fige33, miała angine, i się nie odzywa, ciociu żyjesz??? :calus: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morgana by sie i może posunęła, coby miejsce zrobić, ale jej malutkie serduszko z trudem się godzi z sytuacją, że ona ma tylko mnie, a ja- NIE TYLKO ją. I bardzo to przeżywa. Za każdym razem jak głaskam inne zwierzę, Morgana z miną zbitego psa udaje się z podkulonym ogonkiem do swojej"budy" czyli pod mały stoliczek. Natomiast jak jakiekolwiek zwierzę podchodzi do nas- Morgana warczy ostrzegawczo, i jest zdolna skoczyć do tego zwierza bez wahania, nawet jeśli to wielki Bert lub Hossa. I to skoczyc nie na żarty! Ochrzaniam ją za to i ona zupełnie nie rozumie, powarkuje cicho, i patrzy z wyrzutem na mnie, a mnie jej tak żal wtedy... Tyle lat nie miała nikogo, nikogutko, sama w mokrej budzie w sfilcowanych śmierdzących dredach, każdej zimy, każde święta, każdej wiosny, deszcz i słońce, 7 lat, przecież zasługuje na to żeby jej zrekompensować te lata... No i tak sobie rozmawiamy o tym, tłumaczę jej, ona słucha.... -
Perraszku - gdzie jesteś? - pytanie bez odpowiedzi....
Dorothy replied to Ewkaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='bonika']A ja sobie nie wyobrażam oddać psa, którego tak wychuchałam i wypielęgnowałam w taki sposób - bez umowy adopcyjnej, na szybko i to z powodu aby się ktoś nie skompromitował (?????????) i to za granicę do nie sprawdzonego domku - to nawet zaufanej osobie bym nie przekazała w taki sposób.[/quote] boniko oskarżasz innych, którzy w sprawie psów zrobili więcej niż Ty. Oskarżasz o zaniedbanie irme, a nie masz pojęcia, ile psów ta kobieta w swoim życiu zawróciła zza TM, ilu udzieliła schronienia, ilu pomogła finansowo. Robi to stale, masowo, konsekwentnie, skutecznie. Mało tego- robi to PO CICHU. Nigdy się tym nie chwali. Niejednokrotnie nawet nie odzywa się na wątku psa, któremu bardzo pomaga finansowo. Ona ma WIELKIE SERCE i jest MADRA. Zdarzyło się irmie że nie dała umowy, bo ZAUFALA KOMUS. Bardzo jej współczuję, nie ma nic gorszego niż takie rozczarowanie. Natomiast zanim będziesz ją oskarżać pomyśl o sobie. Czy naprawdę nie masz sobie nic do zarzucenia? Jesteś doskonała? Całkowicie w porządku? Pamiętam jak przez pół Polski wieziono do Ciebie suczkę której miałaś dać DT, a Ty odrzuciłaś ją, bo była brzydka, miała nowotwór na pysku, i wyrok! I dziewczyna wracała z psem rozpaczliwie poszukując rozwiązania i DT dla suni! Z wściekłym mężem za kierownicą i wielkim problemem, i łzami w oczach! Strasznie zawiodłaś boniko, może nie ten jeden raz? nie oskarżaj zatem innych. Ta sunia odeszła na kochających rękach. Innych ludzi. A Ty? Nie masz wyrzutów sumienia? Daj sobie spokój. Odejdź z tego wątku. Tu jest ból i cierpienie ludzi, którzy naprawdę byli z tą sprawą związani. Ty nie jesteś. Nie mąć. Odejdź. Prosze.:shake: -
Perraszku - gdzie jesteś? - pytanie bez odpowiedzi....
Dorothy replied to Ewkaa's topic in Już w nowym domu
widziałam!!! cudowne... wzruszające... naprawdę. Chciałabym, aby on do Ciebie wrócił, choć to może być niewykonalne... ale on tak jakos... pasował tam, wygląda jak u SIEBIE W DOMU.:placz: co do prawników i policji będę Ci sekundować, to nie może tak zostać...:shake: -
Perraszku - gdzie jesteś? - pytanie bez odpowiedzi....
Dorothy replied to Ewkaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='irma']bonika współpracuję z kilkoma osobami w Niemczech i mam nadzieję, że one znajda Perraszka ale kolejne osoby, które przekonaja mnie lub Ewę, że można im zaufac są mile widziane w ostateczności zawsze mogę złożyc doniesienie do niemieckiej i polskiej policji o wyłudzeniu ode mnie psa - mam trochę danych, które doprowadzą policję do psa[/quote] może trzeba tak zrobić? po pierwsze żeby znaleźć psa, po drugie żeby popędzić kota tym którzy z wywożenia psów robią biznes a potem w sytuacjach trudnych umywają ręce.:p Haniu nie wiedziałam że tak byłaś do Perrego przywiązana. Współczuję... :calus: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morganka codziennie potrzebuje wielu zapewnień, ze ja kocham i ze jest ważna. Przychodzi siada drapie łapką, mówi no kochasz mnie?? Zagląda mi w oczy... na krok nie odstępuje, chyba jeszcze ani razu od czerwca nie byłam siku bez niej :evil_lol: Wieczorem pierwsza układa się na materacyku obok mojego materaca i wyczekuje, patrząc w otwarte drzwi łazienki co robię. (Jak zamknę natychmiast przychodzi i piszczy i drapie) Od jakiegoś czasu przychodził do nas spać kotek,znaczy kotka, i ostatnio kotce przyszło do głowy że nie wystarczy spać w kłębuszek w nogach. Trzeba łazić, wpychać się pod kołdrę, mrauczeć, sapać, łazikować po mojej głowie i tak dalej. Zirytowana Morgana przyglądała się temu dłuższą chwilę, po czym dawaj warczeć, wpierw cicho, potem głośniej, przeciągle, warczenie wyraźnie miało dać kotce do zrozumienia że nie jest tu mile widziana. Ale kotka miała to w nosie, a ja nie reagowałam, czytałam książkę. W związku z tym Morgana wstała i ponuro odmaszerowała za drzwi, z miną- "Hańba, ja wychodzę ", tam położyła się na korytarzu tyłem do nas tak że tylko ogon był w sypialni a reszta poza, i co chwile przeciągle i ciężko wzdychała. Całą swą psioosobowością pokazywała nam, że na to to ona sie NIE ZGADZA, i to to ona sobie WYPRASZA. No dobra, serce mam miękkie, kota wyrzuciłam, Morgane zawołałam i zamknęłam drzwi. Morgana wlazła na materacyk i westchnęła przeciągle jakby mówiła- ale Ty masz pomysły....:shake: kot w łóżku??? a fe -
Perraszku - gdzie jesteś? - pytanie bez odpowiedzi....
Dorothy replied to Ewkaa's topic in Już w nowym domu
Irma a moze jednak trzeba by sie skontaktowac z owym adwokatem/kancelaria czy cokolwiek to jest? Probowalyscie to robic? Jakie byly efekty? Rzeczywiscie, spojrzenie takie ze trudno zapomniec :-( -
Perraszku - gdzie jesteś? - pytanie bez odpowiedzi....
Dorothy replied to Ewkaa's topic in Już w nowym domu
mysle ze niektore osoby wywozace psy zagranice bylyby tym "swiatlem prawa" w Niemczech mocno zaniepokojone...:shake: zeby im sie ono do tylka nie dobralo... -
Łysa Tragedia - niegdyś sznaucerka olbrzymka......schron okolice Wawy
Dorothy replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
z Kazimierzy Wielkiej stokilkadziesiat km za Krakowem na wschod, a moze polnocny wschod, nie pamietam dokladnie. nie liczcie na nic wiecej niz kojec i buda, ponadto ona ma tyle na glowie (schronisko - fundacja dla koni, koty i psy na tymczasach itd i male dziecko, i jest sama) ze nie liczylabym na jakies jezdzenie do weterynarza leczenie i szczegolna opieke. Ona nie wie w co rece wlozyc... ;] nie wiem czy dla tej psicy to dobrze by bylo siedziec w kojcu i czekac nie wiem na co... -
zimno sie zrobilo, nikt nie zaglada do Kluska, a on mi tu kuleje!! Ta zlamana lapka mu dokucza, nie wiem, z zimna czy gdzies znow nia zawdzial... przyszykuje mu chyba stara koldre do spania, moze mu ciagnie w nocy? A swoja droga szaleje lata biega szczeka i wciaz gdzies walnie alb spadnie, nie moge go upilnowac, sam na siebie nie uwaza....
-
hihi, znaczy Rex przechodzi glebokie przemiany wewnetrzne....:evil_lol: aha, a jak niby ma piac co?? jakby mial jajka???:-P