-
Posts
7282 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Greven
-
[quote name='KamilM93']Odkąd z nami jest nie nauczyła się załatwiać na podwórku...[/QUOTE] A odkąd z Wami jest? Od kilku miesięcy, tygodni, dni? To po pierwsze, a po drugie, zapytam za przedmówcami - czy była uczona sikania na dworzu, a jeśli tak, to w jaki sposób? czy zawsze sikała tylko w domu, a dopiero teraz stało się to dla Was problemem? Być może ona daje sygnały, że chce wyjść na dwór, ale Wy ich po prostu nie zauważacie. U jednego psa chęć załatwienia potrzeby fizjologicznej objawi się tym, że będzie żałośnie piszczał i drapał w drzwi, stawiając całą rodzinę na nogi, inny weźmie smycz w zęby i usiądzie w przedpokoju, a jeszcze inny zrobi się po prostu niespokojny, zacznie krążyć, wąchać podłogę, aż w końcu nasika. Bo inaczej nie umie dać znać o swoich potrzebach, ale to można zmienić, np. nagradzając za dawanie wyraźnych sygnałów. Nie piszesz nic o tym, że suka robi w domu kupy. To by wskazywało, że jednak umie zachować czystość, a sikanie jest na innym podłożu. Gdy chce kupę, musi to przecież jakoś zasygnalizować - jak? A może po prostu umie dłużej trzymać niż siku i nie sygnalizuje, skazana na to, aż ktoś w końcu z nią wyjdzie? Ile razy dziennie suka chodzi na spacer i jak długie są to spacery? Czy sika wyłącznie w domu, czy podczas spacerów także? Sika, czy "podsikuje" po trochu? Czy ma cały czas dostęp do miski z wodą? Czy pije normalnie, czy może niepokojąco dużo? Je suche, czy gotowane żarcie? Ja bym zaczęła od badań moczu (musi być mocz z pierwszego, porannego sikania) i podstawowych badań krwi, czyli morfologii. Jeśli okaże się, że suka jest zdrowa, to wtedy musicie się zastanowić, czy to Wy nadal przegapiacie jej sygnały o potrzebie wyjścia na dwór, czy może problem jest już natury psychicznej. Sikanie w domu mogło stać się nawykowe, a karcenie i bicie prowadzi tylko do tego, że się nasili. Z jednej strony suka może zacząć chować się po kątach z sikaniem, z nerwów niszczyć w domu, albo przejawiać zachowania autoagresywne (samookaleczanie się, np. wygryzanie łap, ogona), a na dowód skrajnej uległości wobec domowników... sikać na Wasz widok. Sam zobacz, że to błędne koło i musisz je przerwać dla dobra swojego psa i rodziny.
-
[quote name='Daga & Maks']trzeba coś zrobić :angryy: tak być nie może :angryy:[/QUOTE] Zamiast ziać ognistymi emotami, możesz "coś" zrobić - np. napisać do admina serwisu rzeczowy post na temat szkodliwości takiego działu, jako propagującego rozmnażanie kundli, których i tak jest już o wiele, wiele za dużo. Nawet maila Ci podam, proszę: admin [małpa] kopyciak [kropka] pl czyli po naszemu [[COLOR="SeaGreen"][COLOR="SeaGreen"]usunięto-mod[/COLOR][/COLOR]] Myślę, że każdy z nas powinien wysłać takiego maila, ale bez agresji, bez niepotrzebnego wyzywania - przytaczając przykłady, naświetlając problem, edukując i jeszcze raz edukując.
-
[quote name='evl']Miał...?[/QUOTE] Jak myślisz? ;) Ale [I]uspokoił mnie[/I] stwierdzeniem "moja nie gryzie, ona tylko chce się bawić". A moja wręcz odwrotnie...........................
-
[quote name='evl']Miał...?[/QUOTE] Jak myślisz? ;) Ale [I]uspokoił mnie[/I] stwierdzeniem "moja nie gryzie, ona tylko chce się bawić". A moja wręcz odwrotnie...........................
-
[quote name='Darianna']a to takie słodkie pieski, prawda? [/QUOTE] Prawda! Właśnie wróciłam z wieczornego spaceru. Moja TTB, biedne zmarznięte stworzenie, chciało zrobić siku w śniegu... a tu leci uroczy labiszon. Właściciela nie widać. Trzymam Tangę przy sobie, labek krąży dookoła, jakie to wesołe i zabawne stworzenie. Pies mi się gotuje, kupy na pewno nie będzie, więc czeka nas jeszcze jeden spacer po nocy, ale oooo - pojawił się właściciel labradorka. Rozmawia przez komórkę, zajęty gościu. Zapytałam, czy ma smycz ;)
-
Z Twojego punktu widzenia to oczywiście lepiej, że go wzięła na ręce i w cholerę wyniosła. Mnie chodzi o całokształt.
-
[quote name='Pestka']Potem widziałam, że przez lasek cały niosła go na rękach...[/QUOTE] ...Robiąc z psa kalekę psychiczną. Ja od jakiegoś czasu rozdaję smycze. Albo inaczej - proponuję przyjęcie smyczy. Gdy jadę samochodem i coś mi pod koła wlatuje, a właściciel idzie sobie spokojnie poboczem/chodnikiem, albo w mieście... nienawidzę psów bez smyczy, poza kontrolą. Wiecie, ile smyczy rozdałam? Jedną. Taki starszy pan przyjął i nawet podziękował, zapiął psa. A reszta albo się zbrechta, albo rzuci bluzgiem przez ramię. Taka jestem mądra, a na dwa psy mam jedną smycz ;)
-
My mieszkamy pomiędzy Szczecinem, a Gorzowem. Jego na pewno trzeba znosić, ale bez problemu można - nie protestuje, jest spokojny i leciutki, jak piórko.
-
Samochód nam się zepsuł i utknęłyśmy w mieście. Ja i moje dwie pitbulle. Dobrze, że mamy tylko jedną smycz (utknięcie było strasznie przypadkowe i nieprzewidziane, cały sprzęt został w domu), bo inaczej wychodziłabym dla wygody (i dla szybkości - mrozy są po minus piętnaście w nocy, wcale fajnie się nie spaceruje o 23 godz.) z obydwoma sukami na raz, a to na osiedlu grozi nie tylko stresem.... ale i czymś gorszym. Już na nas napadł jakiś czarny kudłacz a'la sznaucer olbrzym/terier moskiewski wlekący za sobą właścicielkę, po ruchliwej jezdni wymijałam z jedną z suk pana z nabuzowaną amstafką na flexi, na klatce schodowej cofałam się o całe piętro w dół, za drzwi od domofonu, bo z góry schodziła pani z pekinczykiem bez smyczy oczywiście - pies przodem i wprost na nas, a my na wstecznym. Suki nie mogą się spokojnie załatwić, bo ciągle podbiega jakiś mały kundel z rodzaju samowyrpwadzającychsięluzem, obszczekuje, doskakuje... No i pan z akitą (huskym? te rasy są już tak skundlone, że czasem nie wiadomo, co to), wydłużający smycz, mimo że z daleka mówię - grzecznie i z uśmiechem - że moja może zaatakować, nie będzie się witać, ani bawić. A pan na to "ale to pies, czy suka? bo mój pies, pani się nie boi, on suki nie ruszy." AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
- skórę na grzbiecie ma podrażnioną przez pchły, ale reszta futra wygląda bardzo zdrowo - trzyma mocz - został w tym tygodniu odrobaczony, powtórka za miesiąc, jeśli będzie nadal żył
-
[quote name='Igiełka']Zastanawiam się też jak ja jego wykąpie czy to nie będzie dla niego stres i czy mnie nie czapnie zębami?[/QUOTE] Myślę, że nie. Gdyby miał się w nim przebudzić demon, to sądzę, że zjadłby weterynarza podczas badania prostaty. On wymaga kompieli i wycięcia dredów (ma trochę na łapach, ogoni i podwoziu), ale wg mnie salon piękności powinien być przed jego wyjazdem do Ciebie, czy do innego domu, w mojej obecności. Zna mój zapach, przy mnie jest najspokojnieszy, można wszystko przy nim zrobić.
-
Musisz najpierw zdradzić, gdzie dokładnie mieszkasz ;) to postaramy się znaleźć kogoś do wizyty, o ile wcześniej Ślepaczek nie znajdzie portu gdzieś bliżej. Dziękuję, że odezwałaś się na wątku ;) Jeśli chodzi o Twoje pytania, to: - węch niezły, dzięki niemu radzi sobie w życiu, widać że węszenie bardzo mu pomaga w poruszaniu się - można go brać na ręce bez problemu, robiłam to wielokrotnie
-
Ten tymczas, czy hotel budzi we mnie mieszane uczucia: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/148872-PROPOZYCJA-Hotelik-dla-psA-w-w-potrzebie[/URL] Tu czekam na jakieś informacje: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/175698-Kujawy-Domowe-Zacisze-PA-atny-DT-Hotelik-dla-maA-ych-psiakA-w[/URL] Muszę jeszcze napisać do Wiosny.
-
Telefon też mu chyba zamarzł, bo nie odpisuje.
-
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
Greven replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo dobre, ale drogie. 13-15 zł to sporo, można dostać za 11 zł, tylko pewnie nie wszędzie. Jeśli pies nie chce suchego, bo np. jest mu ciężko pogryźć, to można zalać ciepłą wodą i odstawić na kilka minut, żeby rozmiękło, ewentualnie do tak namoczonej karmy domieszać dla smaku (o ile pies może to jeść) zmielone surowe mięso, zmielone gotowane mięso, a w wersji "na szybko" jak najdelikatniej doprawiony pasztet, albo specjalny sos do psiej karmy. -
Przekochany Weron z nowotworem, prosi o wsparcie finansowe - MA DOM!!
Greven replied to tsu's topic in Już w nowym domu
U mnie sporadycznie. Zresztą widziałaś ukształtowanie terenu - raczej płasko, trochę w dole i pod samą ścianą lasu. I co Ty teraz zrobisz? Przecież nie możesz dać im takich pieniędzy za nic! Jak sobie pomyślę, jaki zwykły szary człowiek jest bezbronny w konfrontacji z takimi instytucjami... ehh :( -
[quote name='olga7']..a pies dalej tam nienawidzony jest i gryzie ich.[/QUOTE] Skąd wiesz?
-
Nie ma za co. Jak masz jakieś pytania, to proszę. Wiadomo, że odpowiedzi na te najważniejsze będziesz oczekiwać od swojego zaufanego lekarza, ale ja mogę się poudzielać z pozycji osoby, która wielokrotnie miała doczynienia ze sterylizowanymi sukami. Jeśli kredka jest nadpobudliwa, to musisz to zasygnalizować weterynarzowi. Być może zdecyduje się na jakieś srodki uspokajające na kilka pierwszych dni. Moja Łapa ma ADHD i bardzo się bałam, jak to będzie świeżo po sterylce.
-
Przekochany Weron z nowotworem, prosi o wsparcie finansowe - MA DOM!!
Greven replied to tsu's topic in Już w nowym domu
Boże... 7.000... :( Ja mam "tylko" na 900 zł. Jak nie zapłacę do 20 grudnia, to nie dość, że nie sprzedadzą mi prądu (a zapas już się prawie skończył, za każdym razem czuję lęk, że woda nie popłynie po raz kolejny), to jeszcze nie przedłużą umowy. A jak nie przedłużą umowy, to... Gdyby nie cholerny brak kasy, to już dawno miałabym ekrany solarne na dachu, własną energię. -
[quote name='gusia0106']A bardzo daleko to znaczy gdzie? Może od Ciebie daleko, ale ktoś zaufany może mieszka w tamtych okolicach?[/QUOTE] Gdzieś pod Warszawą. Gusia, a Ty znasz może osobiście kogoś, kto trzyma tam psy? Jestem rządna informacji z pierwszej ręki ;)
-
[quote name='fergilka']Deklaruję 50 zł miesięcznie oraz pomoc w transporcie.[/QUOTE] Dziękuję pięknie za deklarację! Proszę uściślij tylko, czy jest to deklaracja w przypadku, gdyby Ślepek miał jechać do tego konkretnego hotelu, czy także do jakiegoś innego DT. To ważne, żeby potem nie było nieporozumień ;) [quote name='A.R.S.']Sandra, zadzwonisz??[/QUOTE] Na razie na wątku hotelu (czy tymczasu, bo w sumie to się pogubiłam czytając) poprosiłam o zdjęcia i nazwę karmy, jaka w cenie jest podawana. Ceny są ustalane indywidualnie, raz 250 zł, raz 450 zł, no i nie mogę się połapać, czy psy są na dwóch różnych posesjach, czy w dwóch różnych domach i pod czyją opieką. Jeśli w cenie nie będzie dobrej jakości puszek, to trzebaby dopłacać, żeby Ślepak dostawał to, co może zjeść bez problemu, a to kolejne koszty. I włącza mi się od razu moje ograniczone zaufanie... To miejsce jest bardzo daleko, nie damy rady na bieżąco kontrolować warunków. Czekam na odpowiedź, a tymczasem rozglądajmy się za czymś innym, może bliżej? Albo u zaufanej osoby. Żeby nie było, że Ślepaczek pojedzie z deszczu pod rynnę. Jeśli możecie, to wstawcie jego zdjęcie na NK, albo wydrukujcie jako plakat: [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/SLEPAKPLAKAT_pomn600.jpg[/IMG]
-
O boże... biedna kocina...
-
Ania, czy możesz wstawić w 1-post prośbę o deklaracje stałe, jeśli uda się znaleźć płatny tymczas? Jakie są koszty takiego DT, 200 zł? 300 zł?
-
[quote name='mysza 1']Rano był kurczak z ryżem, wg Bruna ogromnie szkoda, że z ryżem, bo lepiej smakuje sam[/QUOTE] No tak, zepsułaś mu posiłek głupim ryżem ;) Francuski piesek z tego Bruna. Jak bym nie pilnowała przy jedzeniu, to moje by się pozabijały wczoraj o suchy ryż z marchewką. Na deser było jabłko... sądzę, że Bruno w ogóle nie potraktowałby jabłka jako rzeczy zdatnej do spożycia... nie to co śmieci na polu ;) Nie mogę doczytać - on jest z Hugiem, czy Hugo osobno?