Jump to content
Dogomania

lavinia

Members
  • Posts

    3263
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lavinia

  1. dzięki Saskia....wątku o Ptysiu miało nie być...myślałam, że się uda, że damy radę, że Ptyś będzie zdrów.....,że sobie poradzimy sami..... jestem w desperacji...siedzę, patrzę na niego i płaczę....nie mogę po prostu pozwolić mu odejść...przecież jest szansa, jest jakaś droga ratunku.....
  2. może...czekam na jakiś odzew... Ptyś dziś ma "gorszy" dzień - ciężko oddycha, mało się rusza, siedzi i patrzy swoimi smutnymi ślepkami - tak strasznie mi go żal.......
  3. To jest Ptyś - buldożek francuski. Ma 4 miesiące, od miesiąca jest moim "synkiem". A było to tak; Ptyś urodził się jako 3 z 3 szczeniaczków. Od urodzin był mniejszy niż rodzeństwo i zawsze chory. Jego "pani" w pewnym momencie przestała się nim interesować - wiadomo było, że piesek nie przyniesie zysku:-( Sąsiadka tej pani, przyniosła go pewnego dnia do zaprzyjażnionej kliniki weterynaryjnej w stanie agonalnym - był siny , ledwo oddychał, miał olbrzymi brzuch. Uratowano go tam.....jego pani powiedziała, że już go nie chce....dziewczyny zadzwoniły do mnie....pojechałam po niego.... Od ponad miesiąca całe życie mojej rodziny i moje jest podporządkowane Ptysiowi... Ptyś ma bardzo poważną wadę serca - zwężenie tętnicy płucnej. Sinieje, ma zadyszki, bardzo szybko się wyziębia. Na szyi ma żyłkę, która "wybija" rytm jego serca - ciśnienie krwi w jego ciałku jest tak wielkie, że musi gdzieś znajdować ujście....Nie może biegać, skakać, bawić się jak inne szczeniaczki. Musi spać z główką do góry, żeby mógł oddychać. Dostaje leki podtrzymujące go przy życiu... Dr. Magda Garncarz zdiagnozowała Ptysia miesiąc temu, powiedziała, że każdy dzień może być ostanim, bo jego stan jest bardzo poważny...dała namiar do dr P. - kardiolog z Wrocławia i powiedziała, że AR tam, to jedyne miejsce w Polsce, które może wykonać operację ratującą małemu życie. Od tej pory próbujemy ustalić termin operacji z Wrocławiem - zaprzyjażniona wetka dzwoniła, ustaliła szczególy, pani P.miała odddzwonić po konsultacji z chirurgiem i anastezjologiem....obiecała operację już wkrótce, już niedługo,już za parę dni... i nic :angryy: próbowałam sama - zadzwoniłam ponownie do dr. Garncarz, prosiłam o interwencję - cisza. Napisałam maila do anastezjologa - dr . Skrzypczak - bez odzewu. Napisałam maila do kierownika katedry chirurgii AR - bez odzewu.... Ptyś cierpi - ma opiekę najlepszą jaka może być, ale widzę, jak ucieka z niego życie... jest tak cudownym pieskiem, tak mądrym, spokojnym, pogodzonym ze swoim losem...nie mogę zrozumieć dlaczego lekarze we Wrocławiu nas ignorują - wiem, ja nie jestem wetem, jestem dla nich nikim, ale dzwoniła do nich wetka, pisał do nich jeszcze inny lekarz - i nic... a życie Ptysia wisi na włosku.... Dlatego bardzo, bardzo was proszę - zapomnijmy o wszystkich niesnaskach i antypatiach - jeśli ktoś z was ma dojście do lekarzy z Wrocławia, błagam - pomózcie Ptysiowi...nie mnie...jemu..on tak bardzo chce żyć.... jest super mądrym pieskiem, wszyscy go kochają, nawet ciotka Doddy :-) Ptyś śpi ze mną, jest ze mną cały czas - boję się go zostawić samego nawet na chwilę - mógłby zrobić sobie krzywdę, wyziębić się...mój syn Robert już kilka razy nie poszedł do szkoły na konto Ptysia ( bo ktoś musi opiekować się dzieckiem, gdy Mama pracuje :placz: ) W nocy śpi z nami w łóżku, muszę go przekładać, sprawdzać czy oddycha, odsysać gluty z nosa... W dzień karmię go co 2 godziny, noszę w pionie, by ukoić szaleńczo bijące serduszko,zabieram ze sobą wszędzie. Ptyś wie, że jest chory, moje psy wiedzą, że Ptyś jest chory - Doda buldożka, sama oddaje mu swoje zabawki, Mietka jamniczka, co wieczór czyści mu uszy i oczka.... Proszę, pomóżcie Ptysiowi...sama operacja nie należy do super skomplikowanych - polega na wprowadzeniu balonika do tętnicy i poszerzeniu jej. Problem leży w narkozie - mały może się nie wybudzić, potrzebny jest doświadczony anastezjolog...codziennie czekam na sygnał, pojadę z nim choćby jutro....a oni milczą... jeśli ktoś z was ma dostęp do AR we Wrocławiu - pomóżcie, proszę - niech powiedzą, że mają nas gdzieś, że ich to nie interesuje, cokolwiek...oczekiwanie i niewiedza są straszne...a Ptyś powoli odchodzi na moich oczach - nie mogę na to patrzeć... Dorothy, Pajuniu - może dowiedzcie się, czy ktoś robi takie operacje w Niemczech i za ile ? We Wrocławiu to kosztuje 1500 zł. Pojadę z Ptysiem do Niemiec, pojadę gdziekolwiek, byleby tylko nie odebrać mu jedynej szansy na życie, którą ma...
  4. nie mogę, nie mogę, bo mnie ciotka Doddy zaciuka ciupagą... albo powiem, trudno, najwyżej będę zaciukana - suńka już pewnie jest u nas w hotelu, ciotka mówi, że coś troszku chora jest, ale szczegółów nie znam. w każdym razie nasza argentynka już nie jest w schronie :-) resztę napisze ciotka Doddy, jak się dorwie do kompa
  5. :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
  6. Aede, jeśli chodzi o pobyt Antka w Hotelu, to na razie mamy jeszcze czas - tzn nie zamykamy hotelu pod koniec Marca. Więc Antek spokojnie może u nas jeszcze posiedzieć. Płacić też nie musicie dzień do dnia, byleby tylko nie robiły się zbyt wielkie, kilkumiesięczne zaległości. wiem, że główny problem to kasa, ale może ktoś jeszcze pomoże, przecież na początku wiele osób taką pomoc deklarowało.. Antek to świetny facet, rozwinął się bardzo pod opieką ciotki Doddy, jest typem psa, któremu "wszystko wisi" generalnie, ale w miłym sensie - nie przejawia agresji do psów ani suczek, każdego wita z uśmiechem, zjada to co mu dadzą, śpi tam, gdzie akurat jest miejsce i ogólnie jest elastyczny :-) powiem szczerze, że obie się do niego przywiązałyśmy :oops:
  7. Iwonko, buziaczki dla was wszystkich, czekam na wiosenne zdjęcia :-)
  8. napisała Saskia [quote]Pewnie nie znajdziesz[/quote] Saskia - mówisz - i masz :lol: [img]http://img84.imageshack.us/img84/7605/dscn1087resize2vc.jpg[/img] przepraszam, za zaśmiecanie wątku białej suni :oops:
  9. bo pewnie w tym czasie będę w drodze do Wrocławia, na operację mojego małego "podopiecznego". Ta operacja ma mu uratować życie, więc to bardzo ważna sprawa..... ale mam nadzieję, że niedługo będę w Łodzi i wtedy może się spotkamy :lol: ps. masz buziaczki od Dyzi, która jest już dużą i śliczną panną. Jak znajdę trochę czasu, to wyślę Ci nowe zdjątka
  10. no, moim samochodem bez rodowodu to chyba jakies rekordy pobiłyśmy..... a pamiętasz jak jechałyśmy z Józefowa, załadowane po dach psami i zatrzymałyśmy się w Mc Donaldzie ???? Jak się na nas patrzyli ludzie ?
  11. ciotka, tylko nie przywież 10 , proszę...najwyżej 8 sztuk, dobra ?:evil_lol:
  12. na Wiktora wpłynęły następujące wpłaty; Mangusta 40 zł Agnieszka Fihel 20 zł dzięki
  13. p Beata wpłaciła na Kado 100 zł dzieki
  14. Agnieszka Zuzanna Fihel wpłaciła na Wiktorka 60 zł dziękujemy :-)
  15. potwierdzam - 300 zł od Asiuniap otrzymałam do rąk własnych. dzięki a może ktoś mógłby zrobić Wiktorowi plakacik ? Asia nie ma takich możliwości
  16. na Antka wplynelo 50 zl od Aleksandry B dzieki
  17. ok, to podjadę. Gdyby się okazało, że jednak jutro w ciągu dnia ktoś tam pojedzie, to daj mi proszę sygnał - 0. 889 509 903 Dorota
  18. jutro wieczorem będę w Pruszkowie - mój syn ma trening koszykarski, będę miała 1.5 godz czasu - mogę wtedy podjechać i zdjęcia zrobić, o ile ktoś nie zrobi tego wcześniej dajcie znać
  19. im więcej chrzestnych ciotek, tym lepiej, może będzie z tego jakiś alkohol ???? :evil_lol:
  20. co poniektórzy już nic nie mówią...:cool3: idę do budy rozkładać siano..... czekam na informacje.......:mad:
  21. rozumu ciotka to u nas niewiele.....kasy jeszcze mniej i w związku z tym faktem..... sama to napiszesz...ja tylko powiem, że jak mnie jutro chłop zamorduje, to będzie TWOJA WINA !!!!!!!!!!
  22. ciotka Katcherine, Ty nam zazdrościsz i dlatego :evil_lol: a ciotka vice versa wie to samo co i ja wiem, a lalunia amstafka jest śliczna i tak nam jej szkoda, że aż sie upiłyśmy...
  23. mówię wam, nie gadajcie z pijakami...jak ciotka wytrzeżwieje, to może coś sensownego napisze....
×
×
  • Create New...