Jump to content
Dogomania

joaaa

Members
  • Posts

    5249
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joaaa

  1. O mamo, jaki biedak, boję się, że tył mu siądzie całkiem. U starych psów po narkozie bardzo często siada kręgosłup. Duża różnica między tym co było przedtem. Powinien sporo chodzić i pewnie dostać coś przeciwzapalnego i przeciwbólowego. Ja deklaruję 10zł miesięcznie, więcej nie dam rady.
  2. No właśnie, mówił, żeby pilnować krzaków, ale też, żeby łapą nie tarł. Gdyby chciał trzeć, to zasugerował kołnierz.
  3. No socjalizacja przydałaby się, szczególnie w warunkach miejskich, ale nie ma tu warunków, więc będziemy ćwiczyć na miejscu. A Szejkuś chętny do ćwiczeń, szczególnie na pasztecik. ;) Na razie dr nie mówił o zszywaniu powieki, chyba był zadowolony z leczenia, ale ostrożny w rokowaniu.
  4. Myślę, że rana w tym miejscu mogła być od pogryzienia, chociaż on ma taka grubą i gęstą sierść, że co to byłyby za zęby, które mogły się przez nią przebić. Może ktoś, kto widział ranę na początku ma jakieś przypuszczenia. Spróbuję przepracować z nim na smyczy stosunki z psami u mnie, bo do Eni przecież też raz skoczył.
  5. Byłyśmy z Tanitką u lekarza, trafiłyśmy na tego samego dra. Oko Szejkiego jest lepsze, pan dr wybarwił i pokazywał, że przedtem wybarwiał się dużo większy obszar niż teraz. Ale w dalszym ciągu rokowania są ostrożne. Wypytałam dokładnie, kiedy to mogło się stać. Pan dr stwierdził, ze to nie mogło trwać tak długo, żeby uraz powstał u Ani, czyli w czasie szaleństw u mnie. Mam pilnować, żeby nie wkładał głowy w krzaki, czyli nadal swobodne zabawy w ogrodzie odpadają. Gentamycyna, która dostał od weta tutaj nie była błędem, ale była za słabo działająca. Następna wizyta za tydzień, ten pan dr będzie w poniedziałek po południu i we wtorek rano (w piątek i w sobotę go nie ma), bo stwierdziliśmy, ze najlepiej byłoby, żeby Szejkiego oglądała ta sama osoba, bo będzie mogła porównać. Potem pan dr mówił, że prawdopodobnie będzie przerwa ok. 2-3 tygodni. Jeżeli chcecie, to będę szukać transportu, może koleżanka z Grójca, która teraz mogła pojechać we środę, będzie mogła, ale nie wiem. Mam też możliwość poprosić kolegę z Wwy, ale wtedy dużo wychodzi za paliwo, bo on jedzie z Targówka. Szejki podróżował w miarę spokojnie, trochę się kręcił i popiskiwał, ale było ok. Na Ursynowie poszłam z nim na spacer jak Tanitka poszła do apteki, czuł się niepewnie, tyle zapachów. Spotkaliśmy labradorkę na smyczy i Szejkiemu bardzo sie nie spodobała, więc skręciliśmy w drugą stronę, zagadałam go i było ok. Po raz drugi na smyczy tak się zachował przy mnie, postaram się to przepracować, ale prawdę mówiąc, tutaj z obcymi psami na zewnątrz jest mały kontakt, bo nie spotyka się psów na spacerze.
  6. Jakie gatki gustowne. :evil_lol:
  7. Ja też trzymam kciuki! U Szejka bez zmian, mam wrażenie, że oko jest teraz cały czas tak samo, ani lepiej, ani gorzej. Skończyło mi się jedno lekarstwo, ale chyba tak miało być, bo było 5 sztuk (do płukania). Szejki zachowuje się ok, jakoś pogodził się chyba z małą ilością ruchu, bo wypuszczony nie wariuje, tylko w miarę normalnie patroluje ogród. Z apetytem średnio, ale zjada, tylko zostawia zawsze kilka ziarenek. Przedtem wymiatał do czysta i wylizywał miskę. Ale mam nadzieję, że jak wróci odpowiednia ilość zajęcia, to apetyt też wróci.
  8. Chodziło mi o szkołę, niekoniecznie o Jacka. ;)
  9. Gosiu, wyślij mi na pw Twój adres, bo znalazłam ten luminal po mojej Myszy, 2 opakowania, to wyślę Ci dla Biga.
  10. [quote name='Alicja']Jaki goopecek [url]https://lh4.googleusercontent.com/-TLy4p4-g4VQ/TrwF3JB7ZQI/AAAAAAAAHE8/KtysUHGkBok/s512/DSCN8469.JPG[/url] Skonsultuję ze znajomą kogo by polecili w kwestii szkolenia w okolicach Katowic.[/QUOTE] Proponuję "Wesołą Łapkę" Jacka Gałuszki.
  11. Oko wygląda lepiej, ale cały czas widać ten wrzód, nie potrafię stwierdzić czy się zmniejszył, może troszeczkę. Z tą karmą, to ja też myślę, że nie ma co zmieniać, tym bardziej, że wg. mnie powinien jeszcze trochę przytyć. On po prostu się nudzi, tak jak napisała Doddy, potrzebuje zajęcia, ruchu. Jak chodzę z nim po podwórku i ćwiczę przywołanie, siadanie, to się uspokaja, skupia na mnie bardzo ładnie.
  12. Szejki trochę się uspokoił, już nie leci jak wariat do kojca, przyzwyczaił się, że kumple z nim nie biegają, już dziś puściłam go luzem na działce. Ale z apetytem jest słabo, znowu dodaje mu dla smaku i zapachu trochę puszki. Myślę, że nie ma się co martwić, bo do tej pory on spędzał na bieganiu i zabawie na dworze ok.6-7 godzin dziennie, teraz chodzi na spacer na smyczy na ok. godzinę, półtorej i po ogrodzie w sumie pewnie ok.2-3godzin. Boję się zostawiać go samego na dworze, bo muszę go trochę hamować, żeby nie wariował. Może też kwestia antybiotyku, że ma mniejszy apetyt. W boksie sporo szczeka, ale nie wariuje, jest z Bońkiem.
  13. Bez smyczy lata jak wariat po całym ogrodzie, usiłuje dostać się do kojca do swoich kumpli próbując wkładać głowę między pręty i usiłując przekopać się przez beton. Więc stwierdziłam, że muszę go przystopować. Niestety, chyba dlatego jest pobudzony, szczeka i nie ma apetytu, musiałam go namawiać, żeby teraz zjadł. Pójdziemy później na spacer na pole, może to go trochę odstresuje.
  14. Szejki wrócił do Bońka, złamałam się ok. 1 w nocy. Dzisiaj zaraz będę próbowała znowu, może się przyzwyczai. Dopiero wróciłam do domu, a chciałabym słyszeć co on sam robi. Aniu, myślę, że on tego nie zrobił sobie u Ciebie, bo po pierwsze okulista teraz powiedział, że sprawa jest świeża, a po drugie wet, który go oglądał tutaj nie stwierdził uszkodzenia rogówki (co prawda nie wybarwiał mu oka, tylko oglądał, więc być może nie zauważył). Oko wygląda lepiej, mam nadzieję, że uda się wyleczyć farmakologicznie. Na spacery chodzimy na smyczy i bez kumpli, z którymi biega. Szejki jest bardzo tym sfrustrowany, niecierpliwi się, usiłuje dostać się do kojca do przyjaciół.
  15. Pewnie nie dojdziemy jak sobie to zrobił, bo ja, tak jak pisałam, nie widziałam takiego momentu, w którym mogłabym podejrzewać, że mógł sobie coś zrobić. Gdybym podejrzewała, to zabrałabym go zaraz do weta. Może poczuł się niepewnie, psy to w końcu zwierzęta stadne, zawsze lepiej czują się z drugim osobnikiem tuż obok. Bardzo często jest przecież tak, że psy mając do dyspozycji np. dwie budy, to śpią w jednej. Czy w klatce w domu, u mnie zawsze wpychały się co najmniej dwa psy. A to, ze się pchają nam do łóżka, to przecież tez chęć bycia blisko drugiego osobnika ze stada. A Szejki, jak wiemy, nie jest zbyt pewnym siebie psem. Do tego pewnie dochodzi mała ilość ruchu, więc nie zmęczył się na dworze i ma dużo energii do wyładowania. Może się przystosuje, chociaż ja przecież dlatego go przeniosłam do Bońka, że niszczył swoje posłanie i poszczekiwał.
  16. Podejrzewam, że w czasie wariowania i biegania po podwórku podrapał sobie o krzaki. To znaczy o miękkie krzaki, tu nie ma żadnych krzewów o zdrewniałych pędach. A może w czasie fikania koziołków na czymś do zabawy, bo on tak bardzo często robi, nawet chyba kiedyś wstawiałam zdjęcie. Ja nie widziałam, żeby nadział czy wpadł na coś. Nie sądzę tez, żeby to w czasie zabawy z drugim psem, bo on nie bawi się w zapasy, czy przepychanki. Najbardziej kocha bieganie bez końca i skakanie do zabawek. Doddy mówiła, że wet stwierdził, że nie jest to jakaś stara sprawa. Ale on od początku miał to oko podrażnione, zakraplałam mu krople ze świetlika i było lepiej, potem całkiem dobrze, więc przestałam. Potem Doddy zauważyła, że ma czerwone, ale rozmawiałyśmy, że może zaprószył sobie w czasie skakania i biegania do kijów, które mu rzucali. Parę razy mu znowu zakropliłam i znowu było ok. A potem było gorzej, rozmawiałyśmy o pojechaniu do okulisty, ale nie było wiadomo kiedy będzie to możliwe, więc ustaliłyśmy, że pokaże go lekarzowi tutaj. No i dostał gentamycynę, wet nie stwierdził uszkodzenia rogówki. Potem przyjechała Katcherinę i przywiozła barwiące paseczki i okazało się, że ma uszkodzenie rogówki. Więc rozmawiałyśmy znowu o pojechaniu do okulisty. Cały czas dostawał gentamycynę, ale ciągle było niewielkie łzawienie. No i kilka dni temu zrobiło się gorzej, a potem jeszcze gorzej. Miałam jechać do weta tutaj, innego niż poprzednio, bo dostałam namiary na dobrego weta. Doddy miała przyjechać w odwiedziny, więc stwierdziła, że zawiezie nas. A potem udało jej się znaleźć okulistę w Wwie, więc stwierdziłyśmy, że lepszy okulista, niż miejscowy wet, nawet może i dobry, ale ogólny. Z tą muzykoterapią, to nie żarty. Nadal szczeka i rusza kratą. Martwię się, żeby nie podrażnił oka bardziej. Chyba jak się nie uspokoi, to wróci do Boniaczka, bo jak jest z nim, to spokojnie śpią obydwaj. Jeszcze poczekam, bo może się zmęczy.
  17. Namówiłam na współpracę, bo dobry pasztecik nie jest zły. :D Szejki dostaje krople 5 razy dziennie, więc siłowanie się z nim za każdym razem byłoby bez sensu. A tak to nawet ustawia się z nosem w pasztet, nie muszę go przesuwać. Oczywiście moment zakraplania nie jest dla niego przyjemnością, ale wie, że potem czeka go kolejna nagroda, więc znosi to już spokojnie. Przeniosłam Szejka do osobnego boksu, tak jak prosiłaś Katcherine. Na razie szczeka i jest niespokojnie się kręci. Mam nadzieję, że da mi przespać noc. ;)
  18. Szejki pojechał z ciocią Doddy do okulisty, bo od paru dni znowu miał brzydkie oko, a dzisiaj nawet tarł je łapą. Wsiadł do samochodu i nawet nie obejrzał się za mną, nawet łapą nie pomachał... Z jednej strony to dobrze, że nie ma z nim problemu w kontaktach z różnymi ludźmi, łatwo przystosuje się do nowego domu.
  19. No właśnie, u mnie jak była kilka dni, to też nie było problemu. Bez protestów wchodziła z innymi do psiego pokoju i spokojnie sobie spała. Mam nadzieję, ze Żania się nie podda i popracuje z nią pod okiem behawiorysty. A klatka jest rzeczywiście bardzo skuteczna, pod warunkiem, że pies ją lubi.
  20. No i na razie spokój. Nie wiem co o tym myśleć, bo kolejno porzygiwało mi kilka psów. Czyżby jakiś wirus? Ale ciekawe skąd.
  21. Rambuś od dwóch dni mi porzyguje, jedzeniem. Nie wiem co jest, zachowuje się niby normalnie, może jest trochę bardziej ospały. Gorączki nie ma, trochę się martwię. Przegłodzę go dziś i zobaczymy. I tak wybieram się do weta, żeby skontrolować przed robieniem zębów, bo już minęło parę miesięcy. Mam nadzieję, że wreszcie w przyszłym tygodniu się uda.
  22. Dla wszystkich moich zwierząt i tych, które były u mnie na chwilę... Czekają na mnie: Czarka, Buka, Niunia, Bella, Gośka, Bunia, Sabinka, Porto, Bunia2, Teddy, Hudini, Misiek, Ząbek, Kefir, Iguś, Myszka. I dla tych wszystkich bez imienia, które nie mają na kogo czekać... I dla tych wszystkich nazwanych, które mają na kogo czekać... [IMG]http://img181.imageshack.us/img181/9978/znicz29.gif[/IMG] Przepraszam, że tak zaniedbałam wątek, ale obiecuję, że wszystko nadrobię. Ale dzisiaj mi smutno...
  23. Ale fajne filmiki! :loveu: Jak sobie pomyślę, że Bunia może też mogła tak chodzić, ech...
  24. Jolu, ściskam Cię mocno. Wiem co czujesz, to zawsze jest za szybko... Saba [*]
×
×
  • Create New...