Tigraa
Members-
Posts
5888 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tigraa
-
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
Tigraa replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Paradne. Rozbawiło mnie to jeszcze bardziej niż rzeczony cytat dnia. Tupet tej dziewczyny powala mnie na kolana. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
Tigraa replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
O tak. Ja bym powiedziała nawet, że to cytat roku. Boże, jak można być takim hipokrytą? -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
Tigraa replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tomek przed chwilą wrócił, jest padnięty. Napisze, jak zje i odpocznie. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
Tigraa replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
My byliśmy u chauwy w domu. Nic niepokojącego wtedy nie zauważyliśmy. Chauwa wydawała się być osobą odpowiedzialną, stanowczą. Inaczej nie zostawilibyśmy jej psa. Schody zaczęły się jakiś czas potem, gdy Kiko zachorowała na parwo i gallegro musiał gonić 500 km do niej po psiaka, do Warszawy do lecznicy a potem z powrotem do chauwy i do domu. Bo ona stwierdziła, że nie ma czym Kiko zawieźć i że nie ma na pewno parwo bo tak jej wet powiedział. A Kiko jak się okazało miała parwo i to bardzo już zaawansowaną i Tomek przywiózł ją do lecznicy w ostatniej chwili. -
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
Tigraa replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Widzę, że Tomek się już wypowiedział więc mnie pozostaje tylko potwierdzić :-) -
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
Tigraa replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Czytałam właśnie. Nagonkę robią na tą biedną Ogonek. A prawdziwy winny się rozmywa... A mnie do końca życia pozostanie w oczach widok Anety ze spuszczoną głową, ze łzami w oczach i opuszczonymi ramionami, gdy odebrałam jej Tobiaszka :-( Nigdy więcej nie chciałabym tego przeżywać. I miotają mną sprzeczne uczucia: wściekłość na nią za to, że tak zaniedbała psiaki i jednocześnie ściskający za serce żal, że MUSIELIŚMY to zrobić. Wiem, że kochała Tobiego, być może tylko jego. A ja musiałam jej go wyrwać z rąk... jak matce-alkoholiczce dziecko... Nie mogliśmy jednak psiaka tam zostawić, bo za tydzień, miesiąc lub rok odebralibyśmy go... w plastikowym worku. Daleka jestem od usprawiedliwiania postępków Anety, jest ewidentną krętaczką, ale jest też potwornie zagubionym człowiekiem. Nie chcę pisać na wątku Juranda, bo by i mnie zlinczowały, ale szykując donos na nią do US dziewczyny zrobią więcej szkody niż pożytku. Nie zapominajmy, że są tam jeszcze 3 psiaki i jeśli jej przyjdzie płacić jakieś kary, to one nie będą miały zupełnie co jeść... No i jest jeszcze schorowana matka Anety, na której konto szły wszystkie wpłaty. Może o tej kobiecinie też trzeba pomyśleć. A donos? Osobiście NIENAWIDZĘ donosicielstwa w żadnej postaci i ja bym tego nie zrobiła. Co to da, poza napawaniem się zemstą? Czy to wyjaśni sprawę Juranda lub poprawi byt tych psiaków, które zostały u niej? "Zyska" się tylko poczucie krwawej zemsty i napełni kieszeń legalnie działającej w naszym kraju mafii zwanej US. Oczywiście nie może to pozostać bez echa, ale donosicielstwo? Nie. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
Tigraa replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
My możemy pomóc jeśli chodzi o informacje, bo byliśmy tam. W razie czego dzwońcie 604 637 412 Nie zapalam Jurasiowi znicza dopóki nie będzie pewności, czy nie żyje. -
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
Tigraa replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
One u chauwy ewidentnie głodowały :-( Kiko jest przeraźliwie chuda, a Tobi wymiotował ogórkami kiszonymi, koprem i kośćmi z kurczaka. Dlatego ich żołądki muszą się dostosować do normalnego jedzenia. Ja też polecam na razie suche, ewentualnie moczone w wodzie jeśli nie będą chciały jeść... -
Bianka, dzieciątko wyrwane z koszmaru ma już swój domek.
Tigraa replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Oki, Ziutka. Dziękuję :-) zakupiłam za pozostałą kasę 24 puszeczki animondy z wysyłką prosto do Kasi. Rozliczenia w 1 poście. -
Bella i jej niesamowita metamorfoza - wreszcie w kochającym domu !!!!!
Tigraa replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Jest przepiękna. I te oczy, wreszcie widać w nich radość. Kochamy ją bardzo mocno. -
Ha, a mnie użarł w udo pies sąsiadów, wygryzł mi niewielką dziurkę ;-) nwet nie wiem który, bo mają ich całe stado wrzeszczących niedużych, rudych. A poszliśmy, żeby foty zrobić maluchom, które mają już 4 miesiące, a oni kompletnie nie ogarniają. Mieli nas powiadomić kiedy sunia cieczkę dostanie, to byśmy ciachnęli. Jedną już im ciachnęliśmy w zeszłym roku w ostatniej chwili... mają jeszcze 3. I stado samców. A pan beztrosko powiedział, że kolejny miot zlikwidował. gdy spytałam jak, usłyszałam, że utopił w szambie. Bardzo miał przy tym zadowoloną z siebie minę... To staruszkowie, sporo po 70-tce... ale i tak chętnie bym go potrzymała w tym szambie z godzinę, może wtedy by dotarło. To jest właśnie sterylizacja po polsku...
-
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
Tigraa replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
[quote name='malibo57']Czy ktoś może udzielić info o Bulbie? Ktoś ją widział? Czy Chauwa ją odda, czy Bulba "robi" za jej prywatnego psa?[/QUOTE] Bulbę widzieliśmy wczoraj. Wygląda dobrze. To mała sunia, mniej więcej 10-12 kilo. jest psem Anety i na pewno nie będzie chciała jej dobrowolnie oddać. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
Tigraa replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie mogliśmy czekać, bo wywiązała się przepychanka. Nie chciała oddać Tobiego i musieliśmy go wyrywać siłą. Musieliśmy szybko stamtąd wiać. Pojechac raz jeszcze nie damy rady. Już wczoraj cudem wykroiliśmy czas. To ponad 150 km w jedną stronę. zeznania chętnie złożymy w ramach tzw. pomocy prawnej, jeśli ktoś mieszka daleko, można je złożyć w najbliższym komisariacie. mestudio wyczyść skrzynkę, nie mogę Ci wysłać pw. -
Kacper nareszcie ma swój własny dom :)) Powodzenia kochany :)
Tigraa replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
malagos, nic nie wiemy o Kacperku, bo Aneta kłamie. Według jej słów gryzie się z samcami, ale to wcale nie musi być prawda. My tylko raz go widzieliśmy gdy zawoziliśmy Kiko. Jest średniej wielkości tak ok. 20 kilo, wydawał się raczej wystraszony, ale nie agresywny. -
Kacper nareszcie ma swój własny dom :)) Powodzenia kochany :)
Tigraa replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
To my odbieraliśmy psiaki od chauwy. Kacper podobno biegał sobie 3 dni razem z Tobim poza posesją, bo sobie uciekły. Moim zdaniem, Kacper jest tam w takich warunkach, jakby był bezdomny, zero opieki. Oprócz Kacpra jest jeszcze Bulba, widzieliśmy ją, wygląda dobrze i jest szczeniuś z pod sklepu, którego nie widzieliśmy. Kacpra też nie widzieliśmy. Podobno był w domu. Zabierajcie go stamtąd jak najszybciej, bo w każdej chwili może wrócić... w worku :-( -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
Tigraa replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Podpisuję się pod tymi słowami. Priorytet to jechać z policją i sprawdzić co z psiakiem. A donosem do US narobić można więcej szkody niż pożytku. mestudio wyczyść skrzynkę. -
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
Tigraa replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
[quote name='Nutusia']Aniu, czyli rozumiem, że nie wysyłaliście chauwie pieniędzy na utrzymanie Kiko, tylko sami kupowaliście karmę, tak?... Po psie widać, że i ta karma się "ulotniła"...[/QUOTE] Dokładnie tak, ponieważ akurat zaraz po otrzymaniu tych pieniędzy od Ewy Marty, zorientowaliśmy się, że chauwie nie można ufać. Zawsze miała problem z zeskanowaniem rachunku i liczyła na to, że uda jej się w ten sposób zakombinować kilka pln. Wszelkie wyniki badań, zaświadczenia o szczepieniach i paragony, ginęły w dziwny sposób. Raz było to zamoczenie w wodzie, a innym razem pogryzienie przez psy, czy przypadkowe wyrzucenie ze śmieciami. Kiedy uprzedziliśmy ją, że dopóki nie prześle potwierdzenia, nie przelejemy jej 135 pln, o jakie upomniała się tytułem wizyty u weta (w tym badanie krwi), skwitowała to bezczelnie, że w takim razie pokryje to ze swojej kasy... Nie będę tego komentować... Ostatnio mieliśmy zamiar za część tych pieniędzy wysterylizować Kiko i nawet wstępnie byliśmy umówieni z wetem w Wyszkowie, ale i tak nic by z tego nie wyszło, bo wygląda na to, że aktualnie Kiko ma końcówkę cieczki... -
Bianka, dzieciątko wyrwane z koszmaru ma już swój domek.
Tigraa replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Mazowszanko, doszło 300 zł z bazarku od Ciebie, serdeczne dzięki. Dziś przelałam dla Bianki za hotelik 200 zł, za pozostałe 100 zł kupię karmę z wysyłką od razu do Kasi. Gdy już zakupię karmę, wkleję tutaj potwierdzenie. Bianeczka dziękuje za pomoc. Ziuteńko czy możesz jej zrobić ogłoszenia z moim numerem tel? Kasia mówi, że śmiało może już iść do adopcji. Jest pieskiem kieszonkowym więc idealnie nadaje się do bloku. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
Tigraa replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Faktycznie, Pixie udało się w ostatniej chwili uniknąć tej wątpliwej "przyjemności". Oprócz problemów logistycznych uczulaliśmy też na brak możliwości właściwej opieki nad większą ilością psów. Z przerażeniem obserwowaliśmy, jak w zastraszającym tempie liczba ta wzrosła do 9 ogonów. Nie bez znaczenia również była jej niewydolność finansowa, co jak okazało się później, spowodowane było łataniem prywatnych dziur przy pomocy "psich" pieniędzy. Nie była w stanie na bieżąco opłacić potencjalnej wizyty u weta, czy choćby transportu do lecznicy. Pokłosiem tego jest choćby aktualny problem z odzyskaniem nadpłaconych pieniędzy na Dixie. Oznajmiła nam bowiem, że będzie je mieć dopiero po 1-szym (wypłata?), o czym podobno Was poinformowała i wtedy się rozliczy (jestem pewna, że to nie nastąpi). Przyłączam się do pytania odnośnie konkretnych działań w celu zlokalizowania żyjącego lub nie, Juranda. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
Tigraa replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dokładnie tak i właśnie od tej chwili stanowczo odradzaliśmy DT u chauwy osobom, które zwracały się do nas z zapytaniem. Zdziwiliśmy się nawet, że po podobnej "rekomendacji" trafiły do niej m.in. Pixi i Dixi. -
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
Tigraa replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ziutka'](...)Poprosiłam Anie Tygrysiczkę o przelanie pieniążków jakie im zostały na Kiko, podałam numer konta mestudiów :cool3:[/QUOTE] Pieniądze w kwocie 408,60 pln w drodze na podane konto. Nie mam jednak pewności, czy zostaną zaksięgowane przed poniedziałkiem, ponieważ to zależy od godzin sesji elixir w dniu dzisiejszym, w jakich oba banki dokonują transakcji, a w weekend nasz bank nie pracuje. Dodam tylko, że są to pieniążki, które Kiko otrzymała od Ewy Marty, za co jeszcze raz gorąco dziękujemy !!! Na szczęście nie przekazaliśmy nawet części tej kwoty chauwie, a to z tego powodu, że nie potrafiła udokumentować rzekomych wydatków... @ mestudio, w poscie rozliczeniowym zamieść proszę stosowną informację odnośnie darczyńcy. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
Tigraa replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dokładnie tak, do pewnego czasu maskowała się dość dobrze. W tym miejscu jednak muszę wspomnieć, że kiedy zorientowaliśmy się, że coś jest na rzeczy, Tomek osobiście odradzał kilku osobom oddanie psiaków pod opiekę chauwie, a mimo to psy tam trafiały. Na początku były to tylko delikatne sugestie, ale potem już wyraźne ostrzeżenia. Na wątku Tobiego do samego końca celowo nie wspominaliśmy o zamiarze odebrania psiaka, aby jej nie spłoszyć. Gdyby była ostrożna, nie wyszłaby przed posesję z kilkoma psiakami, a wtedy odjechalibyśmy tylko z Kiko. Jak widać, nasz plan przyniósł zamierzony skutek i odbyło się bez większych problemów. -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
Tigraa replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W tym miejscu muszę coś sprostować. Przede wszystkim matka chauwy nie jest sparaliżowana, choć sama tak twierdziła w rozmowie z pewną osobą. Jest starszą, schorowana panią, cierpiącą m.in. na astmę. Wiemy to ponad wszelką wątpliwość, a świadczy to o tym, że i ona zwykła się mijać z prawdą. Nie prawdą jest też to, że jest z córką skłócona. Wygląda na to, że są w zmowie, dlatego też udostępniła swojego konta do niecnych praktyk córeczki. O ile wiem, tylko nasza Kiko miała status BDT (zwrot kosztów wyżywienia i leczenia), natomiast reszta to PDT, choć kwoty były "przystępne". Nie wiemy też jaki był status Bulby, którą przygarnęła na prośbę znajomej. Tobi do chauwy pojechał do BDT (zareagowała na nasz apel) i przez krótki okres był jej jedynym psem. Wtedy wydawało się, że wszystko jest O.K. Już po 2 tyg pobytu u niej, z własnej woli poprosiła o możliwość pozostawienia go na stałe. Niczego nie świadomi wyraziliśmy zgodę, ale z uwagi na odległość nie było jeszcze okazji podpisać stosownej umowy. Naszym zdaniem Tobi miał robić za wabia, a kolejne psy miały jej zapewnić łatwą kasę. Kiedy zaczęły do nas docierać niepokojące sygnały, przez cały czas rozważaliśmy konieczność odebrania od niej zarówno Kiko, jak i Tobiego. Dzięki mestudio, taka możliwość zaistniała właśnie teraz. Podzielam opinię Ewy, że chauwa ma poważne problemy z psychiką, dlatego sposób dalszego postępowania powinien to uwzględniać. Moim zdaniem należy wymóc na niej lokalizację ciała Juranda. Wczoraj nie było to możliwe, gdyż po odebraniu Tobiego nie chciała z nami rozmawiać, a my baliśmy się dłużej pozostawać z dwoma odebranymi psami w samochodzie pod jej domem. Jeśli została podpisana stosowna umowa, wystarczy ją wyegzekwować w obecności przedstawiciela org. prozwierzęcej i policji (z oględzinami domu włącznie, o ile to możliwe). Aaliza wszystkich faktów nasuwa nam podejrzenie, że Jurad faktycznie nie żyje, a okoliczności jego odejścia ewidentnie obciążają chauwę. Nie wydaje się, żeby odszedł w wyniku choroby, bo za to nikt by jej nie "powiesił". Najbardziej prawdopodobnym jest to, że został dotkliwie pogryziony przez inne psy, kiedy nie było nikogo w domu (pomijając matkę, która praktycznie nie schodzi na dół). Przemawia za tym fakt, że właśnie przed kilkoma dniami doszło do poważnego spięcia pomiędzy Tobim i Kacprem, w wyniku czego obaj byli solidnie pokąsani. Być może Jurand znajdował się w pobliżu i padł ofiarą tej potyczki. Nie można jednak wykluczyć, że Jurand w wyniku ran "dogorywa" gdzieś w piwnicy, dlatego należy bezzwłocznie to ustalić. Tak czy inaczej, żywy Jurand lub jego ciało gdzieś jest i nie ma takiej opcji, żeby nie dało się tego ustalić. Jest troje świadków, którzy potwierdzą jej wczorajsze słowa, więc tego się nie wyprze. Wprawdzie opowiadając o tym kilkakrotnie zmieniała wersję (raz ona osobiście, a innym razem znajomy jej tz-ta zakopywali ciało), ale ufam, że w końcu uda się dojść do prawdy... Bardzo nam żal Juranda... -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
Tigraa replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jedyna możliwość to musi tam wejść jakaś organizacja prozwierzęca plus policja, trzeba sprawdzić dom, może go gdzieś ukryła i kłamie, a jeśli nie, to MUSI wskazać miejsce, gdzie go pochowała. Być może Jurand zabłąkał się na spacerze i zaginął, może jest w domu w tragicznym stanie i boi się go pokazać, może go zagryzł inny pies... Aneta twierdzi, ze Juranda zakopał kolega jej chłopaka i ona nie wie gdzie. My nic nie mogliśmy dziś zrobić. Zabraliśmy Tobiego "na wydrę", wyrywając go, bo nie chciała go oddać. W tej sytuacji dalsze czekanie spowodowałoby sytuację, że mogliśmy stracić psiaki.