Jump to content
Dogomania

lavinia

Members
  • Posts

    3263
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lavinia

  1. Pajuniu, oni mogą do niego zadzwonić dopiero w poniedziałek, bo on teraz jest na jakimś szkoleniu. Dlatego badania nowe też będą dopiero w poniedziałek i leki nowe też od poniedziałku Ptyś dostanie dopiero, żeby dr w razie czego mógł interweniować. byłam w Natolińskiej Klinice, ale w poniedziałek dr Niziołek będzie gdzie indziej - dam Ci znać gdzie i tam trzeba dzwonić.
  2. Pajuniu, odwoływać nie, bo operacja musi się odbyć. Może nam się tylko przedłużyć trochę. Sytuacja jest rzeczywiście przedziwna - pierwotna wada się jak gdyby "naprawiła", ale nie jest to normalne bo ta wada była duża, więc takie rzeczy się po prostu nie dzieją ot tak. Dr mówi, że jest kilka alternatyw, albo wada ewoluuje, albo jest dziura międzykomorowa ( której w badaniu nie widać, ale to nie znaczy, że jej nie ma ), albo jest jeszcze coś z jakąś inną tętnicą, co byłoby bardzo niebezpieczne, bo mały mógłby dostać zawału. Pewności nie ma, dlatego trzeba go jeszcze badać. W każdym razie echo serca robione przed miesiącem i wczorajsze są diametralnie różne !!!!!! czyli wiemy, że nic nie wiemy, ale jedno wiemy - operacja musi się odbyć !!!!! dziś może będzie wiadomo coś więcej. Pajuniu, masz pw. Joaaa, szkoda, że nie wpadłaś wczoraj :-(
  3. Pajuniu dopiero wróciłam z Ptysiem od dr Niziołka. Musimy sie wstrzymać do przyszłego tygodnia - mały będzie miał nową serię badań. Tętnica płucna jest teraz normalna !!!! ale prawa komora serca jest znacznie powiększona. Dr Niziołek będzie to konsultował z innymi lekarzami i coś ustali, bo powiedział, że w tej chwili sam nie wie co ma o tym myśleć.... Pajuniu, bardzo Ci dziękuję - ja tylko zapytałam w mailu, czy istnieje taka możliwość, na wykonanie tej operacji w Niemczech, a Ty już wszystko zorganizowałaś - jesteś niesamowita !!!!! Dzięki wielkie. czekamy więc do poniedziałku. Mały zrobił furorę w lecznicy, była też ciocia Asher ze śliczną sunią !!!!
  4. tak, tak ciotka Asher była wczoraj świadkiem "obsuwy" ciotki Lavinii - pojechaliśmy z Ptysiem do dr Niziołka na wizytę, a jakże, czekaliśmy grzecznie w poczekalni, a jakże, wyszła pani i zaprosiła nas do gabinetu, i co ??? i jesteśmy umówieni na dziś, a nie na wczoraj ...........
  5. Mezi, zastanawiam się kim Ty jesteś i czemu mają służyć Twoje wpisy w tym wątku. Skoro te operacje nie mają żadnych rokowań, a psy i tak żyją maksymalnie kilka tygodni po zabiegu, a Ty jesteś taką realistką a nie "mniamniakiem",no i masz świetny kontakt z dr Pasławska, to po jaką cholerę ROBIŁAŚ OPERACJĘ SWOJEMU PIESKOWI ZA 8000 ZŁ ?????????????? wybacz, to wszystko nie ma sensu i bardzo prosiłabym Cię o nie pisanie już niczego w tym wątku. Być może, że Ptyś odejdzie za TM, liczę się z tym, ale dam mu każdą szansę na przeżycie. A jeśli jednak odejdzie, to Ty z pewnością nie będziesz osobą, z którą będę chciała dzielić się tym smutkiem.
  6. wybacz Mezi, ale nie zgadzam się - nie możesz napisać, że nie ma nadziei dla mojego psa, bo nie znasz jego przypadku. Proszę więc, oszczędż mi tego typu komentarzy.
  7. witaj Mezi - bardzo mi przykro z powodu Twojego pieska.... ja jednak wierzę, że Ptysiowi się uda - trzeba by sprawdzić statystyki, ale wiem, że wiele z tych operacji kończy się sukcesem i psy żyją póżniej długo i szczęśliwie powiedziano mi, że sama operacja nie należy do bardzo skomplikowanych, największym problemem przy takim maluchu i przy tej wadzie serca jest wprowadzanie i wyprowadzanie z narkozy - to się może nie udać..... ten maluch to zadzior i waleczne serce , jak ktoś już tu napisał - on bardzo chce żyć. Od miesiąca liczymy dni i chociaż widzę, że szybko się męczy, czasami ma zadyszki, jest zmęczony, to widzę też jego chęć do zabawy, biegania, szaleństw. On tak śmiesznie podskakuje, jak króliczek, mały ogonek kręci się naokoło pupy, jest taki mądry i kochany - nie mogę odebrać mu tej szansy, po prostu nie mogę...... a tu Ptysina śpi sobie już i śni o lepszym dniu jutro..... jutro idziemy do Niziołka.....
  8. Ptyś śpi...dziś rano walczył z Dodą o kostkę i strasznie się zasapał, ale, żeby nie było, że on taki chory, to na koniec jeszcze ją dziabnął w nos :eviltong: jest tak ładnie na zewnątrz ale boję się z nim wychodzić, żeby coś się dodatkowo nie przyplątało....chyba wezmę go na "spacerek" w nosidełku.... jutro wieczorem mamy umówioną wizytę do dr Niziołka - diagnoza będzie taka sama, ale może uda się go nakłonić do pomocy - może on da radę zmobilizować AR ???? Oby
  9. dzięki, juz czytałam , spróbuję.....
  10. dzięki Konisiu - śledzę wątek Twojego pieska i jestem pełna podziwu dla Twojej determinacji i odwagi !!!! Ptysia szkoda mi bardzo - jest taki młodziutki, całe życie powinno być przed nim...tyle się już nacierpiał, był zostawiany sam, bez opieki, zziębnięty i głodny, popychany w kąt, niekochany, wreszcie odrzucony jak zepsuta zabawka... teraz ma szansę..a ja chcę bardzo mu ją dać, tylko inni jakoś tego nie widzą w ten sam sposób - podejrzewam, że dla lekarzy jest po prostu kolejną statystyką, wprawdzie ciekawą, ale nie na tyle by się specjalnie dla niego zmobilizować.... u nas cały dom, wszyscy duzi i mali, ludzie i zwierzaki kochają tego bałwanka. Wszystko od miesiąca jest podporządkowane temu szkrabowi - żeby mu było jak najlepiej, żeby nie cierpiał, zeby wytrzymał..... trafił do mnie przez przypadek przecież, to on "znalazł" mnie, a nie ja jego, a teraz nie wyobrażam sobie tego, że może go nie być......
  11. hmmmm rozmawiałam przed chwilą z dr Skrzypczakiem....jest chory.....nic nie zrobi do końca tygodnia.....mam dzwonic do niego w poniedziałek wieczorem.......wtedy poda termin........... to wszystko brzmi ok, tylko czy mój malutki króliczek dotrwa do tego czasu ??? tak bardzo się o niego martwię..... smutno mi....
  12. shirrappeira, no pewnie, że Cię przywitam :-) niestety - nie mam dobrych wieści - dr. Pasławska nic nie wie, podała mi nr tel do dr. Skrzypczaka, a on oczywiście nie odbiera. Nagrałam się, co dalej robić ???? walić głową w ścianę ??? nie wiem !!!! maluszek śpi, zmęczony po całym dniu, a ja nie moge mu pomóc...to jest straszne
  13. dzięki..... miło znów Was widzieć - dziewczyny Witokretki :lol:
  14. właśnie byliśmy w sklepie po żarełko..... nie mogę się doczekac dzisiejszego wieczornego telefonu.... nie wiem co zrobię, jeśli znów nic się nie wydarzy......
  15. przed sekundą skończyłam rozmawiać z dr Pasławską - była bardzo miła, nie wiem, może już ktoś interweniował w sprawie Ptysia, a może nie. w każdym razie p doktor powiedziała, że do jutra będzie wiadomo kiedy odbędzie się operacja - dr Skrzypczak obiecał podać termin...ponoć sala operacyjna jest w remoncie.... czekam więc do jutra do 21, mam zadzwonić wtedy do dr. Pasławskiej, mam ogromną nadzieję, że tym razem się uda i już w tym tygodniu pojedziemy z Ptysiulem na operację i szczęśliwie wrócimy do domu !!!!! jeszcze raz dziękuję wszystkim za pomoc, poczeakjmy do jutra - wasze propozycje i sugestie mogą się jeszcze przydać... Hebulko, jeśli możesz zrobić to, o czym napisałaś w pw, to zrób - to nie zaszkodzi, a pomóc może - niech wiedzą, że los Ptysia nie jest obojętny wielu osobom.......
  16. dzięki wszystkim z a dobre słowa i chęć pomocy - jedyna pomoc jakiej Ptyś potrzebuje to OPERACJA jak najszybciej, nawet jutro !!!! dzisiaj maluch w lepszym nastroju, już zjadł pierwsze i drugie śniadanko, połknął tabletki, a teraz siedzi na swoim posłanku zrobionym z futerka i bawi się kostką, co chwila przerywając i siadając " na oddech " - on już wie, że musi się oszczędzać.... a tak wyglądam u pani na kolanach a tu sobie odpoczywam i bardzo, bardzo chcę żyć........
  17. Rybon, dr Garncarz współpracuje z Niziołkiem, powiedziano mi, że nie ma sensu chodzić do niego, po tym jak ona zdiagnozowała Ptysia - on powie to samo.... tu i tak chodzi o to, że nigdzie indziej w kraju tych operacji się nie robi - tylko we Wrocławiu. Dr Garncarz powiedziała mi przez telefon, że szykują się do wykonywania takich zabiegów w Warszawie i może za rok..dwa będzie to możliwe, ale nie dziś..... bardzo dziękuję wszystkim za odzew na pw. Tak sobie myślę, że im więcej osób zadzwoni, czy napisze w sprawie Ptysia, tym lepiej - w końcu wszystko, jakakolwiek reakcja jest lepsza niż ignorancja i obojętność... nie znam tej pani doktor osobiście, nie ja z nią rozmawiałam, tylko moja koleżanka wetka - Kasia. Dr Pasławska za każdym razem mówiła, jak bardzo jest zainteresowana operowaniem małego, jak ciekawy jest to przypadek itp. Jednak za każdym razem były jakieś przeszkody - a to sala operacyjna była w remoncie, a to nie można było złapać chirurga czy anastezjologa....mówiła, że oddzwoni z terminem i nic...w końcu we wtrorek w zeszłym tygodniu zadzwoniła i powiedziała, że następnego dnia poda już termin operacji.....czekamy do dziś i nic...cisza, zero odzewu.... ja w międzyczasie napisałam kilka maili do Wrocławia, wysłałam zdjęcia małego do anastezjologa, prosiłam o jakąkolwiek reakcję - cisza.... słyszałam, że oni tam są bardzo zajęci i że w szczególności chirurg, ten jedyny w Polsce, który te operacje wykonuje ( nie znam nazwiska ) jest bardzo niedostępny i niełatwy w kontaktach - ale czy to oznacza, że mam pozwolić psu umrzeć ???? Już sama nie wiem, co o tym myśleć... Dodam, że dr Garncarz obiecała przesłać całą dokumentację do dr. Pasławskiej - wyniki echa serca, zdjęcia, opisy. Nie wiem, czy już to zrobiła, w każdym razie , to ona dała nam tel do dr. Pasławskiej.... ja nie chcę nikogo o nic posądzać, nie znam tych lekarzy, może to rzeczywiście zbieg niefotrunnych wydarzeń, ale ten psiak nie ma czasu !!!!!
  18. mam nadzieję, że Dorothy i Pajunia może czegoś się dowiedzą... bardzo dziękuję wam wszystkim....za wszystko, w imieniu Ptysia..... Ptyś w ogóle mało pije, wieczorem prawie wcale, a mimo to w nocy prycha wodą z noska i kicha...... dr Pasławska już od miesiąca obiecuje operację.....i nic.....a tu się liczy każda godzina.....
  19. nie, odebrał jakiś facet - ona jest na zajęciach, wróci bardzo póżno.
  20. dzwoniłam...p dr jest na zajęciach...mam dzwonić jutro po 16.....czarno to widzę..... dzięki Atenko :-)
  21. no to właśnie dr Pasławska nam nic nie może konkretnego powiedzieć..... ale dobrze, zadzwonię jeszcze raz...zobaczymy.....
  22. dzięki... Ptyś śpi właśnie na moich kolanach, jak zwykle, oddycha z wielkim trudem, jest taki dzielny.... za godzinkę znów jedzonko i leki......
  23. dzięki wielkie, każda pomoc się liczy...
×
×
  • Create New...