-
Posts
2909 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by nefesza
-
Ten wozek z aukcji wcale nie ma duzych kolek... Jelsi chodzi o foteliki, to w pierwszej grupie 0-13 kg jak dla mnie najlepszy byl Maxi-Cosi Cabrio-Fix. Zaznaczam, ze w moim aucie nie ma zaczepow do Isofixu i fotelik przypoinam pasami. Ale juz jak Filip wyrosnie, poszukam pewnie czegos innego. Na pewno rozkladanego, zeby mu sie wygodnie jechalo w dluzsze trasy, bo serce mi sie kraje, jak widze, jak mu glowka teraz zwisa i ja przytrzymuje reka.... (TZ prowadzi oczywiscie). A fotelikiem "od wozka" nie zawracalam sobie glowy - nie maja zadnych testow i jakos im nie dowierzam. Chyba, ze Emmaljunga, ale o tej grupie cenowej tutaj nie mowimy ;)
-
[quote name='kacha_wawa']charity shopu, [/QUOTE] Powiedz mi cioteczko, a co to za wynalazek? Bo ja sie zastanawiam czasem, czy w JuKeju sa jakies wystawki czy sklepy z uzywanymi zabawkami? Wzielo mi sie to stad, ze na Allegro jest mnostwo osob, ktore sprzedaja uzywane zabawki wlasnie z UK. (Gorzej, jak wysylka tez stamtad - wtedy koszty wysylki przekraczaja koszty zabawki). Ale fajne rzeczy maja i ceny - przynajmniej poczatkowe - tez atrakcyjne.. tylko skads oni to biora?
-
Wozkiem na poczatku bylam zachwycona, ale po kilku miesiach przekonalam sie, ze nie kupilabym jeszcze raz 4 Fyn, tylko jezeli juz Bartatine. Folia sie dziurawi, a i tak nigdy mi sie nei zdarzylo odslonic okienka, nawet, jak nie padalo. Gadzet bez sensu. Poza miastem wozek jest do d....... na polnych drogach, a nawet po rownym terenie dzialki i na rowno skoszonej krociutko trawce ciezki do prowadzenia. Poza tym - o co bala sie LAZY - ma slaba amortyzacje na nierownosci. I kiepsko dziecko w nim bujac (wlasnie poprzez te sprezyny). A na deser news - strasznie zaczal mi skrzypiec. Generalnie - 4 fyn jest dobry tylko do miasta. Acha, i tylne kola sa szerzej rozstawione, przez to ciagle nimi wale w futryny, plotki itd. Tez zaczelo mnie to wkurzac. Pepsicola - przemysl jeszcze raz swoj wybor modelu.
-
LAZY - poszukam stare USG w domku i odpisze, jak cos znajde. Rodzice Maciusia: a propo wozka, to moje doswiadczenia sa takie: - gondole uzywam do dzis, a maly ma juz prawie 9 miesiecy (7 wieku korygowanego), ale sam nie siedzi jeszcze - za to jak widac raczej nie prawda jest, ze uzywa sie jej krotko, widac to bardzo indywidualna sprawda. Chyba, ze jest bardzo mala. Sa rozne wozki z roznymi wielkosciowo gondolami i po prostu najlepiej wybrac najwieksza, na dluzej starczy. - w terenie sprawdzaja sie TYLKO DUZE pompowane kola (doswiadczenia z dzialki i polnych drog), nie na sprezynach tylko na paskach (lepsza amortyzacja) - sretne przednie kola TYLKO W MIESCIE, na polnych drogach sie zupelnie nie sprawdzily, krecily sie, blokowaly, a nawet zablokowane sie probowaly krecic i balam sie, ze sie polamie mi caly mechanizm - mniejsze przednie kola sa ok, pod warunkiem, ze nie sa malenskie, ale sprawdzaja sie wtedy, jak sa skretne i glownie w miescie (mam na mysli moj wozek, Jedo 4 fyn), nie widze sensu mniejszych kolek nie skretnych - foliowe okienka w budce sa bez sensu - podziurawily mi sie po kilku tygodniach, chyba za malo elastyczna folie do nich wzieli i na zagieciach sa dziury
-
Zamknie sie zamknie!!! U Filipa sie zamknela, to i Olka sie zamknie :) Rodzenstwo WOJMIR i ŚNIEGA wymiata! A ja maja rodzice na imie???
-
[quote name='ojasia']teraz to mi w sumie łatwo, bo przedstwiam się i podpisuję w korespondencji: Joanna, ale za czasów szkolnych, to zawsze miałam problem Joanna- za poważnie, Asia- za mało poważnie, Joasia- nie chciało mi przez gardło przejść, Aśka- jakoś tak nie fajnie. Teraz jedyna akceptowalna przeze mnie forma mojego imienia, to Joanna, chociaż podobno nie pasuje do mnie, bo za poważnie brzmi. Jedna z koleżanek nazywa mnie Aś i to mi się podoba. [/QUOTE] No to mamy ten sam problem. Aś jeszcze nikt do mnie nie mowil, ale Asik juz tak i to mi sie nawet podobalo. Jak slysze Aska to juz oczyma wyobrazni widze, jak ktos mnie nie lubi albo chce mi dokuczyc. Z Asia i Joasia jakos problemu nie ma, no ale wlasnie - jak sie podpisac w pol-oficjalnych mailach na przyklad? Kajetana ma moj brat (obok Magdaleny i Mateusza. Trzeci mial byc Michal, by cala trojka na M byla), ale ja juz widze "Kajtek bez majtek". Za to moja mama ma na imie Regina i jej wspolczuje. Szczegolnie, jak byla mala. Ani zdrobnienia, i imie dziwne... Renia do niej "popularnie" sie mowi, a kto nie wie, to na Renaty jej zyczenia sklada :D A moj tata to Bogdan. I pamietam, ze zawsze zazdroscilam kolezankom w szkole, ze ich rodzice takie zwyczajne imiona maja, a moi takie dziwne...
-
[quote name='3 x']u mnie wśród pracowych dzieci jest dwóch Filipów obstawiam Tomka :) [/QUOTE] U mnie tez dwoch Filipow - moj i kolezanki, ktora przyjeli jak bylam na macierzynskim (inny dzial na szczescie;)) Chyba po Rodzinie Zastepczej sie spopularyzowalo (jest takie slowo?) to imie. Chociaz mi sie zawsze podobalo i kojarzylo chlopakiem-lobuziakiem. No ale nie przywiazywalam wagi, przeciez ja mialam miec dziewczynke :) A Tomkow u mnie juz dwoch - moj brat i moj maz, i to obaj z tym samym nazwiskiem :D Moj TZ przzyjal moje nazwisko :)
-
Wlasnie to mam na mysli! Np. Dariusz fajne imie, zdrobnienie Darek tez - ale juz "polaczenie" tego jakos mi nie pasuje.... Darek, Darek, a tu nagle Dariusz brrrr Dziwi mnie tez zwyczaj nazywania kogos drugim imieniem. Tak jest np w rodzinie mojego TZ. Moja tesciowa jest Teresa, mowia na nia Maryska, jej siostra jest Danusia, mowia na nia Baska. Tylko jedna siostra ma lepiej, bo jest Anna i mowia "tylko" Hanka :) Dlatego Filip ma tylko jedno imie. Chcialam mu dac Filip Feliks (drugie po pradziadku), ale sie TZ nie zgodzil, bo ktos sie dowie i bedzie go nazywal Felek. Alicja, zazdroszcze Twojej Mamie :) Ale domyslam sie tez, ile ma z tym zwiazanych nieporozumien :) I ze w ogole jej nie zmienili tego??? Bo z uznanych zdrobnien to chyba tylko Magda jako oddzielne imie sie przyjela?
-
[quote name='ludwa']Może i się nie zwraca;) Ale mój dzieć sam potrafi w zależności od nastroju, przedstawić się: Alkadiuś;) a czasami jest Alek:) i przecież ja za nim Arkadiuszu nie wołam:)[/QUOTE] Aja chce oszczedzic dziecku "problemu" jaki sama mam. Normalnie w pracy wszyscy uzywaja zdrobneinia, czyli Asia, Aska itd. Ale jak juz mam napisac ciut bardziej oficjalnego maila czy jakies pisemko, to juz musze "wyjechac" z Joanna.... a jakbym byla Beata, Agnieszka, Monika, Marta itp to nie mialabym tego problemu.
-
[quote name='dzodzo']wymyslilam imię TAMARA,[/QUOTE] Przeslicznie! Podobnie jak Tatiana :) Mi tez sie rosyjskie podobaly, wiec w propozycjach byl Borys i Igor jak juz pisalam :) Aaaa dla dziewczynki Blanka mi sie tez podoba - kiedys znalam jedna Blanke i bardzo mi sie spodobalo. A Vanessy, Klaudie, Alany itd tez mi sie nie podobaja... juz wole 15 Szymonow czy Kacprow ;) Swoja droga dobrze, ze zydpwskie imiona Ci sie nie podobaja. Mojej znajomej bardzi i corce dala na imie Estera... chciala Sara, ale jej juz w ogole odradzili, ze takie "psie" imie... A syn mial byc Aaron albo Mojzesz, ale w koncu stanelo na... Dezyderiuszu (w skrocie Dyzio).
-
[quote name='Ania+Milva i Ulver']Ależ mamy problem z imieniem....dla dziewczynki było kilka, a dla chłopca zero....nic mi nie leży....[/QUOTE] My mielismy ten sam problem :) I do dzis sie zastanawiam, czy dobrze wybralismy.... Dziewczynka miala byc Nina (opcjonalnie Lena) ale chlopiec? I co, ze do 6 miesiecy mozna imie zmienic.... Zostal Filip i juz. Kompromis miedzy Mieszkiem (pomysl TZ) a Markiem (moj pomysl, TZ nie chcial zaakceptowac). Przewijal sie Makary, Borys, Igor - bo chcialam imie bez zdrobnien. Tzn zeby uzywac "normalnie" podstawowej formy imienia, a nie np. Franciszek - Franek, bo przeciez raczej sie "Franciszku" na co dzien nikt do nikogo nie zwraca... Dzodzo - a jakie to imie "jak wachlarz" jest???? Ladne okreslenie, wiec mnie ciekawosc zzera :) Dawajcie dziewczyny te Wasze propozycje, doradzimy ;)
-
Z TZ bylam. Byl w jeszcze wiekszym szoku, niz ja i pomagalam mu zeby z podlogi zbierac po tekstach pana doktora...
-
[quote name='LAZY']Doświadczone "dojne krowy" czy powinnam odciągać pokarm z dwóch piersi za każdym razem czy tylko z jednej? Odciągam co 4-5h z obu piersi (z każdej wychodzi plus minus 120-150 ml). Chodzi mi o utrzymanie laktacji jak najdłużej, przynajmniej pół roku.[/QUOTE] Z obydwu najlepiej. I probuj na poczatku czesciej, co 3 godz, z przerwa nocna najwyzej. Przynajmniej ja tak robilam i na dobre mi wyszlo, przez jakies co najmniej 3 miesiace. I pamietaj, ze laktacja jest w glowie :) A ilosc mleka masz imponujaca! To ja teraz musze sie baaardzo postarac (z godzine je wyciskac) o 150 ml z jednej piersi, i to co 10-12 godzin, czyli duzo czasu na naprodukowanie. A jak dolaczam 3 raz na dobe (ok. polnocy), to wiecej niz 100-150 z obu nie sciagne, i wtedy automatycznie mniej mam rano. LAZY, ty sciagaj i sprzedawaj!
-
To na pewno syn, ojciec to juz starszy pan (o ile jeszcze zyje). Facet strasznie nieprzyjemny. Najpierw moja bratowa poszla do niego, na pierwsze usg (3 dziecko, kobitka 39 lat) a "pan doktor" tylko przytknal do brzucha raczke od usg (jak sie to nazywa?) i od razu mowi: "ojej nie ma bicia serca dziecko chyba nie zyje". Bratowa omal nie zeszla na zawal, a zadowolony z siebie doktorek po kilku sekundach dodal "a nie, wszystko w porzadku, zle patrzylem". Tylko w ryj takiemu dac, nie? Naprawde w ciagu takich kilku sekund mozna 3 razy umrzec. Potem ja. Umowiona (za rada bratowej, nie powiedziala mi wczesniej, ze to taki kawal chama i gbura) na test PAPPA duuuzo wczesniej na 12 tydzien. Ale w 11 mialam ten problem z kosmowka i doktorka, do ktorej z tym trafilam zrobila mi dokladnie takie samo badanie. Super dokladne. I pytam jej, czy isc na ten test za tydzien, czy moge itd. Ona mnie pyta, do kogo. Mowie, ze do Roszkowskiego. Powiedziala, ze jak dla niej to strata pieniedzy by byla, bo ona mi zrobila dokladnie to samo (tylko bez krwi) i wszystko jest w porzadku. A odczytywania USG to ona Roszkowskiego uczyla... (nazywa sie Aneta Krason i Bogu dziekuje, ze trafilam na nia w ciazy i to przy problemie, a to byla juz 3 gin do ktorej w ciazy trafilam). Wracam do tematu. Nie wiedzialam, co zrobic, w koncu zdecydowalismy pojechac na ten test. Mimo umowienia na godzine byly ponad 2 godz spoznienia. Wchodzimy do gabinetu i ja na wstepie mowie, ze tak i tak, tu mam usg itd. A on na mnie huknal, ze co ja tu robie, po co przylazlam, ze tak czesto usg sie nie robi (jakbym robila dla przyjemnosci!) no ale laskawie sie moge polozyc. No plod jeszcze zyje, ale w sumie stwierdzil, ze pewnie i tak poronie. No ale jakby nie, to mam sie zglosic po 22 tygodniu, jak bede miala z czym przyjsc. Wyszlam podlamana.... ryczalam 2 dni az poszlam znow do Krasoniowej. Nie przyznalam sie ze bylam u Roszkowskiego.... a ona mnie pocieszyla, wytlumaczyla, zbadala (chyba usg juz nie robila, nie pamietam) i wszystko sie dobrze skonczylo, tylko polezalam poltora miesiaca. Ale Roszkowskiego odradzam kazdemu. Moze i ma sprzet, moze i jest niezly. Ale do cholery nie jest jedyny!!! I wierze, ze zadna kobieta, mama, nie zasluguje na takie traktowanie. Nawet przez "gwiazde". Nie mowiac juz, za jakie pieniadze...
-
[quote name='kacha_wawa'] Zresztą jak byłam w ciąży z Olisiem jedna z największych sław wśród warszawskich ginekologów i specjalistów od usg zawyrokował, że jest tylko 30% szans, że moje dziecko urodzi się żywe.[/QUOTE] Czy to nie byl przypadkiem dr Roszkowski (syn)???
-
Moze byc i Wacek :) Teraz juz sie nie wywiniesz - kazda reklama = fotka Wacka :)
-
[quote name='3 x']a jak toś nie ma dzieci? to jawna dyskryminacja ;) [/QUOTE] Alez skad! Napisalam "mlode mamy" bo wiem, ze cioteczka ludwa ma malego urwisa :) A pozostale reklamy musza zostac okupione fotkami psiakow (jako pociech - tylko inaczej). Gorzej, jak ktos nie ma ani dziecka, ani psa..... ;)
-
Ty sie ciotka nie postarzaj! Poza tym chodzi o mamy z malymi dziecmi! :P agaga21 - najwazniejsze, to myslec pozytywnie! jukutek - masz racje, technika wtedy byla inna.... jestem przekonana, ze gdyby Filip urodzil sie kilkanascie lat temu, lub szpital nie bylby tak dobrze wyposazony, to Filipa mogloby nie byc.... albo wole nie myslec, w jakim moglby byc stanie. A propo wyposazenia - prawie caly oddzial intensywnej terapii noworodka w szpitalu brodnowskim w Warszawie wyposazony jest w dary WOSP! A co najmniej polowa CZD jest wyremontowana i wyposazona przez Polsat Dzieciom. Teraz TVN tak sie pieknie reklamuje, ze cos tam dla CZD robia, ale nie widzialam tam ich logo w ani jednym miejscu. Widac zaczeli nadrabiac zaleglosci, ale robia to tak, ze gdybym nie wiedziala to myslalabym, ze bez fundacji TVNu CZD by nie istnialo, ech, nie ma to jak dobry PR...
-
Cioteczko Ludwa! Czy mnie pamiec myli, czy nie bylo warunku, ze mlode mamy reklamujac bazarki musza wstawic fotke swojej pociechy??? :mad:
-
Alicja, agnieszka32 - dziekuje za mile slowa :) Rodzice Maciusia - witamy!
-
Teks w oryginale brzmial tak: [FONT=Times New Roman][SIZE=3][I]Długo staraliśmy się o dziecko. Były chwile zwątpienia, ale na szczęście wspieraliśmy się nawzajem, nie było wzajemnych pretensji ani żali. W końcu pojawiły się dwie wymarzone kreski na teście… Ja oszołomiona i wciąż nie mogąca w to uwierzyć zebrałam razem rodziców i męża, by im to oświadczyć. Żałuję tego do dzisiaj, ponieważ teraz już wiem, że najpierw powinnam podzielić się tą nowiną z przyszłym Tatą i tylko z nim. Cóż, nic tego nie wróci, błąd nie do naprawienia…[/I][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][I]Moja ciąża była w 11 tygodniu zagrożona. Później, w miarę, jak nasz Synek rósł ja czułam się coraz gorzej, zarówno fizycznie, jak i psychicznie z obawy o dzidziusia. Wciąż wydawało mi się, że nie czuję ruchów lub są bardzo słabe. Mąż dzielnie mnie wspierał i pocieszał, ale też zawsze jeździł ze mną do lekarza. Ja przezornie zaczęłam wybierać imię, kompletować wyprawkę i planować przemeblowanie na długo przed terminem porodu. Wtedy jeszcze Tata nie brał w tym aktywnego udziału (oprócz udziału w szkole rodzenia), wciąż słyszałam „jeszcze mamy czas”, na wszystko... Czasu jednak okazało się za mało… Dokładnie w 33 t.c. plus dwa dni, dokładnie 04.12.2010 poczułam się na tyle źle, ze pojechałam do szpitala. Ściślej mówiąc – pojechaliśmy razem. KTG wyszło „dziwne” i zatrzymali mnie na obserwacje. Męża odesłałam do domu. Myślałam sobie, zostanę kilka dni i wrócę do domu. Przecież rodzić będę dopiero 22 stycznia! Stało się inaczej… po kilku godzinach zapadła decyzja o cesarskim cięciu z powodu grożącej zamartwicy dziecka. Ja spanikowałam, zdążyłam tylko zadzwonić do przyszłego Taty, że będą ciąć… Na salę operacyjną oczywiście go nie wpuścili, obgryzał paznokcie (dosłownie!) pod salą. W końcu zobaczył lekarzy i pielęgniarki biegnące z Synkiem na rękach, a po chwili usłyszał „dawać respirator”. To była chyba najtrudniejsza dla niego chwila – ja w tym momencie leżałam w narkozie, słodko nieświadoma co się dzieje. Filip dostał 3 punkty Apgar i natychmiast trafił na oddział Intensywnej Terapii Noworodka. Tamtego wieczora świeżo upieczony Tata dostał pierwszy list od Synka. Pisany co prawda ręką pielęgniarki, zawierający listę zakupów, co przynieść do szpitala, ale podpisany „Twój Synek”. Jak mi o nim opowiadał i pokazał następnego dnia, miał łzy w oczach. Wiem, że do dziś nosi go w portfelu…. [/I][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][I]Synka widział pierwszy ode mnie, podłączonego do tych niezliczonych rurek i kabelków. Pierwsze dni były najtrudniejsze – on sam w domu, ja w szpitalu. Osobno, ale jednak razem. Niezliczone rozmowy, smsy i wzajemne podtrzymywanie się na duchu… i morze wypłakanych łez… a raczej dwa morza, jedno moje, drugie męża… Szczęściem było wtedy słyszeć od lekarzy „stan się nie pogarsza”. Po kilku dniach były pierwsze sukcesy, Filip wykazał się wolą życia i wszystko szło ku dobremu. A ja regularnie zdawałam relacje Tacie z każdego, nawet najmniejszego kroku naprzód – smsem lub mmsem. A niechbym spróbowała milczeć przez dłuższą chwile! Relacja była po obchodzie, po każdym karmieniu, po każdej mojej wizycie u synka. Po dwóch tygodniach Filip został przeniesiony z Intensywnej Terapii na położnictwo i mogliśmy być w końcu razem cały czas. I wtedy był pierwszy raz, kiedy Tata wziął Filipa na ręce, pełen obaw, czy go „nie zepsuje”, taki był malutki i delikatny. Nie zepsuł, a tą scenę mamy uwiecznioną na filmie…[/I][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][I]W końcu, dwa dni przed Wigilią pozwolono nam iść do domu. To było prawdziwe święto![/I][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][I]Tylko jeden „drobiazg” – mieszkanie nie było wcześniej przygotowane na nowego członka rodziny. Tata wszystko w czasie naszego pobytu w szpitalu zrobił sam – złożył łóżeczko (na szczęście kupione wcześniej!), poprzestawiał meble, zrobił generalne porządki, dokupił pozostałe potrzebne rzeczy. Stanął na wysokości zadania w 100% i byłam z niego taka duma![/I][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][I]Potem niezliczone kontrole lekarskie i zawsze te same słowa mojego męża do kolejnych lekarzy: „proszę o dobre wiadomości”. I zazwyczaj takie były, oprócz okulisty… Zaawansowana retinopatia i natychmiastowa decyzja o operacji. Znów pobyt w szpitalu, znów nerwy, na szczęście tym razem nieporównywalnie krócej…[/I][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][I]A teraz? Po czterech miesiącach jak Filip jest z nami mogę powiedzieć, że mój Supermąż okazał się być także Supertatą. Nie straszna jest Tacie zmiana pieluszki, kąpiel, podawanie lekarstw czy karmienie. Nie straszne było wstawanie w nocy. Na pierwszym spacerze w parku też byli razem, tylko we dwóch. [/I][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][I]Ich codzienne wspólne zabawy, „pogaduszki”, tulenia sprawiają, że ciepło mi się robi na sercu i jestem pewna, że nasz Syn zawsze będzie miał w Tacie oparcie. A ten co chwilę powtarza i pyta mnie „Super Synka mamy, prawda?”[/I][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][I]Prawda mój kochany mężu, prawda….[/I][/SIZE][/FONT] [I][FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT][/I] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dziekuje Havana. Ja wciaz sie wzruszam.... zawsze, jak zaczynam wspominac. I naprawde wciaz widze lzy w oczach Tomka, jak na drugi dzien powiedzial mi o tym liscie... Mialy pomysl pielegrniarki, wyciskacz lez jak nic![/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT]
-
Dziewczyny, jesli kupujecie/czytacie gazety dla mamusiek, to pochwale sie, ze w sierpniowym numerze gazety Twoj Maluszek jest moj TZ z Filipem :) Twoj Maluszek prowadzi plebiscyt na Super Tate i ja zglosilam Tomka. Zgloszenie wyslalam juz daawno (w kwietniu!) i myslalam, ze nic z tego... a tu kupilam gazete, patrze i sa moi panowie! Co prawda moj tekst baardzo okroili i wyszedl jakos bez sensu, ale na to juz wplywu nie mialam :( Online tez sa: [URL]http://babyonline.pl/twoj_maluszek_tata_roku_artykul,9484.html[/URL] Drogie Mamy! Naprawde proponuje wyslac zgloszenie swoich TZ - fajna sprawa. Moj Tomek chodzi dumny i blady, cieszy sie jak dziecko i wszedzie lazi z gazeta i kaze na siebie glosowac :D I ja sie ciesze z nim, a on czuje sie taki wazny i doceniony :)
-
[quote name='dzodzo']dziecku nic sie nie stalo na szczescie ale napedzilam sobie stracha, nie ukrywam:) napatrzylam sie na biedne dziewczyny z podlaczonymi kroplowkami, czekajace po terminie na porod i wolalabym nie czekac tak jak one w napieciu ale mam nadzieję, ze Tamara chociaz do konca sierpnia sie na swiat nie bedzie pchac, we wrzesniu juz moze:)[/QUOTE] Wlasnie, za wczesnie tez niedobrze! Tak co najmniej do 36 tygodnia niech posiedzi :) A propo tym centyli - poszukalam, wydrukowalam, sprawdzilam. Filip glowe ma ciut ponizej 50 centyla, a nie na 25!!! Ja sobie zaraz reszte posprawdzam!
-
No wlasnie ja mam w sumie mala glowe, nieproporcjonalnie do swojego ciala. I moja mama tez, wiec Filip mil to po kim odziedziczyc ;) Ale faktycznie, jak patrze na inne dzieci, to maja takie olbrzymie glowy... a Filipo ma taka fajna, zgrabna :) I dzieci "prawidlowo" sa nieproporcjonalne (pamietam jeszcze z lekcji plastyki), a Filip na odwrot :) Jak powiedziala pediatra - najwazniejsze, ze ona rosnie, a nie stoi w miejscu. A co tych centyli wczesniej, a teraz (z 50 na 25) to jakos dziwnym trafem sie zmienilo, jak zmienilam pediatre.... musze poszukac siatek na necie (w ksiazeczce nie ma dla wczesniakow) Ja tam sie bardziej tym ukladem moczowym martwie. Tym bardziej, ze jak skonczy sie leczenie, to powiedziala, ze dobrze bedzie zrobic kontrast, czy nie ma jakiegos refluksu bla bla bla (zapomnialam, jak sie to schorzenie i badanie nazywa).
-
[quote name='LAZY']. Muszę przestać czytać na necie co to może być, bo wychodzą mi jakieś straszne rzeczy.[/QUOTE] Przede wszystkim!!!! Ja przestalam, gdy w 11 tc zaczela mi sie odklejac kosmowka i juz na pierwszym watku na jakims dzieciowym forum przeczytalam, ze na pewno poronie i ciaze moge juz traktowac jako czas przeszly.... a ja tylko chcialam zobaczyc, co to ta kosmowka! Nie szukaj daleko - a czy tutaj na dogo malo jest oszolomow, co wiecej pisza o psach, niz sie na nich naprawde znaja???? Najlepiej - miec zaufanego lekarza i jego o wszytsko pytac. My za to wrocilismy z Filipem z "przegadu", bylismy z wynikami moczu. Okazalo sie, ze ma bezobjawowe zapalenie drog moczowych. Mialam nosa, zeby mu mocz sprawdzic po tym, jak u mnie sie znalazla bakteria.... bo takie zapalenie bezobjawowe, jak nasza lekarka powiedziala, najczesciej wychodzi po kilku miesiacach, jak dziecko przestaje przybierac na wadze i rosnac i wtedy sie szuka przyczyny. A tak wyleczymy prawie w zarodku :) Martwi mnie tylko jedno (no, moze "martwi" to za duzo powiedziane, bo pediatra powiedziala, zeby sie nie przejmowac) czy wszystkie centyle musza byc jednakowe i caly czas takie same? Filip mial obwod glowki ok 50 centyla, a juz od 2 wizyt na 25... A wage i wzrost ma na 75. Chyba poszukam siatek i sama ta glowe poszukam. Ale moze tak byc? Ze on taki maloglowy? (chociaz rosnie systematycznie).