Tigraa
Members-
Posts
5888 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tigraa
-
Wymieliłaśmy z babsztylem kilka bardzo nieprzyjemnych smsów, poinformowałam ją grzecznie, że poniesie odpowiedzialność karną za psiaka powierzonego jej opiece. Nazwała mnie w odpowiedzi bandziorem, bo trzymałam Sylwka w komórce i że ona idzie to zgłosić na policję, jak również to, że ją "straszę". Nie wiadomo czy się śmiać czy płakać... Pozostaje tylko mieć nadzieję, że Sylwuś będzie szukał człowieka i w ten sposób ktoś go znajdzie i odwiezie na Paluch albo da ogłoszenie. Dostałam fotki tamtego znalezionego psiaka z ogłoszenia, które zobaczyła Jo37. Niestety, to nie nasz Sylwuś. Na 100% :-( Będą się rozglądać, wysłałam im fotki.
-
piesek się popsuł, a potem uciekł... baba z wozu, koniom lżej :-( Liczysz na to, że zlezie albo wyjrzy? Za duży wysiłek. Napisałam do nie "może chcociaż łaskawie zlezie pani na dół bo Sylwek był też koło pani bloku dzis rano" Odpisała: "niech P nie przesadza i nie zgaduje. A takie słowa to proszę sobie zachować dla siebie" I wtedy nie zdzierżyłam i napisałam "stara małpo, szukaj go bo inaczej się policzymy!" ( wiem, że to niezbyt eleganckie, ale szlag nie w tym momencie trafił) Odpisała: jak P chandluje psami to tez prosze sie ruszyc przyjechac i szukac. Nie ma takiego prawa komus rozkazywać" Tomek zadzwoń do niej bo mnei zaraz szlag trafi!!!!!!!!!!!!!!!
-
Zapytałam, czy powiesiła resztę plakatów i napisalam, że ładnie go szuka, bo psiak był widziany rano w okolicy Krakowiaków. Odpisała tak: "Skoro P jest tam num telef to P ma informacje nie ja". odpowiedź swiadczy o jej wybitnej inteligencji. Na pytanie o plakaty nie odpowiedziała. Tomek, na co Ty liczysz? Że ona pomoże go szukać? Przecież to pewne, że sama go wypuściła więc szukać nie będzie. A tym bardziej rozklejać plakatów. Jeszcze te, co Wy powiesiliście, pozrywa. Napisała do mnie kolejnego: "jaką P ma pewność, że to ten pies?" Odpisałam, że dziewczyna widziała zdjęcie. Odpisała "to dlaczego go nie zatrzymała, takich błędnych telef może byc wiele". Ręce opadają... nawet dupy nie ruszy, żeby chociaż sprawdzić czy nie wrócił pod dom... Wygląda na to, że on chce wrócić, krąży w pobliżu, nie wie dokładnie gdzie. Był u niej tylko 3 dni.
-
dzwoniła do mnie Jo37, w parku było ogłoszenie, że znaleziono pieska, ze zdjęcia podobny. Już dzwoniłam, okazało się, że to nie może być on, ponieważ pani go znalazła 2 stycznia. A Sylwek pojechał do DS 4 stycznia. Z opisu bardzo podobny, nawet też miał balejaż... ale to nie może być Sylwek... niestety. :-(
-
Padł mi net, a potem padło dogo. Baba mi od rana pisze smsy, że co ja od niej chcę. Gdy ją postraszyłam odpowiedzialnością karną, orzekła, że to ja trzymałam psiaka w komórce... normalnie ręce opadają. To kompletna idiotka. Z tego co zdążyłam się zorientować z wymiany z tym babofonem smsów, ona go w ogóle nie szuka... wątpię czy go szukała. Jestem już pewna, że wypusciła go specjalnie. Pogryzł jej przecież "cenne" drzwi... Jej zachowanie świadczy o tym dobitnie, że to było celowe działanie. [B]Ona nie powiadomi nas, gdyby wrocił. [/B]Nie ma co w ogóle na nią liczyć... A Sylwek ma silny instynkt terytorialny więc może wrócić... Szlag mnie trafia, Tomek z Ewą szukali psiaka całą noc, wrócili do domu dopiero rano, zmarznięci, zmęczeni. A babsko go wypuściło i nie poczuwa się w ogóle do odpowiedzialności. Czy można ją pociągnąć do odpowiedzialności? Podpisała umowę adopcyjną. Macie pomysły? Brak mi już pomysłów. Co robić????
-
Sandra, nieoceniona jesteś. Serdeczne dzięki.
-
Isadora, śmiało wykorzystaj tekst w całości. I podaj kontakt do nas. Tomek już w Warszawie, szuka Sylwka. Dołączyła do niego EwaMarta. Powiadomiłam Straż Miejską, ale odpowiedzieli mi, że oni nie zajmują się szukaniem psiaków. Jeśli znajdą, złapią i odwiozą na Paluch. Baba olała całkiem sprawę. Napisała mi smsa, żebym jej nie straszyła i że ona idzie spać. Jesteśmy prawie pewni, że ona go wypuściła specjalnie.
-
Baba, podejrzewamy, że wypuściła go specjalnie. Skąd takie przypuszczenie? Mieszka na 1 piętrze, są drzwi do klatki schodowej, drzwi do małego korytarzyka, prowadzącego do 2 mieszkań oraz drzwi do mieszkania. Wszystkie naraz otworzyła???? Poza tym twierdzi, że dała ogłoszenia w necie, a wpisując jej nr tel w google ZERO wyników. A więc kłamie!!! CZY KTOŚ JEST NA DOGO Z OKOLIC OKĘCIA?????
-
BłAGAMY O POMOC. Godzinę temu dostalismy smsa od pani Sylwka, ze przykro jej, ale Sylwek uciekł. Oddzwoniłam od razu, nie odbierała, dopiero po pół godz. udało mi się dodzwonić. Twierdzi, że psiak uciekł jej jak otwierała drzwi ( ok. 13 po południu) i zwiał na dół i tyle go widziała. Podobno szukała i dała ogłoszenie na Paluch, ale jak skoro nie miała nawet fotki... Podejrzewamy, że wypuściła go specjalnie!!!!! Albo może go zlała za gryzienie i psiak naprawdę zwiał. W każdym razie pani ma w dupie, a Tomek pojechał właśnie do Warszawy szukać psiaka całą noc... CZY KTOŚ Z OKĘCIA MOŻE POMÓC????? Tel. do Tomka 600 870 225, do mnie 604 637 412, Sylwek uciekł z czarną obrożą na szyi. Ul. SABAŁY na Okęciu!!!!!! Sandra czy na szybko dasz radę zrobić jakieś ogłoszenia z fotkami w necie??? CZy ktoś da radę podjechać pomóc go szukać???
-
Psy ze schroniska w Kotliskach proszą o pomoc !!!!
Tigraa replied to wiktoria008's topic in Już w nowym domu
Kochani, wiktoria008 czyli Agnieszka Cz. nie odpuszcza. Próbowała znowu "adoptować" spaniele. W razie wątpliwości kontaktujcie się ze mną lub Asia&Ginger. Wiktoria008 jest bardzo sprytna i cwana. Uważajcie bardzo przy adopcjach. Każdego trzeba bardzo dokładnie prześwietlać. -
Najgorsze jest to, że pani musi koniecznie wyjść z domu po 12-tej na dłuższy czas (ważne zebranie służbowe) i obawia się o stan swojego mieszkania po powrocie. Wczoraj Sylwek był prawdopodobnie zmęczony i oszołomiony długą podróżą, więc poszedł spać, a dziś już zabrał się do dzieła. Niestety, jestem w pracy i nawet nie mogę rozmawiać przez tel. (koleżanki żmije już na mnie doniosły), a Tomek nie teleportuje się do Wawy. Zna ktoś może jakiś doraźny sposób zabezpieczenia mieszkania, który w tym przypadku zdałby egzamin?
-
Kaja kolejny raz była znieczulana. Podczas rutynowej wizyty u weta okazało się, że źle wygląda rana na szyi. Pod strupkami pojawiła się ropa i konieczne było dokładne jej oczyszczenie. Teraz jest już O.K., a Kaja przyjmuje antybiotyk. Mam nadzieję, że na tym skończą się jej problemy... Państwo niezmiennie ciepło wypowiadają się o niej. Mają wiele radochy, kiedy Kaja próbuje bawić się z kotem. Jest ponoć bardzo mądra i zrównoważona (jak na jej wiek). Cieszą się, że trafiła do ich domu.
-
Psy ze schroniska w Kotliskach proszą o pomoc !!!!
Tigraa replied to wiktoria008's topic in Już w nowym domu
Od chwili mojego ostatniego wpisu 28.11.2011 gdodz. 11:08 wiktoria008 nie logowała się na dogo, więc prawdopodobnie albo czyta to z ukrycia, albo całkiem sobie odpuściła, bo uznała, że nikt nie dał wiary jej bzdurnym tłumaczeniom. Nie łudziłabym się, że tak jak wcześniej napisała, bez względu na to co o niej myślimy, dalej będzie pomagać biednym psiakom z Kotlisk. Jeśli to był jedyny wątek poświęcony temu schronisku, to osoby zaangażowane powinny pomyśleć o założeniu nowego. Osobiście przypuszczam, ze wiktoria mogła mieć/ma jeszcze inne nicki na dogo i w dalszym ciągu może próbować swoich sztuczek. -
Dzwoniłam do nowej Pani Sylwusia. Mały ładnie chodzi na smyczy, bał się zejść po schodach, ale po delikatnych zachętach zszedł. Potem jednak nie chciał wejść i pani musiała go wnieść. Na szczęście jest malutki i leciutki. A na pewno wkrótce się przyzwyczai. Został dziś na trochę sam w domu, nic nie zmalował. Gdy Pani wróciła, spał sobie smacznie na łóżku ;-) Z jedzeniem średnio, ale i u nas nie był obżartuchem :-) Dwa razy zdarzyło mu się siknąć na ścianę, poradziłam Pani, żeby go lekko skarciła ostrym "nie wolno". Sylwuś jest zmęczony i obecnie śpi sobie na łóżeczku :-) Pani pracuje na miejscu i tylko kilka godzin dziennie więc w każdej chwili ma możliwość zajrzeć do Sylwusia lub wyjść z nim na spacer. Mamy nadzieję, że wszystko będzie ok. Relacjonować będę na bieżąco :-) Nasi znajomi też znaleźli Sylwka w Sylwestra, tyle, że w Łodzi. I dziś ich Sylwek wrócił do domku, bo znalazła się właścicielka, której uciekł słysząc wystrzały.