Jump to content
Dogomania

mar.gajko

Members
  • Posts

    21427
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

Everything posted by mar.gajko

  1. No i Pan Jacek zaświadczy, jak by co, że to kochane grzeczne szczenię jest. I bardzo spokojne i zrównoważone.
  2. Wiecie same jak jest. Pieniędzy nigdy nie ma. Ale jak czytam o tych wszystkich nieszczęśnikach, to jakoś nie mam sumienia prosić. Trochę się nazbierało na Allegro (na operację Saby starczyło), a hotel... dzisiaj Luiza bierze pożyczkę w Banku, to myślę, iż w częśći chociaz zasponsoruje hotelik. Tyle jest tych psiaków, tyle nieszczęść, dopóki nie musze się wyprzedawać całkiem, to jakoś będzie. Ale dzięki za zainteresowanie. Kochane jesteście.
  3. Jak domku nie będzie, to chyba zamieszkają u mnie. Wprawdzie moja wyobraźnie nie pozwala ogarnąć mieszkania w bloku i trzech dużych psów i moich kotów. Ale może mam wyobraźnię niewielką. Jeszcze trochę poczekamy, ale koszta hotelu "dobiją gwóźdź do trumny", a u mnie darmocha. A leczenie psychiatryczne jeszcze z ubezpieczalni jest.
  4. To piszcie co i jak, jak będzie wiadomo, jakie wyniki. Strasznie szkoda tego Misiaka. A na początek ciotka Kasie masażyk nóżek zrobi (hi).
  5. Dziewczyny, poróbcie mu badania. Bo tak dalej to nic z tego nie będzie. Odpoczął już dwa tygodnie, je . Trzeba wszystko posprawdzać. Poziom wapnia i fosforu. Morfologię, chemię. Nie ma sensu czekać, bo na co?
  6. Czy on mocno biegał z Camarowymi psiakami, jak tak to moga być normalne zakwasy, jak u ludzi. Czy badania krwi juz były? Wet macał łapy?
  7. Nie zrobiłyście żadnych badań, nie wiedziałyście jak mu ulżyć w cierpieniu. Uważam, że "umyście ręce" bo za dużo szczała, i za dużo chciała czułości i jak tu sobie z tym poradzić??? I noie wyjeżdżać mi z "ty nie miałaś" "ty nie wiesz". Bo miałam, mam. I walczę do końca. I ścierałam siki i ścieram dale. I nie spałam tygodniami. I co dwa tygodnie robie badania, i ustalam leczenia i Qrqwa nie pieprzyć głupot, że się dla psa lepiej. przerzucany z miejsca na miejsce i na koniec strzał - mam nadzieję iż przynajmniej pod narkozą. Tyle. Zgroza!!!
  8. Saba juz całkowicie (tfu, tfu) doszła do siebie. Wczoraj byliśmy na standartowym półtoragodzinnym spacerku. Wprawdzie odpoczywaliśmy po drodze, ale nie chcieliśmy wracać i dobrze się czujemy. W ramach rozpusty i dogadzania Sabunia spożywa puszki RC Conwalescent Support; aby nam szybciej doszła do formy i powiem że baaardzo nam smakuje. Wymiatamy miskę w przeciągu 3 sekund. Sesja foto może dzisiaj, bo inne panny zajmowały aparat.
  9. Ciotki zamilkły z wrażenia jakie to kochane i słodkie maleństwo jest. Jak się wdzięcznie uśmiecha, jak głaska. Jaki grzeczniutki, jaki kochany. Jak tymi mądrymi oczkami łypie. Wdzięcznie się przytula. A wszystko to Joanny i Kai wina. One go prowokują i zamęczają tymi ciągłymi gryzieniami, ciągle je musi gryźć i gryźć. Nakładają te bluzeczki i sweterki z rękawami i spodnie z nogawkami, to co to biedne kochane maleństwo ma robić, przy takich prowokacjach... Zamęcza się tylko i już. A te książki, od razu tyle szumu. Przecież bez okładek tez ładnie wyglądają, i jak kilka kartek brakuje to nie powód do wielkiego nieszczęścia. A półki to sosnowe są, i dlatego takie miękkie, jakby z dębu były to takich dziur by nie było. A jakie złośliwe barykady porobiły!! Deskami pozagradzały nam dostęp do wiedzy! Niedopuszczalne! Garecik kochany jest, i tyle. I bardzo grzeczny. I nie zagryzł ciotek, i się cieszył, i moje sznurowadła dopiero pod koniec wizyty zauważył. I tętnicy mi nie przegryzł, choć miał okazję przy przytulaniu. No, same plusy!!! Będą zdjęcia "zajęć" Garetowych i słodziaka w całości i szybko poruszających się fragmentach. Jest dwa razy taki, jak był. No, kochany jest. Jakbym już go nie kochała, to bym się zakochała w nim bez reszty.
  10. Sabunia w sobotę już pojechała do Pajucika. Pan doktor powiedział, że jest wszytsko OK i zabierać sucz. Przez sobote i niedzielę, jeszcze była słabuitka, ale wczoraj już mnie przećwiczyłą. Wprawdzie padało i spacerek nie był za długi, ale pęd jaki wykonała świadczy o tym, że nabieramy siły. W ramach rekonwalescencji dokarmiamy się kurczakiem. Pajut zazdrości, ale on jest taki tłuściutki, że jego raczej trzeba odchudzać, niż dokarmiać.
  11. Wojciech Hildedrand pl. Grunwaldzki 47 - praca 50-366 Wrocław; tel. 071 3205371; e-mail: hildek@ozi.ar.wroc.pl pryw. ul. Na Polance 14c/11; 451-109 Wrocław; tel. kom. 0601 78 64 33 Ale z chłoniakiem mało kto wygrywa, niestety.
  12. Luiza była wczoraj u Saby w klinice, Sabunia jeszcze słabiutka. Pochodziła 15 minut i wywaliła się na boczku. Brzuszek wygląda dobrze. Były głaskanki i przytulanki. Pajutek na spacerach szuka Saby ogląda się do tyłu i jest wyraźnie zawiedziony, że jej nie ma w pobliżu. Wczoraj miał za towarzyszkę dalmatynkę Miję. Wprawdzie to nie Saba, ale i tak mu było raźniej. Dzisiaj znowu odwiedziny, a w sobotę konsultacja kiedy można Sabę już zabrać do Pajutka, bo "psychika" równie wazna jak fizyczność.
  13. [quote name='kinga']no mówię, ze jak Lord z Koszalina :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:[/QUOTE] KINGA!! Ty mi nie wyskakuj z tym Lordem :cool3: bo jak Joanna doczyta, to wrócę z Garecikiem :evil_lol: po wizycie. (Też mi się natychmiast skojarzył, ale wolałam może nie prorokować, aż takich przeżyć dla Joanny)
  14. [quote name='Madzika']Ale patrzac na zdjecie pierwsze garetka to to przeciez urodzony aniole z" kurwikami" w oczach:razz::razz: Cos Joanna albo potrzebowala postac glowna swej opowiesci ( super zreszta) i jest to tylko literacka fikcja albo..... nie ma albo bez dowodow rzeczowych, czytaj zdjec nie uwierze ze taki psiurek moze cos napsocic :lol::lol: a wiec dowody i robic taka historie ale tuxman :cool3:[/QUOTE] Wiesz, ja go miałam 2 tyg. mimo wielu atrakcji i psiego towarzystwa.... Niestety, to wszystko może sie okazać prawdą i tylko prawdą.
  15. Jedziemy jednak do Joanny i Gareta.Joana dzwoliła i obiecała nie bić i nie krzyczeć na nas. Nie wiem czy wrócimy i w jakim stanie. Udokumentuje wszytskie szkody, aby roszczenia finansowe były zasadne. No i oczywiście największą ilość fot. zbierze Garet. Az ciekawa jestm jak urósł.
  16. Joanno, będę drukować, oprawię pojade po Twój autograf i sprzedam za kupę szmalu. No, oddam ci za 1 pantofel i apaszkę (ja uwielbiam apaszki). W weekend? Robimy to co zwykle, oprócz chodzenia do roboty. Psy, koty, koty, psy, spacery, jazdy, psy, koty. Mamy jeden domek adopcyjny sprawdzić, ale... nie Twój (bo bojem siem nawet jechać do Ciebie). Całusy!!
  17. [quote name='Veris']Oj..mar.gajko przeciesz się cieszymy!!!! [CENTER][SIZE=5][U][B][I][COLOR=Blue]TAAAAAAAAAAAAAAAAK BARDZO!!! [/COLOR][/I][/B][/U][/SIZE] [LEFT]Brawa dla mamutków i trzymamy kciuki za szybciutki powrót do zdrówka:loveu:. [/LEFT] [/CENTER][/QUOTE] Tego mi brakowało, dzisiaj smutno na dogo z powodu Ptysia, sama mam oczy ciągle "wilgotne". Więc trochę radości nie zaszkodzi.
  18. Niech się ktoś z nami razem pocieszy. Pajut już p operacji - tryska energią i radosnym usmiechem. Sabunia - tez już po pierwszej operacji, jak sie okazało koniecznej. Dochodzi do siebie. Są radosne wesołe i uśmiechnięte, pocieszcie się z nami chwilę.
  19. Dzwoniłam. Wszystko w porządku. Była na spacerku rano. Czuje się dobrze. Tam się ze mnie śmieją!!!! Powiedzieli, że mało, że jest dobrze, jest BARDZO dobrze. I żeby się nie martwić, etc. Łatwo mówić. Ale trochę mi spokojniej. Przecież tam całą dobę lekarz jest i patrzy co z malutką. Och!
  20. Och, jak ja się denerwuję. To takie cudne pogodne, trochę uparte stworzenie. Takie kochane!!
  21. Wczoraj Sabcia miała operację. Nic nie pisałam, aby nie zapeszać. W poniedziałek byliśmy na badaniach i oględzinach weterynaryjnych, no i ustaliliśmy termin na wczoraj. Wprawdzie szereg osób sugerowało, iz w tym wieku raczej powinniśmy sobie odpuścić operacje, bo suka stara i "nie warto", ale teraz mimo wielkiego strachu i sraczki przez cały wczorajszy dzień, wiem, że było warto. Sabunia miała na macicy i jajnikach cysty wielkośći kurzych jajek. Oczywiście zrobiliśmy prześwietlenia czy nie ma jakich innych przerzutów i NIE MA. Płuca czyste!!!!!!!! Sabunia została w klinice pod czujnym okiem lekarzy, byliśmy wieczorem - wybudzała się z narkozy. Jedziemy dzisiaj po południu. Teraz mamy "wizyty" w dwóch miejscach: u Saby w klinice i Pajutka w hotelu. Zaraz też będę dzwonić i pytać jak tam maleństwo. Ileż to nerwów kosztuje, ile stresu. Cały wczorajszy dzień to kłębowisko nerwów, dzisiaj może trochę lepiej, ale do 10-tej, jak będę dzwonić też nerwowo. Sabunia w klinice zostanie 4-5 dni. Aż będzie "całkiem bezpiecznie".
  22. ['] Ptysiu, byłeś moją wirtualną miłością. Lavinio - nie wiem jak to zniesiesz. Poryczałam się w robocie. Jaka szkoda, jaka niesprawiedliwość.
  23. Nieśmiały protest na tego Devila zgłaszam. Jego tatusiem był piesek!!!! Nie zanotowałam w okolicy diabelskich nasień!!!!!
  24. Zofio, "kręcenie sie psa w kółko" nie jest chorobą zagrażającą życiu. Nie jest to guz mózgu, nowotwór kości, etc. - to jest stanowiko wet. Może się pkręcić i lat 100, co im tam.
×
×
  • Create New...