Trafił mi się nienormalny pies. Trudno.
Pomijam gryzienie, szczanie, ganianie kotów.
To jest głupol jakich mało.
Nie uczy się niczego.
Wczoraj "poszedł" na Bubę, które leżała na kanapie, Terma siedziała na biurku.
Oczywiście Buba się wkurwiła i poszła na niego od przodu, Terma z zeskoczyła z biurka i od tyłu.
Moja Buba potęzny kot jest, a jak się napuszy i wścieknie, to nawet ja bym się nie ośmieliła jej stanąć na drodze.
I ten imbecyl już dostał wciry od niej, i nie nauczył się. Wczoraj jak miał atak z przodu i odcięty tył, szybciutko przyleciał i schował się za moje nogi i tylko wyglądał.
Dzisiaj na spacerach ŻARŁ kwiatki mleczy, nie jeden, dwa. Szedł jak koza od kępki do kępki i odgryzał kwiatki, gryzł i łykał.
Toż to jakieś nienormalne jest stworzenie. On ich zjadł ze 20.
Ja nie wiem, co to za stworzenie.