Jump to content
Dogomania

nefesza

Members
  • Posts

    2909
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by nefesza

  1. [quote name='clockwork']...(78 to jakiś horror :crazyeye: no ale to stolyca :p )[/QUOTE] Wlasnie :( i co z tego, ze i moze zarobki ciut wyszze, jak i ceny do tego odpowiednio wieksze :( Jak mi tesciowa powiedziala, ze u nich w szmaciarniach bluzki sa po 2-5 zl to padlam, u nas 15-20 to minimum!
  2. [quote name='pepsicola']U nas w lumpexie są tony ciuchów dla niemowlaków, cena od 2 do 10zł.[/QUOTE] To ja zazdroszcze! Chociaz jest lumpexow znow coraz wiecej, to jak napisalam wczesniej, o ciuszki dla malenstwa trudno.... juz dla kilkulatka mniej problemu, ale dla kilkumiesiecznego brak. I to w malym osiedlowym ("dla dzieci? - ooo tam w rogu w tym koszyku") i w wielkiej szmaciarni w samym centrum, w alejach Jerozolimskich, gdzie za kg jest 78 zl a na pytanie, gdzie sa ubrania dla dzieci tez uslyszalam, ze " o tutaj, w tym koszu". Dodam, ze sklep olbrzymi, wiekszosc rzeczy na wieszakach, a koszyki dla dzieci (ach bo "az" dwa) malutkie, a i ubrania dla doroslych tam sie tez zaplacza. Udalo mi sie wyszperac tam jedynie hawajskie spodenki dla Filipo i zaplacilam za nie prawie 5 zeta. Ale generalnie zeby wejsc do szmaciarni tez musze miec nastroj, ten zapach tez mnie powala.....
  3. [quote name='Asior']ja tam się nie wstydzę kupować dziecku w szmateksie.... tam rzeczywiście są dużo porządniejsze ciuchy i nie do zdarcia[/QUOTE] ja tez sie nie wstydze, tylko dla maluszkow to w "szmaciarniach" nie ma za duzo ciuchow... :(
  4. [quote name='Litterka']czarny, [/QUOTE] Czarny dla niemowlaka to jakos tak nie bardzo jak dla mnie... W sumie ostatnio uznalam, ze lepiej, ze mam chlopca, bo utonelabym w rozowym. Z tym, ze ja akurat lubie roz, falbanki, koronki itd :) A tak musze kombinowac i nawet przekonalam sie do zielonego dla Filipo, chociaz nie znosilam tego koloru jako ubrania (nie mam ani jednej zielonej rzeczy).
  5. Jukutku, ze Ty masz czas i sile na dogo siedziec z takim malenstwem! Ja z poczatku nie mialam czasu nawet pomyslec, chyba kiepsko zorganizowana bylam ;)
  6. [quote name='stroosia83'][url]http://allegro.onet.pl/meble-dzieciece-lozko-rozkladane-pokoj-dzieciecy-i1704399658.html[/url] [/QUOTE] No tak, tylko na tym lozeczku bedziecie spac na 2 poziomach i ciezko bedzie maluszka tulic podczas snu. Ja bym Ci z lozeczkiem radzila sie troszke wstrzymac, jak bedziesz cos wiedziala wiecej. Bo jak dobrze zrozumialam, malenstwo moze miec od 0 do 2,5 roczku, tak? W takim razie ja jakos nie wyobrazam sobie kilkumiesiecznego niemowlaka w takim duzym lozku... ja sama mam lozko z allegro ze zdejmowanym calym bokiem (a nie tylko usuwanymi szczebelkami) i sobie je chwale. Co prawda w standardowych rozmiarach 120x60, ale ta sama firma robi tez wieksze (o ile dobrze pamietam 160 dlugie). Jak zechcesz to w domu poszukam i wkleje linka, bo w pracy net mi dziala jakby chcial a nie mogl (cud, ze w ogole go mam). Ale te lozeczka wlasnie rosna z dzieckiem, ja tez kupilam je "przyszlosciowo" bo maja 2 albo nawet 3 poziomy wysokosci spania. A nie znajac plci ani wieku, polecam pluszowego misia :) A tak bardziej serio, to faktycznie posciel, reczniki... moze tez meble oprocz lozka. Moze tez jakies fajne ksiazeczki lub edukacyjne zabawki, bo sa one zazwyczaj drogie, a malenstwo najwyzej do nich dorosnie. Wszystko zalezy, czy lubisz podkreslac plec (np. wszystko na rozowo i z falbankami dla dziewczynki) czy wolisz raczej uniseks... I najwazniejsze - czego sie nauczylam po sobie - nie kupuj za duzo na zapas, czyw ciemno - bo potem sie moze okazac, ze wydasz sporo kasy na rzecvzy, ktorych nigdy lub prawie nigdy nie uzyjesz. Ja tak mialam np z baldachimem do lozeczka czy stelazem do wanienki.
  7. [quote name='Asior'] mają takie wymagania, że właściwie jak by za to mieli odbierać dzieci, to ponad połowa polskich rodzin by musiała oddać swoje dzieci [/QUOTE] Dokladnie! Noz sie w kieszeni otwiera! A jak jeszcze zabieraja dzieci, bo rodzice sa "za biedni"... wrrrrrr..... nikt nie patrzy na milosc, na troske.... nikomu nie przyjdzie do glowy "zabrac" dziecko z "bogatego" domu - chociaz samo sobie potrafo byc pozostawione i wychowywane przez podworko...
  8. Ja tez Cie witam! A mozesz powiedziec nam cos o swoim dziecku?
  9. A masz sprezyny? jak wroce do domu to zrobie zdjecie i wstawie, co jest u mnie. Chyba, ze mnie ubiegniesz :)
  10. [quote name='jukutek']ja póki co nie narzekam. Mój ma dobrą amortyzację - nie trzęsie Małgosią nawet na większych wertepach... co do folii - zobaczymy, na trwałą nie wygląda :([/QUOTE] Jukutku, a Ty tez masz 4Fyn? Czy inny model?
  11. I super, bo mnie ten Jedo zaczyna wkurzac i powoli zaluje, ze go kupilam. Jak zapytalas, to zaczelam zwracac uwage na amortyzacje i faktycznie jest do dupy. Poza tym "okienka" w budce sie juz polamaly i porobily sie dziury. Cos czuje, ze pod koniec uzywania wozka, jak bede go chciala sprzedac, to najpierw zareklamuje budke... Co to za folia cholercia, ktora od zginania sie od razu lamie? Powinna byc bardziej elastyczna, dostosowana do uzytkowania.
  12. LAZY naucz rozgraniczac - bliscy i obcy. Rodzina i przyjaciele a reszta swiata. Tak planuje zrobic. Ja sama bylam wychowana inaczej - "przepros, ustap, nie pyskuj, nie wypada itp" i wcale mi to w zyciu nie pomaga. Sama juz jako dorosla musze sie "uczyc" ze grzecznosc nie zawsze poplaca.... No ale najwazniejsze, zebyscie z TZ ustalili jeden front :) A ktory wozek wybralas?
  13. [quote name='kacha_wawa'], że moje dziecko kogoś pobiło :lol:[/QUOTE] Ty sie ciesz, jak dla mnie, to z dwojga zlego lepiej, zeby moj dziecko pobilo, niz zostalo pobite :) I tak pewnie bede powtarzac Filipowi - "staraj sie nie zaczynac - ale jak juz musisz sie bronic, to tak, zeby na drugi raz sie odechcialo cie zazepiac. Tylko uwazaj, zeby nikt nie byl swiadkiem". Mozecie sie z tym zgadzac, albo nie - ale jak teraz inaczej zyc i nie zginac w zyciu? Ludzie sa coraz gorsi a chce, zeby Filip umial sobie dawac rade w zyciu.
  14. Ja juz kiedys pytalam, ale jakos bez echa przeszlo: czy ktoras z Was uzywala The Wean Machine? [URL]http://www.just4kids.pl/web/wean-machine-przeciskarka-wyciskarka-owocow-warzyw-deserkow-obiadkow-innych-produktow-p-7.html[/URL] Troche to drogie na naszym rynku.... a moze ktos ma mozliwosc sprowadzic (mysle, ze byloby taniej) i wystawic np na bazarku? W naszych sklepach to juz stanialo (z 99 zl na 75), ale na angielskim ebayu jest nawet za 2 funciaki (uzywane co prawda).... auuuuuu ja chyba nie powinnam ogladac angielskiego ebaysa, bo zazdrosc mnie zezre, jakie fajne rzeczy tam maja..... ale napisz na tym bodziaku jest super: [IMG]http://i.ebayimg.com/10/!Bvm0FG!EGk~$(KGrHqEOKikEwOFKh2ZzBMFR-cpfDg~~_35.JPG[/IMG]
  15. [quote name='clockwork']szczególnie stopki :loveu::loveu:[/QUOTE] Oj tak! Ja Filipowi obiecuje, ze mu je odetne i wsadze do sloika z formalina, zeby miec je takie slodkie na zawsze :) A propo, nie slyszal ktos, zeby byly robione odlewy ze stopek dziecka na przyklad? (nie mowie o ramce z glinka, tylko do odcisku), tylko chodzi mi o odlew 3 wymiarowy. Cos mi sie kolacze po glowie, ze sie robi forme z silikonu chyba.... ale nie znam szczegolow. Jukutku, jesli chodzi o smoka - uspokajacza to tez mialam na mysli Avent. Az sie sobie dziwie, na poczatku do Aventu podchodzilam sceptycznie, myslalam, ze to wiecej reklamy niz dobrych produktow.... az sie przekonalam do nich sama. A nie powiem, szczegolnie pomogl mi w tym podwojny eketryczny laktator (isis duo)
  16. Pepsicola gratuluje coreczki! Ja tam wychodze z zalozenia, ze lepiej na zimne dmuchac i jezeli cokolwiek niepokoi, to lepiej isc do lekarza. Zreszta moja lekarka tez mowila, lepiej naprozno przyjsc 1000 razy niz przegapic raz, kiedy moze bycniebezpiecznie. I u mnie sie to sprawdzilo! Jesli chodzi o butelki, to chyba wszystko zalezy od upodoban malucha.... Medeli chyba jako jedynej nie probowalam (aaaa i Canpolu tez nie), ale prawie wszystkie inne tak. Rozne smoki w ksztalcie i twardosci. TT maja generalnie twardy silikon i moj Filip bardzo sie meczyl, zeby wypic wszystko. A na poczatku nie moglam sobie pozwolic, zeby wkladal tyle wysilku w samo jedzenie. Avent ma troche miekciejszy smok i je polecam. NUK maja zupelnie inne ksztalty i dziurke niestety wypadajacana podniebieniu, a nie na srodku smoka. I w ten sposob Filip zasysal sobie smoka i nic nie lecialo... W koncu stanelismy na LOVI. Smok tez anatomiczny, a przy tym bardzo miekki. Czasem sie zasysa, ale latwo "puszcza". No i wkurzajace w nich jest to, ze ciezko odkrecic smoka od butelki, a i tak jak chociaz ciut krzywo sie przykreci, to leci mleko spod smoka... Chyba kazda butla ma swoje zalety i wady - ja proponuje kupic ze 2-3 rozne butelki (z roznymi smokami) i dac szanse dziecku wybrac. Zreszta tak samo zrobilam ze smokami - uspokajaczami. I jak sie okazalo, Filip upodobal sobie smoki najlepsze. Tzn takie, ze same sie w buzi "nie trzymaja". Albo dziecko ssie aktywnie, albo wypadaja z buzi (porady Zawitkowskiego).
  17. Acha i zapomnialam dodac - ani Karmi, ani ziolka na laktacje raczej nie wiele daja. A moze i daja, bo bym wcale nie miala pokarmu? Ale gdyby dzialaly dobrze, to mleko powinno mi tryskac litrami jak z fontanny! Holly101 - chetnie poznam przepis na Twoj bananowy chlebek na laktacje! To, w co wierze - to duuuuzo pic. Przez pierwsze tygodnie wlalam w siebie tyle wody jak nigdy w zyciu (do 5 litrow dziennie wypijalam).
  18. I ja sie dolacze do dyskusji. Nie nastawialam sie ani na karmienie piersia, ani na butle. Co bedzie to bedzie. Ale stalo sie jak sie stalo i walczylam o kazda krople, bo mialam jakies takie poczucie, ze to jedyna i najlepsze co moge w danej sytuacji zrobic, by pomoc Filipkowi.... mowie o pierwszych dniach, kiedy bylo z nim krucho... Ale gdyby byl zdrowym, donoszonym dzieckiem, to pewnie nie chcialoby mi sie tak walczyc... tym bardziej, ze przez pierwszy miesiac mialam tylko reczny laktator. No a potem poszlo sila rozpedu - znaczy, sciaganie pokarmu, czy jak ja to nazywam wprost - dojenie. Synek bezposreednio z piersi ssac nie chcial, raz nie mial bardzo za co zlapac, dwa po co sie meczyc jak ze smoka samo leci. Tymze sposobem mam zalety karmienia butelka - czyli wspomniane tu mozliwosci wyjscia oraz danie szansy tacie na budowanie wiezi z dzieckiem ;) I wady - mycie butelek, podgrzewanie, steryzlizacja itd. Tez mialam problem, co robic jak wroce do pracy. (Nota bene bylam dzisiaj pierwszy dzien po macierzynskim!) I wymyslilam sobie, ze juz kilka dni wczesniej "przestawilam" swoje mleczarnie na sciaganie co 12 godzin - przed praca i po. I jakos udaje mi sie sciaganac na te dwa razy tyle, ze starcza synkowi na caly dzien. Chociaz "na wszelki wypadek" puszeczki bebilonu tez juz w domu stoja (zawsze stala jedna). Bo mysle, ze nastapi taki dzien, ze przestanie wystarczac. Po powrocie do pracy i wiecej stresow, i mniej snu, czlowiek nie taki zrelaksowany. I nie mam wyrzutow sumienia, a z jednej strony sie nawet troche ciesze, bo nareszcie bede sie mogla najesc nabialu (Filip ma uczulenie na bialko krowie, wiec poki co zapomnialam, jak smakuja serki, jogurty itd). Gorzej, jak malemu nie posmakuje bebilon ;) Mialam i kryzysy, i lepsze momenty, nie wiem, co to nawal pokarmu czy cieknace samoistnie mleko. Ja o kazda krople walcze i doslownie wyciskam, chociaz biust mam spory. A jak mi przykro, jak daje malemu butelke, a ten nie dopija, albo w ogole zostawia polowe. Plakac mi sie chce ale co - wylewam. Jukutku! Ja pierwsze dni i tygodnie po porodzie tez sciagalam minimalne ilosci! Zaczynalam od 1 ml, jak mialam 6 ml (w strzykawce) to zrobilam zdjecie i mam do dzisiaj, dumna z takiej ilosci. Ok 2 - 3 tyg od porodu sciagalam 20-30 ml na raz (co 3 godziny). I jakos tak sie udawalo, ze im Filip wiecej jadl, tym produkowalo sie powoli wiecej.... ale nigdy nie bylo tego w nadmiarze... Pozdrawiam wszystkie mamy walczace z laktatorami (ja juz prawie 7 msieicy!) oraz wszystkie inne, karmiace piersia, butelka, mieszanie i jak tylko chca! Podpisuje sie pod stwierdzeniem - nie wazne, w jaki sposob i czym karmisz, jezeli robisz to z miloscia. Trzymaj sie Jukutku!
  19. Co do ubranek - tez nie chcialam 56 za duzo kupowac i tez byly za wielkie na poczatku :) Kombinezon zimowy kupilam od razu 62 i co? Jak z Filipem ze szpitala wychodzilismy, to sie w srodku caly zmiescil, tu gdzie tylko tulow powinien byc :D A ubranek nigdy dosc, szczegolnie, jak sie przebiera po kilka razu dziecko - a to sie zaleje, a to obsika, a to sie uleje.... Ja kupilam kalendarzyk kieszonkowy i tam wpisuje wazne wydarzenia - pierwsza kapiel w domu, pierwszy placz ze lzami, pierwszy usmiech.... a zaraz wpisze pierwsze proby przemieszczania (wczoraj) - pupa w gore, nosem ryje ale hura i do przodu! Jak gasiennica. Jukutek - ja wprowadzilam nowosci dosc wczesnie, mimo karmienia maminym mleczkiem tylko. Wczesniej, niz dostalam "przyzwolenie" od pediatry. Pozwolila wprowadzac nowosci po 5 miesiacu. Ale ja to zrobilam ze 2 tyg wczesniej bo widzialam, ze Filip juz tego potrzebuje i dojrzal do tego. Dostawal spora butle (180-200 ml), butla pusta odstawiana i wrzask dziecka. Malo? Nie sadze, ale to jedzenie juz takie "nijakie" bylo dla niego. I skonczyly sie sliczne, bezwonne jajecznicowate kupki ;( Mysle, ze Malgosia przybiera prawidlowo. O ile pamietam, w ciagu 4 tygodni powinna dojsc do wagi urodzeniowej - a jak widze, nie tylko do niej dojdzie, ale ja przekroczy! Jesli sie myle, niech mnie ktos poprawi. Filip mi "przyrastal" ok 1 kg na miesiac i to bylo ok - teraz troche zwolnil.
  20. [quote name='holly101']ostatnio więcej chłopców się rodzi[/QUOTE] bedzie wojna ;)
  21. Ja tez corci gratuluje! I faktycznie, wiecej w moim otoczeniu chlopakow sie rodzi.... Od zawsze "wiedzialam", ze bede miala coreczke i juz, bo coreczke sie chowa dla siebie, a syna dla synowej itd - ale Filipka nie zamienie za nic!!!
  22. [quote name='Vectra']a jak pupę myjecie , jak sie dzidzia pokupka ? :)[/QUOTE] A pod kranem, pod kranem oczywiscie :) Pozazdroscilam, pozazdroscilam - az sie sama odwazylam i bardzo sobie sposob chwale :) Tem bardziej, ze poopka Filipka delikatna i chusteczki jeszcze w szpitalu zostaly odstawione.... czego pielegniarki na oiomie nie rozumialy i dziecko do mnie trafilo z oiomu z nadzerka na pupie, bo to juz odparzenie nie bylo tylko zywa rana... Ostatnio moja tesciowa, jak na chrzest przyjechala, opieprz ode mnie zebrala, az sie obrazila. O co poszlo? No o psa... Jak Amiska po raczkach malego zaczela lizac, a ta psa po lbie (no fakt, nie mocno, ale jednak) z tekstem "poszla". A ja na tesciowke, zeby tak nie robila :) no i foch! Na fora mamusine nie zagladam. Jak raz zajrzalam, jak mialam zagrozona ciaze i poczytalam, ze na pewno poronie to mi sie odechcialo. Zreszta, mam przyklad tutaj - najmadrzejsi i najglosniejsi sa Ci, co najmniejsze pojecie o temacie maja... plus fanatycy rozni. A ja nerwowa ;) wiec po co mi to?
  23. pod kranem chyba w kazdym szpitalu myja - u mnie tak myli :) najpierw bylam w szoku, potem im zazdroscilam "pewnego chwytu" :)
  24. Ja tez na szczescie z moja psia trojka problemow nie mialam. Lhasaki olaly Filipa w ogole. Podejda, czasem lizna ale generalnie maja go gdzies. Boksia za to w pierwszej chwili oszalala, ale ona w ogole ma adhd, kocha wszystkich ludzi i bardzo zywiolowo okazuje swoje uczucie. Nie boje sie, ze malego zezre, ale ogonem siniaka moze nabic, albo zadrapac pazurem... Na szczescie sie poki co z nim oswoila i nie szaleje tak, ale jak moze to musi chociaz polizac :) Pewnie drugi etap bedzie, jak maly zacznie sie samodzielnie poruszac... Z tym, ze zmiany w psim zyciu zaczelismy wprowadzac, jak tylko sie dowiedzialam o ciazy - eksmisja z lozka, mniej pieszczot, bez brania na raczki. Coraz czesciej zostawialismy je same. I chyba wyszlo im to na dobre, bo zdarzaly sie awantury ;) A co ciekawe - Tomek nosil do domu pieluchy (maly byl bez ubranka przez pierwsze tygodnie). Jak wrocilam do domu, to Ami (boksia) miala wiecej mleka niz ja! (dodam, ze nie byl to okre ciazy urojonej po cieczce). I z tego co wiem, suka kolezanki na jej synka zareagowala tak samo.
×
×
  • Create New...