Jump to content
Dogomania

Kasie

Members
  • Posts

    2233
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kasie

  1. Kolejny epizod z życia dunajkowego. I to świeży bo z dzisiaj rana. Rano (czyt. 5.30) zaniosłam mu miseczkę, pełna oczywiście. I wzięłam smycz bo pomyslałam, ze jak zje, to przeprowadzę go z kojca na strone domu aby pobiegał sobie swobodnie po ogrodzie póki jeszcze jest chłodno a Aszot spi znowu zamkniety pod stołem. A Dunajek "olał" miche jedzenia i od razu chciał na smych! Nawet nie popatrzył na jedzenie. Woli teraz pobiegać. I dobra wiadomosć dla Ani ;) bo dzis dopadł mojego kota, poszturchał noskiem i zostawił wogóle niezainteresowany. Dziś patrząc na niego z góry z okna jak sobie chodzi zauważyłam, ze sie tak jakoś chłopak zaokrąglił :roll: boki mu zaczynają sterczeć , futerko coraz bardziej sie kręci na nim. Pięknieje nam chłopak!
  2. A ja chyba wiem co Camara na Błoniach robiła... :cool1: Pokazywała swoje pieski chwaląc sie nimi bo jest czym. U niej na wsi to nikt nie doceni takich ślicznosci! A swoją droga to mogłabyś Gosiu coś zrobic z tym aparatem i powklejać nowe zdjecia... I naładuj baterie na jutro, proszę.
  3. Aszot bardzo lubi pasztet. I pomimo, że jest pewnie ten pasztet nafaszerowany przyprawami to go od czasu do czasu dostaje. Więc Dunajek też. No i wczoraj zaniosłam mu kromkę chleba posmarowaną pasztetem, tak dość grubo, tak jak Aszot dostaje. A Dunajek zamiast sie na nią rzucić i po prostu ją połknąć, powąchał i zaczął zlizywać pasztet. Chleb zostawił. Mokry, wyśliniony ale go nie zjadł. A świerzy był, jak kroiłam to takładnie pachniał... Dunaj bardzo lubi wychodzić z kojca, pochodzi, cały czas coś wącha, coś go interesuje. A później sam wraca do kojca na ganeczek swojej budy. I tak sobie wszystko z zainteresowaniem obserwuje. Bo świat taki zielony...
  4. Dunajek był wczoraj na spacerze na łące. Ale 15 minut to na razie wszystko na co go stać. Póżniej coraz bardziej się potyka. Ale miał taka szczęśliwa mordkę nurkując w świerzej, zielonej trawie. Z jedzeniem u niego też jest coraz lepiej: nie jada już łapczywie, najpierw wybiera mięsko, a ryz jak ma ochotę, czasem zostawi. Nawet jak mu nałożę do miski a go głaskam to czeka jak odejdę i dopiero zabiera się za jedzenie. Sierść robi mu się coraz ładniejsza, coraz bardziej puchata. I coraz bardziej sie przekonuję że w nim siedzi wielki pieszczoch.
  5. Gosiu, a cóż to za doświadczenia! Dobrze że słonika w domu nie masz na sprawdzanie swoich teorii. Tylko 2 misie. A swoją drogą coś zaniedbujesz ich galerię. Bo zaglądam tam i zaglądam i znowu chyba zimujecie.;)
  6. Prawda, ze juz troszkę schudnął? Camara, słonika to on tylko z ogonka i z chodu przypomina. Ale właśnie tak wyglądamy na każdym spacerku: najpierw ja, później Aszot. Jakiekolwiek zainteresowanie na pyszczku Aszota pojawia sie jedynie na widok innych psów.
  7. voc, nie tylko Ciebie zadziwnia, mnie przede wszystkim. Kinga, fajny macie priorytet wartości: maż zostawił dziecko na rowerku na ulicy i pobiegł po psa ;) No ale fakt, że okna już będę sie starała zamykać. A wczoraj mielismy spacer z białymi misiami Camary. I byłoby prawie super. Ale Belka jak na rasową "babę" przystało pokazywała swoje grymasy. No i wczoraj nie był dzień na Aszota. Wiec mu odcisnęła kła na grzbiecie i to chyba w widoczny na kilka dobrych dni sposób. :shake: Camara ma kilka zdjeć ze spacerku wiec pewnie je wcześniej czy później gdzieś wstawi :roll: Aszot w obcym terenie dzielnie idzie za mną (nigdy przede mną ani obok) i bardzo zipie. Sprawia wrażenie jakby mnie nie widział tylko tak akurat nasze ścieżki sie pokrywają. Ale jak ja nawracam, to on też choć nie patrzy, nie przejawia żadnych oznak zainteresowania. I za Camara ani za basirem nie pójdzie! :multi: Tylko za mna sie ciągnie. Każdy napotkany pies to przyjaciel (no, oprócz chyba Belci od wczoraj). Samochód to wielki przyjaciel, specjalnej zachety nie trzeba dla tak mobilnego psa. Byliśmy też wczoraj u pana Tomka w hotelu żeby odwiedzić nowego podhalana. No i ten biedak też nie spasował specjalnie Aszotowi. Wczoraj pierwszy raz usłyszałam jak Aszot warknął. Ale ten podhalanek to jeszcze szczeniak no i potraktował Aszota jak swoja matkę i w końcu Aszot zaprotestował bo ile można znosić wylizywanie brzucha przez jakiegoś innego psa? Nie wiem, czy ludzie chcą mi sprawic przyjemnosć ale wszyscy sie zachwycają Aszotem, że jest taki sliczny. Gdzie jest ta slicznosć to ja nie wiem, on jest jak po prostu taki niedźwiadek: iz postury i troche z wyglądu i przede wszystkim z zachowania.
  8. Dunajek był wczoraj u pana weta. Znowu odegrał scenkę: zobaczył lecznice i pies zdechł. Już nie wstał, trzeba go było nosić. Chłopak już waży 34 kg i kości można jeszcze wyczuć w okolicach łopatki. A żebyżebra znaleźć to trzeba sie cierpliwością wykazać. Chodzi nadal nie najlepiej, dgy odpocznie to mu całkiem nieźle idzie. Ale gdy pobiega to coraz bardziej się zatacza. Wet mówił, że z czasem powinno być coraz lepiej ale może i tak byc że poprawa edzie znikoma. Dunaj uczy się że po schodach w dół schodzi sie powoli, bo jak próbuje szybko to się przewróci. I że jak sie nogi plączą to trzeba sie na chwile położyć a później juz się lepiej idzie. Wczoraj dostał kilka naleśników. I wiecie co? Nie połknął ich tak jak zwykle tylko trzymał je miedzy łapami i odrywał po kawałku! Nadal jada łapczywie ale o połowe wolniej niz kiedyś. I strasznie lubi, żeby być koło niego, żeby sie nim zajmować. To nie jest łagodny pies, on ma charakter. A zaskakuje mnie tym, ze na weta warczy, na innych też a ja go mogę właściwie tarmosić w każdej pozycji i jest ok. Wczoraj chłopak w lecznicy chciał mi pomóc umieścic go na wadze i nie pozwolił sobie na to. Ale jak ja gowciągałam tarmosząc to było ok. Myślę, że Ania ;) bedzie z niego bardzo dumna.
  9. No nie wiem jak bedzie z tym łóżkiem ale nie mam zamiaru na to pozwolić. No bo przecież twarda jestem, no nie? ;) A z wczorajszych wydarzeń to o mało co zawału nie dostałam. A było tak: Dunaj był w ogrodzie koło domu wiec Aszot zamknięty w domu w swojej "budzie" pod stołem. Wyszłam do Dunajka i go zaczęłam szczotkować, on to teraz bardzo polubił, nadstawia sie jak może. Okno w pokoju było otwarte więc pewnie mnie było słychac jak mówiłam do Dunaja. Nagle słyszę z domu jakieś stuki, patrzę do okna a tam mój Aszot się gramoli i wyglada na to, że zamierza wyjść przez okno a ze to na 1 pietrze wiec ja w krzyk. Łapy już przewiesił poza okno i tak sie dziwnie dalej gramolił... Biegnę do domu i patrzę na tego biednego psa: a oczka mówią: no, dobrze że w końcu przyszłaś. I poszedł spac pod stół. Myślicie, ze on by mógł próbować skoczyć? To tak wyglądało.
  10. No tak, słyszę dźwieki, wycia itd. To może w nawiedzonym domu mieszkam? Aszot na prawdę zmienia sie z dnia na dzień. Nawet ja patrząc na niego nie moge uwierzyć, cos w niego wstapiło, przełamał sie. Nadal jest lękliwy i czasami jak na niego popatrzę to odwraca się. Ale i macha już ogonem ;)
  11. Ale macie suuuuperowe zabawy! Nadal jestem chętna żeby Wam Aszota podrzucić na takie bieganie. Może jak się wyszaleje to drzwi nie bedzie taranował?
  12. Aszot robi postępy. Tylko nie wiem czy ja jestem z nich zadowolona...:roll: Wczoraj wyrzuciłam go na siłę na pole. A on zamiast jak przykładny pies zejść do ogródka i sie załatwić zaczął wyc pod drzwiami. I to tak przeraźliwie. Myślałam, że coś mu sie stało. I lecę żeby go ratować bo może coś go boli, otworzyłam drzwi a ten sie na całego pcha, mnie odepchnął i do pokoju pod stół. Pomyślałam: o nie kolego, to ja tutaj rządzę póki co, wiec Aszota za obroze i na pole wyciagnęłam. Zostawiłam go samego w ganku a poszłam po smych że z nim wyjdę. A tu nagle straszny huk: Znowu biegnę i wiecie co się okazało? Aszot nauczył się skakać na drzwi i tak próbuje wejść franca jedna!:cool3: Nie wiem ile drzwi wytrzymaja bo on z 70 kg waży. Wczoraj ten numer powtórzył 3 razy. A voc kiedyś mówiła, że to bedzie nieruchomość w ogrodzie ;) A tutaj mam rozbujnika. Musimy teraz zacząć nad nim pracować bo już nam na głowę wchodzi.
  13. Aszot, jak przystało na psa który już zadebiutował w towarzystwie, nadal "bywa" w towarzystwie i poszerza grono znajomych. Tak wyglądało zaprzyjaźnianie się z wnuczką sąsiadki: Po pierwszych głaskaniach doszło do porozumienia i odbyło się porównywanie rozmiaru: noga - łapa: No i kto ma wiekszą? A oto nowa "buda" Aszota: zaciszne miejsce, prawie go nie widać i ma dach nad głową (czyli nasz stół). Ale styropianu nie ma... a voc tak się starała przeciez.
  14. Mam nadzieję, że z Leksą bedzie ok. W Arce przedłużyli życie Aresowi o prawie rok choć nikt nie dawał mu szans. Dunaja z Frotką wnosiłyśmy i wynosiłyśmy a teraz nie mogę go uprowadzic na smyczy taki rozrabiaka z niego się zrobił. Wierzę, że zrobią wszystko co możliwe dla Leksy.
  15. Supergoga, dziekuje bardzo. Wyślę sms do Frotki, to ona powinna decydować w takich sprawach. A co do Dunajka. Wczoraj próbował zakopać znalezioną kromkę chleba! Trochę mu to nie wyszło bo nie jest taki sprytny jak Aszot i nie robił tego w grządkach kwiatowych tylko w trawniku a każdy wie, ze to twardy teren. Troche sie udało ja przykryć i tak ją porzucił. Ale po jakimś czasie znowu ją znalazł. Nosił ją w pysku ale zainteresowało go nagle cos innego, wypluł ją i podeptał biegnąc w inną część ogródka. Nie wiem, czy bedzie dobrze chodził. Nadal sie zatacza i zaczyna sie przewracać jak zbyt dużo pobiega. Zwłaszcza tylne łapki nie stoją jak trzeba. Gdy biega to nie widac że coś mu dolega. Ale jak zaczyna wolno chodzic to pupcia zatacza mu sie i husta. Najprawdopobobniej w piątek będziemy u weta jeszcze raz. Zobaczymy, co powie. Po ostatnich sterydach była wyraźna poprawa.
  16. Jak to co robie, pracuję! (wcale nie piszę na dogo :cool1: ) Dunaj był dzis na spacerze o 5.30. A Aszot o tej godzinie mnie olał. Spał w ganku i jak tylko otworzyłam drzwi do domu to myknął pod stół w pokoju. JAk wróciłam od Dunajka i go obudziłam, to popatrzył na mnie z wyrzutem. Ale jak mu miseczke pokazałam, to i owszem... Wstał. I później to nawet mnie do samochodu odprowadził. No i jak ten pies ma byc na diecie jak za takie odprowadzanie to przecież smakuś sie należy.
  17. A wiesz Elżbieto, że masz troche racji. I ten jego wzrok: smutny, poważny. I nic nie jest w stanie go zdenerwować. Ocean spokoju.
  18. Kasie

    Metamorfozy

    Ja jeszcze raz nie mogę sie powstrzymac i wkleję zdjęcia Aszota (sama nie wierzę że on jest ten sam...) W dniu zabrania ze schroniska: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img159.imageshack.us/img159/8315/aszot032qp.jpg[/IMG][/URL] I teraz: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img234.imageshack.us/img234/8851/aszot040yw.jpg[/IMG][/URL] Tak było jeszcze w schronisku: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img234.imageshack.us/img234/2217/aszot054xr.jpg[/IMG][/URL] A tak wygląda już Aszot w postawie stojącej teraz: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img234.imageshack.us/img234/2153/aszot0071wr.jpg[/IMG][/URL]
  19. Oj ja naiwna! Dopiero teraz zobaczyłam jak on wygląda na tym zdjeciu :lol: Ale to nie była psia potrzeba. To było tylko stanie koło drzewa...
  20. A oto kolejny dowód ze Aszotowi zdaża się samemu wychodzić przy słonecznym dniu do ogródka (przyłapałam go!):
  21. Dunaj zawsze czegoś szuka: [IMG]http://[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img240.imageshack.us/img240/4087/dunaj012zv.jpg[/IMG][/URL][/IMG] A czasami jest zamyślony: [IMG]http://[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img231.imageshack.us/img231/5619/dunaj028jz.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Pozowanie też mu wychodzi: [IMG]http://[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img231.imageshack.us/img231/296/dunaj035dq.jpg[/IMG][/URL][/IMG] No niech sie w końcu ktoś z nim pobawi bo tak zacheca i zacheca: [IMG]http://[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img163.imageshack.us/img163/8674/dunaj043nd.jpg[/IMG][/URL][/IMG] A łopatki ani kości miednicy już mu nie sterczą! I Dunajek porasta sierścią: [IMG]http://[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img163.imageshack.us/img163/2579/dunaj053xn.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Dunaj to pies po prostu do kochania i rozpieszczania: [IMG]http://[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img231.imageshack.us/img231/6328/dunaj079tz.jpg[/IMG][/URL][/IMG]
  22. No znowu mnie troszkę nie było. Aszot przeniósł sie z tej swojej piwnicy do ganku na piętrze. Cały dzień właściwie śpi w domu pod stołem i udaje że go nie ma. Po południu przenosi sie do tegoz ganku i zdaża mu sie wyjść do ogrodu... Zaczyna byś zazdrosny o Dunaja, i to niedobrze bo jest zazdrosny o jedzenie. Wiec skoro idzie sie do Dunajka z miska to Aszot też musi coś dostać bo się na Ciebie pcha: i znając moich rodziców dostaje oczywiscie. No i znowu nici z diety :cool1: I niby sie chłopak wiecej rusza a wydaje mi się że przytył. Wczoraj jak wróciłam i chciałam sie z nim przywitac to beknął na mój widok.:roll: Sama nie wiem jak to interpretować. A poza tym całkowicie bez zmian. Chociaż... Coraz bardziej lubi buć głaskany. I sierść zaczyna mu odrastać. Już nie taka popielata foczka, zaczyna sie robic beżowawy.
  23. [IMG]http://[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img318.imageshack.us/img318/7194/pict01080xt.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img46.imageshack.us/img46/2685/pict01140dx.jpg[/IMG][/URL][/IMG]
  24. No nie jestem pewna który był pierwszy ogolony... A na Aszota gdy Dunaj jest w kojcu to wściekle szczeka. Więc Aszot wzorem Borcia Camary robi taktyczny odwrót: mnie juz tu nie ma bo szczekają. Na smyczy Dunaj wykazuje nim zainteresowanie, merda ogonem, ale jak sie zbliżą, to ogonek Dunaja sztywnieje i po wąchaniu zaczyna warczeć. Wiec go odciągam bo z lekiem patrzę na tą skórke Aszota bez sierści... Ale myślę ze na obcym terenie na tych samych warunkach może by sie dogadały. Troche pracy i chyba wszystko można osiągnąć, prawda?
×
×
  • Create New...