Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44500
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Czytam, i jestem pena podziwu - jesteście wspaniali, niezwykli! Taka pomoc! Chylę czoła!
  2. Daj Boże więcej takich ludzi!
  3. Mysia to energiczna ufna suczynka, ale bardzo bym chciała, by ją przejął inny dt z wiadomych względów (jej właściciele mieszkają w mojej gminie...) A z nowymi opiekunami Misia jutro się spotykamy...
  4. I ja Pewnie już się państwo ciesz Adusią popijając kawkę u Was?...
  5. Jak widzę sytuację psów na wsi, to jest to całkowicie normalne i akceptowane traktowanie psów. Ale cieszę się, żę choć dla tej małej zmieni się całkowicie życie
  6. Przypięcie smyczy, po chwilowym psim wahaniu, udaje się, o ile mam w ręku smaczek. Odważyłam się po południu otworzyć furtkę kojca... Ależ było zwiedzanie sadu, początkowo na ugiętych łapkach, bo tyle tu dziwnych rzeczy! A przewrócona taczka, to chyba jakiś potwór! Nie zwracała uwagi na ciągnącą się za nią smyczkę, do ręki podbiegała na chrupeczkę i dalej biegała, wąchała, zwiedzała. Już na wyprostowanych łapkach, i ogonek podniósł się. Jak weszłam do kojca i zaszeleściłam torebką z chrupkami, weszła za mną. Jako nagrodę miałam kilka skrawków surowego mięsa - nie wiedziała, co z tym zrobić! Wypluła i zostawiła na ziemi
  7. I jak tam, żyjecie? Już spokojniej?
  8. Nie liczę na cud, ale... proszę o dom tymczasowy dla suczki!
  9. Bardzo łakomie zajada, nie może się nacieszyć, że ma co jeść ...
  10. Zawsze podziwiam witalność suczek po operacji - ale to głównie zasługa naszej dr Magdy Jakby tam jakiś 'wymiot" się zdarzył, to też się nie przejmuj, czasem u mnie cała podłoga w kuchni zalana była zwróconą wodą.
  11. Ona po prostu nigdy nie widziała smyczy czy obroży, przecież pani właścicielka nie wyprowadzała jej, ba, nie głaskała, nie dotykała nawet, bo jak miała ten kojec otworzyć?... Tak, mam i ja taką nadzieję.
  12. Nakupowałam niuni trochę rzeczy:) na razie próba "smyczkowa" to klapa - biegała po kojcu jak oszalała, przewracała się, gryzła smycz. Zaraz jej odpięłam i dałam smaczek. Po południu kolejna próba.
  13. I ja nie mogłam uwierzyć!.... Najgorsze, ze ci ludzie to nie jakieś stare pryki, ale młodzi, około 30-tki, mają duży biznes naprawy samochodów... Ale zupełny brak jakichkolwiek zasad, empatii, potrzeb psa (je resztki z obiadu, w zimie wody nie pije, nie na łańcuchu - to czego się czepiam?) Mały szczekacz nie daje za wygraną i się drze. Punkt widokowy w kojcu to dach budy. Ogromnie się cieszy, kiedy do niej podchodzę a ja zaraz idę do sklepu po jakieś smaczki i może zabawki, no i pierwsze lekcje smyczy. Tak mi się przykro zrobiło, jak nalałam rano z butelki wodę do miski - ona próbowała zlizywać wodę z szyjki butelki, zanim zorientowała się, że można pić z miseczki
  14. Misio ma zainteresowaną rodzinę, trwają rozmowy
  15. Pytałam tę babę, po co jej pies, skoro nie ma dla niej czasu ani serca?...... bez odpowiedzi Agatko, czego potrzeba? Na razie niczego, chyba tylko cierpliwości, bo małe drze ryjka w kojcu Jest bardzo ruchliwa, energiczna, wskakuje i siedzi na budzie, ale do ręki powoli przychodzi. Chodzę do kojca często, z jakimś smaczkiem czy miską jedzenia, to daje się już pogłaskać, i - uwaga! -założyłam jej obróżkę! trochę za luźno, ale drugiej szansy piesa mi nie dała Umówiłam już sterylizację u dr Magdy, na koszt gminy, na 23 marca na 9.00. Wcześniej, bo na 8 marca umówiłam czarną suczkę z gminnego kojca, bo wg ludzi ze wsi jest szczenna.
  16. to już ją oddaj, zanim osiągnie 15 kg, he, he! Po naszego Miśka z kojca gminnego też był obiecujący telefon - moze w niedzielę się sprawa wyjaśni
  17. 2 tyg temu byłam zrobiłam kontrolę poadopcyjną - babka wzięła od gminy szczeniaka suczkę (pamiętacie watek ABCD ?... ), to było 26 czerwca ub. roku. Od stycznia telefonicznie nalegałam o sterylizację (siostry suczki już w grudniu miały). Pojechałam wreszcie z Tomkiem - takiego syfu się nie spodziewałam... Sunia zamknięta w kojcu zrobionym z paneli ogrodzeniowych, bo bały się jej dzieci kobiety, bez wody, bez kontaktu z ludźmi, ponoć wypuszczana wieczorem. Ale do babki podeszła, nie zabiedzona. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że kojec nie ma furtki!... Poprosiłam babkę, by wyjęła suczkę, a ona zaczęła się siłować z kojcem, chcąc podnieść go do góry!... Powiedziałam o możliwości zrzeczenia się suczki na rzecz Urzędu gminy, ale nie, nie odda!... Na piśmie babka dostała polecenie zmian, a wczoraj pojechałam na rekontrolę z policjantami (jak dobrze, że to dwóch młodych i empatycznych ludzi) - nic nie zostało poprawione. Całe szczęście, że przyjechał mąż tej kobiety i przy im napisałam odręcznie zrzeczenie, ona podpisała. Facet przywiózł nam psa po południu, ale - aż nie do wiary - w zaklejonej taśmą budzie, bo się jej bał! Szczeniak około 11 miesięcy, wielkości jamnika... Suczka jest u nas w małym kojcu i będziemy uczyć wszystkiego, zaczniemy od smyczy i sterylizacji. Takie miała luksusy w kojcu u pańci suczka o pięknym imieniu Lejdi........ Wpłaty na Mysię: niezawodny Nuncek 50 zł ogromnie dziękuję! Wydatki - mięsko, karma, smaczki, zabawki - 50 zł
  18. A ja się pochwalę, że dziś mijają 4 lata, jak zawitały u nas Szara Kotka i Lilusia Mają się doskonale!
  19. Ten czarny pies w gminnym kojcu to jednak suka...śliczna, ufna, pogodna... eh...
  20. Ojej, jaka podobna do mojej Beziolki! ........
  21. a Hovowarty dopytywały o jej wzrost, żeby podciągnąć pod rasę, a one jeszcze większe od goldenów...
×
×
  • Create New...