Kiedyś słyszałam opowieść z krakowskiego osiedla o Panu,który mial charta i sąsiadkę - gospodynię domową, co zawsze albo pod blokiem albo w oknie. I ile razy wychodził z psem na spacer tyle razy Pani na całe osiedle wyzywała go od zbrodniarzy, potworów i jeszcze gorzej, bo psa głodzi i taki chudy jest. Nawet chyba Policję wzywała. Facet dostał nerwicy biedny i autentycznie bał się wychodzić na spacery. Podobno, bo to wszytsko z opowieści, jego bratanica czy jakas kuzynka, poszła do tej baby z ciastem i książką o chartach i pokzywała i tłumaczyła i podobno, potem w sklepie ta Pani się chwaliła "że jej sąsiad to ma TAKIEGO RASOWEGO psa, że HO, HO".
:)