Jump to content
Dogomania

lavinia

Members
  • Posts

    3263
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lavinia

  1. wybacz Maruda, ta informacja miała być w topiku o buldożkach, ale nie mam czasu szukać - jedziemy z Viris i Beatką spuścić lanie tej obrzydliwej babie, która doprowadziłą buldożkę Monikę do tragicznego stanu. Sprawdzimy przy okazji czy babsztyl nie ma tam jeszcze innych psich biedaków....
  2. Viris, to w takim razie w niedziele robimy akcję......:mad: :angryy: :diabloti:
  3. a tu sunia; [img]http://img124.imageshack.us/img124/7350/1resize7hi.jpg[/img] [img]http://img124.imageshack.us/img124/4964/2resize6bb.jpg[/img] [img]http://img98.imageshack.us/img98/6571/5resize6xw.jpg[/img] [img]http://img124.imageshack.us/img124/9859/6resize4fj.jpg[/img] [img]http://img124.imageshack.us/img124/9824/7resize7fr.jpg[/img]
  4. to Ptyś łypie, bo się zastanawia, kiedy go pani weżmie do łóżka :evil_lol:
  5. a tu zdjątko na dobranoc , bo towarzystwo juz śpi;
  6. Ptysiasty się na mnie obraził, bo sobie pojechałam gdzieś i go nie zabrałam... właśnie wróciłam do domu i mały udaje, że mnie nie zna wcale, odwraca się ode mnie i pokazuje mi tyłek.....zobaczymy co będzie póżniej, gdy przyjdzie pora na spanie..... dziś mały czuł sie trochę gorzej - być może ciśnienie było niskie - Ptysiul dużo spał i mocno sapał....jutro będzie lepiej :-)
  7. azzie, przyślij zdjęcia na [email]layla@onet.pl[/email], to wstawię
  8. Asher, dziś zapytam Niziołka o jego sprzęt :oops:
  9. no właśnie się dopomina...już idziemy, ale ja muszę iść z nim !!!!! Sam nie zaśnie, łobuziak :evil_lol:
  10. ciociu Saskio, a może i Ty przyjedziesz na imprezę - to od razu pogadasz z Ptysiem, żeby Dyzi za ogon nie ciągnął :evil_lol: chyba się właśnie na mnie obraził, bo szczekał i szczekał koło mojej nogi, a ja go nie wzięłam na kolana. Teraz udaje, że mnie nie zna i odwrócił się dupskiem i coś tam sobie memli w pyszczydle.....
  11. Ptyś widzę popularny chłopak jest :-) dobra ciotki, jak tylko będziemy po operacji to od razu robimy bibkę :multi:
  12. jasne :-) po operacji Ptysiek robi imprezę i wszystkie ciotki są już zaproszone :-)
  13. bardzo proszę - foteczki zrobione przed chwilą;; to jest moja zabawka !!! a to jest moje opakowanie po jogurcie !!! i to też moje !!
  14. a ja prosiłabym o powrót do spraw Ptysia, bo to jego wątek, a nie finansów Pajuni czy Lavinii czy bransoletek czy innych rzeczy. Ptyś właśnie odpoczywa po "gonitwie" za kotem, jest taki słodki i uroczy, jak prawdziwy ptyś :loveu:
  15. dodam jeszcze tylko, że zarejestrowałam się na tym niemieckim forum i napisałam tam, jak sytuacja wygląda, dziękując wszystkim za chęć pomocy.
  16. owszem, twierdziłaś, że organizacja pokryje koszty, nie było ANI SŁOWA o zbiórce ani o pensjonacie. Owszem, powiedziałam, że porozmawiam z rodziną, natomiast powiedziałam również, że nie mogę zostać w Niemczech przez 2 tygodnie i byłam bardzo zaskoczona tym, że to musi tak długo trwać. Omawiałyśmy nawet możliwość wykonania operacji w innej klinice, żeby nie trzeba było dwa razy jeżdzić przez całe Niemcy. Sama sobie przeczysz - zadzwoniłaś, że wszystko już załatwione zanim ja cokolwiek wiedziałam, więc jak mogło być uzgodnione ???? Poza tym, gdybym wiedziała, że dr Niziołek u którego byłam następnego dnia ODRADZI mi wykonywanie tej operacji w Niemczech i gdybym była w stanie przewidzieć, że po kilku dniach odezwie się Wrocław z konkretną datą operacji, to powiedziałabym Ci od razu, że NIE. Nie jestem jasnowidzem, nie przewidziałam tych sytuacji. To nie ja tu kłamię. Mogę powiedzieć dokładnie to samo do Ciebie i chcę tylko zauważyć, że to Ty pierwsza rzuciłaś takie oskarżenie w moim kierunku. Boli, prawda ? Nie jest miło, prawda ? Więc wiesz teraz jak to jest. Myślę, że wystarczy już tych przepychanek, przeprosiłam Cię za zamieszanie, więcej nie będę.
  17. Kostek, Ptyś jest generalnie dzieckiem "specjalnej troski" - on bardzo chce się bawić, biegać i wściekać, tylko,że szybko się męczy, dostaje zadyszki, ciężko oddycha. Wtedy siada sobie grzecznie na chwilkę, na "oddech" i dalej jazda :evil_lol: mały dużo śpi, trzeba go układać i przekładać, żeby zawsze główka była do góry, inaczej leci mu woda z nosa i mocno sapie. Ja, odkąd mam Ptysia nie przespałam żadnej nocy od wieczora do rana - czuwam, przekładam go, czasami wstaję z nim na siku, gdy za bardzo się wierci. Ptyś głównie śpi z główką na mojej szyi, w związku z tym muszę spać na plecach, czego NIE ZNOSZĘ !! Całę szczęście, że Andrzej ma mocny sen i sapanie Ptysia go nie budzi, bo chyba miałabym już na głowie kryzys !!! I tak się buntuje, że nie można się do mnie przytulić, bo to małe, białe ciągle jest do mnie przyklejone :evil_lol: Ptyś "posiłkuje" co najmniej 5 razy dziennie, 4 razy dziennie bierze różne tabletki, trzeba go myć i bez przerwy coś mu zabierać, bo skubany lubi zjadać wszystko co leży na jego drodze. Poza tym nauczył się od Dody gonić koty i próbuje to robić z wielkim upodobaniem.... nie może się wyziębiać, natychmiast ma lodowate łapki i uszy, siedzi wtedy jak siedem nieszczęść i tylko się trzęsie....trzeba go natychmiast masować i ogrzewać. Nie wychodzi na dwór ( nie ma jeszcze wszystkich szczepień) więc całe kupkanie i siusianie odbywa się w domu :-( poza tym jest słodkim i uroczym maluchem :loveu:
  18. Pajuniu, to przykre, ale pierwsze słyszę o jakimkolwiek pensjonacie, czy hotelu - powiedziałaś mi przez telefon, że Ptyś musi zostać tam przez 2 - 3 tygodnie, w związku z tym trzeba będzie pojechać i go zawieżć a póżniej znów wrócić. Mówiłaś nawet o swoich koleżankach, które będą przychodzić i go odwiedzać przez ten czas. Więc nie do końca było tak, jak piszesz teraz. Jeśli chodzi o bransoletki, to pisałam Ci wielokrotnie, że część osób z dogo wzięła je w komis, a sama wiesz jak jest z odzyskiwaniem pieniędzy od ludzi. I jeszcze jedno - powiedziałaś mi wyrażnie , że jakaś niemiecka ORGANIZACJA zdecydowała się pokryć koszty operacji Ptysia z własnych środków - nie było między nami mowy o jakiejkolwiek zbiórce, bo na to, po ostatnich doświadczeniach, bym się po prostu nie zgodziła. Tym większe moje zaskoczenie, gdy Ty, tego samego wieczora, wkleiłaś tutaj link, do zbiórki funduszy na Ptysia......... ja rzeczywiście kieruję się tylko i wyłącznie dobrem psa, powiedziałam, że pojadę gdziekolwiek, jeśli będzie trzeba i to podtrzymuję. Nie prosiłam NIKOGO o pieniądze - gdyby koszty były większe niż pierwotnie zamierzone, miałam wziąć pożyczkę. Tak więc teksty o mojej wygodzie są bzdurne. Zastanawiam się tylko, dlaczego aż tak się uniosłaś i oburzyłaś tym, że piesek jednak będzie operowany tu w Polsce. Może to Ty nie kierujesz sie tylko dobrem Ptysia ???? przeprosiłam Cię za całe zamieszanie, wyjaśniłam najlepiej jak umiałam i generalnie to powinno wystarczyć, ale z jakichś Tobie tylko znanych powodów, to nie wystarcza.....bardzo mi z tego powodu przykro, nie czuję się jednak winna i zupełnie nie rozumiem Twojego ataku.
  19. Ptyś ma teraz "swojego " p doktora Niziołka - i tu dziękuję wszystkim, którzy mnie namawiali aby jednak i do niego pójść:lol: z tego co wiem dr Niziołek i dr Skrzypczak dobrze się znają i cenią, bo ten drugi powiedział mi wczoraj przez telefon, że jeśli dr Niziołek się opiekuje małym tu w Warszawie, to on jest przekonany, że Ptyś trafi do Wrocławia w stanie najlepszym z możliwych... dr Niziołek zmienił Ptysiowi leki i jesteśmy w ciągłym kontakcie w razie czego, bo pieski po tych lekach ponoć mdleją. Ptyś nie !!! bardzo, bardzo się cieszę, że Ptyś wreszcie będzie operowany. Dodam jeszcze tylko, że dr Niziołek powiedział, że on jest w stanie natychmiast załatwić dla Ptysia operację w znanych mu klinikach w Szwajcarii lub we Włoszech, a i koszty można by jakoś znacznie zmniejszyć, ale mimo wszystko, on mówi że TYLKO WROCŁAW. A ja mu ufam.
  20. Pajuniu, operacja we Wrocławiu kosztuje 1500 zł, a nie 8000 tysięcy. Reszty nie komentuję , chociaż może napiszę tak - prosiłam Cię w pw o sprawdzenie możliwości wykonania takiej operacji w Niemczech. Nie odpowiedziałaś od razu, po tygodniu zadzwoniłaś, że operację mam załatwioną, że jakaś organizacja pokryje koszty ( nie ze zbiórki ). Pytałam, czy chcesz, żebym napisała o tym na forum - powiedziałaś, że lepiej nie, bo znów Cię posądzą o sprzedawanie psów, czy coś w tym stylu. Póżniej sama wkleiłaś link do jakiejś zbióki o której nic nie wiedziałam. To wszystko jest nieistotne, ważne jest to, że dr Niziołek, który niewątpliwie wie co mówi, powiedział żeby nie operować w Niemczech. Mało tego, musiałabym Ptysia zawieżć na drugi koniec Niemiec, wrócić do domu i po dwóch tygodniach znów po niego jechać na drugi koniec Niemiec. Ta operacja sama w sobie niej jest aż tak poważna, najważniejsza jest narkoza, a tu dr Skrzypczak jest ponoć bezkonkurencyjny. Sam mi wczoraj powiedział, że po dobie , dwóch, wrócimy do domu A Twoje złośliwości w stosunku do mnie są poniżej pasa, przypomnij sobie tylko swoją niedawną sytuację.
  21. przepraszam Pajuniu, że się nie odzywam - jestem chora, głowa pęka,nie potrafię się skoncentrować na niczym... odezwał się dr Skrzypczak z Wrocławia - Ptyś ma wyznaczoną operację na przyszłą środę. W związku z tym, myślę, że chyba jednak zostaniemy w Polsce i zrobimy tę operację we Wrocławiu - dr Niziołek powiedział, że to miejsce jest tak samo dobre, jak każde zagraniczne, a może nawet lepsze - nie robią tych operacji dużo, w związku z tym nie traktują ich rutynowo. wiem, że już wszystko zorganizowałaś, ale we Wrocławiu powiedzieli, że następnego dnia po operacji mogę zabrać Ptysia do domu. Ty mówiłaś, że musiałby zostać w klinice w Niemczech przez dwa tygodnie, czyli musiałabym go zostawić na ten czas i póżniej znów po niego przyjechać....nie wyobrażam sobie, że mały miałby siedzieć w boksie przez tyle czasu.... bardzo Ci dziękuję za pomoc i organizację, staram się wybrać to, co będzie najlepsze dla Ptysia. Wierzę, że specjaliści w Niemczech są świetni, jednak dr Niziołek preferował Wrocław. Skoro już się określili i wyznaczyli termin, to trzeba tę szansę wykorzystać.... zadzwonię do Ciebie jutro
  22. Ptyś ma lepsze i gorsze dni, dokładnie tak, jak ludzie chorzy na serce..... dziś jest dzień spokoju - pani, czyli ja, też jest chora i leży cały dzień w łóżku, a Ptyś ze mną. Przekładam go z boku na bok, podnoszę główkę gdy śpi, żeby mu się lepiej oddychało. w dobre dni mały potrafi się chwilę pobawić z Dodą i Mietką, powalczyć o kość czy zabawkę, generalnie zachowywać się jak szczeniaczek. W złe dni jest smutny i osowiały, mało się rusza, dużo śpi.... taki mały słodki okruszek.......
  23. wiesz co, nie mam pojęcia. Miał ze sobą dwie czerwone walizy pełne sprzętu....no a monitor to chyba był kliniki, bo przecież by nie targał ze sobą takiego wielkiego pudła ?????? Najlepiej zadzwonić i zapytać w klinice, ewentualnie ja mogę się go zapytać w poniedziałek, przy następnej wizycie.:lol:
  24. Asher, Niziołek miał ze sobą swój sprzęt.Ptyś miał robione dokładnie to samo co na SGGW miesiąc temu przez dr Garncarz.
×
×
  • Create New...