-
Posts
21427 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
34
Everything posted by mar.gajko
-
Po długim pobycie w schronie Łapcia wreszczie pojechała do domku
mar.gajko replied to betinka24's topic in Już w nowym domu
Są jakieś przeciwwskazania do adopcji: agesja czy co? -
Trzykolorowa Kaja po operacji odeszła za TM [*]
mar.gajko replied to Agnieszka Co.'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A to nie wiedziałąm o tych ząbkach. Ciasteczka faktycznie twardawe. Ale podobno pyszne. Wet. jak najbardziej. Każdy musi mieć przegląd, badania krwii, itd. Ona grzeczniutka to nei pownno być problemów. -
Trzykolorowa Kaja po operacji odeszła za TM [*]
mar.gajko replied to Agnieszka Co.'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziewczyny u Kaji wszytsko w porządku, troszeczkę onieśmielona, troszeczkę wylękniona ale jak się woła to podchodzi i się przygląda. Jest śliczna i kochana. Na spcerki chodzi, grzeczna jest; wczoraj się podlizywałam ciasteczkami Eukanuby (średnio lubimy) i kałwałeczkami puszki (lubimy). Jak jest spokój idzie na paletkę i kładzie isę na kołderce. Takie kochane grzeczniątko. A do załatwiania na sparecach się przyuczy; wiele psów nawet domowych załatwia sie w kojcach. I nowe miejsce i stres. Także nie powodu do martwienia się. -
Czy ktoś może podjechał i zobaczył tego owczusia????
-
Po długim pobycie w schronie Łapcia wreszczie pojechała do domku
mar.gajko replied to betinka24's topic in Już w nowym domu
Wiem, że schroniska niechętnie wydają psy, na tzw. tymczasy, czy innym organizacjom, a jak jest z Paluchem? -
Na Warszawskiej. To niby też koło Placu Matejki .
-
On dużo sika. Nie wiem czym to jest spowodowane. Musi mieć osobę, któa może wyjść 4-5 razy dziennie na spacer. W kojcu grzecznie sika do "swojego kwiatka"; czyli wielkiej donicy z kijem od szczotki wypełnionej kocim żwieriem, coddziennie to sprzątamy i nei ma przykrego zapachu. To zupełnie normalny pies. Widuję bardziej szczekliwe i wrednawe na spacerach.
-
Do hotelu wrócił raz. Po raz pierwszy wyadoptowany ze schronu jakiejś dziewczynie, mimo telefonówże chce go oddać, nikt nie chaiłą go wziąć i ona go porzuciłą w hotelu. Zresztą, był u niej zdaje się dwa miesiące i w tym czasie był trzykrotnie hotelowany, czwartym razem go zostawiła na weekend i nigdy nei odebrała; to zresztą można wyczytać w wątku. Był wychudzony, miał nieustająćą sraczkę i rzygał dalej niż widział; no to w końcu podjęłąm decyzję że "przechodzi" pod AMICUSA, bo inaczej nie przeżyłby. Był leczony ponad pół roku i miłą operację usuniecia śłedziny wraz z guzem ponad półkilowym. Jest trochę nadpobudliwy, ale nie ma porówniania z tym co było. Bardzo gzrezcnei chodzi an smyczce, siada na polecenie. Bierze w dalszym ciągu leki. Musi jeść dobrą karmę, ale już nei specjalistyczną tylko zwykłą bytową. Jest też nieprawdą, że atakuje wszytskie psy. Chodzi na spacery i z Pajutemw parze, czasem z Sandrą. Przy mnie atakował tlko przez pierwsze trzy dni po powrocie z tej adopcji. Teraz jest wszytsko w porządku. Do adopcji ignorował też koty, mam nadzieję, że to się utrzyma. Tyle.
-
Czy ktos coś wie. Wczoraj w nocy miałam telefon, że w pobliżu Politechniki, na przystanku vis a vis koczuje pies, wilczurowaty. W nocy go nie było, tylko miska z wodą, ale na przystanku była grupa młodych ludzi, więc może się spłoszył. Podobno jest wynędziały i wychudzony. Kto gdzieś tam mieszka???? Kto może podjechac zobaczyć??
-
BARUCH Esto od Gabrysi 12.12.1999 - 14.04.2011
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
mójmailto: mar.gajko@gazeta.pl Ja wolę przez telefon rozmawiać, ale faktycznie może ktoś woli przez meila. Dzięki Wam serdeczne. Dodam, że Baruch to dobry pies. Jak an razie w stosunku do opiekunów (w sumie trzech osób) jest idealny. Nie kombinuje, słucha się, wykonuje polecenia. A najdziwniejsze w tym jest to że nas zaakceptował "od pierwszego razu"; a na sporo osób warczy z kojca. Jeżeli ktoś go weźmie, a będzie miał "rękę" do niego, to będzie mial wspaniałego, karnego psa. On nawet daje głos na polecenie!!! To chyba u szpicowatych trudno osiągalne; można narzekać na byłych właścicieli, ale widać po tym psie, że poświęcali mu dużo czasu i wymagali, tego im zarzucić nie można. Po tych kilkunastu dniach widzę to wyraźnie. -
[quote name='Ank@']Jeszcze dla pewności zapytam : 663 361 117 ten numer dać zamiast Agnieszka (012)4120231 lub 501801553 [FONT=Verdana][/FONT][FONT="][FONT=Verdana]ammgro@wp.pl na stronie Amicusa jest jeszcze numer [/FONT][/FONT][FONT=verdana][SIZE=-1]0601 07 02 67 - czyj to numer . wybaczcie , ale nie za bardzo się orientuję :p [/FONT] Tak dać ten: 663 361 117. Ten 601 07 02 67 - też można to Luizy. Tek Agi i meil wykasować. Dziękuję bardzo. Ciapek już wrócił do normy. Jest wesoły, uśmiecha się. Cieszy. Nie ma biegunki. Ma swój dawny kojec, ze swoim "kwiatkiem" do sikania. Mała kochana bida. Wczoraj byliśmy na sapecrku w czwórkę: Tamara, ja, Paju i Ciapuś. Grzecznie szliśmy.
-
I dla mnie najpiekniejszym widokiem byłoby widzieć ten piękny łebek przytulonych do nóg, nóg które nie są nasze i oczy wpatrzone w tego JEGO człowieka.
-
Ale ten piękny psiak nie trzyma moczu i kupy. Tam gdzie leży jest kałuża, a żeby nie macerował się pęcherz trzeba go "odsikiwać" ręcznie. Kupę też trzeba "wycisnąć" delikatnie z pupy. WIęc na dom dla niego mówiąc szczerze nie liczę. Dziewczyny z Ligoty chciały żeby miał w przyzwoitych warunkach dożywocie; żeby był czysty, nahedzony, żeby mu było ciepło i ktoś go kochał; to wszytsko ma; ale dopóki nie dorobię się domu z ogródkiem, to czarno widze jego własny dom. Ja wim, że hotel to nei dom; że nei ma swojego człowieka, że nie ma tego co powinien; ale ten pies tak się zmienił, jest taki radosny, uśmiechnięty, wesoły; że zmiana z koszmaru w Ligocie na boks hotelowy, to dla niego dużo. Normalne psy, mające "domy" i właściceli częso stoją całę życie w kojcach, nawet nei wychodząc na spacery, lub na łańcuchach od szczeniaka do śmierci. Nie jestem w stanie w tej chwili zapewnić mu lepszych warunków niż ma, ale zdaję sobie sprawę, że mało ludzi weźmie psa już tak chorego; inna sytuacja jest jak zachoruje nam w taki sposób pies, któego ammy już długo, wtedy walczymy. Ale wzięcie przez kogoś już chorego psa, graniczy z cudem.
-
BARUCH Esto od Gabrysi 12.12.1999 - 14.04.2011
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Baruszek po zabiegu. Wczoraj. Na wetów reaguje tragicznie. Chyba szczepić go będę musiała sama. Ba taki strach i potem agresja jest, że szkoda gadać. Sorry nie wysłałam nic. Zdjęć nowych nie zdążyłam. Na stronę wstaw bardzo proszę, z tymi co są; dane wszytskie też porozrzucane w postach. Tel. do kontaktu 601 07 02 67. Do nas on jest super; ale jak Karolinka (Karusiap) podeszłą i go pogłaskała to z gardełka warkot; musiałam też warknąć. Oj, będzie ciężko. Ani do dizeci, raczej nie do facetów, bo strasznie "ostrożny" w kontaktach z facetami. -
KRAKÓW - SOŃKA - SZCZĘŚLIWA u MANCZY w Zakopanem
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
[img]http://img507.imageshack.us/img507/4458/soniaportreted5.jpg[/img] -
KRAKÓW - SOŃKA - SZCZĘŚLIWA u MANCZY w Zakopanem
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Pani Kasiu :) widzę, że walczymy ostro o Sonieczkę i to jest b. miłe. Cóż, usiłujemy zorganizować owe "naloty" w Zakopanem i ... jesteśmy na dobrej drodze. Mówiąc szczerze, zaskoczyła nas Pani "uparctwem" i cóż, podoba się to nam, znaczy to, że ma Pani charakterek dosyć mocny - w sam raz do naszej ukochanej maluszki. Luiza zadzwoni do Pani w weekend, a więc pewnie się zobaczy,my niebawem w ... Zakopanem :) (Liczę też na poznanie Terry - naszej nieustającej wielbicielki Gralika) -
KRAKÓW - SOŃKA - SZCZĘŚLIWA u MANCZY w Zakopanem
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
[quote name='terra']Z wypowiedzi Amicusów wynika, że mają zastrzeżenia, które chętnie wyjśnię w miarę moich możliwości. Jak wspomniałam znam ten domek, powiem nawet, że nieźle.;) Ale naciskać nie zamierzam. Adopcja to jest tak ważna i delikatna sprawa, że każda wątpliwość musi być wyjaśniona.[/quote] Czyżby aż taki zbieg okoliczności. Wiem, że przyszła teściowa p. Kasi ma hodowlę takich psiaków jak Ty w atawarku. -
KRAKÓW - SOŃKA - SZCZĘŚLIWA u MANCZY w Zakopanem
mar.gajko replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Nie żeby coś przeciwko, tylko: 1 - za daleko! - my odwozimy, no i sprawdzamy. To ponad 100 km. Tu w Krakowie zawsze możemy podjechać i zerknąć wieczorem, przy domku z ogrodem, czy psiak "nie stoi" w nocy w ogrodzie. 2 - pani Kasia, miala już w dorosłym życiu zdaje się 5 psów; a ma lat 27, wierzę, że opiekował się wy łącznie starymi psiakami. 3 - TZ pani Kasi, zmroził nas trochę. Otóż, obiecali się zaopiekować kocikiem kolezanki, na pytanie co będzie jak Sonka i kot się nei zgodzą; było, być może żartobliwe stwierdzenie: "sprzeda się go na wiochę", a co bęziw za 2, 3 lata jak Sońka się z jakimś "nowym" nie pogodzi... Ale i tak pierwszy punkt jest zasadniczy; za daleko. Już miałyśmy srakę przy Axelu we WRocłąwiu, i gdyby nie Dziuba, to bym umarła ze starchu. A w Zakopanem nie mam żadnej Dziuby, któa natychmiast intewrweniuje. Tyle. -
[quote name='fochistka']w schronisku jest tak cieplutko i przytulnie....[/QUOTE] I przyjaźnie i bezpiecznie...
-
Tamaro, gdyby ktoś dzwonił i był nastawiony na mniejsze, to my mamy 3 sztuki w stadninie koni: 2 pieski i suńka. Właścicielka stadniny miłosiernie stwierdziłą, że jak się zrobi "za zimno, to zawiezie do schroniska".