Jump to content
Dogomania

Kasie

Members
  • Posts

    2233
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kasie

  1. Elso, wiesz, że czekam w końcu na Ciebie. Ale zastanów się czy chcesz na taka odnowę biologiczną: tuczą smakusiami, mało ruchu a później jeszcze ogolili do gołej skóry :evil_lol: Bo wiesz, później na protesty będzie za późno:cool1: Przemyśl dobrze i zapraszam. Panią Hanie też bo ma razem z Toba przyjechać.
  2. Dominika, nie wiem... Dzwonią do mnie różni ludzie, odsyłam ich na stronę adopcyjną. Był jeden pan Jurek, przygarnął znajdę ale nie wiem skąd, po prostu gdzieś ja znalazł. Nawet przesłał mi zdjecia tego psa czy suki (?) ale to z 2-3 miesiące temu. I jeszcze był chyba jeden, gdzieś spod Krakowa, chciał suczka kaukaza, później napisał mi że już cos znalazł. Wiec nie wiem.
  3. U Dunajka coraz lepiej. Nadal utyka ale wcale mu to nie przeszkadza. Biega jak szalony, wszystko go interesuje, wszystko musi sprawdzic, powąchać. I mam wrażenie, że ładnieje w oczach. Wogóle staje sie pewniejszy siebie (o ile kiedykolwiek był niepewny...). Wczoraj po raz pierwszy wypluł jedzenie! Znalazł połowę suchej kromki zostawionej dla kur. Oczywiście złapał od razu i wypluł. Bo teraz Dunajki jadaja przecież tylko miękkie, smaczne rzeczy: ryz, kurczaka, no, czasem smakusie i naleśniki... Ale suchy chleb? To już nie te czasy. Nadal je łapczywie i miske wylizuje. Bez problemu moge go głaskać gdy je, nawet macha ogonem. Do repertuaru dnia codziennego staram sie dołączyc spacery na smyczy. Ciągnie niemiłosierni, robi sie coraz silniejszy po prostu. Schody nie są dla niego przeszkodą. Potyka sie na nich, czasem jeszcze sie przewróci ale sobie radzi. Bardzo chce, zeby byc z nim, żeby sie nim zajmować. Lubi obserwować ludzi, przygląda sie mi gdy sie gdzieś kręcę w pobliżu. I cały czas macha jak szalony ogonkiem.
  4. Aszot polubił dom. Chyba wreszcie zaczyna się czuć jak u siebie. Śpi sobie niczym król lew. I wreszcie zaczął za mną chodzic, tylko ja muszę wtenczas udawać, ze go nie widzę. Bo gdy sie do niego zwrócę albo coś powiem, to robi w tył zwrot i oddala sie. I nadal jest jeszcze pachnący po tej wielkiej kąpieli!
  5. To pranie obyło sie bez wiziru! Dunajek ma teraz t aką ładna tą sierść. Tylko koło uszu nie mogłyśmy domyć. Tj Camara nie mogła domyć tych uszu bo ja znowu tylko stałam i psa trzymałam. A Grześ go od tyłu szorował. Dunaj spał dzis w domu jak to przystało po kąpieli. Nadaje sie do mieszkania, nie szczeka, nie drapie, prawie sie nie załatwia... Było tylko jedno siku ale opróżnił prawie 2 litry wody wiec chyba każdemu psu by sie mogło przytrafić. Co prawda miałam gości i o 1 w nocy jeszcze byliśmy na spacerze a później o 5 rano, a rano nie mógł sie doczekać żeby wyjść i o mało co ze schodów mnie nie sciagnął. Bo Dunajek jakis taki silny sie zrobił. A że sie potyka, to inna sprawa. Nadal zdarza mu sie przewrócic. Ale już jest lepiej. Zauważyłam, ze gdy biegnie to utrzymuje równowagę a gdy powoli chodzi to wtenczas bardziej sie zatacza. Dunaj najprawdopodobniej jest młodym psem, ma około 2 lata. I najprawdopodobniej na jesieni przeszedł nie leczona naosówkę. I te zmiany mogą byc właśnie tym spowodowane. Zobaczymy co będzie dalej. Wczoraj w nocy miał konfrontacje z Aszotem który wszedł niespodziewanie do pomieszczenia Dunaja bo nie domknełam drzwi (ja byłam u Dunaja). No i było warczenie, Aszot z wrażenia przysiadł, Dunaj go wąchał i wąchał (to chyba po tej kąpieli Aszot ma taki zapach) ale na tym sie skończyło, Dunaj nie zjadł Aszota! Camara, basir, jeszcze raz pieknie dziekuje za tą kapiel!;)
  6. Ja nic nie robię, to Aszot sam sie tak zmienia, ja go zaniedbuję tylko. Gdyby nie Camara i Basir to nadal byłby pewnie nie wygolony ani nie wykąpany. A wierzcie, że włożenie go do wanny było wyzwaniem! Przykładalismy sie do tego jak do worka z cementem (prawda Gosiu? :lol: ). A co mnie przestraszyło to, że woda z Aszota była bardziej brudna niż z Dunaja... Ale on teraz tak ładnie pachnie. Tylko jeszcze te oczka pozostały mu takie smutne. Poza tym jest przewspaniałym psiakiem. I nareszcie zaczął za mną chodzić, czyli poznaje, ze ja to ja nawet w domu.
  7. Juz robiła rano. I jeszcze zrobi, byle tylko pomógł.
  8. Dunaj ww wtorek dopiero skończył brać leki dlatego czekaliśmy z badaniami aby wyniki były miarodajne, zwłaszcza przy antybiotykach. Dziś pewnie bedzie miał robione.
  9. Nie, Dunaj wogóle nigdy nie biegał. Dotychczasowe jego zycie to łańcuch. Bardzo krótki. A u mnie ma kojec ale zawsze już był za słaby, łapki się uginały. A od wczoraj całkiem kiepsko, prawie nie wstaje. Dzis jedzie do weta z tymi łapkami. Zobaczymy.
  10. Dunajek wyszedł z kojca za miską ale daleko nie zaszedł: tylko poza kojec. Poleżał i wrócił do kojca. Kupki robi normalnie, ma apetyt, kazda kolejna porcja jedzenia wzbudza jego zainteresowanie. Oby to były tylko mięśnie.
  11. No tak Elso, trzeba by go było wreszcie zobaczyc ;) Aszot sie zmienia, nadal co prawda ucieka do swojej piwnicy i tam by najchetniej sie zamelinoał, no ale jak ja sie zaczynam nad nim znęcać (zamknę mu tam wejście), to trzeba troche posiedzieć w ogrodzie, zobaczyć czy w kuchni nic nie spadło, sprawdzic co Camara w łazience robi i w końcu rozwalić sie pod stołem w pokoju. Ale najbardziej jestem zaskoczona tym samochodem: wystarczy otworzyc drzwi a Aszot już sie pakuje. Od razu sie kładzie i jest gotowy na przejażdżkę. I nawet nie zieje, nie jest podekscytowany. Jak na mocno przychamuję, to tylko trąca mnie pyskiem miedzy fotelami. Aaa, i do samochodu wyszedł nawet ze swojej piwnicy sam! To na razie był tylko jeden raz. Ale to dopiero początek.
  12. Aszota tak słychać, bo jest cieżki i jak biega to dudni. W niedzielę Aszot był po raz pierwszy na grilu. Odkryłam 2 rzeczy: uwielbia jeździć samochodem i sie mnie pilnuje. Nawet jak sie przesiadłam z jednego krzesła na drugi to psiak sie przeniósł aby być bliżej. Wcale nie stresuje go nowe miejsce, był wszystkim zaciekawiony. Odkrył też, że pochyłe drzewa w lesie to fajny wynalazek: można na nich oprzeć nogę i sikać bez wysiłku. Kąpiel go ominęła w czasie długiego weekendu. Ale wszystko przed nim. Wczoraj odwiedziły go białe misie. I nawet bawił sie z Belką skacząc do góry. I pierwszy raz (co prawda za innymi psami..) wszedł do mieszkania i od razu czuł sie pewnie. Jeszcze ma takie jakieś lęki, zwłaszcza jak ktoś głośno mówi albo coś stuka. Ale nareszcie mozna go przytulać!
  13. No cóż, z Dunajem nie jest najlepiej. ŁApki dzisiaj odmówiły posłuszeństwa, właściwie nie chodzi, głównie leży. Je, merda ogonkiem zapamietale ale nie ma siły aby wstać biedak. Zobaczymy, co wet zawyrokuje.
  14. Czyżby Camarze przy tym opisie o smakołyku stał przed oczami jej własny Borcio? Albo lepiej negatyw Jej Boryska?
  15. Kasie

    Kleszcze!!!

    [B]darek[/B], a czy wiesz jak odbywa sie równomierne rozprzestrzenianie w skórze?
  16. Kasie

    Kleszcze!!!

    CZyli jest w skórze właściwej. I rozprzestrzenia sie z "pet's natural oils". Tylko jak się tam dostaje i czym są te "pet's natural oils".:roll:
  17. Kasie

    Kleszcze!!!

    Jestem w stanie zrozumiec i wyobrazić sobie jak odbywa sie rozprzestrzenianie preparatu gdy juz jest w gruczołach łojowych. Tylko jak się tam dostaje? Napisałam do firmy, może mi udziela odpowiedzi. Czy możliwe, żeby rozprzestrzeniał sie jedynie po powierzchni skóry? Ale tego nie napisali. A wtenczas nie mógłby wnikać do sierści bo nie miałby dostepu do torebki włosowej. I pierwsza kąpiel zmyła by go całkowicie.
  18. Kasie

    Kleszcze!!!

    Wciągneło mnie to. Będę musiała zapytać dokładnie weta jak jest rozprowadzany. Translokacja niczego nie wyjaśnia, to zwykłe rozprzestrzeniennie, przemieszczenie. Łój powstaje w obrębie gruczołów łojowych i jest wydzielany na powierzchnie więc nie może być przemieszczany. Napisali, że rozprzestrzenia sie z "naturalnymi olejami", może chodzi o krople tłuszczowe. Transport o ile pamiętam może być z krwią, limfą, w przestrzeniach miedzykomórkowych ale nie docelowy. Jak sie dowiem jak sie rozprzestrzenia frontline to napiszę. Albo jak ktos wie, to niech poda wcześniej.
  19. Kasie

    Kleszcze!!!

    Nie upieram sie przy systemie krwionośnym, ale nie ma systemu łojowego, jedynie gruczoły łojowe, to są wyspecjalizowane komórki sekrecyjne różnego rodzaju "zakorzenione w skórze". Więc albo jest dostarczane przez limfe albo w inny sposób (?) jeśli nie przez krew. Ale ważne żeby był skuteczny ;)
  20. Kasie

    Kleszcze!!!

    Być może, ale do gruczołów łojowych na skórze dostaje sie naczyniami krwionosnymi. Bo inaczej byłby tylko na karku... I myślę, ze jest w tym jakaś logika, aby przez pierwsze kilka dni ograniczyc kontakt z psem, może zwłaszcza z jego skórą? A czy po 3 dniach można go już wykąpać? Jak myslicie?
  21. Kasie

    Kleszcze!!!

    A ja również dostałam zalecenie żeby do 3 dni po zakropieniu nie głaskac psa. Frontline jest rozprowadzany w naczyniach podskórnych psa i wnika przez skórę. Mój psiak jest akurat zgolony do łysa więc dotykając go mam bezpośredni kontakt z jego skórą. Nie wiem, jak jest w przypadku sierści.
  22. U Dunajka sprawy mają sie dobrze. Apetyt wrócił, już ne ma biegunki, brzuszek za żebrami nadal sterczącymi robi sie troszke odstający. Chłopak jest wszystkim zainteresowany a najbardziej lubi jak jest sie nim zainteresowanym. Je nadal łapczywie, zwłaszcza pierwszą miseczke po nocy. Później juz podobno nie tak szybko. Najbardziej polubił moja mame bo to ona jest główna miskowa. Tata i ja tylko sporadycznie. Gdy sie cieszy to bardzo wyma****e ogonkiem. Mama moze zrobic mu wszystko, na mnie czasem warknie, gdy nie chce żebym go głaskała, np pod brzuchem. Po prostu ostrzega: tak nie rób. Łapki tylne nadal mu sie zataczaja, jest słabiutki nadal. To pewnie przez to, że ma zaniki mięśni. Ale dojdzie do siebie pewnie. Aszot nie wykazuje nim najmniejszego zainteresowania tak samo jak Dunaj Aszotem. Wąchały sie tylko przez siatke kojca ale Aszot teraz nawet nie podchodzi do kojca. Po prostu dla Aszota to wygląda tak: jaki kojec? Mamy innego psa? Rzeczywiscie, Aszot ma coś z Boryska Camary.
  23. Irmo, Serwo zupełnie inaczej wygląda, nareszcie jak pies! Choć ta fryzura... Czy też już ma taką szczecinkę przy głaskaniu? Gratuluję Ci tego, co z nim zrobiłaś.
  24. Ależ oczywiście, że Aszot sam sie rozpuścił:evil_lol: To jest psiak z którym właściwie sie nie pracuje, ma swoje pomysły a my mu po prostu nie przeszkadzamy i chcemy zeby sie czuł dobrze i pewnie. Ale mam nadzieję, że w razie czego rzeczywiscie łatwo byłoby go znaleźć, bo chyba każdy zwróci uwagę na takie monstrum. Nowy pomysł Aszota, to kopanie dołków. Najlepiej tam, gdzie są kwaitki bo ziemia jest miekka i dołek szybko sie wykopie. Niestety, jest to przy rozpaczy mojej mamy, odgraża sie mu, za zamknie go w ogródku. I Aszot zaczął biegać, ta sierść była mu absolutnie nie potrzebna. Nie zawsze go widać, jak biegnie w nocy ale go słychać w domu: łup łup, łup łup. Jakby conajmniej koń. Moze to mu pozwoli troszke schudnąć?
×
×
  • Create New...