-
Posts
2233 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasie
-
Jasne Elu. My sie wybierzemy razem a Krzysia z Fuksiem i Linkim zostawimy :evil_lol: Jak myślisz, kto będzie miał lepszą jazdę?
-
Niufa, to Ty pełnoletnia jesteś :crazyeye: O kurcze... :evil_lol: Katcherine, tylko mi nie pisz, że Ty tez... :shake: Najlepsze są własne doswiadczenia, sprawdzone ;)
-
Wypadek maiąłam na oślej łączce :oops: czyli na Kotelnicy Białczańskiej. Az mi wstyd. J abardzo lubię jeździc w Szczawnicy na Palenicy, Kluszkowce i Mosorny. Ale Mosorny nadaje sie tylko przezd południem do jazdy, później to muldy i oblodzenia . Na Jaworzynie również, jak najbardziej. Ja z reguły ni ejeżdż e na kilka dni tylko po południu po pracy. Z Krakowa do stoków mamy jakieś 1,5 godziny... jak jest ślisko na drogach. A w tygodniu mniej ludzi i unikam kolejek. Na Chopoku byłam raz i to tydzień. Ja tez od dawna nie jeżdżę. Może od 6 lat. Nie przejmuję się że może mało technicznie. Najważniejsze, że ja się dobrze bawię.
-
Brawo loozerka, dokładnie, ACL lewe kolano. Tylko jedna wywrotka. Banalna. Stałam w nartach. I straciłam równowagę. I tylko strzeliło. A później dwie operacje. Rekonstrukcje, rehabilitacje itd. Jak Wy Elu braliście Fuksa jak jeszcze chorował to ja właśnie byłam w sanatorium. Byłam rozćwiczona (rower, basen, siłownia). I to był koniec sezonu podczas którego intensywnie jeździłam. I skończyło sie najbardziej banalnym upadkiem... Nikogo nie zniechęcam, sama wrócę jeszcze do narciarskiej formy ;)
-
Ja uważam, ze dobrze Elu robicie, ze go nei bierzecie. Psiak nie rozumie dlaczego tyele czasu ma siedziec zamkniety w obcym pokoju sam. Ćwiczcie kondycję. Moze w lutym spotkamy się na Mosornym w Zawoi? Ja co prawda mam zakaz jazdy an nartach :razz: :shake: Absolutny i całkowity. Ale co tam, raz sie żyje. Już próbowałam. Tylko jeżdżę troche znowu jakbym sie uczyła :oops: Bo jednak tak się jakos boję o to swoje kolano. No i niestety muszę już zawsze jeździć w ortezie... Pamiętajcie o dobrej rozgrzewce przez zjazami. Choc mnie to i tak nie uchroniło przez wypadkiem. Róbcie duzo zdjęć. I nie zapomnijcie sie ubezpieczyć tak na wszeli wypadek. Sprawdźcie, czy na pewno macie ubezpieczenie przy uprawianiu sportów zimowych. CZasem firmy które organizują wyjazdy na narty ubezpieczaja na czas pordóży i czas pobytu w hotelu. Z wyłączeniem uprawiania sportów zimowych.
-
Niufa, mam wrażenie że Ty masz w domu stado niezdar: wiesz jak leczyć wszelkie rany, jak kasple i inne przedmioty wydobywać z pupili... ;) Mam wrażenie Irmo, że masz lepszy nastrój. Widzisz, zapomnieliśmy Ci o tym powiedzieć jak byłaś tutaj taka smutna: KĄPIEL, to najszybciej poprawia humor. Nieważne, czy kąpiel Twoja czy psa. Była woda, szampony itd. To wystraczy. Trzymajcie sie ciepło. Idę pomyśleć o kąpieli u mnie ;)
-
Nasza kochana Leksunia przeszła za TM, zostawiła nas samych..(*)
Kasie replied to Elso's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I co u Leksy? Goi sie po tych sterydach? My znowu mieliśmy kryzys w nocy z soboty na niedzielę. Aszota nie mogłabm wziąć tylko Linkiego. A ze padało jeszcze wiec spacer się nie odbył. CZekamy an Lekse. -
Nasza kochana Leksunia przeszła za TM, zostawiła nas samych..(*)
Kasie replied to Elso's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A co Wy mi łapy mojego psa będziecie oglądać! Zboczenie jakieś. A później to jeszcze każecie rajstopy podciagnać... :mad: -
Nasza kochana Leksunia przeszła za TM, zostawiła nas samych..(*)
Kasie replied to Elso's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zniewalająco :loveu: Wszyscy na niego zwracają uwagę. Myślę że kubraczki kiwi byłyby pobite ;) A niebieski do rudego pasuje. -
Nasza kochana Leksunia przeszła za TM, zostawiła nas samych..(*)
Kasie replied to Elso's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Elu, powiem więcej. Bez kaczuszek też jest cudny :loveu: -
Nasza kochana Leksunia przeszła za TM, zostawiła nas samych..(*)
Kasie replied to Elso's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jasne, że wiem gdzie. Tylko Ty Aniu ni eznasz możliwości wspaniałego Lincolna... :mad: I obawiam się, że z Fuksem i Linkim jakikolwiek spacer to będzie jadka. Aszot co chwila staje, odpoczywa. Słabiutki jest. Zobaczę jak sie będzie czuł w niedzielę. -
Katcherine, to UTOPIA. Choć z socjalizm też pasuje (sytuacja stabilna do czasu ;) ). A później się zaczyna sypać. Jednostki u władzy jeszcze twardo trzymają za morde aż zostaja obalone. Tak jak w psim stadzie. Jak Twoje 2 psy leżą i podejdziesz do jednego i zaczniesz głaskać to co drugi zrobi? - Podejdzie do Ciebie i zacznie Cię trącać? - Zacznie wyprawiać różne figury na podłodze żeby zwrócić Twoja uwagę? Bo zapomniałaś ze każdemu sie tyle samo należy. Twój błąd. Od czego masz 2 ręce? Żeby glaskać 2 psy równocześnie przecież.
-
Nasza kochana Leksunia przeszła za TM, zostawiła nas samych..(*)
Kasie replied to Elso's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kiwi, nie przejmuj sie kubraczkami. Linki od wczoraj chodzi w dziciecych rajtuzach. To jest dopiero jazda! Na prawej łapie ma te nieszczęsne rany i opatrunki które zabezpieczamy. A na lewej zaczął drapać modzel do krwi. Wiec go zapakowaliśmy w rajstopy z szelkami wiązanymi na grzbiecie. Wydaje mi sie że nic tego nei przebije. Jedna para jest niebieska w żółte kaczuszki... -
Nasza kochana Leksunia przeszła za TM, zostawiła nas samych..(*)
Kasie replied to Elso's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A czy ja ewentualnie mogłabym dołączyc? Z Linkim??? Elu? Czy znowu będzie jazda? Aszot nie nadaje się na taki długi spacer, jest za słaby. :shake: -
Linki nie ma długów oprócz tych długów wdzięczności dla tych, którzy mu pomogli, zauważyli, wyciagnęli ze schroniska, o nieludzkiej godzinie dzwonili do mnie że jest taki wątek... o rudym psie. Wszystkim tym, którzy wpłacali na jego operacje, leczenie, opatrunki, przesyłali środki opatrunkowe i inne takie (nawet ryz od Camary dostałam dla niego jak było cieżko :loveu: ). Jeździli z nim do weta gdy ja nie mogłam bądź przyjeżdżali do domu do mnie żeby mu zastzyk dać (nawet aż 5 ampułek sorkoserylu na raz bo tyle było w opakowaniu a na kartce z opisem nie sprecyzowałam że tylko 1 Ale voc sie w końcu domyśliła i nie naszpikowała mi psa sorkoserylem). Ma dług u tych którzy gdy miałam dość tych diur mówili, że będzie dobrze i ze trzymają kciuki. Tych, którzy wysłuchiwali przez telefon niekończących sie tyrad o stanie jego zdrowia. Którzy z humorempodchodzili do rosnących rachunków a co najważniejsze jeszcze wykombinowali jak wzbogacić Lincolna. Lista jest bardzo długa. I BARDZO DZIĘKUJEMY. Camaro, czyli główna Księgowo Lincolna, mam kopie faktur które przekazałam w rozliczeniu sie z aukcji na allegro. I jeszcze paragony na około 200 zł z apteki. Czy chcesz, zebym tutaj wstukała kwoty czy poczekamy jak sie spotkamy a Ty zrobisz rozliczenie? Lincoln jest nadal leczony. :cool3: Na razie staram sie sama pokryć te koszty. Opatrunki (gaziki, wata, bandaże, przylepce, środki odkażające, sorkoseryl) to wychodzi około 70-80 zł miesięcznie. Plus ewentualne wizyty u weta. Czekają nas badania krwi. I tego się boję. Linki przecież 4 miesiące bez przerw był na antybiotykach...:shake: Jest jeszcze jedenproblem techniczny z pobraniem krwi: Linki musi byc na czczo. A to wbrew pozorom bardzo trudne. Bo Linki cały czas je. Wczoraj z Camara ustaliliśmy że Linkuś zjada tyle co jej 2 podhalany razem. Plus smakusie i czasem jeszcze dodatkowe porcje. Jaki wniosek? Albo "ktoś" głodzi psy albo "ktoś" przekarmia swoje. Robimy głosowanie? :mad: Tak Kingo, Linki ma coś z owłosionego pittbula w stosunku do innych psów. Niestety. I ma coś z zarłacza: ile widzę tyle zjem. I jest moim Lincolnem.
-
Bokser Max z krakowskiego schronu!
Kasie replied to AgaiTheta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja go tylko widziałam wtaszczonego przez pana Tomka do gabinetu. A później w całym tym zamieszaniu miałam wrażenie że poszedł (został przeniesiony) do sali operacyjnej. I zaczęłam sie martwić. Ale nie miałam już kogo zapytac bo jak wychodziłam to Ela odwróciła sie do mnie tyłem :eviltong: A później twierdziła że Fuksia przed Linkim broniła! ;) -
Irmo, pewnie wiesz, ale powtórzę: jestem pod wrażeniem tego co robisz i pełna podziwu. To trudne, bardzo trudne patrzyć na psa i zastanawiać się, czy i jak bardzo ciepi. I czy to ten czas. Zaczyna sie popadać w paranoję. I chyba nie każdego wrażliwego na to stać. Pewnie dla Serwo to nie jest tak trudne jak nam się wydaje. On jest mniej świadomy, po prostu się cieszy każdym momentem. To jest głównie ciężka droga pod górę dla Ciebie. Więc trzymaj sie mocno i ciepło. :calus:
-
No to mi się od razu zal zrobiło Komisarza :shake: Kinga, dlaczego mi to robisz... Takie biedy opisujesz i pokazujesz... Oby był rzeczywiście ten wątek szczęsliwy dla Komisarza jak był dla Pytii. Kto z dogomaniaków ma wolny wakat na psa? Elu, kiedy Wy sie przeprowadzacie? Fuksio towarzystwa jak nic potrzebuje. Camara, popatrz, on ma pyszczek na kształt podhalana... Elu, byłaś bardzo delikatna pisząc, ze Linki warczał. On przejawiał mordercze zamiary wobec Fuksia. I nie umie go wytłumaczyć. Fuksio jest taki przymilny. Zwłaszcza z tymi glutami. :evil_lol: No a z Linkim kiepsko. Tj. kiepsko z jego łapą. Dziura jak się patrzy. I podobno tak będzie. Bo po takim urazie skóra pozostaje cieńsza, nie narasta tkanka podskórna czy jakoś tak a ponieważ to cieżki pies to leżąc a zwłaszcza kładąc się uszkadza i będzie uszkadzał. Chyba zeby cały czas chodził w gipsie. Wczoraj dlatego to tak długo trwało bo znowu miał czyszczoną ranę, obgolono sierść i ponownie konstrukcja wałeczkowa. Dla laików juz tłumaczę na czym to polega. Przygotowują takie bardzo grube opatrunki (kilka warstw ubitej waty) w kształcie wałków. I przytwierdzaja plastrami do łapy Lincolna nad i pod raną. Sama rana jest odsłonięta i na niej jest cienszy opatrunek i jest codziennie zmieniany. A te wałki mają za zadanie zabezpieczyć ranę przed dotykaniem do podłoża. Linki jest bardzo grzeczny. Cierpliwy. Wykonuje komendy: wstań połóż się itd. Bo ciagle trzeba sprawdzać czy dobrze sie umieściło ten opatrunek. I taki grzeczny był przez 45 minut bo tyle to trwało. Zobaczymy jak to dalej będzie ale usłyszałam wczoraj, że może trzeba będzie zamówic u rymarza takie skórzany but dla niego z wszytymi poduszkami pod łokieć bo bez niego ciagle bedzie rozwalał tą łape. Przyznam Wam się do czegoś. Mam już cholernie dość chorych psów!
-
Ambra, na równicy wpuścili Was do schroniska z psem? A nas w wakacje nie... No widać, że zmiany idą ku lepszemu. A tam jest taka fajna kawiarenka, piekiełko? Czy jakos tak. Wpadnijcie tam na kawę ode mnie ;)
-
Elu, może więc sobota-niedziela? Ja też nie biegam po górach tylko wolno spaceruję (jestem po 2 operacjach kolana). Noclegi w schronisku są tanie. Buty... tu nie chodzi o ślizganie tylko o przemakanie. Teraz jest taki rodzaj śniegu że się nie ślizga. A buty zawsze można zaimpregnować. Nadal Was namawiam ;) To tylko 2 dni... O ile Aszotowi sie nie pogorszy. A ja później nie bardzo będę miała jakakolwiek mozliwość wyjechania az do później wiosny...
-
Zapach wcale nie jest taki straszny. Tylko na początku. A później nasze receptory węchowe się do niego przyzwyczajają :evil_lol: Jak Ksera wiozła mojego Aszota ze schroniska z takim futrem (!) to określiła to: capi jak w murzyńskiej chacie. A później był zapach chyba przez 3 miesiące w samochodzie. Ale Pytia ma krutkie futerko. A Linki z Koszalina nawet po przyjeździe do mnie w lecie z długim acz rzadkim futrem fcale tak nie śmierdział :roll:
-
W związku z tym, że miałaś kolędę to czuj sie usprawiedliwiona :p Ja bym ich nie izolowała z Jonatanem. Rozumię, że on ma szczepienia na zakaźne. Linki z Koszalina przywiózł tylko pchełki (żadnych pasożytów wewnętrznych nie miał). Izolacja może jedynie źle podziałać na psy. One nie rozumieja dlaczego są oddzielnie trzymane. Zapoznanie zrobic na obcym terenie dla Jonatana, najlepiej oba psy na smyczach. A później wprowadzić je na podwórko razem. Przynajmniej ja takl robię zawsze. Przez pierwsze kilka dni obserwować psiaki co się będzie działo. Zaczna ustalac hierarchię, mogą powarczec na siebie trochę ale niekoniecznie. A jak juz ustala który dominujący to jest spokój raz na zawsze. No, chyba że któres znajdzie fajową śmierdzącą kość... itd. Myślę, że wszystko będzie na bieżąco wychodziło.
-
Patrząc na zdjecia Fuksia to tak sobie myślę, że na niektórych ona tak pięknie pozuje. Na niektórych to wręcz mówi: zobacz jaki tutaj jestem ładny... a teraz drugi profil. Fajny pies Wam sie trafił ;) Chyba musieliście duuużo przebierać. Zastanawia mnie jedno. Czy on zjadł tą kulistą marchewkę? Zdjęcia przypomniały mi jak pięknie jest w Sudetach. Nawet jak jest szaro to te wystające kamienie spod liści są takie enigmatyczne. I ten dywan z bukowych liści...