Jump to content
Dogomania

Greven

Members
  • Posts

    7282
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Greven

  1. Dzisiaj jeden mały, pinczerkowaty. Stały oblatywacz osiedli, widziałam go już nie raz. I miałam też spięcie z jego pijanym właścicielem, który wytoczył się zza płotu (stąd wiem, gdzie ten pies mieszka) i ryczał, że zaraz wypuści rottweilera, w czasie gdy ja się darłam, żeby zabrał psa, którego moja suka tarmosiła właśnie w tej chwili. Ale pan miał za mało koordynacji ruchowej, musiał trzymać się płotu. Suka cudem puściła, podbiegacz umknął na posesję z podkulonym ogonem. No i dzisiaj ten sam mały samobójca, nadbiegł z naprzeciwka, miałam dwie suki, obie wysyłają mu sygnały "zaraz zginiesz", a on najpierw judził z przodu, potem obszedł nas ciasnym łukiem (no i moja w tym głowa, żeby utrzymać obie dziewczynki przy nodze, uspokoić, wyciszyć), odsikał się, ruszył za nami... starszej prawie wlazł pod ogon, zero odczytywania CSów (ona była zjeżona od karku po nasadę ogona, oczy czarne, uszy płasko po sobie, morda zmarszczona, "długie" łapy, głuche warczenie)... no ale szczęśliwie wszedł w zasięg mojego buta szybciej, niż w zasięg pyska Tangi. I dzięki temu żyje sobie nadal. Jutro pewnie znów go spotkamy.
  2. Dzięki za odpowiedź, człowiek całe życie się uczy ;) Czikaa, piszesz że rodzice nie do końca zgadzają się na psa... No ale ktoś musi za niego zapłacić. Przecież nie Ty. Koszt rasowego shih tzu to ok 2 tys., okazjonalnie można dostać za tysiąc z kawałkiem (przejrzałam na szybko allegro i największa okazja, jaką znalazłam, to 1.200 zł). Myślę, że petsa udałoby się kupić jeszcze taniej, ale nie odpowiedziałaś na moje pytanie: masz już jakieś upatrzone hodowle?
  3. [I]edit[/I] Sądzisz, że on do rana jeszcze będzie miał ten venflon na właściwym miejscu.........? Wyskubywanie "paskudztwa" to ulubiona zabawa większości psów.
  4. [quote name='mysza 1']Nie wiem jak mi wyjdzie podanie kroplówki, płukanie wenflonu, kurde. Zobaczymy.[/QUOTE] To jest bułka z masłem. Jak raz Ci się uda, to potem tylko będziesz patrzyła, komu podać kroplówkę ;) 1. odtykasz koreczek na venflonie 2. powoli wstrzykujesz płyn (sól), tak z wyczuciem 3. zawieszasz lekko podgrzaną kroplówkę ponad psem (ale żeby ciśnienie nie było za duże) 4. spuszczasz trochę płynu, żeby w rurce nie było powietrza 5. blokujesz płyn w rurce tym pokrętełkiem 6. podłączasz rurkę do venflonu i odblokowujesz 5. płyn zaczyna spływać do venflonu 6. tempo spływania regulujesz pokrętełkiem... no i cała filozofia ;) będzie dobrze! ;)
  5. Nooooo nareszcie!! Hurrrra!!
  6. Shih tzu nie ma sierści? Ma włos, jak york? Pytam, bo nie wiem, myślałam że ma sierść.
  7. Biedny Bruno i biedna mysza :( Akurat dzisiaj Łapa to samo - od rana biegunka z krwią. Karma taka sama, na pewno niczego nie podjadła... skąd te świństwa się biorą, boję się czy to nie jakaś wirusówka, ostatnio spacerowałam z nią na terenie gdzie jest dużo psów i jeszcze więcej psiego gówna (osiedle bloków), dosłownie dywan z gówna zamiast trawy :( Jak Bruno wytrzymał tyle godzin na kroplówce? Grzeczny, czy marudził? No nie mówię, że tamta suka jest identyczna, przecież nikt by chyba nie wpadł na to, żeby Bruna sklonować ;) ale może być np. z tego samego miotu. Może warto podpytać dziewczynę gdzie i kiedy dokładnie ją znalazła. Może ktoś "wyhodował owczarki", wyszło to co wyszło, nie sprzedało się i wek do lasu...
  8. Czikaa, a co Twoi rodzice na zakup psa? Dali Ci wolną rękę w wyborze rasy? Zdają sobie sprawę, jaki jest koszt rodowodowego pieska? Decyzja o zakupie/przygarnięciu psa musi spotkać się z akceptacją całej rodziny, bo inaczej szybko się okazuje, że dochodzi do konfliktów, psuje się atmosfera w domu, a na tym wszystkim tracie przede wszystkim pies. Dobrze to sobie przemyślałaś? Będziesz miała pomoc rodziców przy wyprowadzaniu pieska, gdy np. zachorujesz, albo będziesz musiała zostać w szkole na jakiś dodatkowych zajęciach? Wesprą Cię finansowo, jeśli okaże się, że pies będzie potrzebował - tfu tfu - kosztownego leczenia, albo operacji? Nawet zakup psa z najlepszej hodowli i Twoja dbałość o niego nie gwarantuje niestety, że zwierzę będzie w pełni zdrowe. Nie zarabiasz pieniędzy i jeszcze długo zarabiać nie będziesz, a więc i Ty i pies będziecie na garnuszku Twoich rodziców. Jeśli oni tak samo, jak Ty marzą o nowym czworonożnym domowniku, to nie powinno być problemów, ale jeśli nie są przekonani, zgadzją się na psa dla świętego spokoju, to... Piszesz, że lubisz biegać. Czy shih tzu jest dobrym wyborem dla osoby aktywnej? Bieżesz pod uwagę inną rasę? A może kundelka? ;) Masz już jakieś upatrzone hodowle?
  9. Okradli Was??? O matko...
  10. Ja wczoraj zmieniłam tel. i nie mam w nowym zdjęć. Mają je mysza i Ania - te, co nie mają kabelka ;) Możecie przesłać do Asiorka?
  11. Nemi, to dogo coś świruje. Wyślij maila [email]proequo@gmail.com[/email]
  12. SIOSTRA????????????? Zobaczcie jaka podobna i też z pod Wwy!!! [url]http://www.allegro.pl/item861281004_oddam_slicznego_kundelka.html[/url]
  13. Nie mogę dodać banerka, a wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!! Czemu ciągle coś nie działa?!
  14. magdola, a czy ten znajomy nie wziąłby na dłuższy, dożywotni tymczas naszego staruszka Puszka? Bo szczerze mówiąc, to wydaje mi się, że z domem dla Hieny nie będzie problemu, natomiast dla Puszka owszem. Pies jest zupełnie niekłopotliwy.
  15. Jestem w Szczecinie, mogę podjechać sprawdzić warunki, jeśli Justyna chce.
  16. Przypadkiem żadnego nie kasuj! Rano tu wejdę i poczuję... że już wiem :D
  17. O kurde... no i nie wiem, który wybrać. Trudna decyzja. Rano...
  18. Nocna Zmiana się melduje. Metodą Ryśka została WYLECZONA moja pitbullka Łapa. Gdy już wszystko zawiodło, pies miał łyse place, sierść się łamała, śmierdziało "mysim gniazdem" (kto miał psa z n. wie o czym mówię), pojawił się ON ;) I przywiózł boraks i perhydrol. Powiedział, jak stosować, a że miał doczynienia z debilem, to musiał parę razy powtarzać. Jego zasługą (a może i po części moją - nie pomieszałam składników w odwrotnych proporcjach, kładłam na skórę, a nie podawałam do jedzenia, hi hi) jest, że mój pies NIE MA N. Ma za to grzybicę :D Ale nie od kuracji, a jeśli nawet, to skutek uboczny do przyjęcia. Zacznę od początku. Pies przestał śmierdzieć "mysim gniazdem". Zmiany skórne nadal były. Powtórzyliśmy zeskrobinę. I co się okazało? Węch mnie nie mylił - Łapa definitywnie nie ma n. Po ponad roku leczenia, cudowania, stresowania zastrzykami, niszczenia jej zdrowia antybiotykami, ivermektyną. NIE MA - JEST ZDROWA! Futro z buraczkowego z powrotem jest czekoladowe ;) A grzyba sobie spokojnie wyleczymy, a co. Doszło jeszcze podejrzenie alergii na roztocza z suchej karmy. Bo wyniki badań alergologicznych wyszły nam dodatnie. Znaczy Łapie, nie mnie. Ja jestem odporna na wszystko. O proszę jakie futerko ;) [IMG]http://i600.photobucket.com/albums/tt85/corkalapa/Obraz023-2.jpg[/IMG]
  19. Bo te diablice [I]niby[/I] nie mają kableka!! Ich wina!!
  20. Jaki skarb!! Domek się szykuje, to dposz... ;)
  21. [quote name='ossa98']Zabawa na dworze -owszem, ale myślę, że tylko taka, która nie wymaga większego wysiłku od przewodnika. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie mojego 62 - letniego taty jak biega między drzewami. Ale coś w rodzaju agility byłoby fajne.[/quote] W agility przewodnik biegnie razem z psem ;) Ale oczywiście wszelkie zabawy i ćwiczenia można modyfikować tak, aby dostosować je do możliwości Twoich rodziców. Na początek może aportowanie i skoki przez przeszkody (z mamą luzem, z tatą na długiej lince). Latem pływanie. Jeśli Twoi rodzice jeżdżą na rowerze, a Maks umie biegać obok, to na pewno nieźle by się wyżył podczas półgodzinnej przelotki, a to wyżycie to wstęp do dalszej - spokojnej, konsekwentnej i skupionej na opiekunie - pracy z psem. [quote name='ossa98']Więc mówicie, że jak pies będzie wybiegany, nie będzie szczekał przed spacerami? Jakoś mi się nie wydaje. [/quote] I dobrze Ci się nie wydaje. Nikt nic takiego nie powiedział ;) Pies musi się wybiegać dla własnego dobra, dla równowagi psychicznej. Szczególnie pies o którym piszesz, że ma ADHD. Pies wybiegany, wyciszony, zmęczony, zrelaksowny... dopiero taki pies będzie "materiałem" do dalszej pracy. Puli napisała Ci, jak najlepiej ćwiczyć z psem wygaszenie szczekania przed spacerem. Jej rady są bardzo mądre. Jeśli pies będzie nabuzowany energią, to dostosowanie się do nich może przerosnąć możliwości psychiczne Twoich rodziców ;) A przecież nie o to chodzi. Nie chodzi o to, by stracili cierpliwość, tylko by pracując z psem widzieli gratyfikujące efekty tej pracy. Wg mnie najprościej jest: 1) zmęczyć psa 2) wymagać od psa [quote name='ossa98']Mam wrażenie, że on jest typem nadpobudliwego niecierpliwca. Kiedy zbliża się pora spacerków nie może doczekać się wyjścia, nie potrafi usiedzieć w miejscu ani w ciszy - tak strasznie jest podekscytowany, rozemocjonowany. To szczekanie, to dla mnie coś w rodzaju nawoływania, poganiania. Oczywiście mogę się mylić. Fakt jest taki, że rodzice jakoś muszą sobie poradzić z jego temperamentem, okiełznać go, by mieć nad nim pełną kontrolę.[/QUOTE] Czytając Twoje posty mam wrażenie, że to mama chciałaby sobie poradzić z denerwującymi zachowaniami psa, natomiast tacie niby przeszkadzają, ale... No właśnie, w tym "ale" liegt der Hund begrabt. Jeśli mama i tata nie zaczną współpracować, zachowanie Maksa raczej się nie poprawi. Będzie otrzymywał sprzeczne bodźce. Zacznie ze zdwojoną siłą wykorzystywać każdą niekonsekwencję, może poczuć się zagrożony, wytrącony z równowagi. Twojemu tacie wydaje się, że robi dobrze dla psa, rozpuszczając go, ale niestety tak nie jest. Pies nie ma w nim oparcia. Tata musi zrozumieć, że Maksa nie można mierzyć ludzką miarą. To jest pies i potrzebuje on wyraźnych wytycznych, aby nie musiał podejmować działań "na własną łapę". Pies lubi mieć zwierzchnika. Nie chodzi tu o jakąś dominację, lecz o bycie mądrym szefem, który zdejmie z psich barków ciężar rządzenia rodziną, błaznowania by zwrócić na siebie uwagę. Twoi rodzice muszą pokazać Maksowi, że akceptują go w pełni ale na SWOICH zasadach - muszą jasno wyznaczyć granice, być konsekwentni (a nie że mama karci za szczekanie, a tata po cichu podaje smakołyk), a wszelkie porządane zachowania psa nagradzać, pokazywać mu, że gdy on się dostosuje, to będzie mu znacznie "wygodniej" (psychicznie). Pytałaś o kastrację. Jestem jak najbardziej za kastracją, ale w tym konkretnym przypadku raczej nie ma szans na wyciszenie psa zabiegiem, chyba że obserwujesz u niego eskalację negatywnych zachowań w okresie gdy np. suki z sąsiedztwa mają cieczkę.
  22. Na ścieralność pzaurów wpływ ma nie tylko podłoże, ale także kątowanie łap. Dla przykładu: mam dwie pitbullki. Mieszkają razem, ruszają się na takim samym podłożu i z podobną aktywnością, dieta niemal identyczna, ale... Jedna ma inny kształt łap i pazury ściera doskonale sama, może parę razy w ciągu 4 lat zdażyło mi się lekko je skorygować - skorygować, nie obcinać, bo już ledwo chodziła. Druga natomiast ma łapy zupełnie inaczej kątowane (do tego krzywe, miękkie) i ona w przednich nie dość, że ściera pazury słabo, to jeszcze nierówno. Przez to deformuje się stopa. A żeby było "śmieszniej" dostaje histerii (jak żaden inny mój pies), gdy próbuję jej te nieszczęsne pazurzyska przyciąć... Ja używam i obcęg i gilotynki, w zasadzie wszystko mi jedno. Owszem, na samym początku zdażyło mi się zaciąć psa - lekko, bo lekko, ale do krwi. Teraz mam doświadczenie, wyczucie, a jak nie jestem pewna, to tnę po kawałku. Wolę zostawić za dużo, niż zaciąć. Jasne pazury są znacznie łatwiejsze, ale z czarnymi też można sobie poradzić. Najwięcej razy miałam zaciętego psa, gdy obcinał mu pazury... weterynarz. Rutyna, pośpiech, bagatelizowanie odczuć zwierzęcia. Jeśli pies bardzo przeżywa cięcie pazurów, panikuje, to trzeba go spokojnie i delikatnie do tego przyzwyczajać. Najpierw tylko brać łapkę do ręki, a obcinak dać do powąchania razem ze smakołykiem, żeby utrwaliło się pozytywne skojarzenie. Jak już łapka w górze i obcinak w pobliżu łapki nie jest straszny, to popukać pazurki, pochwalić za spokojne zachowanie, zostawić w spokoju. Potem można próbować ciąć po pazurze i obserwować, czy pies wytrzymuje to psychicznie. Jeśli nie, to przerwać, zanim wpadnie w panikę, albo zacznie się buntować. I za każdym razem ciąć trochę więcej i więcej, pokazywać, że przecież nic strasznego się nie dzieje. Są psy, które źle znoszą sam moment cięcia i nic tego nie zmieni. Tu pozostaje albo piłowanie, albo sedacja.
  23. [quote name='A.R.S.'] [SIZE=1]Bo ja nawet jakbym umiała to na razie mogłabym wstawić o tym jak mnie pitbull zaatakował[/SIZE][/QUOTE] Naucz się koniecznie - jestem pewna, że [B]mysza[/B] jako pierwsza doda ten filmik do ulubionych!
  24. Zdradzę Wam (tylko nie mówcie, że ja to powiedziałam!), że Ania może nagrać Puszka i wstawić nam tu filmik... ... ale ciii.... hi hi
  25. [quote name='waldi481']Bo chory jest kraj. [/QUOTE] Licz się ze słowami. Piszesz o moim kraju rodzinnym, o Polsce.
×
×
  • Create New...