-
Posts
10956 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bonsai
-
Zamierzam do niej pojechać w weekend, dam znać :)
-
No wiem, niestety taki jest "koszt" robienia tego w ramach wolontariatu. Przy czym zauważyłam, że efekt jest podobny, gdy odbieram i mówię, że nie mogę rozmawiać lub nie odbieram i oddzwaniam. Po prostu ludziom musi zależeć. Tym bardziej dla takiego psa jak Boniek, który wciąż wymaga naprawdę sporo pracy.
-
Tak, trochę się ruszyło (odpukać, by nie zapeszyć!) z tymi telefonami :) Też wolę poczekać dłużej na dobry dom, zwłaszcza, gdy pies jest bezpieczny (jak np. Etna). W przytulisku też jest teraz ciut lepiej, odkąd jest więcej wolontariuszy, ale zawsze zostaje element niepewności w postaci gminy - pies może przez nich trafić w niezbyt odpowiednie ręce. Dlatego zawsze mam nadzieję, że "wyprzedzę" gminę. Póki co domy trafiają się naprawdę fajne, mam jednak trochę obaw co do adopcji Lupusa, ale trzeba być dobrej myśli. Poza tym jakiś czas temu stworzyłam ankiete przedadopcyjną, teraz wracam do tego pomysłu, zwłaszcza, gdy jest trochę więcej telefonów z Mojego psa - to jednak pozwala zrobić jako-taki sort.
-
Tak, rozmawiałam z dziewczynami, podobno w sobotę była rodzina obejrzeć Lupusa i mają się zastanowić. Jeżeli się zdecydują, załatwią sami wszystko w gminie. Z tym, że dziewczyny uważają, że raczej się nie zdecydują. Tak czy inaczej nie ma co odmawiać tej dziewczynie, zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. Problem z tymi ludźmi polega na tym, że mają już jednego, małego psa, a Lupus niekoniecznie jest delikatny w tym, co robi, więc mały psiak nie bylby raczej zbyt zachwycony nowym towarzyszem. mdk8, poprosiłam, by przyjechali wszyscy razem obejrzeć psa. Bejotka, tak, to ta pani, w pierwszym momencie nie mogłyśmy się zrozumieć, bo powiedziała mi, że "oddzwania, tak jak pani prosiła", ale w końcu się dogadałyśmy. ;)
-
Niestety, żeby wykąpać Logana chyba trzeba będzie mu podać coś na uspokojenie. Chłopak źle znosi próby dotykania go w okolicach innych niż głowa. Nie mówiąc o tym, by dotknąć go czymś, np. szczotką. Nie ufa nikomu na tyle, by na to pozwolić. A siłowanie się z nim zburzy zaufanie, które próbujemy u niego zyskać... Martwi mnie też nieco jego stosunek do mniejszych psów (prawdę mówiąc, Buddy'ego traktuje lepiej niż inne małe psy, a to wciąż nie jest dla niego przyjemne). Co do przytuliska, to są nowe zdjęcia z tego weekendu - ale dam radę wstawić je dopiero jutro. Pomoc dla psiaków jest niesamowita. I news dnia: Rudasek dał się pogłaskać! Dziewczyny wymyśliły dla niego imię Felix. Drugi news dnia: Miałam telefon o Lupusa fajnie brzmiący. Młoda dziewczyna, mieszka z bratem, w bloku, ale jest bardzo aktywna. Ma przyjechać poznać Lupusa w sobotę, za tydzień.
-
Jutro chciałabym dać już Pani znać, dziś pisała sms'a z pytaniem, co tam, czy udało się kogoś na wizytę umówić. Jeszcze napisałam do tych dwóch osób z fb - chłopak wydaje się całkiem sensowny, mam do niego numer telefonu, jeżeli mari nie wypali, albo nie będzie z nią kontaktu, proponuję się z nim skontaktować.
-
Nie pytałam czym się zajmują. To wszystko jest do weryfikacji na wizycie przedadopcyjnej. Nie wiem ile Pani ma lat, przez telefon z głosu młoda ok. 20-30 lat. Tak jak wyżej, wydaje mi się, że te wszystkie pytania najlepiej zadać na wizycie przedadopcyjnej. Nie lubię zadawać takich pytań przez telefon, bo uważam, że niewerbalne komunikaty mogą tu dużo powiedzieć, więc to powinno być weryfikowane na wizycie. Po to przecież one są. Przez telefon poinformowałam Panią o psie, jej problemach, wypytałam o najbardziej podstawowe kwestie i stwierdziłam, że Pani brzmi rozsądnie (również po zadawanych przez nią pytaniach). O resztę należy wypytać przy wizycie.
-
E tam od razu pasuje. ;) Chłopak się pięknie rozkręca, zaczyna aportować. ;) a wieczorami zaprasza TŻta do zabawy, przynosząc mu skórkę z lisa. :) ale na razie bawi się tylko w domu, bo na dworze jest tyyyyyle ciekawych zapachów! Tylko sąsiedzi się na nas dziwnie patrzą, gdy widzą ile psów mamy. Szybko prostuję "to tymczasowo, on szuka domu!", ale ludzie już chyba i tak wiedzą, że mamy nierówno pod sufitem i chyba tego wrażenia już nie sprostujemy. ;) choć po zastanowieniu stwierdzam, że w sumie może nawet mają rację. ;)