Jump to content
Dogomania

mar.gajko

Members
  • Posts

    21427
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

Everything posted by mar.gajko

  1. No i światełko zgasło. Pani, któa zgłosiła chęć przyjęcia Malutków w końcu przyjechała je zobaczyć. Namowy były tygodniowe Umóiłyśmy się na niedzielę rano. Pani była z dziećmi, ok. 18 - 20 letnimi, synem i córką. Dzieci niechętnie wysiadły z samochodu. Wyprowadziłyśmy malutki,a te zrobiły to co mogły najlepszego - czyli swoją akcję "kto ważniejszy", czyli spięcie z zębami. Robią to średni co dwa trzy dni. Prowokuje Saba i dostaje w łeb od Pajuta. Pani NATYCHMIAST stwierdziła, że absolutnie, ale to absolutnie nie może ich wziąć jak one tak się gryzą. Pan Toemk filozoficznie stwierdził, że psy częśto się "ustawiają" i że to normalne i że jak się nie zagryzły pzrze 10 lat, to się już nie zagryzą. Pani błyskawicznie zawinęła ogon i odjechałą, nawet się nie pożegnała. Ogóle stwierdzenie by ło takie, ze raczej szukała pretekstu aby się wycofać, bo nie iwedziała jak to zrobić. Tyle. Od tego tygodnia "uczymy" się przyzwyczajać malutki do mojej suńki. ZObaczymy. Poza tym malutki kochane i piękne są i coraz posłuszniejsze. Uśmiechnięte i zadowolone. Od dwóch dni wkurza je tylko podhalan stojący obok w boksie - do czerwoności. Ale to ich problem!
  2. [quote name='Agnieszka P']wiesz jak to jest rottweilery jej zjadły:evil_lol:[/QUOTE] Eeeeee, nie wierzę! Jak Pajuto jeszcze nie zeżarł butów, a żre wszytsko. Rozjechane żaby i ślimaki próbuje podżerać. Eeeeee, to pewnie jakaś ściema.
  3. [quote name='Agnieszka P']ja sie spieszyłam ,ksera sie spieszyła ,ja miałam buty na obcasach(prosto z pracy) ksera była bez butów :evil_lol: no nie dalo sie:roll:[/QUOTE] No najgorsza ta ksera bez butów, może jakąś zrzutkę trzeba zrobić. Tak nie może być, coby biedna Ksera bez butów była.
  4. [quote name='Agnieszka P']no byłysmy wczoraj z kserą w hotelu przywiozlysmy cien rottweilera czyli Rumbe z Krzyczek,a was wywiało jak zwykle:lol: i malamutów tez nie było:lol:[/QUOTE] A trzeba było kurcgalopkiem przelecieć okoliczne łączki i laski to pewnie się byśmy się spotkały.
  5. Wczoraj na spacerku miliśmy spotkanie z malutkim pieseczkiem. Takie małe ok. 4 kg ratlerkowate coś. I jestem bardzo zadowolona. Malutki machały ogonkami i uśmiechały się do psiaka. Zero chęci do ataku czy nawet szczeknięcia. Powąchały się. I mały psiak ich i one małego psiaka i rozstały się w pokoju. Małemu tak się spodobaliśmy, iż ruszył za nami, ale pańcia z ogródka odwołałago i niechętnie został przy swoim domku. Tak więc lubimy małe pieski, a przynajmniej nie chcemy ich pożreć już, natychmiast.
  6. [quote name='joannasz']Wątek jest, tylko na uszkodzonej dyskietce. Czyli dopiero w niedzielę! Calujemy - J[/QUOTE] I pewnie zaraz się dowiemy, iz to biedny Garecik, tę dyskietke uszkodził:evil_lol: wszytsko co złe, to biedactwo winne:cool3:
  7. Nasze Malutki mają swoje fascynacje: dla Sabuni to ...owce pasące się na "trasie" spacerów. Jak zobaczy to za żadne skarby nie chce opuścić miejsca i ciągnie od nich siarczyście, ciekawe co by zrobiła jak by si ę do nich dostała...; ale Pajutek poszedł jeszcze dalej i jego niespełnioną wielkąmiłością stała się ... krówka; łaciata śłiczna pasąca się na łączce. To co Pajutek wyprawia jak zobaczy i wywęszy tę krówkę to przechodzi ludzkie pojęcie. Niestety nasze światełko w tunelu powolutku zanika, i chyba nic z tego nie będzie w najbliższą niedzielę decyzja ostateczna. Zobaczymy. Jak na razie Malutki pozdrawiają i powywają do wszytskich ciotek zaglądających.
  8. [quote name='Myszu']Nie chce dawać złudnej nadziei ale znajoma mamy rzuciła temat pewnej pani która była by chętna dać maleństwom dom czekam na wiadomość od niej. Trzymajcie kciuki.[/QUOTE] Aż nie śmiem myśleć, że może ise udać:p
  9. No ja tez same straty miałam, ale... teraz to co innego będzie. Będe opływać w luksusy i dostatki. A spółkę ... możemy z o.o. (bardzo o.).
  10. Ale, ale, Joanna coś milczy. A na urlopie, sam na sam z Garetem. Chyba dzisiaj zadzwonię. Bo mi się powieść kończy,a rozdziałów za mało (hi,hi).
  11. [quote name='kinga']nie, nie, mar.gajko - ja Cię nie będę wypytywała o warunki domowe ani o to, czy jesteś odpowiedzialną osobą dla psa - :lol: . Umówmy się tak: ja Ci ufam bezgranicznie, masz Lorda jak w banku i nawet później nie zadzwonię, czy go aby nie przerobiłaś na kiełbasę... ... to co? piszesz się? - popatrz, jaki komfort adopcyjny...:p[/QUOTE] I mamy jak znalazł kolejny watek "Opowieści udręczonej" -Lord w nowym domku - :evil_lol: No nie wiem czy zniesiecie to jakoś:cool3:
  12. [quote name='kiwi']Tak, Tak mar.gajko, to swietny pomysl! Lordzik maskotka Amicusa :evil_lol: Zeby stowarzyszenie mialo pewnosc co do doskonałych warunkow w jakich zyje najlepiej jak zamieszka w mieszkaniu Pani Prezes :loveu::loveu: [SIZE=1][COLOR=LightBlue]O rany zabiją! zabiją! [/COLOR]:grab::grab: :scared::scared::scared::scared:[/SIZE][/QUOTE] Jak Kiwi zakupi Prezesce dom z ogródkiem, to Prezeska weźmie Lordzika i jeszcze i jeszcze, a jak nie zakupi... to nic z tego. A swoją drogą, ja bym sobie psa nie dała! Dużo kotów, mało czasu. Ciągle jakieś inne psy albo szczeniaki. Kocięta. Same stresy dla biednej psimy!!
  13. [quote name='kinga']mar.gajko - dzięki, uspokoiłam się już trochę ;) - słuchaj, a nie można by tak ciut inaczej ramach tej licytacji? - nie mogłabym tak ... tej małej książeczki dostać w zamian za wielkiego psa? Lorda? - tego, którego Garet bedzie przypominał, jak dorosnie... - to by dopiero podniosło status waszego stowarzyszenia... :p[/QUOTE] PRZESTAŃ!!! Lordzik, hmmmmm, no chyba, że Joanna zapragnie. W sumie za rok one będą takie same (może jej podrzucimy i okaże się że Garecik się rozdwoił?????) To się zdarza. Garety się podwajają.
  14. [quote name='kinga']...ale czemu tylko 10? :shake: - i to pewnie rozdawanych po znajomosci, pod ladą:-( ... - rozdrapiecie wszystko w tym Krakowie, i do Koszalina na pewno nic już nie dotrze...:placz:[/QUOTE] Kingo, jako wierna miłośniczka Gareta bęziesz miała pierszeństwo w licytacji!!! A lady nie mamy:lol: podlady też nie:evil_lol:
  15. A co do wydania drukiem to owszem kołacze mi się w głowie: tekst ilustrowany, na papierze ozdobnym, z autografem Joanny - na ... cele Stowarzyszenia. Tak z 10 unikalnych egzemplarzy z osobisą dedykacją dla nabywcy. Zobaczymy co Joanna na to.
  16. Joaaa, tak w nawiązaniu do Twojej opowieści, też mieliśmy źrebię i główną atrakcją było karmienie przez okno w kuchni i "podawanie łapki". Maleństwo stawało na parapecie i dostawało chlebek albo co. Efekt był wiadomy. Maleństwo przestało być maleństwem ale dalej stawało na parapecie i usiłowało wejśc do domku. Lecz najgorzej było z "podawaniem" łapki. Myśmy się nauczyli robić "uniki" (zresztą ja była wtedy kilku i kilkunatoletnim dzieckiem) ale ludzie przychodzący, jak Karuś biegał po podwórku byli przerażeni jak "maleństwo" podbiegało i stawało dęba - znaczy dawało łapkę.
  17. [quote name='kinga']zgadza się. Maleństwo słodkie, kochane. ...i dlatego wietrzymy w tym jakiś przekręt... czy ja wiem? fotomontaż? :crazyeye:[/QUOTE] Och, Ty podła. Jaki fotomonataż. To sam czysty ideał psiaka - Garet we własnej kudłatej przytulastej osobie!!
  18. Dalej... [IMG]http://img161.imageshack.us/img161/7732/garet26mariola133by.jpg[/IMG] OSZAŁAMIAJĄCO grzeczny Garet na rękach u ciotki. [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/8517/garet26mariola158hu.jpg[/IMG] BARDZO GRZECZNY Garet, jw. (mógł zagryźć a tylko lizał). No i co??? Czy to jest potwór, toż to maleństwo słodkie, kochane jest.
  19. Kolejne... [IMG]http://img161.imageshack.us/img161/9730/garetnowy221kz.jpg[/IMG] BARDZO GRZECZNY Garet leży. [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/8683/garet26joanna182kr.jpg[/IMG] BARDZO GRZECZNY Garet u Joanny na rękach. [IMG]http://img161.imageshack.us/img161/2750/garet26joanna203fl.jpg[/IMG] jw. (BARDZO, BARDZO GRZECZNY)
  20. I na dowód prawdziwości słów moich, wklejam zdjęcia maleństwa. [IMG]http://img133.imageshack.us/img133/7113/garetnowy6lg.jpg[/IMG] BARDZO GRZECZNY Garet gryzie kostkę.
  21. Ach Joanno, aż mi żal... że nie mam tylu przyjemności z kontaktów z Garecikiem (Hi,hi,hi).
  22. Pajut bez Saby może by i przeżył, ale ona bez niego nie chce nawet na spacery chodzić. Zapiera się i wyje "do Paaajuta chceeeeeeem". I ani w przód ani w tył. Myślę, że bardzo przyspieszyłoby to ich koniec, jakbyśmy je rozdzielili (od szczenięcia były razem).
  23. Ja myślę, iż przeszkodą jest wiek i "dwoistość" tej adopcji. Po jednego młodego - to już z 5 znalazłoby dom. Każdy jak słyszy 10 może 11 lat. I jak słyszy "rak jąder", "rak sutka". To wymiękają ludzie. Z jednej strony nie chcą kosztów i kłopotu, ale też nie chcą się przyzwyczaić i ... pożegnać wkrótce. To dwa głowne nurty w braku domku. Coś możę błysnęło w tunelu, ale nawet nie chę pisać bo jak zapeszę...; gdy to nie wypali, to idą do mnie, pewnie będzie jatka psio-kocia i wyjco-sąsiedzka. Ale co tam. Koziołki i brzuszkowanie i "patrzenie w ślepki" wynagrodzi wszystko.
  24. [quote name='Moriaaa']W tym wątku poszukują malamuta,może się przyda:) [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=1639819#post1639819[/url][/QUOTE] Oni chcą młodego, do 1,5 roku. Moje mają po ok. 10 lat. Może 11. No i są dwa. Dwa kochaniątka do głaskania. Dwa staruszki ciszące się z każdego głaśnięcia i każdej nagródki. Sa stare, są dwa. I nikt ich nie chce.
  25. A tak swoją drogą - Witamy Cię Kaju!!! I nie pokazuj tych swoich rąk - niby, że maleństwo tak kąsa.
×
×
  • Create New...