Jump to content
Dogomania

Kasie

Members
  • Posts

    2233
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kasie

  1. Ej Kobiety, co jest z Wami? Czekamy na komentarze. Jakby ktoś sie nie domyslił to to była wielka kąpiel u Camary. Dobra kobieta zgodziła sie (chyba nie miała wyjścia bo ja to tak przedstawiłam...) na małe odświerzenie Linkiego. No i wyszedł jak nowy! Ale niedziela pełna atrakcji nie skończyła sie tylko na tej wizycie u Gosi. Po południu Linki z Aszotem pojechali zakosztować co to znaczy pub na Kazimierzy (dla tych nie-z-Krakowa dzielnica kultowa w Krakowie). No i psy poszły w rejs. Koleżanka wchodziła i pytała czy można wejść z pieskami. Odpowiedź, że jeśli pieski będą na smyczy i grzeczne, to tak. No jasne że będą na smyczy i będą grzeczne. No i wchodziliśmy. A później to już było tylko O MATKO! :evil_lol: Ludzie oglądali te 2 potwory przez okna czy drzwi. Było tysiac pytań do... W pewnym momencie musielismy sie ewakuowac coby psy z głodu nie zdechły, od nadmiaru picia nie padły i od zagłaskania nie straciły resztek sierści. Kinga mam zamówienie na Lincolna bis. Da sie jakiegoś podfarbować, zrobić mądre, smutne, wielkie oczy i do Krakowa przesłać?
  2. Katcherine, powiem więcej! Jak go podziele to tez u mnie zostanie :evil_lol: Chyba ze słoiczki bedę rozsyłać... Kogo stać na UTRZYMANIE i UTUCZENIE 2 grizzli;)
  3. I tak moja droga Kingo powstają plotki! :cool1: :eviltong: Czytaj co drugie słowo i podaj dalej... Na końcu będzie że mam w spiżarni na półce słoiki z rudym futerkiem a Lincolna nigdzie nie mozna znaleźć...
  4. No to ja w zwiazku z masłem... To było jak jeszcze był Ares. Mama kupiła masło. 2 kostki. Po czym zniknęły. Po prostu nie ma. Rano budzi mnie i mówi ze wie co się stało z masłem. Pytam co? Ares zjadł. A skąd wiesz? Zrobił kupe z papierkiem. :cool3: Tak, psiaczki przytyły. A właściwie to Linki przytył. Jakos tak dziwnie urósł. Jak to kiedyś Kinga zauważyła ze ma nieproporcjonalnie dużą głowę do reszty. No i teraz ta reszta sie dorównuje do głowy. Jest większy niż Aszot. Linki ne ma gipsu! Wczoraj sama go załatwiłam. Ma odleżyny pod gipsem. Śmiedziało już to wszystko. Przecież on z tym 3 miesiące chodził a z rany cały czas sie sączyło więc gips moknał. A ponieważ ostatnio coraz bardziej sie lizał, coraz bardziej śmierdziało i zrobiła sie rana z krwia na granicy gipsu to wczoraj zabraliśmy sie za jej rozbrajanie. Ja cięłam po kawałku tak jak sie szynkę odkrawa a mama ostrzyła noże bo na tym gipsie to sie strasznie tępiły. Próbowałam nozycami do ciecia drobiu ale nie podołały. A Linki leżał tak sobie podczas gdy ja obracałam tą jego łapke pod róznymi dziwnymi kątami i cały czas ją szturchałam. Raz nawet nóż służył jako dłuto i uderzałm młotkiem w nóż. To pies-anioł. W końcu zeszło. Zlałam to wszystko jodyną, poczekałam jak przeschnie, załozyłam świeże opatrunki, załozyłam pampersa na to wszystko i Linki poszedł spać jak niemowlak (już niczego nie lizał). Ściaganie gipsu okupiłam swoja krwią ale pies był nienaruszony. I jak to Kinga stwierdziła: miałam fajne andrzejki...
  5. Wiesz Kinga, że to nie prawda o Pytii? Moze ona nie jest w Twoim guscie, może dla Ciebie jest przecietna. Ale są ludzie dla których taki psiak jest właśnie idealny. Popatrz, ja z charakteru nie moge się przyzwyczaic do psów ruchliwych, szalejacych, skaczących po Tobie. Uwielbiam za to takie psie indywidualności, widać ze myślące itd. A są ludzie dla których psiak właśnie powinien być taki, że go wszędzie pełno, na wszystko musi zaszczekać, odwachac, wszystko sprawdzić. I tak bedzie z pytią. Znajdzie swój dom, swojego człowieka. Oby tylko to było wcześniej.
  6. Oj, żeby z tą komórką Dessi nie było tak jak z Camarową (miała ją w toalecie spóścić). No i ja dzis na stacjonarny dzwonię bo mówię że nie ma komórki (tak deklarowała na publicznym forum coby telefonów od sznownej koleżanki z Koszalina nie odbierać albo-li od tych z Krakowa w sprawie psów. No wiec Camara na stwierdzenie że nie ma komórki, mówi, ze wcale nie w toalecie tylko w torebce i nie słyszy! :mad: Czyli można do niej dzwonić :p
  7. Uuu, to u Was rzeczywiscie willowe te dzielnice skoro "kobietom ze wsi" :evil_lol: tam wejść się nie da...:loveu: Kinga, a Twoich synów tam wysłać? Przykleja plakat, z takim pyszczkiem Pytii jak w banerku. Telefon w końcu będzie do Ciebie na wieś.
  8. Kinga, my w Krakowie takich domów nie mamy... Jeśli myslisz o Linkim, to albo jest na siłę zamykany w domu (bo on chce strasznie byc w ogrodzie) a mi jest zal że jest wilgotno i zimno (zwłaszcza w jego futrze) więc zamykam go przy kaloryferze. A jak tylko moze to nam zwiewa pod krzaczki i się kamufluje. Przyjecia bym nie odwołała. Bo ja wolę sie wszystkim chwalic Linkim i Aszotem też. Stres? Ależ skad: wiecej rąk do głaskania. Linki to lubi. Brudny niemiłosiernie, smierdzi jak zmokła kura a ni emożna go wykąpać bo ma jeszcze ten gips. A co do Pyti, czy nikt nie dzwonił z allegro? Camara ma tutaj racje że jak są dobre zdjecia to jest większy odzew. Nie żebym Kinga sugerowała że te co zrobiłaś są kiepskie :roll: ale moze takie na spacerze? Z ludźmi? Może koło dziecka? Sama juz nie wiem. Nadzieja moja w tej willowej dzielnicy.
  9. Kinga, czy jeśli ja nie kopię dziur to oznacza że nie mam życia wewnętrznego i zainteresowań? Bo tak mi jakos to przyszło na myśl... Nie takie biedy znajdywały dom. Stare, chore... Dlaczego nie Pytia? A jakby ogłoszenie w gazecie? Lokalnej. Myślałaś o tym? Jakie są u Was w Koszalinie domy? A moze plakaty jakieś? I porozklejac po osiedlu.
  10. No i nie ma odezwu o Pytie... Dlaczego? A co u niej?
  11. Joasia, to już rok? O matko! Ale ten czas leci... Dziękuje raz jeszcze że u Ciebie znalazła dom Niuśka. A jak czarna koteczka?
  12. Smutna Pytia chciałaby mieć swój dom... Tak jak mają go nasze psy.
  13. Nie wiem dlaczego tak jakoś właśnie jej zrobiło mi sie żal. Może dlatego, ze Kinga napisała ze była w jednym boksie z Linkim? A jak patrzę na Linkiego przeciagajacego sie na dywanie, głaskanego na rzadanie i cały dzień coś zajadającego to po prostu jest mi smutno...:shake:
  14. Czy możesz zrobić jej zdjęcia? Miała jakąś obrożę? Sprawdziłaś na wątku Psy zaginione?
  15. Wiem, tylko e tam akurat nikt nie szuka takiego psiaka...
  16. [quote name='kinga'] samoglow pytała o nią pierwsza, ale jakieś małe, kudłate napatoczyło jej się w tzw. miedzyczasie... ;)[/quote] Przepraszam, a co to wyklucza albo zmienia? Dogomaniak mus mówić: mam psy a jak tu mówic jak sie jednego ma. Dwa to juz co innego. To minimalnie albo i optymalnie. Pytia, Kinga już Cie dostrzegła. Szukaj teraz domu...
  17. DZiękuje Wam za wszelkie słowa wsparcia. Rok temu przyżekałam, że tego nie będę juz przeżywać. No i długo ie trzeba było czekać. Na razie miedzy chłopakami zrobiło sie spokojnie. Aszot przestał kaszleć, węzły troche zmalały. Pewnie kolejny steryd zaczął działać. Apetyt wrócił (no, właściwie to tylko chwilowo przygasł). Wczoraj nawet zabrał się za słuchy chleb. Na spacerze kilka razy podbiegał nawet. Irmo, zapewniam Cię, że nie pozwolę mu cierpieć :shake: My za bardzo uosabiamy zwierzęta, zapominamy, że kierują się instynktem. U nich obowiązuje :prawo dżungli". To tylko my chcemy myśleć, ze zdrowy, nasz kochany pies pomoze temu słabszemu, Ale to nie ta bajka...
  18. O tak, witamy! :loveu: I jednocześnie podnoszę sunie... Kingo, czy ktokolwiek pytał o nią?
  19. No o której skończyła?
  20. Aga, no i gdzie te zdjecia? Czy wszystko w porzadku?
  21. Ja nie mam możliwości wystawienia ją na allegro. A może ktoś z Was może? Sami widzicie ile tutaj psów w potrzebie, trzeba ją szerszemu gronu pokazać. Kinga już ładny tekst napisała na pierwszej stronie.
  22. Niestety chyba kiepsko. Dalej ma apetyt (tylko na dobre rzeczy ale to moge zrozumieć). Jest chętny na spacery, szczeka jak go coś lub ktoś zdenerwuje. Wogóle jest ok. Tylko cały czas kaszle. W sobotę w nocy był kryzys, dusił się. Głównie stał albo siadał w pozycji waruj. Czasy czas mocno ziajał i kaszlał. Każda zmiana pozycji kończyła sie próbami odkaszlnięcia "czegoś przez niego" Teraz bierze leki na odwodnienie, dostał sterydy. Powiedzmy, że mamy jakiś status quo. Ale i tak ciągle nadsłu****ę, czy nie wracaja dusznosci. W domu grzejemy a cały czas i tak jest otwarte okno lub drzwi żeby mu sie lepiej oddychało. Wczoraj zaczęłam obserwować, ze Linki coraz bardziej dostawia sie do Aszota, tak jakby wyczuł ze jest słabszy. Linki lubił polegiwać na legowisku Aszota ale jak ten podchodził to Link sie wycofywał. A wczoraj Linki doskoczył z zębami do Aszota który chmyhnął do mojego pokoju. Może to tylko moja nadinterpretacja? Mam nadzieje, że sie jeszcze troche pozbiera. I chociaż na spacer z Fuksem sie wybierzemy...
  23. Oj, ale sie Wam narobiło... To się minęliśmy pewnie w Krakvecie bo ja już o 9 rano byłam z Aszotem po nieprzespanej nocy. Dusił sie nam. Teraz juz lepiej, bierze leki na odwodnienie. A jak dzisiaj z apetytem Fuksia? Je?
  24. Elu, przez weekend ja nie mam dostepu do netu... I dopiero dzis odebrałam Twoja wiadomość. A szkoda. Kiedy możecie jeszcze? Aszotowi sie pogarsza... :-( Kinga, nie zastanawiałam sie nad tymi proporcjami... To chyba tak na zdjęciach wychodzi. Bo de facto pupe to on też ma już duuuzą. A po cudownym srodku przyjaciółki od podhalanów to on rzeczywiscie zyskał na objętości (pozornej ale zyskał). Tylko smierdziel z niego niesamowity, ale kapiel juz sie szykuje :mad: Zaczał pięknie obciążać łapkę, biega juz na wszystkich 4. Nie dostaje antybiotyku, z ranki juz coraz mniejszy wysięk. Wraca do siebie psina. Z dawnych czasów pozostało mu tylko to, ze jada na leżąco, czasem próbuje nawet jeść leząc na boku bo nie chce mu sie podnieść...
×
×
  • Create New...