Jump to content
Dogomania

Greven

Members
  • Posts

    7282
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Greven

  1. Wyślę Ci tabletki pocztą, to bez sensu, żebyś jeździła. Ile ona waży?
  2. Cieszymy się z wyluzowanego Marleja i z pozdrowieniami przesyłamy coś do pośmiania: [url]http://www.youtube.com/watch?v=hPvOboS0ctA[/url]
  3. Od Justyny powinna wyjechać jak najszybciej :( Na sterylizację będziemy mieć pieniądze, jeśli deklarowicze się wywiążą. Jeszcze tylko szczepienia, paliwo na dojazd do wet. Niestety nie mamy na nic innego i nawet żadnego darmowego tymczasu w zasięgu wzroku. Prosimy o ogłoszenia i privy do innych cioteczek, bez tego ani rusz :(
  4. [quote name='Cudak']Myślisz, że to takie proste? Teraz, po Świętach, kiedy prawie wszyscy są spłukani? (mam już jedną deklarację ;) ) [/quote] To się pochwal, na ile ta deklaracja, żeby było wiadomo, jak dużo jeszcze trzeba uzbierać ;) Po świętach nie wszyscy są spłukani, bo nie wszyscy je obchodzą. Ja w poniedziałek będę wiedziała, ile mam na koncie, bo proponuję zrobić tak - teraz uzbierać ile się da i Hienkę jak najszybciej wyciąć. Przecież nie wiadomo, czy nie jest w ciąży. Ja pokryję różnicę, jeśli mój stan konta okaże się zadowalający, a w międzyczasie poprosimy o wpłaty i bazarki. [quote name='Cudak']Zorientujesz się ile mniej więcej trzeba kasy uzbierać? Żeby zdiagnozować tą gulkę, trzeba zrobić biopsję? Czy jak? [/quote] Myślę, że 250 zł powinno starczyć, ale jak już napisałam wcześniej - pokryję różnicę i dozbieramy na spokojnie. Z guzkiem to zobaczymy, co powie lekarz. Jeśli na oko nie będzie zmianą operacyjną, to pewnie każe obserwować - czy nie rośnie. [quote name='Cudak']Zaszczepić ją trzeba jeszcze przed sterylką, bo w dniu sterylki chyba nie za bardzo? Czy można? [/quote] Nie można. [/QUOTE] Ten kot nie wygląda na szczęśliwego ;)
  5. Proszę ;) Może być, czy mam coś zmienić? [url]http://www.proequo.pl/rubrique.php3?id_rubrique=2&var_mode=recalcul[/url]
  6. Ja bym nie pisała o guzku. O tym można powiedzieć podczas rozmowy tel. Poza tym to powinno być zdiagnozowane przed wydaniem psa do nowego domu. [B]Justynka, zbieraj deklaracje na sterylkę [/B]- jeśli dowieziesz Hienę do Szczecina, to zrobimy to po kosztach, a przy okazji zostanie dokładnie przebadana. Wg mnie szczepienie "na wszystko", bo to bardzo młody organizm i trzeba założyć, że poprzedni właściciel nie zadbał o zabezpieczenie jej przed wirusówkami. Myszy? A co to są myszy? Takie małe-białe coś w akwarium w zoologicznym? ;) Wiem za to, jak wygląda szczur. Koty wniosły mi przez lufcik do dom(k)u i trochę obgryzły... taki niekompletny był.
  7. W zeszłych latach też były mrozy i to czasem spore, ale nigdy nie miałam problemu z moimi dwoma pitbullkami, a w tym roku owszem. Młodsza (1.5 roku) jeszcze załatwiała się na dworzu, a starsza (4.5 roku), znacznie bardziej "goła" i szybciej marznąca, w ogóle odmawiała sikania i tylko patrzyła na mnie błagalnie, próbowała niby usiąść, ale tak, żeby nie dotknąć tyłkiem śniegu i trzęsła się, jak galareta. Droga do domu zawsze odbywała się w przyspieszonym tempie. Na to jest rada. Nie kupuję psich kubraków, bo są za drogie, ale w ciuchbudzie zaopatrzyłam się w 6 dziecinnych bluz (10 zł za wszystko) i oba psy znów z przyjemnością szły na dwór. Tylko, że jak zniknął problem ogólnego przemarznięcia, to zaczął się problem łapek. Spróbowałam posmarować wazeliną, ale młodsza wylizała sobie i koleżance z łap, zanim zdążyłam z nimi wyjść za próg. Poza tym słyszałam, że wazelina i w ogóle tłuste maści mieszają się z solą i taka "poduszka" jest szkodliwa dla psiej stopy. Oczyiwście było chodzenie na 3 łapach (na przemian jedna tylna, potem jedna przednia) i bardzo nieszczęśliwe spojrzenia. Podczas szybkiego marszu, albo biegania jest ok, ale krok spacerowy, albo przystanięcie na siku/kupę już sprawiało, że łapki zaczynały dokuczać. Na szczęście przyszła odwilż, ale jeśli znów złapią mrozy, to nie ma rady - trzeba będzie zainwestować w 8 bucików. Koszt niemały. Na szczęście one są przyzwyczajone do chodzenia w butach, więc problemu nie ma. Dla zupełnie małego pieska można zrobić buciki w ten sposób, że pod spód zakłada się obcięte palce od wełnianych/polarowych rękawiczek, a na to obcięte palce od gumowych (kuchennych) i mocuje to wszystko u góry.
  8. Ania, nic nie piszesz, to przyznaj się chociaż, kto załatwił Puszka - Wera, czy kocica?
  9. Co Wy takie nerwowe? ;) Może ta pani po prostu doceniła piękną okrywę psa - przecież nie prosiłaby o dywanik z parchatego i sfilcowanego :D Ludzie mają różne sposoby na wyrażanie opinii, prawienie komplementów. Czasem nie robią tego wprost.
  10. Miałam kiedyś koteczkę Hienkę - szyltkretową. Była wyjątkowo brzydka, ale szybko znalazła dom. Może to imię i Twojemu pekinczykowi przyniesie szczęście? ;) Kotów mam 14 u siebie, jeden dochodzący od sąsiada i kilka pod opieką w różnych miejscach. Pies nie może u Ciebie długo zostać, więc trzeba działać energicznie: - poprosić o pomoc w ogłaszaniu - poprosić o allegro - poprosić o banerek - porozsyłać PW Zaraz wstawię na stronę główną PE.
  11. Już pisałam wcześniej na ten temat - jest podejrzenie przerzutów do płuc, ale dopiero prześwietlenie kontrolne pokaże, czy te "plamki" powiększają się, czy nie. Bo mogą zupełnie nie mieć związku z nowotworem. Morfologia wyszła super.
  12. Pitbulle nie ruszają Werona, chyba że zostaje przypadkiem storpedowany ;) Pan Weron szaleje, jak szczeniak. On nigdy, od początku pobytu u mnie, tak się nie zachowywał. Owszem, zanim nie zaczął się wyraźnie źle czuć przed pęknięciem guza, bywał wesoły i ożywiony, ale dopiero teraz widzę, że to nie było to. Co musiało go gnieść, męczyć, może boleć przez cały ten czas. Był dzielny, do końca niczego po sobie nie pokazywał - posmutniał i stracił chęć do życia, gdy było już naprawdę bardzo, bardzo źle. Na pewno dużo dała doskonała karma, która wspomaga jego motorykę ruchu - gdy zaczął jeść RC Mobility (oraz RC na sierść), nabrał ochoty do biegania, widać że porusza się swobodnie. Ale dopiero po operacji odżył tak naprawdę i mówi to każdy, kto znał go wcześniej, a teraz widzi ponownie. Biega, jak szalony, zaczepia pitbulle do zabawy, a ludzi z radości szczypie po rękach. Morda mu się śmieje. Dziękuję, to dzięki Wam ;)
  13. Nie, błagam nie MIMI. Paskudnie mi się kojarzy. Justynka też się nie da, bo raz że już widzę minę Justyny (morderczą), a dwa że tak nazwałam jej poprzedniego pekinczyka i będą się myliły... te pekinczyki ;)
  14. [quote name='evl'][SIZE=1]Greven, masz gdzieś galerię swoich ślicznotek?[/QUOTE] Gdzieś kiedyś miałam, ale dawno nic tam nie wstawiałam i nie umiem znaleźć, bo na nowym dogo nie działa mi wyszukiwarka. Zapraszam na [url]www.proequo.pl/forum[/url] --> w dziale Galeria znajdziesz co nieco, zapraszam serdecznie ;)
  15. [I]edit[/I] W tytule dodałabym, że potrzebne pieniądze na sterylkę.
  16. Ojej, następna Justynka :D Pomijając lękliwość, wygląda na psa bardzo adopcyjnego, tylko musi mieć dziesiątki ogłoszeń i allegro. Banerek by się przydał. Ja myślę, że ona dlatego własnie nie chce wychodzić, bo boi się, że już więcej jej nie wpuścisz, wywieziesz gdzieś i zostawisz - jak zapewne postąpił poprzedni właściciel. Jest szansa, że komuś się zagubiła? Jak się zachowuje to cudeńko w stosunku do kotów?
  17. O jakiej komunikacji można tu mówić? Labrador biega luzem po ciemnym parku, wyskakuje zza krzaków i szczerzy zęby na obcego psa. Obcy pies jest na smyczy, pod kontrolą właściciela. Co z tego, że reaguje agresją? Niech by nawet zatańczył lambadę i zaśpiewał cichanoc na dwa głosy. Był do cholery pod kontrolą, a labrador nie i to on sprowokował całe zajście. A konkretnie jego właścicielka. Jak na mojego psa/psy na smyczy wylatuje coś luzem, a właściciela nie ma, albo jest ale niemrawo mamrocze "Maksiu Maksiu, chodź tu", ewentualnie woła z daleka, bimbając sobie smyczą "a to pies, czy suczka?", to też nie jestem ani miła, ani grzeczna. I słychać mnie daleko, bo nie mam kłopotów z emisją głosu. Także 24 grudnia, bo świąt nie obchodzę, więc dla mnie dzień, jak codzień.
  18. Po dobroci się nie dało (dialog, prośby), pisma i telefony przyniosły połowiczny skutek... dopiero awantura z użyciem słów niecenzuralnych, otrzaskanie po pysku najbardziej agresywnego (pijany, wygrażający mi i machający strzelbą) i wezwanie policji sprawiło, że od roku mam spokój - myśliwi nauczyli się nie wchodzić na mój teren, nie celować do niczego na moich łąkach i nie rozjeżdżać samochodami terenowymi mojej własnej, prywatnej drogi (wyraźnie oznaczonej jako własna i prywatna za pomocą odpowiednich tabliczek). Ludzie mnie straszyli, że policji nie ma co wzywać, bo "cała komenda poluje". Owszem, polują. Ale najwidoczniej potrafią krwawe hobby oddzielić od pracy zawodowej. Ludzie straszyli też, że jak zadrę z myśliwymi, to koniec. Bo poluje wójt X, dyrektor Y, biznesmen Z itd. itp. Nie będę mieć życia. Jakoś mam. To jest jedna wielka klika, owszem. Ale dać się zastraszyć? Nie. Ja im w drogę nie wchodzę, a jedyne czego chcę, to żeby szerokim łukiem omijali moje gospodarstwo. Myśliwych znam kilku osobiście. Nawet nie muszą wypić, żeby z zapałem opowiadać, gdzie i jak najlepiej skłusować dzika/jelenia, jak zrobić przekręt gdy zostanie zastrzelone nie to, co było w planie, jak ukrywać dowody, zdowbywać mięso itd. Oni się w ogóle nie kryją z tym, że kłusują, co nie przeszkadza im co drugie zdanie powtarzać, że bardzo kochają zwierzęta. Jeden z tych myśliwych traci rocznie na polowaniach kilka psów rozerwanych przez dziki, strzela do wszystkiego, co się rusza, zastawia sidła, a potem na moich oczach rozpłakał się na widok... potrąconej wiewiórki.
  19. Piszesz, że Szczotka w stosunku do dziecka zachowuje się, jak "niania". Czy masz jakieś obawy, że może córci zrobić coś złego? To, że gryzie Ciebie, albo sąsiadów przecież nie świadczy o tym, że dziabnie dziecko... Daj sobie spokój ze szkoleniem, gdzie ktoś Ci każe bić psa. To jest nie tylko niehumanitarne - to jest po prostu niebezpieczne. Zrobisz z psa wrak psychiczny, pozornie agresja będzie stłumiona, ale może eksplodować w najmniej spodziewanym momencie. Wg mnie w Twojej sytuacji najsensowniejszym rozwiązaniem jest zaproszenie do domu na kilka sesji ROZSĄDNEGO behawiorysty. Popatrzy "świeżym okiem" na psa, na jego relacje z domownikami, obcymi, z dzieckiem. Ustali plan postępowania, zasugeruje co robicie źle, powie co jest ok i jakie zachowania powinniście wzmacniać. Napisz skąd jesteś, to może ktoś z dogomaniaków doradzi Ci jakiegoś specjalistę z okolicy.
  20. [quote name='Baski_Kropka']...i większosć dziwi się że dwa psy się zgadzają ze sobą.[/QUOTE] Ja wiele razy na widok moich psów: [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz085-3.jpg[/IMG] ... słyszałam od przechodniów, albo w poczekalni u weterynarza pytania "to pies i suka?", "parka?", "mama i synek?", "rodzeństwo?", a jak odpowiadam, że dwie suki i że nie są spokrewnione, to ludzie bardzo się dziwią, no bo raz że po co trzymać dwie suki - małych z tego nie będzie, a dwa że dwie suki na pewno będą się gryzły i nie ma szans, żeby egzystowały pod jednym dachem. Szczególnie, że to przecież "te mordercy" ;) [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz080.jpg[/IMG] [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz095-3.jpg[/IMG]
  21. Moje to może lepiej niech nic nie mówią, bo jeszcze poproszą o prezent... ... a ja niestety wiem, co jedna z nich chciałaby dostać, życzenia drugiej mogę się domyślić, jeden z chłopaków poprosi, żeby mógł zostać (to niemożliwe niestety), a drugi pewnie poprosiłby o nowy dom (a to też nierealne). I jak te zwierzęta uszczęśliwić? Bruno pewnie zażyczyłby sobie zostać u myszy, biedna mysza ;)
  22. [quote name='Igiełka']Zdrowych spokojnych Świąt spędzonych razem z najbliższymi mnóstwa prezentów pod choinką i radości życzę Wam wszystkim.[/QUOTE] Dziękujemy, że o nas pamiętasz i zaglądasz do Puszka :) [quote name='Cudak']też ma jakąś gulkę (wielkości orzecha laskowego), ale na brzuchu. Ciekawe, co to jest...[/QUOTE] To może być tłuszczak, ziarniak, zrost. Ale równie dobrze zmiana nowotworowa, chociaż młody wiek psa raczej na to nie wskazuje.
  23. #185, drugie i trzecie zdjęcie - tu naprawdę fajnie wyszedł ;) Trup w pontonie też niezły. Gdybym była bezdomnym psem, to chciałabym trafić na myszę na swojej drodze. Ciekawe, czy Bruno odezwie się dzisiaj o północy. Hugowi pewnie nie będzie się chciało, a zresztą dziewczyny i tak by ich pewnie zagadały, wyglądają mi na takie ;)
  24. [quote name='urwisek'] "...Wychodzę, patrzę, przed garażem leżą jakieś zwłoki - podszedłem ostrożnie, kopnąłem żeby sprawdzić czy nie żyje ..."[/QUOTE] To się nazywa empatia! A może od razu reanimować chciałeś - jak ten weterynarz, co kopnął krowę, a ona ożyła :D
×
×
  • Create New...