Jump to content
Dogomania

Bonsai

Members
  • Posts

    10956
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bonsai

  1. Ja starałam się telefonicznie o tym poinformować, ale z pewnością na wizycie trzeba o tym powiedzieć żeby zobaczyć reakcję, której nie mogłam ujrzeć przez telefon. Pani powiedziała, że akurat do tego są przyzwyczajeni, bo jej piesek też potrafi różne rzeczy pogryźć.
  2. Taki jest plan. :) Więc kibicujcie Etnie ;)
  3. Do domu. :) Tzn. nie pytałam wprost, bo pytali czy zachowuje czystość w domu, więc wyszłam z założenia, że do domu. Ale oczywiście na wizycie przedadopcyjnej można o to dopytać wprost.
  4. Szkolenie to nie problem, więc jak wyzdrowieje, to możemy ją wykorzystać. A mari23 i Anula odpisały?
  5. Pisałam do rutty, czy by nie zrobiła sobie przejażdżki - może, ale dopiero po 27.02, bo do tego czasu jest w delegacji w Zurychu.
  6. Nie ważyłam go jeszcze, ale obstawiam, że około 20-22 kg. Zapytałabyś się dr-a ile by kosztował taki zabieg dla niego? :)
  7. Rozmawiałam z panią. Dzwoniła w imieniu swoich rodziców, którzy chcą adoptować Etnę. Nie zraziło ich, że sunia może coś pogryźć oraz, że sami muszą po nią przyjechać. Mieszkają w domu z ogrodem, córka mieszka w domu obok, poprzedni ich pies odszedł ze starości. Dom brzmi nieźle. :) Szukamy teraz kogoś na wizytę przedadopcyjną we wsi Chrustnik koło Lubina (50 km od Wrocławia).
  8. Możemy spróbować pozbierać deklaracje, ale prawdę mówiąc czarno to widzę, bo to wcale nie takie proste, a dobre hoteliki nie są tanie.
  9. Dzisiaj miałam kolejny telefon, ale nie miałam czasu rozmawiać, więc poprosiłam o telefon pod wieczór. Sytuacja, o której pisze Poker, jest zrozumiała, ale tu chodziło o przywiezienie psa bez wcześniejszego go poznania.
  10. W marcu będą tanie zabiegi kastracji, a podobno Warszawa szykuje też bezpłatne tego rodzaju zabiegi - będę się na to czaić. Ten tańszy zabieg ma kosztować około 120 zł, ale ideałem byłoby dostać się do tych darmowych. Jeszcze się nie odezwałam do p. Marka, bo nie mam kiedy. Liczę, że się wywiąże ze swojego słowa i wpłaci coś na Logana. Jednak ta kasa raczej pójdzie na karmę, bo Logan je jak smok. Ledwo co kupiłam karmę i już muszę kupować następny worek. Moje psy przy nim to niejadki.
  11. Logan poczuł się trochę pewniej i niestety zaczyna dręczyć mojego Buddy'ego (wybrał sobie słabszego za cel) - łazi za nim i próbuje na nim kopulować... Ogólnie czuję, że musimy szybko umówić kastrację, bo chłopak jest napalony - niekiedy wieczorami się samozadowala, a jak TŻ się z nim bawi, to w pewnym momencie też się podnieca i próbuje na TŻ kopulować. Je jak smok. Karmę, którą mu kupiłam, już prawie całą zjadł. A z wieści przytuliskowych, to od wczoraj można kupić gazetkę w Biedronce "Mój pies i kot", gdzie ogłoszeni są Lupus, Gucio, Karmel i Etna.
  12. Wiecie, że Etna jest ogłoszona w gazetce "Mój kot i pies" dostępnej od wczoraj w Biedronce? Spieszcie kupić! :) Miałam jeden telefon, ale nie można robić sobie nadziei, bo chcieli, by przywieźć im psa.
  13. Śliczniusia panienka i już na spacerku! :)
  14. Dla mnie wielkość Piegusa i Logana jest optymalna. Większy pies wydaje mi się za duży, mniejszy - za mały. Choć oczywiście wielkość Buddy'ego (8 kg) też ma swoje zalety. :)
  15. Tak, nowe imię Diego to Logan. :) Białe to Piegus, rude to Buddy (Badi). :) Fakt, Piegus i Logan wyglądają jak klony, choć nie do końca udane. ;) Poker, Logan waży 20 kg, to taki większy średniaczek. ;)
  16. No to zerknijcie na urywek dzisiejszego spaceru Logana [video=youtube;_x3iMFWBoHIc]http://youtu.be/x3iMFWBoHIc[/video]
  17. Wymyślilismy już imię, ale zdradzę je Wam jutro. :D Dziś mieliśmy przyjemny spacer, niestety większość dnia spędziłam na zajęciach, więc załapaliśmy się jedynie na zachód słońca, ale to i tak dobrze. :) Przynajmniej ludzi było już mniej, a i tak było cieżko mu przejść przez osiedle. Ale potem było już z górki. Ośmieliliśmy się go puścić na prawie ogrodzonym terenie (są dziury w płocie) na lince luzem puszczonej - bardzo ładnie się zachowywał, generalnie łaził za naszymi psami, a w pewnym momencie dostał głupawki i biegał wokół drzew. :) Trzymał się nas, ale razem zgodnie przyznaliśmy, że tak łatwo nam idzie na spacerach tylko dzięki naszym psom, bo gdy się 'zatnie' w miejscu, wołamy Piegusa i to go ośmiela. Jak traci ich z oczu, to trochę panikuje. No ale niech najpierw poczuje się pewniej siebie, a potem będziemy go uczyć też samodzielnych spacerów - wszystko małymi kroczkami. Nadal też nie jest wykąpany, nie mamy do tego serca. ;) Ale ten moment nieuchronnie nadchodzi tym bardziej, że wkurzają go dredy.
  18. Ja też mam teraz tymczasa z przytuliska i on też zdecydowanie najlepiej czuje się na spacerach w nocy - po prostu mniej się dzieje. Ale trzeba też powoli ich przyzwyczajać do funkcjonowania w dzień :) Chyba większosć lękliwych psów ma problem z załatwianiem się w obecności człowieka. Ale to z czasem mija, trzeba tylko przeczekać najgorszy etap. A, że Raksa to gaduła, to już dawno mówiłam. :D
  19. Co tam u Was słychać? Są postępy?
  20. Odnoszę wrażenie, że pan nie chce Diego, ale głupio mu to powiedzieć. Tymczasem psiak coraz bardziej się otwiera – a przynajmniej do Mateusza, bo wobec mnie stoi w miejscu. Ale też mniej jestem w domu, a jak jestem, to nasze psy przylepiają się do mnie i nie są zbyt zadowolone, gdy zbliża się do mnie Diego. A ten dzisiaj w nocy wybrał sobie nową miejscówkę – pod biurkiem.
  21. Pan Marek koło 22 zapytał co u Diego, bo milczymy i ma nadzieję, że ok. W zasadzie nic poza tym. Właśnie wróciliśmy z wieczornego spaceru, postępy Diego widać z godziny na godzinę dosłownie. Diego wpatrzony jest w Mateusza jak w obrazek. Dziś nawet chwilę zaczepiał go do zabawy. :) Myślimy, by zmienić mu imię, bo brzmi podobnie do Piegu. Myli im się trochę.
  22. Chłopaki grzeczne, całe. Mieszkanie całe. Diego na spacerach coraz ładniej, coraz mniej chodu typu 'ninja'. Aczkolwiek spacery nadal zajmują nam sporo czasu. Nasze psy bardzo nam pomagają. Jednak jesteśmy już trochę zmęczeni. Diego nadal cuchnie, nie mamy kiedy go wykąpać.
  23. Wiem, wiem, też już mieliśmy taki przypadek (to ten rudy z mojego avatarku). Ale z trzema psami w takim maleńkim mieszkanku, to naprawdę kłopot. A z wieści o Diego... Sam zszedł i wszedł na klatce schodowej!!! :) Rano, gdy TŻ był w domu, psy spały - wszystkie w sypialni. Koniec końców zostawiliśmy ich razem... Diego zamknięty sam w pokoju skrobał w drzwi od sypialni, a zostawiony z chłopakami był grzeczny (TŻ eksperymentalnie na chwilę ich zostawił i się wrócił). Oby tylko nie doszło do sprzeczki, albo oby tylko Piegus nie dostał ataku padaczki, bo nie wiem jak Diego by zareagował...
  24. No wiem, wiem jesteśmy szczęściarzami-frajerami. ;)
  25. Myślę, że większość osób, bo dowiedzeniu się, w jakich okolicznościach trafił do naszego małego mieszkanka trzeci pies, raczej nazwałoby nas frajerami, a nie szczęściarzami. ;)
×
×
  • Create New...