-
Posts
2233 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasie
-
Kraków - Greta, szczeniak który znalazł już swój dom :-)
Kasie replied to Camara's topic in Już w nowym domu
Nie rozumię... No bo który był nie fajny? Psy dorosłe z tendencjami do destrukcji to owszem, dostarczałam Ci. Ale szczeniorki mało-fajne? :shake: A dzisiaj Greta sama w domu. Camara poszła pieniadze zarabiać. Co za kobieta-materialistka. :mad: -
Kraków - Greta, szczeniak który znalazł już swój dom :-)
Kasie replied to Camara's topic in Już w nowym domu
Camara, że też Ci sie zawsze takie fajne szczeniory trafiają...:loveu: Ty to sie umiesz w dobrej kolejce ustawić :cool1: Widzę że Borysek pozycza Grecie swoje zabawki. -
owczarek podhalański uratowany przez Kasie -MA DOM u Biserki
Kasie replied to Frotka's topic in Już w nowym domu
Oj i może mu tak zostac z tym jedzeniem. Bo biedak pamięta czasy kiedy nie było. Ale Linki u mnie też był taka chudzina i bieda, też sie początkowo rzucał na jedzenie. A teraz juz lepiej. Tj je raz dziennie: zaczyna rano, kończy wieczorem, ale powolutku, co chwila przestaje. A jak wyglądaja rany po operacji? Nic nie krwawi? Ile ma szwów? -
Jasne ze z tarasem. Sprawdza się i zawsze to ochrona przed wiatrem lub deszczem. Bo u mnie tez jest buda. Tylko, że czasem do niej kury zaglądają. Ale Aszot na poczatku spędził w niej miesiąc chyba a Lincoln całą jedną noc. Oj, żeby już był Nowy Rok i żebyscie ją wzieli... Kingo, a co u niej? Jak sobie radzi na boksach?
-
owczarek podhalański uratowany przez Kasie -MA DOM u Biserki
Kasie replied to Frotka's topic in Już w nowym domu
Dunajek jest nie do zdarcia w przeciwieństwie do jego zębów :shake: Biserko, jak Dunaj do mnie trafił to połykał wszystko. Dosłownie, połykał. Nie miał siły stać na łapach, czołgał sie i rzucał na jedzenie. Pysk otwierał tak szeroko ze miałam wrażenie ze widzę jego oskrzela: takie psie piskle z otwartym dziobem. Pamiętam jak Frotka mi mówiła, że jak go u mnie wyprowadziła z kojca to złapał do pyska ziemniaka. Zdążyła go wyciagnąć mu z mordy. A on zaraz złapał kurzą kupę... Tego mu już nie wyciągała :oops: Dunaj z całą pewnościa próbował gryźć kamienie. To było jedyne co miał swojego u "właścicieli". U mnie pogryzł kilka misek, zwłaszcza na początku gdy dostawał jedzenie w małych porcjach. Nie wiem, jak on teraz traktuje jedzenie, czy nadal jest łakomczuchem. Ale z tego co pamiętam to juz pod koniec pobytu u mnie zaczynał grymasić trochę. -
Irmo, dużo dobrego dla Was. Wiem jak Wam ciężko. Ty znasz Serwo, Ty wiesz jak postąpić. Szczęście miał że ma Ciebie. Ale to juz sama wiesz.
-
Kinga, skad Ty mnie tak dobrze znasz? :crazyeye: Bo wiesz, ze ja wszystko lubię NAJ...:cool1: Juz sie nie mogę doczekać jak tu przyjedziesz z NAJ :p
-
No właśnie Kingo. Muszę nawet nad Toba czuwać, żebyś nie myślała mylnie. No bo popatrz, nawet jakbyś była zmęczona po tak małej ilości snu, to tego nie czujesz. Jesteś wypoczęta, zadowolona, masz cięty dowcip, myslisz komu, gdzie i w jakiej ilości upchnąć psy, czym nakarmić Drachmę zeby ze wstrętem nie zamykała oczu nad miską. I jeszcze czasem masz czas, zeby z Maćkiem na kawę iść :cool1: Kinga, toż to MŁODOŚĆ
-
Oby Karino jak najszybciej trafiła do Was... Taka fajna smutnooka Pytia
-
Małe sprostowanie, to ni ebył wieczór. To była 23.45. Tak, w ramach tego, że o tej porze z reguły mi sie nudzi to pracowałam nad kością. A wstajem o 5 rano... Ach, te prawa młodości...
-
Czasem boje sie tu zagladać... Ale się ucieszyłam tą wiadomością :loveu: I oby tylko tak dalej.
-
Kiwi, koleżanko droga, czyżbys studiowała? Kolokwium? Czy sprawozdania Cie dopadły?
-
owczarek podhalański uratowany przez Kasie -MA DOM u Biserki
Kasie replied to Frotka's topic in Już w nowym domu
Biserko, czy ja mam wrażenie, czy Dunaj tak sie "zaokrąglił"? Klusek z niego. Pozostaje Wam życzyć "Wesołych Świąt" z psami (będzie pewno jazda że hej!) I tak właśnie kiedyś mówiłam do Gosi. Jak przyszliście pierwszy raz zobaczyć Dunaja, Wojtek przeszedł obok niego a Dunaj złapał go zębami za rękę. Pomyślałam: no to nic z tego bo na dzień dobry juz ich ugryzł... A Wojtek powiedział coś takiego, że jest fajny, bo od razu chce sie bawić. Skwapliwie to podtrzymałam, że to zacheta do zabawy. Biserka, skąd Wy macie takiego fajnego psa z charakterem? Mówię Ci, szczęście mieliście :eviltong: -
Znacie już historię z kością. A teraz bedzie jej ciąg dalszy: Kość była jedna i dwa duze psy. Jak się nikt nie interesuje to kość leży. Ale jak jeden zwróci uwagę to drugi od razu też chce. Tym pierwszym był Linki. Zabrał sie za zgryzanie głowy gnata. A Aszot przejawił olbrzymie zainteresowanie. Co tu zrobić? Mama zasugerowała, żebym wzieła kość do piwnicy i przepołowiła. Troche mi to zajęło. Już nawet zarzuciłam użycie siekierki i zaczęłam się rozglądać za brzeszczotem ale w końcu sie udało. Sezamie otwórz się! Wiecie co było w srodku? Szpik kostny, podwędzony! Zaniosłam te połówki moim piesom jak zdobycz z polowania. A one nawet nie popatrzyły, obrażone że kość im zmalała :razz: Wiec zabrałam się za wydłubywanie im tego szpiku. I się zaczęło. Leżały takie dwa byczki śledząc każdy mój ruch. Co udało mi się wydobyć to od razu kładłam na łapę raz jednego raz drugiego ocierając szpatułkę o te łapy. Ale było lizanie! Podłoga zalana śliną... W końcu odpuściłam i poszłam sie umyć. A psy zabrały sie za akcję wydobywczą tego co mi się nie udało. Aszot postawił sobie kość, trzymał ją łapami i zapuszczał język do środka. Wyglądało to jakby rurką pociągał. A Linki... :eviltong: Odkryłam po co ma tak długi język!!!! Pozycja waruj, kość przyparta do ściany, pysk Linkiego na ziemi tuż przed otworem kości, oczy przymknięte i zapuszcza jezyk we wnętrze rozłupanej kości. A że jęzor jest wyjątkowo długi i cieńki jak u mrówkojada wiec mu całkiem nieźle to szło. Wiecie, że wylizał głębiej niż ja dostałam szpatułką? :p
-
owczarek podhalański uratowany przez Kasie -MA DOM u Biserki
Kasie replied to Frotka's topic in Już w nowym domu
Co Wy za metamorfozy robicie! Najpierw wrak podhalana na labradora a później labka znów na podhalana. Albo może macie psa sezonowego-kameleona. Zmienia się na pory roku. A dalej z niego taki łobuz? Witaj Elżbieta! Dawno Cię tutaj nie widziałam :cool1: -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Kasie replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Dorotko, ja nie mówię żebyś ją zamknęła na zawsze w kojcu i na cały czas. Bo to jest chore. Kilka godzin, żebyś Ty była spokojna, miała czas dla siebie. A dla Hoski to też jest ukrócenie jej samowolki, Katcherine, co do spacerów masz rację. Po prostu w ciagu dnia wyznaczas czas dla psów, dajesz im możliwość wybiegania się.I może jest szansa, że są spokojniejsze później. -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Kasie replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Dorotko, śledzę ten wątek. I rozumię, że masz wszystkiego dosć, każdy by miał. Ale trzeba coś zrobić. Bo odkąd czytam to sytuacja wygląda tak samo. I tylko dowiadujemy sie o nowych wyjściach jakie Hoska wynajduje. Nie panujesz nad nią, to widać. Wyżalanie sie moze i pomaga chwilowo ale trzeba po prostu zmienić tą sytuację abyś wreszcie poczuła, że Ty panujesz nad psami bo na razie to one u Was rządzą. Ja nadal sugeruję kojec dla niej. Wiem, że masz rozkopane podwórko. Trudno. W takiej sytuacji przygotuj kawałek w miare równego gruntu i załinstaluj tymczasowo kojec. Wyłóż go nawet płytami chodnikowymi zeby było łatwo zdemontować jak będziesz planowała podwórko po zakończeniu wszelkich prac. To pewno kosztuje. Zorientuj sie ile a dogomaniacy juz nie raz pomagali.;) -
Widzę ze sobie Fuksio ćwiczy przed spotkaniem z Lincolnem...:cool1: Elu, czym byłby spokojny wieczór bez przygód? A Wasz madry pies o tym wie. A jak ten najbliższy weekend? Jestescie w Krakowie? Chyba wstepnie cos o Beskidzie żywieckim było? Z tym chyba jednak kiepsko bedzie. Ale ja jak nie uciekne nigdzie to bedę w Krakowie. I zaczynam dociskać na spotkanie :mad:
-
Bardzo dziekujemy Elu :loveu: A jak bedzie z tym naszym wyjazdem w góry? Piszecie się na takie małe co nieco? U mnie tylko kiepsko z planowaniem bo jak już jestem czegoś pewna to coś wypada: Aszot się gorzej czuje, a to mamie sie pogorszy itd. Ale może tak wstepnie się umówić?
-
Dla mnie Belka i Borys to taki współpracujący tandem. I nie wyobrazam sobie zeby Belka nie pomogła Borciowi w rozbrajaniu tej kulki. Przecież musiałaby sprawdzic co on tam kombinuje. :cool1: Niufa, stałaś sie sławna. Dzieki temu czerwonemu na rany :evil_lol: Poniewaz używam tego teraz na te odpażenia po gipsie u Linkiego (bo ma antybiotyk) to mój pies wygląda jakby był po poważnym wypadku: prawie cała łapa czerwona. Wczoraj zmieniam opatrunek a byli u nas goście. Ściągnęłam bandaże a oni w panikę: co sie temu psu stało, że na całej łapie skóry nie ma czy jak (bo wszystko w takich kolorach a sierść ma zgoloną). A moi rodzice chórem odpowiadają: nie, ne, to preparat od niufy :evil_lol: I wszystko jasne... A o kombinacjacm moich piesów dzis pisałam już w wątku Aszota: Jak to z kością było...
-
To ja dzis dla odmiany zamiast uLincolna będę pisała u Aszota. Z Aszotem nie jest najlepiej. Dzis w nocy znowu tak cieżko oddychał. Choc 2 poprzednie były spokojne. Nie wiem jak to się dalej potoczy. A właściwie wiem tylko nie wiem jak szybko... :-( Ale z lepszych rzeczy. Za poradami dogomaniaczek co do ciągłego lizania przez Linkiego wszystkiego a zwłaszcza własnych łap, kupiłam duuużą kość. Niestety była tylko jedna więc Aszotowi kupiłam 2 wedzone ratki. No bo przecież z niego starowinka, zęby juz stare itd. Linki dostał kość. Owszem, dostrzegł ją ale jakiegos większego zainteresowania nie było. Za to szybko rozprawił sie z tymi ratkami dla Aszota. Więc Aszotowi dałam kosć Lincolna. Aszot polizał, popaplał i zostawił. Później Linki leży i lize te swoje łapy z opatrunkiem. Wiec biorę tę kość i daje ją Linkiemu coby go zajać czymś innym. Aszot w tym czasie szybciutko zbiera sie z posłania, podchodzi go Linkiego bynajmniej nie zainteresowanego kością warknął na niego znacząco, zabrał mu kość spod pyska i zaniósła na swoje legowisko po czym odwrócił sie tyłem do kości i poszedł spać. ;) Ale pilnuje psiak swojego. A co do miski. Sucha karma w przekonaniu moich psów to najgorszy pokarm i je się go w ostateczności jak już nie ma szans na nic lepszego. Choć to chyba raczej Aszot tak myśli. Linki właściwie to cały czas cos tam sobie je. No ale raz dziennie, wieczorem i tak dostają sucha karmę. Linki rozkłada sie w pozycji waruj przed miska i zaczyna powolne chrupanie. Aszot: ta sama pozycja tylko że nie je. Lincoln zawsze musi sprawdzić, czy Aszot ma to samo co on. Dopóki Linki ma cos w misce to Aszot pozwala mu nawet ze swojej jeść pomimo, że nawet się pyskami stykają. Nie ma problemu. Ale sytuacja sie zmienia gdy Linki ma już pustą miseczkę. Wtenczas nie może się nabliżyć do aszotowej miski. Bo ten zaraz nawarczy na niego. I wtenczas dopiero zaczyna jeść: powoli i patrząc na Linkiego: widzisz, ja mam jedzenie a ty nie. Skad się takie zabawne psie zachowania biorą?
-
No i co u Medara czworonożnego? Czy on cokolwiek je? Jakie rokowania?