Jump to content
Dogomania

irma

Members
  • Posts

    1991
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irma

  1. [quote name='AlmaMater']Ja zajrzałam na jego stronę. Tutaj: [URL="http://www.lisiogon.republika.pl/"]http://www.lisiogon.republika.pl/[/URL] zakładka: AUTOR STRONY Wygląda sympatycznie - może to ten człowiek? A może on licytuje ją dla kogoś - mamy, babci, cioci. Lepiej żeby wzięła ją kobieta, bo Orlenka boi się zwłaszcza mężczyzn.[/quote] kto wystawił aukcję Orlenki
  2. [SIZE=2]a to na zaostrzenie 'apetytu'
  3. i na koniec z .... ukochanym wujaszkiem [FONT=Times New Roman][SIZE=3]z wujkiem Serwem[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img363.imageshack.us/img363/6813/dsc088475nk.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
  4. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]hurra – będzie jedzonko[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img511.imageshack.us/img511/5277/dsc087699hk.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img159.imageshack.us/img159/166/dsc087715xv.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img511.imageshack.us/img511/8663/dsc087748xm.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img511.imageshack.us/img511/2987/dsc087788ly.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img527.imageshack.us/img527/5738/dsc087846ed.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img527.imageshack.us/img527/8015/dsc087860gd.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img486.imageshack.us/img486/1976/dsc087899hc.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img527.imageshack.us/img527/7238/dsc088002ag.jpg[/IMG][/URL][/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img338.imageshack.us/img338/9493/dsc087931pv.jpg[/IMG][/URL][/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img368.imageshack.us/img368/8025/dsc087950ku.jpg[/IMG][/URL][/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
  5. z Piegusem i Bunią [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img392.imageshack.us/img392/7390/dsc087159ax.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img527.imageshack.us/img527/8114/dsc087359lp.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img527.imageshack.us/img527/685/dsc087365nu.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img470.imageshack.us/img470/1825/dsc087259ts.jpg[/IMG][/URL][/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img334.imageshack.us/img334/4310/dsc087619pd.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT]
  6. [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img468.imageshack.us/img468/4011/dsc087013xu.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img49.imageshack.us/img49/8031/dsc087020kn.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img128.imageshack.us/img128/6789/dsc087031eh.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img49.imageshack.us/img49/7228/dsc087043zi.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img464.imageshack.us/img464/5728/dsc087057cb.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img222.imageshack.us/img222/2053/dsc087065am.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT]
  7. [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img127.imageshack.us/img127/6927/dsc086962rr.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img127.imageshack.us/img127/8880/dsc086971um.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img231.imageshack.us/img231/4336/dsc086985jz.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img377.imageshack.us/img377/4397/dsc086994xq.jpg[/IMG][/URL][/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img468.imageshack.us/img468/2310/dsc087004xi.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT]
  8. sesja zdjęciowa sprzed kilku dni została w końcu skopiowana do kompa i .... tadam, tadam, tadam ...
  9. na dzisiaj to koniec opowieści o moich zwierzakach zdjęcia będa później albo jutro bo mnie rodzina tępi za siedzenie przy kompie
  10. a o moich kotach też mam Wam opowiedzieć ? bo jeżeli TAK to opowiem a jeżeli NIE to też opowiem opowiem Wam jak trafił do mnie mój pierwszy kot W moim domu rodzinnym nie by ło kotów, dlatego też koty były zwierzakami których usposobienie pozostawało dla mnie tajemnicą - ale zawsze mi się podobały. dawno, dawno temu w czasach, gdy byłam młodą mamusią czytającą swoim córeczkom bajki trafiła w moje ręce książeczka o sympatycznym tytule "Agnieszka opowiada bajkę". Pamiętam treść tej książeczki bo to ona stała się praprzyczyną ... no i poniżej czego. Książka opowiadała o małej dziewczynce, która opowiadała swojej mamie bajeczkę o małym kotku, który szukał mamusi. Kotek powiedział, że jego mamusia ma zielone oczy więć dziewczynka pokazała mu radio ale radio było twarde i kanciaste chociaż miało zielone świecące oko nie było kocią mamusią. Kotek powiedział, że jego mamusia ma futerko więc dziewczynka pokazała mu szczotkę, ale szczotka była twarda i nie można się było do niej przytulić. Kotek dodał, że jego mamusia ma mleczko więc dziewczynka pokazała mu krowę ... itd (o ile dobrze pamiętam i nic nie pokręciłam). W końcu dziewczynka wzięła kotka na ręce i pokazała mu swoją mamusię, która miała zielone oczy, dała kotu mleczka i przytuliła. I wtedy Agnieszka (ta z książeczki) powiedziała do swojej mamusi: cytat z pamięci "Mamusiu i to jest właśnie ten kotek i Ty na pewno mu pomożesz i będziesz jego mamusią ... prawda ? i Agnieszka dała mamusi kotka." Następnego dnia ok. południa zadzwonił dzwonek. W drzwiach stały moje córeczki i trzymając na rękach małego burego kotka z niczym nie zmąconą pewnością i ufnością, z szeroko otwartymi oczyma, przejęte powiedziały, przekrzykując się "Mamuś ty też pomożesz temu kotkowi." I co ja miałam robić - przecież nie mogłam zawieść tych dwu małych panienek. Taka trauma miałby wpływ na ich stosunek do zwierząt i do mnie, przez całe ich życie. W każdym razie w ten sposób w moje życie wszedł sobie kot Pumeks. Długo trwało wybieranie imienia i wybrane zostało imię PUMA. Tyle, że szybko okazało się, że Puma jest Pumeksem. I tak już zostało. Pumeks jak to każdy młodziutki kociak jadł co mu dałam (głównie ryż z gotowaną rybą), rósł i rozrabiał. Najbardziej martwiłam się, żeby w nocy nie wylazł na balkon - spaliśmy przy otwartym. Bałam się, że przejdzie na drugi balkon (z naszym balkonem graniczył balkon, do którego wchodziło się z klatki schodowej) a z niego na korytarz przed mieszkaniem i gdzieś sobie powędruje, zginie. Spałam czujnie i ciągle nasłuchiwałam co robi kot i sprawdzałam gdzie śpi. Kot oczywiście najchętniej spał w naszych łóżkach. Więc gdy wybrał sobie moje to wszystko było OK ale gdy wędrował do dziewczynek natychmiast włączał mi się w głowie 'sprawdzacz miejsca pobytu kota" i wstawałam, zabierałam kota zamykając pokój dzieci. Którejś nocy, jednej z pierwszych nocy po pojawieniu się kota, obudził mnie jakiś dziwny dźwięk. Tak jakby ktoś otwierał balkon. Wstałam, kota nigdzie nie było. Ani w mojej sypialni ani u dzieci. Natychmiast skojarzyłam, że jednak zaraza wylazła na balkon a stamtąd przeszedł na 'korytarzowy' i może ktoś z sąsiadów myśląc, ze to niczyj kot, wypuszcza go właśnie na korytarz. Korytarze w naszym bloku były przeogromne - później przerobiliśmy część korytarza na największy pokój naszego mieszkania i to pokój z drugim balkonem. Była chyba 2.30 w nocy a ja tak jak stałam, boso i nocnej koszulinie, wybiegłam z mieszkania na korytarz. Obok drzwi balkonowych stał jakis mężczyzna, w kurtce z dużą torbą, i usiłował te drzwi otworzyć. Byłam zaspana i nie bardzo kojarząc w czym rzecz i czemu on te drzwi chce otworzyć odezwałam się "Przepraszam Pana bardzo, czy nie widział Pan takiego małego burego, pręgowanego kotka?." Facet jak to usłyszał odwrócił się, złapał torbę i bez słowa ... zwiał. Popatrzyłam za nim i pomyślałm sobie "idiota i to źle wychowany nie widział kota, czy coś mu odbiło." Wróciłam do łóżka i obudziłąm mojego ówczesnego TZ i powiedziałam - "wiesz co ten facet, który chciał otworzyć balkon nie chciał mi powiedzieć czy widział kota" - "jaki balkon i kto chciał go otworzyć ?" zapytał budzący się TZ - "no jak to jaki? ten z korytarza, przecież nie z pokoju' - odpowiedziałam ja ze złością, że taki niedomyślny i wtedy mój mąż z wrzaskiem "rany złodziej, moje kanistry z benzyną" wyskoczył z łóżka i pobiegł sprawdzać czy kanistry jeszcze stoją na balkonie. A kot sobie siedział pod łóżkiem i na te wszystkie wrzaski wylazł i partzył na nas z niesmakiem (naprawdę - jakby chciał powiedzieć 'i czego spać nie dajecie") a dla tych, którzy nie rozumieją, z racji wieku, dodam, że benzyna była wtedy towarem nie tylko deficytowym ale dostępnym głownie na kartki c.d.n
  11. no i opowiem Wam jak razem z Sonią pojechałam w odwiedziny do mojej siostry Otóż moja siostra Krystyna mieszka z rodziną niedaleko Dortmundu. Od mojego do jej domu dzieli nas odległość ok 1100 km. W zasadzie kilka wręcz lat zbierałam sie na te odwiedziny i w końcu decyzja zapadła. Umówiłam sie na wizytę w ostatnim tygodniu października 2003 r. Oczywiście zabrałam ze sobą Sonię. Wszystkie dokumenty dla Sonieczki załatwiłam i ruszyłyśmy. Była to chyba niedziela a może sobota, nie pamiętam i tak to bez znaczenia. Pojechałam przez Kołbaskowo i potem autostradami prosto pod dom mojej siostry. Po drodze zatrzymywałam się, żeby Sońka mogła rozruszac kosci i posiusiać. Na granicy nikt się nami nie interesował a juz psem wcale. Kilka kilometrów po przekroczeniu granicy zatrzymałam sie na siusianie suni i nagle podjechała do nas niemiecka straż graniczna. Oczywiście pomyslałam, że zainteresował ich biegający pies i zaraz chciałam papiery i kaganiec wyciągać ale ich interesowała zielona karta. No i zaczęło się. Po zmianie numerów rejestracyjnych samochodu, spowodowanej zgubieniem przeze mnie przedniej tabicy (a co jestem zdolna) zapomniałam o odpowiedniej adnotacji w zielonej karcie. Nie znam języka niemieckiego - kiedys uczylam się przez 3 miesiące - ale i tak cudem udało mi się im wytłumaczyć w czym rzecz. Na szczęście oprócz dowodu rejestracyjnego miałam kartę pojazdu a tam odnotowane są wszelkie zmiany numerów. No i po tym numerze dojechałyśmy już bez przeszkód do mojej ukochanej siostrzyczki i jej rodziny. Siostra powitała mnie między innymi stwierdzeniem, że bardzo się cieszy z przyjazdu Soni bo jej sunia będzie miała z kim biegac po pobliskim lesie. Następnego dnia spałam sobie całe przedpołudnie a Sonia obok mnie. Oj jak nam było dobrze. Ok. godz. 15 moja siostra wpadła na pomysł spaceru z psami. Bez specjalnego entuzjazmu ale poszlam do pobliskiego lasku. Szłysmy sobie i gadałyśmy a psy rzeczywiscie szalały. W pewnym momencie usłyszałam przeraźliwy pisk Soni. Pies wyszedł z krzaków kulejąc na lewa przednią łapę. Zawołałam ja i wzięłam łape w swoja dłon. I tę dłon miałam pełną krwi. Zawołałam Krysię. Przybiegła. Krew się lała a my struchlałyśmy. W końcu powiedziałam, żeby Krystyna pobiegła do domu po jakies szmaty, ręczniki no sama nie wiem co. Zawołała swoją sunię, która na szczęście przybiegła i moja siostra z prędością niestpotykana pobiegła do domu. A ja zostałam na środku jakiejś lesnej polany. Klęcząc trzymałam łapę Soni i usiłowałam znaleźć miejsce, które należy ucisnać aby zatamowac krew. I nic z tego. W końcu zdjęłam kurtkę. Zdjęam bluzkę. Ubrałam na moją goliznę kurtkę i bluzką obwiązałam psią łapę. I dalej klęczałam i trzymając łapę mówiłam: Sonieczka wytrzymaj, nie odchodź, nie teraz, nie tutaj, nie jestem na to gotowa i oczywiście łzy mi leciały z oczu. Sonia stała spokojnie z łapą w mojej dłoni i patrzyła mi w oczy .. oj jaki ona miała wzrok to nie jestem w stanie napisać. Jej oczy mówiły że boli, ze traci siły, że ufa, że wierzy, że wytrzyma o ile tylko sił starczy. A bluzka byla juz mokra od krwi. I wtedy pojawiła się Krysia. przyniosła dwa duże ręczniki i taśme do pakowania. Ręcznikami obwiązałyśmy łapę na to taśma i ruszyłysmy biegiem. A Sonia biegła z nami i tylko te ręczniki uderzając o ziemie wydawały taki mokry dźwięk 'plaś, plaś. plaś ...'. Do samochodu nie było daleko ale gdy dobiegłysmy Sonia juz się przewracała i sama nie była w stanie wsiąść. Na szczęście moja siostra razem z ręcznikami wzięła moją torebke z kluczykami i dokumentami i przed wyjściem zawiadomiła swojego weta że jedziemy i żeby czekał. Krysia chciała prowadzić, ale nie było takiej możliwości, ona sie bała, że ja będę zbyt zdenerwowana. No cóz ja jestem silna baba. Ruszyłyśmy a ja myslałam tylko o jednym: żeby zdążyc. Upłynęło ok 30 minut zanim dojechałyśmy do kliniki. Wjechałyśmy na parking a tam juz czekały trzy osboby - wzięli psa (i od tej pory już wiem jak trzeba nosi chorego psa, żeby ciężar ciała rozłożył się odpowiednio) i od razu zabrali ją na stół operacyjny. Sonia juz traciła przytomność, ale ja wiedziałam, że teraz to już wszystko będzie OK. Chciałam wejść z psem na tę salę operacyjną ale weci chyba mysleli, że ja jakiejś histerii dostałam, bo coś tam szwargotali do mojej siostry. W końcu doszłam do wniosku, że pies i tak jest nieprzytomny a ja im tylko przeszkadzam. Wyszłam i za rada siostry poszlam do łazienki. W lustrze zobaczyłam Hanię ubabraną we krwi, twarz umazana krwią, ręce całe zakrwawione, spodnie, buty - jednym słowem (a właściwie dwoma)'wszystko czerwone'. Umyłam się, tzn. twarz i ręce, i poszłam na korytarz czekać. Zabieg trwal ponad dwie godziny. Po tym czasie wyszła pani wet i oznajmiła, że łapa zszyta, że przecięta była jakaś tętnica, z tych mniej ważnych ale pies stracil mnóstwo krwi i kilka dni nie będzie w stanie chodzić. Ma leżeć, spac i jeść jeżeli tyko będzie chciał. Zabrałyśmy sunię do domu. Moja siostra jest niesamowita - zabrała od weta te zakrwawione ręczniki a potem sie jeszcze okazało, że zabrala z polanki moja bluzkę i potem to wszystko wyprała. Koc w samochodzie też byl caly mokry od soninej krwi. Wrzuciłysmy zakrwawione rzeczy do wanny - oj wyglądało to ... . W domu czekał na nas przerażony mój młodszy siostrzeniec zapłakany z obawy o Sońkę. Wnioslyśmy psa - najpierw do windy - nie było to łatwe, chciaz wiedziałyśmy jak robili to weci, i jak nam się udało to zaczęłysmy śmiac sie na caly głos - teraz dopiero odreagowałyśmy całe to napięcie, które nam towarzyszyło od początku zdarzenia. No i Sonia leżała w salonie na czystym kocyku z owiniętą łapa i nawet nie próbowała nic z tą łapa robić. Wieczorem wynoisłam ją ze szwagrem na siusianie. A rano poszła już sama - na łapę nałożyłam skarpetke (czerwona ze św, Mikołajem) na to woreczek foliowy i zawinęłam taśma. Sonia poszla o własnych jakże jeszcze marnych siłam. I tylko tak dziwnie stawiała przednie łapy. Nie na opuszkach, na stopach lecz na zewnętrznej części łapy. Bardzo mnie to martwiło ale przy zmianie opatrunku pani wet powiedziła, że to taka psia troska o łapę. Pierwsze dwa dni Sonia nie reagowała na nic nawet na moje wyjścia z mieszkania, a to znaczyło, że jest bardzo chora ale trzeciego dnia gdy usilowałam wyjść usłyszałam psi protest - jakie to były piękne dźwięki. I tak wyglądała moja pierwsza po kilku latach wizyta u mojej siostrzyczki. Ale najwazniejsze że Sonia była przy mnie i ze mną wróciła a my i tak się nagadałyśmy i nagadałysmy i nagadałyśmy. A reszta była nieważna. I znowu byłyśmy w domu, razem i w ciszy ja czytalam i oglądałam tv a Sonia w bezruchu leżała obok a nawet drzemała. Łape leczyłysmy u naszego weta jeszcze prawie miesiąc zanim odważyłam sie wyjść z psem bez skarpety. I wiecie co, gdy zdjęłam psu bandaż i skarpetę to Sonia stanęła na podwórku i nie wiedziała co ma zrobic, jak iść ale gdy tylko ją zawołałam zapomniała o łapie. I znowu byla zdrowym kochanym psiakiem. A ja nigdy nie zapomne jej spojrzenia w tym lesie na polanie. c.d.n.
  12. życie moje i Soni pomalutku stabilizowało sie i nabieralo rytmu. Powoli poznawałam historię tego co musiała przeżyć Sonia. Kilka dni po zamieszkaniu ze ną wybrały,smy sie na wspólny spacer z moja córką, zięciem i Jaskrem. Jaskier, pies, który nigdy w swoim zyciu nie zaznal od człowieka nic złego jak większość psów uwilebiał patyczki. gdy Robert, mój zięć, podniósł patyczek i chciał go rzucic psu Sonia najpierw zamarła w bezruchu a potem zaczęła szczekac a właściwie nie wiem jak to opisac to było wycie połączone z psim jazgotem, podszyte wręcz przerażeniem. Robert natychmiast wyrzucił patyk, nawet sie przestraszył - w ko ncu nie znał psa i nie wiedział do czego jest zdolna Sonia. Od tej pory Jaskier na wspólnych spacerach był pozbawiony rzucania patyczków. Sonia najpierw w ogóle nie biegała na spacerach tylko trzymała się kilka centymetrów ode mnie. Powoli z dnia na dzien, w szczególności gdy byłysmy same odległość między nami rosła aż do około 5 metrów. Na wspólnych spacerach z Jaskrem Sonia zaczęła biegac za nim i uczyc się, że nawet jak troche sobie w lesie powęszy to ja jej nie zniknę. I zaczęła obserwowac Jaskra. Po kilku miesiącach odważyła się podnieść z ziemi patyczek, który zgubił jaskier. Nigdy nie nauczyła się przynosic patyków ale uwielbiała je podnosić i z nimi biegać w podskokach. Przyznam się, że gdy pierwszy raz to zobaczyłam, gdy pierwszy raz była taka radosna i szczęśliwa po prostu poryczałam się. Nie wiem co zrobili jej ludzie i pewnie nigdy już sie nie dowiem ale z pewnością raju jej nie stworzyli. Już Wam pisałam, że Sonia spała w mojej sypialni i nigdy nawet nie spróbowała zbliżyc się do łóżka nieproszona a gdy ją zawołąłam to podchodziła na 'krótkich' łapach icichutko leżała obok łóżka a ja ją miziałam. Wieczorami przed pójściem spac lubiłam kłaść się na kanapie włączyć tv i czytać książkę. Przykrywałam się wtedy kocem, granatowym w kratę i Sonia wiedziała, że to sygnał do wspólnego odpoczynku. Cichutko właziła na kanapę i kładła się wzdłuż mnie z pyskiem na moim brzuchu i zamierała ze szczęścia w bezruchu a ja ją drapałam po glowie, za uszami. I tak potrafiłysmy leżec, leżeć i leżeć - obie zadowolone i szczęśliwe. To były cudowne chwile. Czasem leżałysmy razem na tarasie (moje ówczesne mieszkanie miało ok. 40m2 taras) i patrzyłysmy sobie w niebo na gwiazdy.
  13. nie spisałam nigdzie całej opowieści o Soni, o suczce, która była najważnieszym psem w moim życiu i pewnie nigdy nie spiszę, bo najzwyczajniej nie potrafię nie potrafię opisać, jaki był koniec tej historii ta rana za bardzo boli i może kiedyś będzie już na tyle zaleczona, że opowiem jak to się stało, że Sonia przeszła za Tęczowy Most i tylko mocno wierzę że tam na mnie czeka, leży w progu i wypatruje czy juz nadchodzę Soniu, Sonieczko przyjdę, przyjdę na pewno i wiem, że Ty wiernie i cierpliwie czekasz na mnie leżysz i nawet nie chcesz biegać po tęczowych łąkach - kocham Cię Soniu i bardzo, bardzo mi Ciebie brakuje, wybacz mi, że nie ma mnie obok Ciebie nie martw sie o mnie, troszeczkę zastępuje Cię Lotnik, on też nie spuszcza ze mnie wzroku i jest moim cieniem ale ... Lotnik to Lotnik a nie Ty
  14. zdjęć nowych nie ma bannerka nie ma a ogłoszenia ma? a allegro ma? a plakaciki ma ? bo jeżeli 3xNIE to do roboty cioteczki ja mogę allegro (jeżeli dostanę informacje o psie i namiary) (reszty nie mogę bo nie potrafię)
  15. rzadko mi się zdarza mieć negatywne, złe myśli o ludziach ale zło wyrządzone innym wraca i do tych zapominalskich właścicieli też wróci - może na starość dzieci o nich zapomną pies cudny (tylko chyba wyczesać by go warto)
  16. oki oki czyli owszem napisze historię Serwa tak, jak ja ją widzę , ale ... ale potrzebne mi są informację o tym kiedy i w jaki sposób Serwo trafił do schroniska czyli jakie były jego losy zanim go saskia wypatrzyła może można z jego dokumentów wyczytac kiedy trafił do schronu, kto go oddał i dlaczego może saskia albo Aaliyah1981 zdboęda te informacje
  17. jak to nikt - a ja to co? NIKT? no ładnie odwiedziłam go raniutko i na spacerek wzięłam po powrocie z pracy też go odwiedziłam i teraz też go odwiedzam a nawet sesję zdjęciową mu zrobiłam publikacja będzie jutro dobrej nocy dogomanio
  18. Bunia najpóźniej w piątek pojedzie do nowego domku i zostanie warszawianką mam nadziję, że cioteczki z Warszawy będa domek nadzorowac
  19. może ją ktoś pociągiem zawiezie (zasponsoruję) a na drogę swoim psom dawałam Sedalin
  20. właśnie kupiłam nowy zasilacz do mojej cyfrówki (nie napisze ile kosztował bo nie wolno mi się denerwować, ale lepiej, żeby Piegus nie zbliżał się do tego zasilacza) w związku z powyższym będa nowe zdjęcia
  21. sfotografuję i zobaczyśz są zaje-fajne
  22. no to jeszcze PAPA [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img391.imageshack.us/img391/2330/dsc056766hd.jpg[/IMG][/URL]
  23. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img473.imageshack.us/img473/3402/dsc056771yr.jpg[/IMG][/URL] dobranoc cioteczki i wujkowie papa
  24. [quote name='Dorothy']Sraluszek-Kłapouszek:loveu:[/quote] i każde uszko klapniete w inną strone
  25. [quote name='Ania-tygrysiczka']urosl i jaki slodziutki jest :loveu: ciociu irmo bede z synem pod koniec lipca w Gdansku na wakacjach-moge Was odwiedzic?[/quote] oczywiście serdecznie zapraszam a nawet sie obrażę jak nas nie odwiedzicie
×
×
  • Create New...