-
Posts
2758 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Masza4
-
***Czika staruszka - na eutanzaję to jeszcze nie pora:) ma dom
Masza4 replied to katya's topic in Już w nowym domu
Ja tez uważam, że na pomoc opiekuna nie ma co liczyć, dlatego rzuciłam temat zbiórki pieniędzy. Warto uratować tą ślicznotę! -
***Czika staruszka - na eutanzaję to jeszcze nie pora:) ma dom
Masza4 replied to katya's topic in Już w nowym domu
A może jakaś zbiórka kasy? :roll: Też nie sądzę, żeby facet dał chociaż 20 zł. Może później zwolni się jakiś tymczas? [SIZE=1]Poza tym jeśli suka jest zdrowa, to nie ma żadnych podstaw do tego, by ją uśpić. I żaden wet nie powinien się na to zgodzić.[/SIZE] -
Staruszek ma DOM! Drugie życie podarowała mu KIKOU! DZIĘKUJEMY!
Masza4 replied to grazyna9915's topic in Już w nowym domu
Śliczny maluszek! Czy on przejawia jakąś agresję wobec psów, czy ludzi? -
***Czika staruszka - na eutanzaję to jeszcze nie pora:) ma dom
Masza4 replied to katya's topic in Już w nowym domu
Jakiś hotel na pewno by się znalazł, tylko czy obecny opiekun suni oddałby ją tam?...Uśpić najłatwiej....:angryy: -
Aha. To w takim razie czekamy. Spróbuj jeszcze podzwonić jeśli możesz. I jakby pan mógł podać jakiś adres do korespondencji to byłoby super. Tak sobie pomyślałam i znajoma utwierdziła mnie w tym przekonaniu...Co tutaj, w Polsce może tą sunię spotkać? Dożywocie w schronisku :-( Wszędzie ją ogłaszam, pytam ludzi, nikt jej nie chce. A tam może zazna szczęścia jeszcze ze 2 lata...Tak bym chciała, żeby jej się udało :-(
-
Właściwie jeśli byłoby to w ten długi majowy weekend, to może dałabym radę ją zawieźć. To jednak uzależnione jest od wielu czynników i nie wiem czy wypali. Przede wszystkim kierownictwo musi wydać mi psa, na moje dane, chyba że ta starsza pani prześle swoje...A jak jest z przewozem zwierząt do Niemiec? No i kwestia samochodu...Nie wiem czy będę miała. szanse 50 na 50. Kikou czy pisałaś może do tych ludzi? A mogłabyś przesłać mi jeszcze treść ich zapytania o sunię? Poczuję 'klimat' maila :)
-
o matko! :shake:
-
I właśnie dlatego, że zalała mnie lawina pytań :) chciałabym porozmawiać z byłą właścicielką Łaci. W schronie nie wiedzą wiele więcej niż ja...Więc tą drogą nie ma co węszyć. Niestety w ten weekend nie dam rady pojechać do schrona, wybiorę się tam po niedzieli. Może uda mi się uzyskać jakieś namiary. A swoją drogą...Czy oni mogą się jeszcze rozmyślić?
-
Uważam, że ogłoszenia na niemickich forach to dobry pomysł. A jak daleko od Berlina, tam w Niemczech mieszkasz? Chciałabym wiedzieć jeszcze czy to dom z ogrodem, czy mieszkanie (ale zrozumiałam, że skoro sunia ma utrzymywać czystość w domu, to chyba będzie w mieszkaniu, a nie w budzie?...) Chciałabym zadzwonić do byłej właścicielki Łatki w takim razie. Skoro sunia miałaby jechać kawał drogi to nie może być żadnych wątpliwości, tam, na miejscu, że nagle Łacia zacznie drapać drzwi, czy zrywać tapety... Problem tylko w tym, że ostatnio zmieniło się kierownictwo. Poprzednia babeczka spokojnie dałaby mi namiary, z obecną nie wiem czy coś wskóram...Ale będę się starała. Martwię się jeszcze o podróż. To w końcu kawał drogi... Kikou czy mogłabyś podać mi adres e-mail do tego Niemca? Mój przyjaciel biegle mówi po niemiecku, więc skrobnęłabym mu jakiegoś maila. Mam nadzieję, że ci ludzie zdają sobie sprawę, że muszą podpisać umowę adopcyjną...dobrze byłoby też gdyby przysyłali co jakiś czas fotki. Tak w razie czego... Boję się takich dalekich adopcji, gdzie nikt na dobrą sprawę nie ma nad nimi władzy :shake:
-
Widzę że jakieś niezłe zamieszanie się zrobiło. Po pierwsze: nie pisałam nic takiego, żeby odwołać domek, tylko, żeby go sprawdzić. Dlaczego od razu go odwoływać, skoro ci ludzie nia mają nic do ukrycia i chcą zapewnić suni dobry, ciepły, kochający dom? Ktoś będzie tak czy tak widzieć się z tymi ludźmi, bo jakoś psa trzeba przekazać. Po drugie: znam sytuacje, gdzie psy jechały za granicę, np. do Niemiec i tam trafiały do schronisk... Smutne, ale prawdziwe. Dlatego nie dziwcie się, że mam obawy przed tą adopcją. Miałabym je gdyby to było nawet w Polsce. Każdy dom jest pod obserwacją, staram się organizować wizyty przedadopcyjne itd. Tu czy za granicą. Bardzo się cieszę, że ktoś w ogóle się znalazł, bo na tak starego psa nikt nie chce nawet spojrzeć i nie mówię nie tej adopcji. Chciałabym jednak dowiedzieć się czegoś więcj na temat domu, warunków, domowników, obecności innych zwierząt. Co to są za ludzie? Kikou czy możesz przytoczyć mniej więcej treść ich zapytania o Łacię? To Ty wiozłabyś sunię do Berlina? Widziałabyś się z nimi? Może mogłabyś zrobić wizytę przedadopcyjną? To wcale nie jest niepotrzebne, tak jak pisałaś. Jasne, że każdy będzie pokazywał się wtedy z jak najlepszej strony. Trzeba jednak podpisać umowę adopcyjną, z zastrzeżeniem, że przyszli właściciele zgadzają się na późniejsze wizyty. To zobowiąże ich do zapewnienia dobrych warunków suni, na wypadek kontroli. Jak to wygląda z Twoimi wyjazdami do Berlina?