-
Posts
2233 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasie
-
"Moje" psy są stróżujące. Wczoraj rodzice zamknęli dom a ja nie miałam klucza przy sobie. A musiałam sie dostać do środka. Psy były na polu, zresztą bardzo się ucieszyły jak przyjechałam. No, ale wracajac do domu. Pomysłowość to nie tylko cecha pamietnego Dobromira. Pomyślałam i udałam sie do szopy po drabinę. Przystawiłam ją do balkonu i wychodzę (a byłam w butach na obcasie). A Aszot z Linkim dalej szczekać i biegac koło drabiny: bo co to za złodziej, tak się nie wchodzi do domu! Obszczekały mnie niemiłosiernie. Porządne, pilnujące psy.
-
Z Aszotem jest źle. Ale o tym napisałam na jego wątku. Tu nie zamierzam sie znowu smucić... Wczoraj późnym wieczorem jak juz piesy sobie podjadły Aszot leżal koło swojej miseczki z chrupkami. Linki podszedł do niego i chciał sprawdzic czy to oby nie coś innego a może nawet lepszego. Ale Aszot warknął na niego. Linki położyl sie tak, że łapami prawie dotykał łap Aszota i leżał patrzac mu w oczy: no pozwól mi zaglądnać do swojej miski... A Aszot pozostał nieugięty. Zamykał oczy i leżał w bezruchu a jak tylko Linki się poruszył to cichutko powarkiwał. Dziś rano jak wyjeżdżalam do pracy to psiaki mnie odprowadziły do samochodu. Linki chciał znowu wsiadać. Ale gdy odjeżdżałam bez niego to połozył sie z pyszczkiem na ziemi w tym miejscu skąd odjechałam. I tak sobi eleżał. A Aszot odwrócił się i pobiegł do domu: jak nie zabrali to co będę czekał.
-
Jest źle. Prześwietlenie płuc nie pokazało co prawda guzów w płucach ale są zmiany, tchawica jest odkształcona, serce powiększone, worek rozedmowy (?) za duży. I liczne, drobne zacienienia. To jeszcze nie najgorsze. Tak duże i szybkie powiększenie wszystkich węzłów chłonnych może niestety świadczyc o jednym. I wczoraj usłyszałam tą magiczna nazwę: chłonniak. Wczoraj zrobiliśmy biopsję, materiał pojechał do Lublina. W poniedziałek lub wtorek będzie ostateczny, potwierdzony wynik. O rokowaniach w takim wypadku chyba nikomu tutaj nie muszę pisać. 2-3 tygodnie lub i rok. Nie bedę go leczyła, nie będę podawała chemii, kroplówek. Dopóki będzie miał siłe i będę widziała, że jest radosny to bedzie wszystko dobrze. Dostanie bardzo duże dawki sterydów, podobno początkowo daje to dobre efekty. A Aszot wczoraj po powrocie i po całym dniu głodówki wpałaszował puszkę puriny 1250 g, poprawił miseczką suchej karmy i nie przepuścił smakusiom. Tylko później bardz bekał i purkał... Nawet Linki przy nim wysiadł, zjadł tylko puszkę i nie chciał nawet na chrupki spojrzeć.
-
Wczoraj wet go "wybadał", cały brzuszek, osłuchał. Nic go nie niepokoiło. Nie ma temperatury. Mam jeszcze nadzieję, że to moze zmiana pogody, on ma prawie 10 lat, straszne zwyrodnienia stawów. Mnie kolana bolą jak diabli wiec może jego też te stawy i dlatego chętnie lezy i nie chce wstawać. Tym bardziej że nie pozwala sobie szczotkowac łap, przy dotknieciu kuli je pod siebie.
-
Camara na chorym więc ja uzupełnię rachunki i będzie miała co liczyć: 5.10.2006 Lecznica: 16 zł 6.10.2006 Apteka: 25,42 zł 10.10.2006 Lecznica: 5 zł 11.10.2006 Apteka: 86,04 zł 17.10.2006 Lecznica: 10 zł Camara, ile jeszcze mamy pieniędzy? Spadły rachunki z lecznicy bo juz nie jeżdżę codziennie tylko biorę antybiotyk do domu i sama robie zastrzyki. Ale rosną rachunki z apteki bo kupiłam 25 ampułek sorkoserylu i sama robie zmiany opatrunków więc potrzeba sporo gazików jałowych, bandaży, plastrów a dodatkowo strzykawki i igły (choć te są tanie) Martwię sie Aszotem, nie jest z nim dobrze: węzły nadal jak banie, dziś robimy rozmaz i rtg płuc... Wiecie juz jakie są podejrzenia.
-
Ja też oczywiście trzymam kciuki za Serwo. ;)
-
Ależ hja miałam cały samochód małych, niekłopotliwych zwierzątek: małże i raki. I zaczynam mieć zboczenie: na każdym podwórku wypatruję psów i w jakim stanie mają budy. Linki jest tak zakurzony że nie mam pojęcia jak go doprowadzic do stanu odkurzenia. Podobno przez cały czas mojej nieobecności jak był wypuszczany z domu to układał się na podjeździe gdzie zawsze zostawiam samochód.
-
Wracam po tylu dniach a tu taka cisza... No co jest? Jak Mariola zarobiła na Linkiego to mślicie że już nie trzeba o niego pytać czy żyje? :mad: Jak wróciłam to była taka radosć, ze psy piszczały. Dosłownie. Skakały i piszczały. A Linki jak wariat tłuk sie gipsem. I nawet w łazience musiałam się barykadować a one pod drzwiami leżały. Oj, kochane są te psiaki.
-
Mój pies nie głoduje, moim psom trzeba miski podkładac pod pyszczki jak leżą bo im się nie chce wstać! :evil_lol:
-
Bo Linki jest grzeczny a Aszot jest chory i teraz Aszotem się zajmuję. Linki tylko toczy cicha wojnę z moją mamą: kto kogo przechytrzy i czy Linki wkradnie sie cichaczem do pokoju żeby sapć na dywanie... A jak sie nie uda to tylko jego legowisko mu zostaje. A sami rozumiecie, ze psy nie lubia w psich legowiskach sypiać. Tylko na łóżkach lub na dywanach.
-
Jasne, głodzę Aszota, biedny pies... A on pracuje, pilnuje domu: CZy ktoś wejdzie jak takie 2 lezą w przejściu? A tak wygląda "postawa zamknięta" głodzonego psa na jedzenie:
-
Aaa, i jeszcze jedno. Pan doktor powiedział, że te wyniki wyglądaja jakby pies był niedożywiony. Popatrzył na Aszota :evil_lol: westchnał i że to możemy wykluczyc.
-
No więc dziwnie z badaniami wyszło... Na razie mamy tylko morfologie i wszystko jest w normie oprócz leukocytów których jest za mało... Przy powiększonych węzłach chłonnych gdzie powinno ich być za dużo. CZekamy teraz na biochemie, będzie dzis po południu. A Aszot coraz fajniejszy. Wczoraj po 24 godzinnej głodówce rzucił sie na jedzenie, wpałaszował 1250 g puszki mięsnej puriny i poprawił micha chrupek. A w nocy obudził mnie dojadaniem: znalazł jeszcze zakamuflowana miseczkę z chrupkami której nos domowy (Linki) nawet nie wyszperał pod stołem w kuchni.
-
Mariolu, bardzo, bardzo dziekujemy :loveu: Może na razie trzymaj te pieniązki, mam jeszcze 200 zł z poprzednich. A jak już coś to poproszę o przelew... Mariola, uratowałaś Linkiego tą aukcją, kinga prośba i wogóle wszyscy którzy chociaż złotówkę dołożyli. Bo bez tego wsparcia Linki nie miałby szans...
-
Niestety, mam teraz wyrzuty, że nie zrobiłam od razu badań. Ale weci mówili, ze nie trzeba. Moze mieli racje, moze to jakaś infekcja? A moze problem ze stawami? Bo jego ostatnio bardzo bolą łapy, ma problem ze wstawaniem, z chodzeniem, nie bardzo pozwala sobie je nawet szczotkować.
-
Prawda, że jest piękny?
-
Aszot jest chory. Ma bardzo powiększone wezły chłonne: szyjne i podkolanowe. Powiększyły sie w krótkim czasie. DZis robimy morfologie i biochemie. Ale az sie boje bo to nic dobrego...