-
Posts
2758 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Masza4
-
Dałam im dziś zdrowo do zrozumienia, że mam oko na tą sukę i w razie czego będę o nią walczyć. na razie Łatka jest bezpieczna... Ale nawet pracownik prosił mnie, żebym ją stąd zabrała, bo jak twierdził-ma straszną depresję...no to już jak widzi to taki ktoś to wyobraźcie sobie jak musi czuc się Łatka :placz:
-
To teraz jak już wszyscy się uspokoili, mogę pisać co i jak. Zupełnie nie rozumiem sytuacji, która zaistniała. Wczoraj podobno nie było Łatki w jej starym, boksie-18. Dzwoniłam wieczorem zapytać-facet nic nie wiedział. Dziś rozmawiałam z babką na recepcji, że idę poszukać suni, a ona, że jak ją znajdę to powiem w którym jest boksie... Chodzę, szukam. Przeszłam wszystkie zewnętrzne boksy-Łatki nie ma... Pozostało dosłownie kilka wewnętrznych. Przechodzę przez jedną halę-Łatki nie ma...Wchodzę do drugiej, oglądam ostatnich kilka boksów-Łatki nie ma...Słabo mi momentalnie, łzy napływają do oczu, gdy nagle pracownik wchodzi na halę. Pytam go co z psem. A on: no jest przecież, tam gdzie była. Opisuję sunię, myślę-możemy pomylił, nie wie o której mówię. On: no przecież mówię, że jest. Mówię: to niech mi pan ją przyniesie, proszę... Czekam. Patrzę-niesie Łatkę na rękach!!!!!!! Boże żebyście wiedzieli jak mi ulżyło! Przywitałam się, wycałowałam pychola, wlazłam z nią do wewnętrzego boksu. Co się okazało-teraz wydaje się do śmieszne. Boks Łatki ma dwie części-wewnętrzną i zewnętrzną. Oddzielają je małe drzwiczki, które dzisiaj były otwarte. Gdy chodziłam na zewnątrz-Łatka musiała wejść do środka, gdy chodziłam wewnątrz-Łatka wyłaziła na zewnątrz. Małpa z niej niezła nie? :loveu: Zamkęłyśmy się w wewnętrzym boksie, wyciągnęłam suchą Purinkę z plecaka i dałam wszystko mojej kochanej suni. Była tak głodna, że nie macie pojęcia! Jak dla mnie, wspólokatorzy nie dopuszczają jej do miski, jest jeszcze chudsza niż w sobotę :-( Porobiłam parę fotek, wycałowałam, wyprzytulałam i obiecałam do uszka, że ją stamtąd zabiorę. Tylko nie do klatek hotelowych, tylko do normalnego domu, gdzie ktoś będzie ją kochał. Nie wiem jak to zrobię, ale muszę co wymyśleć....
-
Taka babeczka. Ona siedzi tam na recepcji, nie znam ich jeszcze wszystkich dobrze, bo po ok. rocznej przerwie w wolontariacie przyszłam z powrotem niedawno, po wygranym przetargu przez Straż dla Zwierząt i przychodnię wet. Wcześniej schron prowadziły dwie baby, które nawet bardzo nie kryły się ze swoimi przekrętami...W pewnym momencie zawiesiły wolontariat, a my mogłyśmy czekać tylko na przetarg. Dzwoniłam przed chwilą do schrona. Sądziłam, że może ktoś udzieli mi jakiejś informacji. Gdy przeczytałam Wasze posty jakaś niepewność mnie dusi... Oczywiście dyżurny pracownik o niczym nie wie, ale zapraszał jutro, żeby poszukać sobie suni osobiście. Więc może nie było żadnej eutanazji. On był taki...szczery i sympatyczny. Jadę z samego rana.
-
Słuchajcie! Ostanio zmieniły się 'władze' schrona. Prowadzi go wetka. Nie sądzę, żeby uspili psa. Boże, no przynajmniej mam taką nadzieję. Jakoś jednak dziwnie zaczynam być zaniepokojona.... Muszę wyciągnać tą sukę! Boże, żeby tylko jej nie uspili!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie daruję sobie...............................
-
I ja też :angryy: Koszmar po prostu! Zwłaszcza, że to pies do rany przyłóż. Widać, że była posłuszna, ale moim zdaniem mogła być też bita. Na spacerach, tak jak pisałam, jest taka grzeczna, że hej, w ogóle nie ciągnie, a jak niechący delikatnie napręży smycz to zaraz się odwraca i przeprasza... Mam nadzieję, że ta kreatura bedzie zdychać w samotności :angryy:
-
Wandula zwymiotowała dziś kiść zbitej trawy i...pieczarkę :-? Tylko, że w domu pieczarek nikt nie jadł i Wanda u nikogo nie mogła podeżreć. Myślicie, że mogła zjeść jakąś dziko rosnącą?
-
Staruszek ma DOM! Drugie życie podarowała mu KIKOU! DZIĘKUJEMY!
Masza4 replied to grazyna9915's topic in Już w nowym domu
Koreczek biegnij po domek maluchu! Mały piesek - mały kącik potrzebny! -
Mam nadzieję i czekam na cud, że jeszcze kiedyś Łatka znajdzie swojego człowieka, nie tymczasowego, ale na stałe! Takiego, którego będzie mogła kochać do końca swoich dni. Wczoraj bardzo ujęła mnie spacerem. Gdy smycz delikatnie się naprężała, Łatunia stawała, odwracała głowę i tak jakby pytała 'co mam robić, gdzie chcesz żebym poszła' Ona jest wspaniała, ciepła i POTWORNIE STęSKNIONA!!!!
-
Wet-siostro będziemy starali się znaleźć suni szybko jakiś tymczas, może ktoś będzie miał miejsce (wiem, że Ty też masz) i mniej na głowie. Bo przecież ogarnąć miziankiem, czy nawet nakarmić tyle psów to mała trudność... A ja po prostu boję się, żę Łacia bardziej będzie potrzebowała opieki, niż młodziaki, które same, nawzajem się zajmą. Tak jak pisałam. Łacia przez całe życie była w domu sama. W schronie to był szok, gdy trafiła bo boksu 3 na 3 metry z 4 psami. Źle jej tam... W każdym razie dzięki za propozycję DT wet. Życzę Ci powodzenia w 'odchowaniu' pozostałych Twoich stworków :)
-
Wet-siostro niedługo przyjadą do Ciebie na tymczas Micia i Kapsel...Czytam wątki i dostaję informacje od różnych osób, że proponujesz tymczasy dla jeszcze innych psiaków. Tak pomyślałam, że Łatka to starsza sunia i ona wyraźnie czuje się nieswojo wśród dużej ilości psów (pisałam na samym początku, że jest 'w cieniu' współtowarzyszy z boksu...) Tak więc zastanawiam się, czy Łatka będzie dobrze się czuła z tyloma psami. Ona po prostu potrzebuje dużo opieki, nie ukrywajmy-opieki specjalnej. Ponadto jedzonko...Łacia nie będzie dobrze czuła się po suchej karmie. Jestem w stanie zrozumieć to, że nie możesz gotować, bo inne psy będą zazdrosne. Ale na tym ucierpi tylko Łacia. Nie gniewaj się, ale wolałabym gdyby Łatunia trafiła do trochę mnie zapsionego domu...