Z tą nużycą, to może się zdarzyć, że ona do końca życia już będzie na psie i trzeba będzie obroże, advocaty i kąpiele.
Ja mojemu bratu takie "szczęście" zafundowałam. Wmoliłąm mu sunię z likwidowanego przytuliska, zabiedzoną szczeniakowatą z nużycą. Do końca życia "miała" mimo leczenia, cały czas kąpiele, obroże, smarowania. Dożyła 10 lat, duża była. Umarła na chłoniaka.