Jump to content
Dogomania

irma

Members
  • Posts

    1991
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irma

  1. [quote name='Msand']Z tego co rozumiem to ty Irmo w świetle prawa jesteś nadal właścicielem perraszka. Czyli nikt go nie wyadoptowal, a jeśli tak to kto? Jak umowa adopcyjna miala być sporządzona i kiedy?[/quote] no cóż wświetle prawa to ja jestem nadal właścicielką Perraszka (obawiam się, że maskotki i Maksia też) pies za moją zgodą wyjechał z kraju ale nie doszło do podpisania umowy muszę tu przyznac, że jakoś wydawało mi się, że pajunia tego dopilnuje, nawet powiedziałam to panu od transportu (przyjechał po psa do mnie do pracy a moje pracownice mówią po niemiecku więc jedna z nich tłumaczyła) a potem to dopytywałam pajunię o psa zapominając o umowie poza tym sądziłam, że to włąscicielom powinno na umowie zależeć bardziej niż mnie tak więc umowy nie ma ale ja chcę ją spisać o ile tylko jest gwarancja, że domek dobry no i licze na to, że włąściciele skontaktują się ze mną w tej sprawie
  2. jeżeli Pajuniu tylko pośredniczyłaś to dlaczego nie doszło do umowy adopcyjnej - wszak to rola pośrednika nie tylko towar dostarczyć ale dopilnowac formalności, tj. przeniesienia właśności no i dlaczego pani Reckin myślała, ze pies bezpański skoro miał papiery wystawione na moje nazwisko pajuniu - dobrze wiesz, że w Polsce nie ma instytucji 'domu zastępczego' czy też 'domku tymczasowego' - jest po prostu DOM i WŁAŚCICIEL odpowiedzialny za psa - to tylko my na dogomani potocznie takimi sformułowaniami się posługujemy zresztą identycznie ma się sprawa z Maskotką z sochaczewskiego Azorka i szczeniakiem Maksiem - mają papiery wystawione na mnie i żadnej umowy adopcyjnej - i na nie też mam wezwanie do zapłaty podatku od posiadania psa jest to prostą konsekwencją bezpłatnego chipowania w Gdańsku na moje nazwisko - fajnie jest za chipowanie nie płacić, ale na tym świecie zawsze jest "coś za coś' - u nas działa automat - zachipowany - wet zgłasza do urzędu miejskiego, bo musi, bo go z chip'ów rozliczają przecież nie mogę zgłosić, że te wszystkie psy zdechły
  3. oczywiście, że zapytam dlaczego myśli, że chcę psa odebrać nigdy nikomu w żadnym czasie nie mówiłam, że zabiorę psa jeżeli ma dobry dom i jest kochany póki co jestem jeszcze normalna i tu, na dogomani szukam psom domków a nie je odbieram
  4. [quote name='Dorothy']bedziesz tam dzwonic ? Jesli ten pies rzekomo nie byl szczepiony to na jakiej podstawie wydano mu paszport i ksiazeczke zdrowia? [/quote] pies był szczepiony - na wściekliznę w schronisku w Gliwicach ok 2 miesiące przed wyjazdem do Niemiec i wirusówki już w Gdańsku - i dlatego miał książeczkę zdrowia i dostał paszport do adwokatów dzwonic nie będę ale z pierwszą włąścicielką nawiązałam kontakt, a właściwie to ona nawiązała kontakt ze mną więc dzisiaj do niej napiszę
  5. mojego śmierdziuszka Serwa fryzjerki strzygły prawie 2 godziny - mimo że onkowaty mial właśnie straszne dredy, jak go strzygli to wyglądał jak strzyżenie owcy - płatami sierść złaziła tylko łapy i część pyska zostały - więc jego tez ostrzygą - tyle że mój był grzeczny i wręćz rozkoszował się strzyżeniem - bo ulga i jeszcze mizianko zyczę powodzenia i polecam SEDALIN a akcja super
  6. [quote name='Dorothy'] 0049 33 02 887 50 lub fax 0049 33 02 887528 [/quote] Dorothy - te numery mają różną długość - czy tam na być?
  7. [quote name='Dorothy']Telefon znalazlam w ksiazce telefonicznej 0049 33 02 887 50 lub fax 0049 33 02 887528 ja nie dzwonie bo kompletnie nie wiem o co chodzi, kto mial psa najpierw a kto potem i w ogole, poproscie ta Ute, Irma , moze ona zadzwoni?? pomijajac ze niemiec z niemcem zawsze lepiej sie dogada Zal mi tego psa jest cudowny, tez bym chciala wiedziec o co tu biega:shake:[/quote] do kogo ten telefon - do włąścicielki czy adwokata
  8. Dorothy - dziękuję (za rzeczowość też)
  9. żeby było jasne dla wszystkich zainteresowanych sprawą Perraszka nie mam zamiaru kontaktowac się z żadnymi adwokatami, jeżeli aktualni opiekunowie chcą żebym rozmawiała z ich adwokatami to niech Ci adwokaci kontaktują się ze mną i to w języku polskim - ja nie znam niemieckiego co jest wszystkim wiadome a w ogóle to nie bardzo wiem dlaczego p. Perck pisze do pajuni a nie do mnie albo do Ute, która w moim imieniu dzwoniła do p. Reckin, a pani Reckin obiecała dać mi dane swojej koleżanki? nigdy nie napisałam że chcę psa odebrać a już na pewno nie wezmę go jeżeli ma dobry dom, w któym jest kochany - nie wiem KTO I W JAKIM celu zasugerował coś takiego ale rzeczywiście jeżeli w rozsądnym czasie nie będzie spisana umowa adopcyjna to ja zgłoszę sprawę chyba w ambasadzie i niech oni mnie reprezentują w tej sprawie - ja nie straszę tylko obiecuję - nie pozwolę zmarnowac Perraszka, zbyt wiele osób z dogomani było zaangażowanych w jego sprawę i nie mogę ich zawieść - Perraszem ma mieć normalny, dobry, kochający domek a my mamy prawo do kontroli poadopcyjnych i obiecuję ze w tych kontrolach nie będziemy uciążliwi to nie ja lecz aktualni właścicele psa mają problem bo nie mają żadnego aktu własności psa - ja chcę im ten akt własności dać, tzn, podpisac umowę adpocyjną i jeżeli oni do tego potrzebują adwokatów to też ich sprawa a nie moja, ja nie potrzebuję dla mnie najważniejsze jest czy pies ma dobry dom, w którym ma zapewnioną opiekę a jeżeli tak to jako osoba normalna przecież MOJEMU Perraszkowi tego domu nie zabiorę a swoją drogą jaka organizacja niemiecka interesuje się psem, który ma dom - czyżby ktoś go do adopcji w Niemczech wystawił, no bo skąd oni wiedzą o istnieniu Perra, czyżby mieli informacje o każdym psie przekraczającym granicę polsko-niemiecką i to w prywatnym samochodzie? hmmmm dziwne, dziwne
  10. czyżby ta Pani adwokatów potrzebowała, żeby umowę adopcyjną sporządzili i zeby miała 'akt własności' psa bo do tej pory go nie ma a pies ma chipa, po którym go łatwo można zidentyfikować a może do czeo innego jej adwokaci potrzebni? oj coś w tych Niemczech branie adwokatów w najprostszych sprawach w modzie - dobrze, że ja też prawniczy zawód wykonuje i prawo mi nieobce i co najważniejsze ja chcę załatwić wszystkie formalności tak aby zagwarantowac Perraszkowi dobry dom więc czekam na adres tej Pani tak, aby ktos z moich znajomych Niemców mógł kontrolę domku przed i poadpocyjna zrobić a zdjęcia i owszem ładne, ale to żadna gwarancja, że pies ma odpowiednie warunki i opiekę nadal uważam, że pierwsi właściciele mając mój adres w dokumentach psa i nie mając umowy adopcyjnej powinni mnie zawiadomic, że psa muszą oddać - tak chyba też stanowi prawo niemieckie? pies wyjechał do Berlina z paszportem i książeczką zdrowia wydanymi na mnie nie ma żadnej umowy adopcyjnej, a przynajmniej ja żadnej nie podpisałam - więc chyba juz czas na załatwienie sprawy i może właśnie Ci adwokaci się przydadzą - oj wartościowy ten MÓJ Perraszek
  11. jeżeli psina może jeździć pociągiem to ja mogę transport w asyscie studenta załawić
  12. [quote name='da-NUTKA'] Haniu, podobno w Łodzi jest podhalanka - może ją chciałby pan z Gdańska?[/quote] zadzwonię i sprawdzę czy już jakiegoś psa sami znaleźli a jeżeli nie to się do dziewczyn z Łodzi zgłosze o informacje w sprawie suni podhalanki
  13. żeby nie było żadnych niejasności przedstawiam sprawę Perra tak jak ona wygląda z mojego punktu widzenia w pierwszych dniach pażdziernika 2005 r Perro razem z Wilczakiem przyjechali do mnie Wilczak zdrowiutki ale Perro w nienajlepszym stanie - był chudy i chory - zapalenie ucha i grzybica (zobaczcie zdjęcia już po kąpieli na str. 13) przez miesiąc doprowadzałam go do takiego stanu [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img373.imageshack.us/img373/9369/wilczakiperraki1218rb.jpg[/IMG][/URL] i nie będę pisać ile mnie to kosztowało wysiłku, emocji, zaangażowania czy pieniędzy - ja tego chciałam więc to robiłam jednocześnie wiele osób z całego kraju szukało Perraszkowi domu w końcu coś się zaczęło szykować - najpierw dom u P. Sawickiej, potem dwa domki jeden w Gdańsku a drugi pod Gdańskiem - ten w Gdańsku to domek, do którego trafiła szczęśliwie sunia Sara z Rudy Śląskiej (przywieziona przez Justynkę pociągiem) a ten pod Gdańskiem jeszcze do dziś do mnie wydzwania z żalem i prosi o jakiegoś podhalana gdy sprawdzałam oba domki zadzwoniła pajunia i powiedziała, że ma cudowny domek w Niemczech a na moje stwierdzenie ze ja mam dwa w kraju powiedziłą, że nie mogę jej tego zrobic bo wyjdzie na nierzetelną i ją w Niemczech skompromituję - powiedziała, że Ci ludzie transport wynajęli i że po psa w poniedziałek przyjadą (dzwoniła w sobotę) i w ten sposób, sama nie wiem jak to się stało, w poniedziłek Perro pojechał do nowego domku a ja w oczach obu domków okazałam się nierzetelna (w jednym się onkowatą staruszką Sarą zrehabilitowałam), ale to nieważne, wytłumaczyłam ludziom, że pies znalazł dom na drogę Perraszek dostał między innymi obrożę, smycz, lekarstwa i co najważniejsze paszport i książeczkę zdrowia (wystawione na mnie) ze wszystkimi ważnymi i aktualnymi szczepieniami oraz moją prośbę o przysłanie mi do podpisania umowy adopcyjnej no i czekałam na jakieś wieści o psie ale te były raczej skąpe a o tym, że pies zmienił dom dowiedziałam się dopiero z telefonu, który wykonała moja znajoma Ute dane pierwszych właścicieli otrzymałam od pajuni, natychmiast jak tylko o nie poprosiłam tyle, że bez komentarza, że to nie są już właściciele psa i to nie jest już jego domek otrzymałam także zwrot kosztów szczepienia psa i paszportu - 200 zł do dnia dzisiejszego nie została podpisana umowa adopcyjna a więc właścicielem psa nadal jestem ja a zamiast umowy adopcyjnej mam wezwanie do zapłaty podatku od posiadania psa pomijając więc to co najważniejsze, czyli warunki w jakich dzisiaj żyje pies chcę także załatwić formalności związane z jego adopcją no i caly czas czekam cierpliwie na dokładne dane o miejscu pobytu psa - znam jedynie nazwisko nowej właścicielki
  14. Dprota w tej sprawie wszyscy Niemcy, z którymi rozmawiam sama lub przez pośredników(no cóz nie znam języka niemieckiego) dają dosyć, hmmmm dziwne lub niejasne, niespójne i nielogiczne wyjaśnienia i przy okazji daj już spokój z tym telefonem - uważam, że w sprawie nie o późne telefony chodzi lecz o mojego psa więc nie mam zamiaru o niczym innym pisac - niech pani Renkin zwróci Ute uwagę, że nie życzy sobie telefonów o tej godzinie a nie skarży się Tobie a Ty z tego główny problem robisz a teraz do czasu uzyskania pełnych danych o nowych właścicielach psa nie będę z nikim polemizować kto z kim i komu co powiedział - to nieistotne i nieważne - ważne jest gdzie jest Perro i dlaczego ja i dogomaniacy nic o zmianie domu nie wiedzieliśmy
  15. Dorota ja Ciebie nie atakuję co najwyżej Ty się tak na wszelki wypadek bronisz nie prosiłam Cię również o telefony do pani Renkin - dzwoniłaś z własnej woli a Pani Renkin podała nazwisko nowej właścicielki i obiecała resztę danych tj adres - a jak poda adres to wtedy poprosze Ute o sprawdzenie domku - nie żartuj sobie z tym dzwonieniem o 22.00 może to i było późno jak na telefon do nieznajomych, ale skąd Ute miała wiedzieć że ten pan jest chory poza tym między nami psiarzami konwenanse się nie liczą gdy chodzi o psa i nie w tym rzecz, że Ute zadzwoniła ok. 22.00 ale w tym, że Perro zmienił dom a ja nic o tym nie wiedziłam i nie tylko ja a ostatnio kilkakrotnie pytałam co u Perraszka słychać a ty nic nie napisałaś nie mam zamiaru nikogo atakowac i nie proszę Cie o żadną pomoc - chcę odnaleźć psa i sprawdzić jaki ma dom - i nie zdjęcia i informacje mnie interesuja ale odwiedziny w tym domu a skoro sama napisałaś, że nowi właściciele nie mają nic przeciw wizycie to nie będa mieli nic przeciw podani dokładnego adresu
  16. prawie już nie wyje ale ciągle jest niespokojny jakby się bał, że jeszcze nie jest bezpieczny i może się zgubić na jedzenie rzuca się żarłocznie a naprawdę już nie powinien być głodny ciągle popiskuje i biega niespokojnie po ogrodzie ale ja wiem ze trzeba cierpliwie czekac aż zrozumie ze to juz jego dom
  17. pajunia Dorota nie mogę odpowiadać na Twoje pw bo masz zapchaną skrzynkę
  18. [quote name='pajunia']Irma, to jakie nieporozumienie. Wlasnie rozmawialam z pania Renkin, potwierdzila telefon od jakies Uty [EMAIL="Ute@hunderund.de"]Ute@hunderund.de[/EMAIL] ktora w zeszlym tygodniu o 22 wieczorem zadzwonila, gdy juz wszyscy spali. Pani renkin podala jej adres mailowy do tej nowej wlascicielki Perra. ( mysle, ze pamietasz, gdy Ci mowilam, ze Perro poszedl do innego domku, gdyz pan Renkin dostal nawroty raka i mial chemoterapie, i musialo byc w domu wszystko sterylne) To zdjecie wyslala p Renkin do tej Uty i jej napisala, ze to stare zdjecie jeszcze z ich domu. Perro nie jest gluchy, ani w szpitalu. Jest u p. Angie adres mailowy [EMAIL="pollywogskunky@aol.com"]pollywogskunky@aol.com[/EMAIL] ( taki adres dostalam od p. Renkin) jest w Berlinie, mieszka z innym psem i kotem. Ma tylko czeste zapalenia uszu. Pani Renkin jeszcze podkreslila, ze mu tam dobrze, nie chciala mi podac numeru telefonu do tej p.Angie, bez jej zgody, ale zaraz do niej Maila wyslala, aby ta sie ze mna skontaktowala, czekam wiec na wiadomosc od tej p. Angie. P. Renkin tez powiedziala, ze Perro nie byl szczepiony na wscieklizne, gdy przyjechal i ze byl dosc chory na te uszy, ale wyzdrowial, mial ale w zimie nawroty. Teraz podobno 10 kg przytyl i mu dobrze. Powiedzialam, ze go chcesz niedlugo odwiedzic, i powiedziala, ze to nie ma problemu, czekam na wiadomosc od tej p. Angie. Jesli ktos chce rowniez napisac i sie dowiedziec, to jest w/w adres mailowy tej pani.[/quote] zacznę od tego, że ja jestem 'niespotykanie spokojną kobietą' wcześnie tam chodzą spac - a mojej znajomej Ute powiedzieli, że to zdjęcie z nowego domku - ona jest Niemką i raczej rozumie co się do niej mówi i pisze nic nie wiem o żadnej chemioterapii włąściciela - a jak brali psa to o tym nie wiedzieli? pies był szczepiony nie tylko na wściekliznę ale także wirusówki - a uszy miał chore o czym wiedzieli (tak jak wszyscy, którzy jego wątek czytali) bo jeszcze antybiotyk ode mnie dostali i dokładnymi wskazówkami jak go stosować szczepienie na wściekliznę było robione przed adopcją psa ze schroniska w Gliwicach - to obowiązek schroniska a poza tym taki był warunek przyjęcia psa do hotelu - więc szczepiony był na ok. 2 miesiące przed jego wyjazdem z Polski i zostalo wpisane to do książeczki zdrowia psa i do paszportu na wirusówki był szczepiony już u mnie w Gdańsku i jeszcze napisałaś: ( mysle, ze pamietasz, gdy Ci mowilam, ze Perro poszedl do innego domku, gdyz pan Renkin dostal nawroty raka i mial chemoterapie, i musialo byc w domu wszystko sterylne) To zdjecie wyslala p Renkin do tej Uty i jej napisala, ze to stare zdjecie jeszcze z ich domu. Dorota - nie kpij sobie ze mnie, nic mi nie mówiłas a ja za młoda na sklerozę jestem ja się Ciebie ok miesiąc temu pytałam, co u Perraszka a Ty mi powiedziłaś, że nie wiesz ale zadzwonisz - to wszystko co mi powiedziłaś a o żadnym nowym domku nie mowiłaś ani nie pisałaś i w ogóle raczej oszczędna byłaś w wiadomościach o psie i pierwszą informację o zmianie domku mam od Ute przy okazji zauważam, że nikt w Niemczech nie ma żadnej umowy na Perraszka i on jest cały czas moją właśnością i ja nie proszę ale żądam danych nowych właścicieli - Pani Renkin bez mojej wiedzy i zgody rozporządziła psem naruszając tym samym prawo własności i niemieckie przepisy o adopcjach psów i niech p. Renkin żadną ustawą o ochronie danych osobowych w tej sprawie się nie zasłania - ja za dobrze znam prawo i swoje prawa a w dodatku mam kolegów prawników znających niemieckie prawo (moi koledzy są dwujęzyczni) a przy okazji ani Ute ani ja nie zgodziłyśmy się na udostępnienie jej maila i stawiasz mnie w niezbyt zręczej sytuacji ujawniając ten adres
  19. [quote name='doddy'] A ta sprawa to jakas dziwna. To więc gdzie jest Perraszek?[/quote] pajunia załatwiała domek Perraszkowi i naciskała na mnie, żebym psa tam oddała i to ona teraz podała mi namiary na ten domek - więc myślę, że pajunia powinna sprawdzić co się z psem dzieje i nam napisac ja niezależnie poprosiłam znajomą, żeby skontaktowała się z 'koleżanką', która chciała 'chorego i głuchego' Perraszka i ta hmmm 'koleżanka' jako potwierdzenie prawdziwości tego, że ma psa przysłała to właśnie zdjęcie, które pajunia umieściła na dogo na str. 43 też chcę wiedzieć gdzie jest Perro i chcę mieć możliwość sprawdzenia każdego domku a w przypadku adopcji MOJEGO psa mam pełne prawo znać dane właścicieli psa
  20. też bym chciała wiedzieć - może byli dla niego wredni i niemieckiego nie chciał się uczyć nie rozumiem jak można oddać psa 'bo chory i głuchy' - poza tym im nie wolno było bez mojej wiedzy perraszka komukolwiek oddawać mam siostrę w Niemczech i kilku znajomych - zobaczymy co ustalą
  21. [SIZE=4][B]otrzymałam od pajuni telefon do Pani, która wzięła Perraszka[/B][/SIZE] [SIZE=4][B]poprosiłam znajomą Niemkę, żeby zadzwoniła do domku Perraszka a Pani poinformowała mnie (tj moja znajomą), że Perraszek "zachorował i chyba ogłuchł" więc go oddała koleżance [/B][/SIZE] [SIZE=4][B]a koleżanka (jej dane też mam) jako dowód na posiadanie psa przysłała mi to zdjęcie[/B][/SIZE] [IMG]http://static.flickr.com/28/67655363_0954f59553.jpg[/IMG] [SIZE=4][B]no i tu się zdziwiłam, bo [COLOR=red]to jest to samo zdjęcie, które wkleiła pajunia 28 listopada 2005 r. na str. 43 post 423[/COLOR][/B][/SIZE] [SIZE=4][B]i ja już nic nie rozumiem, poza tym, że coś tu się nie zgadza a ja chcę wiedzieć gdzie jest Perraszek [/B][/SIZE] [SIZE=4][B]swoją drogą dziwni są Ci Niemcy - najpierw po psa samochód przysłali a gdy pies "zachorował i chyba ogłuchł" to go oddali 'koleżance' [/B][/SIZE] [SIZE=4][B]a 'koleżance' jakoś to nie przeszkadzało i go wzięła[/B][/SIZE]
  22. sierść mu musi odrosnąć, żeby w trakcie 'wieczorku zapoznawczego' tylko za kłaki się brali moi dwaj panowie a to jeszcze trochę czasu na razie spotykają się przez siatkę ogrodzenia i nawet nie najgorzej to wygląda (jak już wcześniej pisałam: Zbój olewa a Jaskier się troch stroszy ale nie widać w tym zajadłości) dzisiaj mój TZ stwierdził, że Jaskier jest silniejszy więc pewnie wystarczy, żeby Serwo uległ i położył sie grzecznie - a to oznacza, że mój TZ pogodził się z myślą o piątym psie (szósty to nasz szczeniak, któremu domku szukamy) psy pobiegały po ogrodzie - podoga fajna , ciepło i bez deszczu Łysolek uwielbia nosić i gryźć kamienie - niestety - bo ząbki u niego w nie najlepszym stani i jeszcze je sobie w ten sposób niszczy spróbuję zmienić ten zwyczaj i nauczyć go biegać z patykiem no i pozdrowienia dla wszystkich cioć i wujków a futerko rośnie, rośnie
×
×
  • Create New...