Kupilam jej inflamex, dzisiaj doszedł.
Aniu ja się staram tak ulżyć jak mogę.
Same leki, co spożywamy, miesięcznie to ok. 300 zł; badania krwi prawie co miesiąc, rosołki, robię co mogę.
Jednak pewne rzeczy uważam za nierealne, nie będe jej operować w tym wieku i ostatnie miesiące czy rok jej życia nie bedzie pocięta i boląca.
Porozmawiam z lekarzem. Jeżeli sa jakies nieinwazyjne metody, to owszem. Ona nie lubi dotykania przez obcych. Nie lubi wizyt u weta, a i tak musi raz w miesiącu, mniej więcej, bywać.
Lekarz mi ostatnio powiedział, już po śmierci Kasi, jak byłysmy 31 grudnia, kiedy marudziłam, że Zunia nie może mi odejść i co jeszcze możemy zrobić "gdybym jej mógł ując 5 lat, to bym ujął, ale nie moge Pani Mariolu".