-
Posts
28366 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by szajbus
-
Pisząc " Czy ta chęć aby z nami była jak najdłużej nie była egoistyczna? " miałam na myśli jej cierpienie. Chciałam, żeby była jak najdłużej. Choć nie było dla niej żadnego ratunku liczyliśmy na to, że los nam podaruje choć kilka miesięcy, żeby się sobą jeszcze nacieszyć. Dlatego nie zdecydowaliśmy się od razu na eutanazję i podjęliśmy decyzje o leczeniu paliatywnym. Lekarze nas uprzedzali, że nadejdzie taki dzień, że będziemy musieli podjąć ostateczną decyzję, żeby jej ulżyć w cierpieniu, bo będzie cierpiała i to bardzo. Ja wówczas powiedziałam, że nie dam rady, że chce aby była z nami do końca, żeby sama odeszła. Czy tak by było, czy dałabym radę? Czy to było właściwe podejście, czy mój egoizm? Po rozmowie z wetami i odejściu Balbisi zadaję sobie pytanie czy tak myśląc nie byłam egoistką. Pisząc to miałam na myśli tylko siebie, nikogo innego. Bo czy sprawiałoby mi faktycznie radość patrzenie jak ona się męczy, jak się dusi, jak mdleje, jak nie może jeść, pić, chodzić, leżeć a nawet spać bo duszności jej na to nie pozwalają. Jak boli ja serduszko naciskane przez guza. Czy sprawiałoby mi przyjemność patrzenie na zbierającą się wodę w jej płucach a potem w brzuchu, która by powodowała niemiłosierny ból naciskając na unerwienie. Gdyby guz się nie rozpadł tak by wyglądała jej choroba. Byłaby owszem, ale czy o takie chwile mi chodziło? Mnie by by nie bolało fizycznie, mnie by nie dusiło, nie zalewało - tylko ją. Ja tylko bym chciała, żeby była ze mną jak najdłużej. To są moje odczucia na dzień dzisiejszy i dotyczą tylko i wyłącznie mnie. Nikogo nie oceniam, nawet nie próbuję. Też odliczałam godziny, dni, tygodnie, teraz odliczam miesiące. Czas mija , nawet dość szybko, ale miłości tęsknota nie zna czasu.
-
Czas sobie mija a tęsknota coraz większa - 7 tygodni Balbisiu nie pisałam Ci, że 2 dni po Twoim odejściu sparcelowali ogród, na który uwielbiałaś chodzić, na którym biegałaś na lince. Wycieli ten ogromny orzech, pod którym zawsze siedziałaś i się chłodziłaś podczas upałów. To było Twoje ukochane miejsce. Wycieli wszystkie owocowe drzewa, które wiosną wyglądały jak jeden kwiecisty gaj. Sparcelowano też pół tej drugiej części ogrodu, na którym był ogromny dywan czerwonych tulipanów. Mój Janusz kiedy na to patrzy powtarza "umarła Balbisia i umarł jej ogród". Teraz w tym miejscu jest jeden wielki plac budowy. Podobno powstanie Pepco. Szymon w piątek wziął ostatni zastrzyk. Minął rok odkąd zaczął leczenie. Skutki uboczne coraz bardziej dają mu się we znaki. We wtorek dowiemy się czy ma już zakończyć całe leczenie, czy musi wybrać tabletki do końca opakowania. Wiremia jest zerowa i to jest najważniejsze. Nie będziemy już musieli czuwać z Januszem w noce z piątku na sobotę. Kocham Was moje psie córcie
-
-
Łódź- Baranek miał cudowny dom. Już za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
-
Oj za krótko żyją. Psoni datę urodzin udało nam się poznać. Zuzi datę znamy dokładnie. Balbinki jednak nie znamy. Określenie wieku przez wetów to trochę za mało. Dlatego też przyjęliśmy , że dla nas będzie to dzień adopcji czyli 1 września a nie 03,03 jak ma w książeczce.
-
-
-
-
Norasku
-
Bo to jest niesprawiedliwe, ale z drugiej strony stres karmi tego dziada raka. Ciężkie przeżycia psiaka odbijają się potem na jego dalszym życiu. Kiedy w końcu człowiek debil, który znęca się nad nim, wywala jak śmiecia to zrozumie? Obawiam się, że nigdy.
-
Było bardzo ciężko. Widac było u niej potworny stres łącznie z tym, że się trzęsła jakby było jej zimno. Balbinka w sumie uczyła Zuzi być psem, była dla Zuzi guru. Baliśmy się o jej serducho, ale na szczęście doszła do siebie. Ma jaszcze momenty potwornego smutku, obwąchuje mieszkanie i jej szuka. Obwąchuje ulubioną Balbinki kanapę itd., ale wtedy wkraczamy i zabawą odwracamy jej uwagę. Nie zostawiamy jej ani na chwilę samej w domu. Ona nigdy nie była sama i się po prostu boi. Niedawno byliśmy na szczepieniu u weta, dokładnie obejrzał Zuzię i jak na razie jest ok. i oby tak było.
-
Podobnie jest u nas. Każdy spacer tą samą trasą..... jeszcze nie tak dawno z dwiema mordkami. Przez jakieś 2 tygodnie Zuzia cały czas oglądała się za siebie jakby szukała Balbisi. Potem szła i węszyła, tak jakby czuła jej zapach. Teraz jest lepiej jednak balkon nie jest już taką atrakcją. Pomyśleć, że nie tak dawno obie go okupowały. Smutne to wszystko.
-
Nie ma dobrej decyzji, więc niczego sobie nie wyrzucaj. Jednym operacja ratuje życie, drugim skraca, jednym chemia pomaga, innych zabija. Napatrzyłam się na to i mam swoje zdanie. Pacjent chory na raka bez względu na to, do jakiego gatunku się zalicza dostaje wyrok. Nie oszukujmy się, taka jest prawda. Podejmujemy walkę, po skutecznym leczeniu dostajemy odroczenie od wykonania wyroku. Problem polega na tym, że nikt nie wie na jak długo. Ja żyje z takim wyrokiem i jestem tego całkowicie świadoma. Nigdy nie mówię "jestem zdrowa" , bo tak nie jest. Nawet lekarze nie używają tego terminu tylko "remisja raka". I tak tą remisję liczy się u nas co 5 lat. Nikt nie weźmie mojej krwi, ani moich organów do przeszczepu. Ten sukinsyn może nadal czaić się znów w uśpieniu i czekać aby przy sprzyjających warunkach przystąpić do kolejnego ataku. Onkologia ludzka poszła do przodu a i tak nie ma rwania dupy w leczeniu. Zwiększają się statystyki 5, 10, 15 letnich przeżyć. Onkologia weterynaryjna jest w powijakach. Balbinki choroba spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Wiedziałam jak wygląda leczenie raka a nic nie można było u niej zastosować i tu była dla nas największa tragedia. Mimo to, liczyliśmy, że będzie z nami jeszcze kilka miesięcy. Po 6 tygodniach, choć nadal serce mi krwawi , nie ma dnia ,żebym nie wylewała łez zadaję sobie pytanie: jak by wyglądało jej życie? Jej stan by się sukcesywnie nie polepszał, ale pogarszał. Czy ta chęć aby z nami była jak najdłużej nie była egoistyczna?
-
6 tygodni Liczę na co, że będzie lżej? Nie będzie. Już nic nie będzie takie jak było. Nawet mi się nie przyśniła ta kochana mordka. Strasznie mi smutno.
-
Łódź- Baranek miał cudowny dom. Już za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
-