Jump to content
Dogomania

irma

Members
  • Posts

    1991
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irma

  1. [quote name='Legion23']co u Teosia?[/quote] Teoś czeka na CUD
  2. głównym problemem Jaskra jest w tej chwili absolutny brak jedzonka w miseczce a i pić za dużo nie dostaje a w oczach tęsknota za jedzeniem ... dzisiaj była ostatnia kroplówka jutro pierwsza porcja kleiku ryżowego (mniam, mniam) a chłopak czuje się już całkiem zdrowy na spacerkach już biega aż go muszę 'stopować' no i suczki podwą****e, czyli do zdrowia wraca po kroplówce zabrałam go do biura i spędził dzisiaj całe przedpołudnie ciężko pracując - poszczekiwał nawet na klientów no i usiłował wyżebrać cokolwiek do jedzenia, ale niestety nikt się nad biednym, zagłodzonym psem nie ulitował ...
  3. [quote name='goc.jola']Chyba tylko ja jedna nie czuję ulgi do końca. Gdyż dopadło mnie straszne podejrzenie i nie odpuszcza: Irmo, czy... to była TA mysz????? :???: --- Jolu - to była INNA mysz
  4. wycałowany, wymiziany i w dużo lepszym nastroju a w oczach ma tęsknotę za jedzeniem ...
  5. buuuuuuu wszystko mnie boli jestem taki biedny nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi i ptaki na mnie s....
  6. chyba jednak przeczytam cały wątek, bo mam wrażenie, że o dwu różnych psach i paniach piszecie czyto ta sama starsza pani, która do swojegopieska do schronu chodziła a oddała go z braku środków na leczenie ?
  7. ufffffffffffffffffffff Jaskier miał dzisiaj znowu usg i rtg - i tak jak poprzednio wszystko poza śledzioną w jak najlepszym stanie tylko tak jak poprzednio jakiś cień w jelitach i żołądku i znowu śledztwo, czy on podjada coś na dworze, może kamienie albo co... i jak poprzednio odpowiadam, że on nie amator jakiś paskudztw ale i owszem jakby szczeniaki (miałam na myśli Teosia i Piegusa) czymś się bawiły to może tak dyscyplinująco by im to coś odebrał weci zwołali konsylium sam pan prof go obmacywał, zdjęcia oglądał (3 szt rtg) i złożyli mi propozycję z gatunku nie do odrzucenia brzuszek otworzą, zobaczą co się dzieje, jeżeli rak i 'nieleczalny' to uśpią po uzyskaniu mojej zgody, zaszyją i mi go nie oddadzą, jeżeli 'leczalny' to usuną, zaszyją i mi go oddadzą a jeżeli coś jednak zeżarł to, to coś usuną, brzuszek zaszyją i mi psiaka oddadzą wypertraktowałam, że jeżeli uśpią to mi go jednak oddadzą stawiali na to, że jednak coś zeżarł no bo tylko śledziona powiększona a wyniki krwi super no to ja się do Jaskierka poprzytulałam, popłakałam, telefon wyłączyłam i poszłam siedzić w poczekalni modląc się, żeby jednak na ten przykład zeżarł jakiś kamień siedzę, czekam, popłakuję, udaję, że coś czytam ... przyszła jakaś kobiecina ze swoim psiaczkiem i zapytała o panią doktor a pani doktor zwlekała, zwlekała więc kobiecina zaczęła się dopytywać jak długo ma jeszcze czekać i wtedy pani pielęgniarka powiedziała, że wszyscy weci poszli na zabieg bo mają ciało obce mocno osadzone no i w ten sposób dowiedziałam się pośrednio, że moje modły zostały wysłuchane a zaraz potem przyszła druga pani pielęgniarka i powiedziała, żebym się już nie zamartwiała (ja się nie zamartwiałam tylko oczy sobie myłam bo jakieś takie brudne były) bo ta moja zaraza ukochana piłeczkę zeżarła po ok 1,5 godz od pożegnania zarazy przyszedł pan wet i pokazał mi to, co zeżarł Jaskier - to nie była żadna piłeczka tylko MYSZKA - myszka moich kotów, taka maleńka, wielkości piłeczki od tenisa stołowego ten paskudnik zeżarł myszkę, którą bawiły się koty a myszka pod futerkirm ma plastik, taki szary, twardy i tego już nie mógł strawić i ta myszka mu zalegała i chyba zatykała wylot żołądka (już nie dopytałam dokładnie) tak więc jesteśmy w domu szczęśliwi oboje Jaskier leży w kuchni pod stołem a ja objadłam się słodyczami (ferrero rocher sobie kupiłam i zeżarłam całe , no prawie całe opakowanie) jutor kroplówka, przez trzy dni nic nie dostanie do jedzenia a potem papeczki i tego typu przysmaki a przy okazji już go nie muszę odchudzać - figurę ma jak w wieku 1 roku - szczuplaczek się zrobił a mnie coś z hukiem spadło z serca i chyba też lżejsza jestem troszeczkę przy okazji Lotnik pokazał swoją schroniskową stronę - jak tylko wyczuł słabość Jaskra to warczał na niego i usiłował podgryzać smutne to, że cały czas ten wredny, mały troll walczy o względy, które już dawno wywalczył - wybaczam mu i wymiziam, żeby wiedział, że tez jest ważny
  8. macie namiary do tej Pani - jeżeli tak to zapytajcie o zgodę i dajcie mi nr tel
  9. dziewczyny nie mam czasu na czytanie i szukanie końca tej historii - czy znalazło się rozwiązanie dla pani i jej psa ? ja ze swojej strony deklaruję comiesięczne wpłaty na konto Pani - 100,- zł to powinno pomóc w kosztach leczenia proszę o informację na pw [quote name='AMIŚKA']Byłam dziś w schronisku,po 15 godz. W nowych,ogrodzonych pawilonach robilam zdjecia psom. Po tym ogrodzonym terenie chodzila Pani z psem. Pomyslałam sobie -starsza Pani wolontariuszka zajmuje sie pieskiem ,mile. Zajelam się fotografowaniem. Pani podeszła i pies,duży beżowy staruszek zaczął witac sie ze mną.Pani byla zdziwiona serdecznym powitaniem Psa/Ja stwiedzilam ze to nie mój pies,a Pani na to ze wie że nie mój,bo przeciez to jej pies i ze nie jest wylewny!:crazyeye: Ja zdziwiona ,że jej pies w schronisku ,jak to w schronisku!!!-uslyszalam historię; Pani ma 70 lat. Pani ma niska emeryturę ok 650 zl ,pies przyblakal sie jako dorosly kilka lat temu.Poki byl zdrowy żyli sobie skromnie razem w centrum Szczecina. Na wiosnę pies zachorowal -dostal wyprysków na zadzie,prawdopodobnie alergia. Leczenie kosztowalo sporo ,Pani samotna trochę pogłodowała,trochę zadlużyła się i psa wyleczyla. Teraz zachorował znowu. Nie bylo pieniedzy na leczenie,Pani oddała psa do schroniska wierząc ze go wyleczą i ze takim najpiękniejszym psem ktoś sie zaopiekuje!:-( Ale odwiedza go codzienie ,idzie do schroniska 6 km i wyprowadza swojego psa,bo przecież on w klatce sie nie zalatwi! I przychodzac do schroniska od tygodnia ,patrzy na inne piekne młode psy i caly czas zadaje sobie pytanie,co bedzie z jej psem -staruszkiem po tym jak minie kwarantanna i zabiora go z tych nowych pawilonów i wrzucą do ogólnego boksu? Juz nie bedzie mogla go wyprowadzać,ponieważ kazdy powrót do klatki bedzie kończył sie walka!Pani juz o tym wie. Wie ze stare psy usypiaja ! O wszystkim mówi spokojnie bez emocji z wielka rezygnacją,pogodzona z losem który rozdzielił ją z ukochanym psem. Bardzo bezradna nie umiejaca sobie poradzić.:placz: Na moje pytanie .czy jakby załatwiono jej darmowe leczenie psa ,to czy by go wzięla,ożywila się; tak zaraz wziela by go ,ale po chwili posmutniała -przecież to niemożliwe,przecież leczenie jest drogie:placz: Spytałam czy mogę zrobić jej i psu zdjęcie -pozwolila, nie wiem jak Pani i psu-staruszkowi mogę pomóc ?????? Dlatego zwracam sie do dogomaniaków pomóżcie ,wskazcie jak mozna Pani pomóc,aby mogła w Świeta być w domku razem z swoim Psem-staruszkiem???
  10. nie wiem jakie schorzenie leczycie u Filipa, ale może powinien dostać bonharen - u Serwa po jednym zastrzyku była wyraźna poprawa
  11. czy ja straciłam nadzieję? ważne, czy Teoś ma jeszcze nadzieję na domek najgorsze, że on się do nas przyzwyczaja a my do niego też ale wierzcie mi Teoś powinien znaleźć domek, gdzie ludzie będą mieli dla niego czas - dla mnie czas to towar bardzo deficytowy i chłopak dziczeja, a szkoda ....
  12. Chrupek ja Cię kiedyś zaduszę własnymi rękoma (a w styczniu będę w w-wie) wysyłam Ci ... wiesz co
  13. oj dziewczyny nie było sesji zdjęciowej ale mam usprawiedliwienie mój ukochany Jaskier jest chory od tygodnia nic nie je tylko wymiotuje, jest już prawie tak chudy jak Serwo a jeszcze kilka miesięcy temu miał problemy z chodzeniem z powodu tuszy rtg nic nie wykazało - jelita drożne choć zagazowane (rtg z kontrastem dwa razy robione) usg - bardzo powiększona śledziona, pozostałe organy wewnętrzne w zadziwiająco dobrym stanie, serduszko zdrowe odwodniony - więc spędziłam wczoraj i dzisiaj upojne kroplówkowe chwile - on cały czas usiłował wstać czego skutkiem jest to, że mi swoje futro prawie w całości próbował przekazać po tygodniu głodówki gubi sierść w zastraszającym tempie - ot, ekolog się w nim obudził i naturalnego futra nie chce nosić jest strasznie słaby i smutny ale ma wolę życia i jeszcze mu oczka błyszczą choc słabiej niż zazwyczaj ale błyszczą weci chcą mu brzuszek otwierać, usunąć śledzionę (jest podejrzenie, ze to skutek jakiegoś paskudztwa nowotworowego w jelitach) i coś tam ponacinać, żeby nie miał odruchów wymiotnych to mój ukochany piesek, maluszek, pieszczoszek to ja odbierałam poród i pamiętam żółtą kuleczkę jaką wtedy był jak go tylko moja Malwinka wylizała to odwrócił się kółkami do góry i zasnął zadowolony 26 listopada skończył 11 lat więc to młodzieniaszek i jeszcze nie czas na pójście do mamusi serce mi się ściska gdy na niego patrzę ale na spacerki po ogrodzie chętnie idzie (a włąściwie powłóczy łapami) taki był mój Jaskier - na tym zdjęciu ma ok 9-ciu miesięcy a to Jaskier w styczniu 2006 no i jeszcze Lotnik - odebrałam wyniki badań histopatologicznych, które niestety są fatalne - Lotniczek ma raka tyle, że Lotniczek ma to w ..., no wiecie gdzie i to dosłownie biega po domu i ogrodzie, jest cały czas kochanym wrednym, złośliwym trollem, którego jedynym celem są kolana hani koty też chorują - coś je koci katar gnębi ale juz nad tym zapanowałam myśłe, że mi wybaczycie brak sesji zdjęciowej Serwusia
  14. [COLOR=#202020]odebrałam wyniki histopatologiczne Lotnika - no i niestety ma nowotwór złośliwy, jest możliwość przerzutów [/COLOR] [COLOR=#202020] a Lotnik ma diagnozę w poważaniu i wesolutki biega po ogrodzie i po domu, apetyt mu dopisuje i cały czas kombinuje jak tu wleźć na kolana do hani ... [/COLOR]
  15. dziewczyny to co napisałam brzmi smutno ale chciałam napisać, że Serwo ma przeogromną wolę życia i gdyby nie ten jego apetyt na życie to chyba już by był za TM chora wątroba, chora trzustka, chore jelita, niedowład tylnych łap a on myśli tylko o jedzeniu i pieszczotach i oczy mu cały czas błyszczą stąd napisałam, że on żyje, bo tak sobie postanowił a ja postanowiłam sobie, że tak długo jak on chce żyć, jak długo mu oczy błyszczą to ja zrobię wszystko aby jego życie miało 'jakość' na jaką zasłużył może jutro zrobię mojemu gwiazdorowi sesję zdjęciową - chyba mu się należy, jak myślicie ?
  16. śliczny, miły, mądry, kochany ... i nikt go nie chce ...
  17. wszystkie znaki wskazują, że Serwo juz powinien biegać za TM :-( tak sobie myślę, że on żyje bo chce żyć ten apetyt na życie trzyma go przy życiu
  18. [quote name='gamoń'] [URL="http://img151.imageshack.us/my.php?image=dscn1418ay5.jpg"][IMG]http://img151.imageshack.us/img151/4263/dscn1418ay5.th.jpg[/IMG][/URL][/quote] o rany czy ktoś sugerował eutanazję?
  19. Teoś zadowolony z życia je, pije, siusia, kupka sierść ładna, boczki zaokrąglone energia z niego tryska przytulasty, miziasty ale nikt nie dzwoni, nikt nie pyta on naprawdę nie powinien u mnie zostać - za dużo psów i za mało dla niego czasu
  20. Lotnik znowu troszeczkę krwawi ale to chyba norma, poza tym jakby nie miał żadnego zabiegu - biega, szczeka, uprawia swój ulubiony sport czyli żebractwo a co do czarnych plamek na Rufusie to z powodu ich braku Rufus ma dwie czarne koleżanki i rządzi w domowym kocim stadzie
  21. nikt nie chce Teosia zadnych pytań, żadnych telefonów :-(
  22. [quote name='Jola_K'] Irma mam pytanie, zainteresowal mnie ten wyzszy drapak z koteckiem [IMG]http://img126.imageshack.us/img126/4835/dsc09773pk6.jpg[/IMG] czy mozesz mi zdradzic gdzie mozna taki drapak kupic? Dziekuje[/quote] dobrze, że drapak Cię interesuje a nie koteczek mój ukochany drapak kupiłam w sklepie zoologicznym w Gdyni i był dosyć koszmarnie drogi, ale wart tej ceny bo koty go kochają i śpią piętrowo w dziupli na dole Sasza-Masza, na poziomie średnim, czyli na pierwszym piętrze Saba a Rufusik, jako szef kociego stada na samej górze czasem dziewczynom udaje się tez tam pospać np. gdy Rufus grzeje futro w paninym łóżeczku
  23. Ulv - wstaw ją na Metamorfozy to przemiana roku
×
×
  • Create New...