Jump to content
Dogomania

mar.gajko

Members
  • Posts

    21427
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

Everything posted by mar.gajko

  1.     ŻONO, jeżeli pisze Pani teksty podszywając się pod męża, trudno. Ponadto przypominam, że wg Regulaminu Dogo, jeżeli dwie osoby korzystają, z jakich przyczyn, z jednego konta, mają OBOWIĄZEK podpisywać się pod postami :) Rozumiem, że dyskusja z Państwem jest niemożliwa. Inne zdanie to, coś czego nie jesteście Państwo w stanie przyjąć. Rodzi się agresja i chamstwo, chyba głownie Pani. Ponieważ Dziewczyny od Niko maja pewnie dosyć tej wymiany poglądów, z mojej strony kończę. Cokolwiek Pani/Pan czy Państwo razem byście nie napisali. Pozdrawiam serdecznie.
  2.     To publiczne forum, przypominam. A powyższy tekst, nawet nie jest już niegrzeczny, tylko pospolicie chamski. Człowiek, który nie potrafi sie opanować w tak prozaicznych sprawach, NIE może być dobrym szkoleniowcem, czy przewodnikiem dla psa/psów.
  3. I jeszcze taka drobna dygresja, zupełnie nie ma temat ... Miałam kiedyś cioteczną babcię, już ś.p., która zawsze wiedziała wszystko i najlepiej. Któregoś razu, jak owa ciocia się rozwodziła nas jakąś czynnością, moja babcia jej mówi "Luniu, najlepiej zrób to sama", na to Ciocia "Ja nie umiem zrobić, ale wiem jak trzeba" :)
  4. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego Pan schodzi na sfery "osobiste" :) I skąd jakakolwilek wiedza i "osobistych czy prywatnych niepowodzeniach" ? Zwłaszcza moich? To zaskakująca puenta. I jakże nieprofesjonalna Panie Robercie, taka ... babska ;)
  5. Ja nie rozumiem, dlaczego Pan mnie obraża? Ja psami bezdomnymi zajmuję się za darmo, w wolnym czasie, zupełnie bezinteresownie ponad lat 20. I nie widzę powodu aby mnie obrażać na publicznym forum wątpiąc w moje dobre intencje.
  6. Następnym razem to Wy sobie weźcie Policję. A teraz złożyłabym skargę do Wojewódzkiej. I koniecznie trzeba jakoś "fałszywe zeznania". Iść na Polcję, niech ten palant to zezna do protokołu, że mu zginęło z płotu.
  7. To raczej był taki żarcik ;) Jak nie wiadomo co to "alergia na koty".
  8. Właśnie dlatego wykluczenie takich zachowań, moim zdaniem, byłoby wielkim osiągnięciem. Bo starszy Pan też czasem musi podbiec do furtki, czy z ogrodu do telefonu, czy cokolwiek. Musi używac grabi, łopaty, czy tam czego. A to nie może powodować ataku. Nikt nie będzei się poruszał cały czas powolnym posuwistym krokiem i zawsze z pustymi rekami. Nie da się.
  9. Każdy na Dogo, albo zdecydowana większość ma jakies doświadczenia z psami. Większe, mniejsze. Ale ma. Gdyby nie mial to by go tu nei było, zapewne. Jak większość ludzi, każdy uważa też, że ma rację i wie lepiej, lub najlepiej. Absolutnie nie uważam się za jakąś wielką praktyczkę, behawiorystkę, czy w ogóle znawczynię psów. Moje doświadczenia to może 40-50 psów. Nie więcej. Nigdy nie zajmowałam się szkoleniem psów. Nie mam takich ambicji. Natomiast jak chyba większość z Dogo trafiają się psy, o których kompletnie NIC nie wiemy. Pierwsze kilka dni, tygodni to są dni kiedy psa się poznaje. Nie ma właściciela. Nie ma "godzin" szkolenia. Jest pies. Duży, mały, obojętnie, którego należy poznać, wyczuć i starać się nauczyć poprawnych zachowań. Ocenić jego możliwości adopcyjne, widzieć do kogo może być adoptowany, a do kogo na 100% nie. Nie wydaje mi się aby tyle osób, dziewczyn zajmujących się NIkiem, "na złość" robiło psu czy sobie i uniemożłiwiały mu adopcje poprzez usilowanie korekcji jego zachowań. Dużym osiągnięciem będzie jak Niko nie będzie atakował osób w ruchu. Dla mnie bardzo dużym. Jedno zagrożenie zniknie lub będzie mniej prawdopodobne. Drugim dużym byłoby gdyby nie atakował "nakręcał" się podczas zabaw, aportowania czy innych. Gdybanie i proponowanie "samotnego" człowieka z dużym terenem (dodajmy szczelnie ogrodzonym, aby Niko nie stanowił zagrożenia) jest trochę nieuczciwe. Bo gdyby było takie miejsce i chętny taki człowiek, to Niko dostałby tę szansę. Ale go nie ma. A nie jest celem samym w sobie aby "zastał się" w hotelu czy ośrodku szkoleniowym i dochodził 1,5 roku do porozumienia z właścicielem. Bo to nie jego dom. Co do "siłowych" konieczności. Uważam, że czasem nie ma wyjścia. I, niestety, w wypadkach kiedy to pies dąży do konfrontacji, ona albo nastąpi, albo będziemy zawsze się cofać przed psem. To moje całkowicie nieprofesjonalne, nie wyuczone na wielu kursach :) spostrzeżenie. Ale oparte choćby na moim ostatnim nabytku, który z tego powodu, między innymi, że atakował domowników, stracił poprzedni dom.
  10. Gosiu, ja nie uważam :) tylko radzę. Gdy mi pies lał, to natychmiast zrobiłam mocz i podstawowa krew, aby wykluczyć chorobę. Inaczej jest jak leje bo chory, a inaczej jak trzeba uczyć na zewnatrz robić.
  11. Hop, mogę spróbować. Ale ... mi to zawsze jakoś dramatycznie wychodziło. Próbować?
  12. To jak najbardziej, mi chodziło o to, żeby móc to zrobić. Mówiąc wprost nie dalabym rady przydusić 40-50 kg psa. Nie ten wiek i nie ta siła. :) Dlatego siły na zamiary. Niko piękny i taki zapracowany :)
  13. Bo to może być zwykłe zapalenie pęcherza. Ona mała, niska, a upałów nie było, jak ją znalazłaś. Zwłaszcza w nocy.
  14. Grillowała Helena majówkowo?
  15. To ty jesteś bezrobotny. Weź i coś zrób. A takie ... rodziny to w nomenklaturze MOPSU to "rodzina patologiczna". Więc "KOCHAJCIE sobie co innego". Słonko.
  16. Norel daj trochę zdjęć :) takie fajne zawsze są, te Twoje dogi i Kojociątko jak brykają.
  17. A to myśmy rano załatwili bieżące potrzeby, głównie saszetki dla kotów :) chlebus i papieroski.
  18. Kochana, to trzeba mierzyć siły na zamiary ;) Co będzie jak odrypnie na amen?
×
×
  • Create New...