Jump to content
Dogomania

pajunia

Members
  • Posts

    2532
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by pajunia

  1. przepraszam, ale nie mam czasu czytac calego watku, co to znaczy, ze kado (i inne) maja czas do 28 lipca, i dlaczego musza pojsc do schroniska?
  2. Bosco w nowym domku u Michaeli. Bedzie sie Boska nazywala, reaguje tez na to. Mieszka w Borken. Jutro wizyta u weta, gdyz wyglada na to, ze chyba ma jakas alergie, moze na pchly, albo jakiegos grzybka. ( male, ale duzo strupkow). jest przekochana, przytulasna i zawojowala swoja nowa rodzinke od razu.
  3. Kochani nie chce zasmiecac watku, ale pozwolcie na mala dygresje. W zeszlym roku na wiosne udalo mi sie domek znalezc dla malego, sparalizowanego pieska ze schroniska w Starogardzie Gd.Kupilam mu wozeczek. Nazwano go Fips. I on jest naprawde calkiem sparalizowany, tzn. non stop robi pod siebie, i ma jedna tylna nozke amputowana, ale? Wlasnie ale, popatrzecie, jaki on mimo swego kalectwa, szczesliwy. Nosi pieluszki, ma mase roznych spodenek i doskonaly domek. Dlaczego by Czarusia tez to nie mialo spotkac? Szczegolnie, ze Czaurus nie jest sparalizowany, wiec badzmy dobrej mysli, a ja cos tez bede tu szukala. [IMG]http://static.flickr.com/72/185048922_b6f9946da3.jpg[/IMG] [IMG]http://static.flickr.com/65/185048921_f087fb4625.jpg[/IMG]
  4. Kluska tu [url]http://www.tierwaisen.de/Admin/Pets/pet.aspx?petId=23377[/url] i na mojej stronie, [url]http://www.polnischehundeinnot.de/sites/notfall_4.html[/url]
  5. Ponawiam pytanie. prosze napisac, gdzie jest Klusia teraz?
  6. jnk priwa dostalam, pierwsza strone przeczytalam, ale wybaczcie kochane, ze z braku czasu nie moge calego watku czytac. Gdzie Klusia jest teraz, czy w schronisku w Olsztynie? Bo nie wiem. Moge powstawiac na: moja strone internetowa: [url]www.polnischehundeinnot.de[/url]. Na stronke o psich sierotach, na Zergportal i na dhd 24. Moge puscic przez maila przechodniego i poprosic inne orgas, aby ja na swoje strony wstawili. przetlumacze tekst z pierwszej strony i wkleje wasze zdjecia, jest to okay? Tylko nie dzis i nie jutro, bo nie zdaze, ale do konca tygodnia zrobie. Jak wyglada sprawa ze szczepieniami? Tylko od razu zaznaczam, ze nie jest latwo domek znalezc, mam juz kilka takich sierotek i jakos zadnego odzewu, ale predzej czy pozniej powinno sie udac. Moze jednak dosyc trwac.
  7. [QUOTE] ja tak w ogóle się zapytam to psiak ....jak się załatwia?...pod siebie czy ma czucie...i np. odchodzi na bok na siusiu?...bo chyba nigdzie tu nie było napisane... też napisałam...wiadomo, że pod siebie bo nie podnosi tyłka...ale czy robi to niekontrolowanie? __________________ [/QUOTE] Eniu, napisz, jak z tymi potrzebami filzjologicznymi, czy wiesz cos?
  8. rozmawilam z Erka wieczorem , powiedziala, ze Sara rodzi, jeden szczeniorek juz byl, bardzo go bronila. Reszta w trakcie, byla potworna burza, a pani Ania miala jeszcze pojsc zobaczyc, jak z reszta wyglada.
  9. Ci ludzie dzialaja w Dluzynie Gornej, czyli Zgorzelec. To jest male, ale dobre schronisko na okolo 80 psow, wszystkie psy zaszczepione. Ten, tak to sie nazwa Freundenkreis ( to sa prywatni ludzie) bardzo tam pomagaja. Do Slubic, czy Kostrzynia jest daleko.
  10. wypatrzyl juz dawno, ale teraz ostatecznie.
  11. [QUOTE]Nie wiem skąd informacje, że dobermann hifenot nie ma nic wspólnego z Santą skoro dysponuje informacjami na temat Santy i maluchów i takie informacje przekazuje. Chyba za chwilę dojdziemy do paranoi zbiorowej, że je po prostu wymyśla. Dla mnie pieczę wystarczającą stanowi monitoring. [/QUOTE] czyli teraz zarzuca pani klamstwo rowniez kierowniczce schroniska, p. Ulli,- ktora Sante przejela i sie nia opiekuje. A moze nim pani tym ludziom klamstwo zarzuci, najpierw sama sie ze schroniskiem skontakuje , adres mailowy i numer telefonu jest podany na ich stronie internetowej i zasiegnie informacji. Zamiast troche uznania i wdziecznosci za przejecie Santy, zarzucanie im klamstw. Wspaniala postawa.
  12. Przepraszam Beata, to nie bylo do Ciebie pisane, wiem, ze Tobie bardzo Santa i jej dzieci na sercu leza, to bylo ironiczne podsumowanie wypowiedzi Rafki. Ja osobiscie jestem niesamowicie szczesliwa, ze Sancie sie udalo zywe i zdrowe dzieci urodzic i miala ta mozliwosc je w spokoju wychowac, i takie insynuacje , iz w ten sposob sie powieksza liczbe bezdomnych psow, doprowadzaja mnie do pasji. Te maluszki nikomu w Polsce domow nie zabraly i nie zabiora. W Niemczech tez, gdyz jak zauwazylam, prawie skonczyly sie adopcje polskich psow do Niemiec. I juz nic tu wiecej nie napisze, gdy bede cos o Sancie wiedziala, albo o maluszkach, napisze Ci na priwa. Nie ma sensu, napisalam tylko o Sancie i juz zostalam zaatakowana.
  13. [QUOTE]Nieprawda. \Nie od grudnia 2005 bo w tym czasie o wyzowie Santy nikt nie myslał - była to suka agresywna, i generalnie na czele listy psów przeznaczonych do eutanzji w łasnie w powodu agresji. Nikt z nas nie odważyłby sie wtedy dać Santy do adopcji wiec nic nie podawał jej jako psa do wyjazdu do Niemiec[/QUOTE] Rafka to nie jest prawda, co Pani pisze. W listopadzie pojechal do dobermanhilfe, doberman z Ostrowia- Niko ( Jest o nim watek) . Dziewczyny zawiozly go do Gorzowa Wlkp. skad dobermanhilfe go odebrala. Ja te kontakty nawiazalam, po tym odbiorze,bylam caly czas w kontakcie z ta organizacja i w polowie lub pod koniec grudnia, wyslalam im zdjecia i opisy wszystkich w tym czasie bedacych w potrzebie dobermanow. Byly to dobki z Gdanska, Gdyni,( min Santa), Rudy Sl i chyba Chorzowa, juz nie pamietam. Prosze mi nie zarzucac klamstw, jesli pani o tym nie wie. [B]I prosze zajrzec na pierwsze strony tego sameg watku, i sie samemu przekonac, od kiedy byl szukany domek dla Santy. ( Od poczatku grudnia 2005)[/B]ja sie nie wypowiadalam sie rowniez negatywnie o tej organizacji, jedynie powtorzylam, co mi powiedziala kierowniczka schroniska, gdzie sie Santa znajduje , ze dobermanhile Santy nie przejela, jedynie ja umiescila na swojej stronie internetowej. A troche uznania by sie tez przydalo dla pani Ulli, ktora bez zastanowienia sie, ( gdy sie o Sancie dowiedziala) zdecydowala sie jej pomoc, zorganizowala transport od granicy , jej pobyt w schronisku, w osobnym boksie, medyczna opieke i dzieki niej- Santa mogla szczeniaczki urodzic, wychowac, i jest jej dobrze. Szkoda, ze tego nikt nie zauwazyl. Troche obiektywnosci tez by sie przydalo. I jak widze, losy Santy i jej maluszkow nikogo nie interesuja, jedynie kroi sie nastepna " dyskusja". Przepraszam, ale ja w niej udzialu brac nie bede.
  14. Maluszko Santy maja juz 5 tygodni i prawie wszystkie juz domki znalazly. Nowi wlasciciele tylko czekaja, gdy maluchy skoncza 8 tygodni, aby je wziasc do domkow. Santa tez sie dobrze czuje, ale jest dosc wychudzona i wykonczona przez te maluchy. Pani Ulla z tego schroniska ( wlasnie z nia rozmawialam)powiedziala, ze czekaja, aby maluchy do domow poszly, wtedy Santa bedzie mogla porzadnie dojsc do siebie. Na razie te maluchy jej zyc nie daja. Wszystkie sa zdrowe i wyrosly na duze dzieciaczki. Pytalam rowniez, czy to prawda, ze Dobermanhilfe je wzielo pod opieke. To jest nieprawda, Santa i jej maluchy sa dalej u nich i oni tylko sa za nie odpowiedzialni, jedynie co Dobermanhilfe zrobilo, to umiescilo Sante i maluszki na swojej stronie internetowej, jako szukajace domkow.
  15. [quote name='pajunia']O Bielusi napisalam na jej watku [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=24089&page=3&highlight=Bielusia[/url] a tu bym chciala pare slow o Fionce napisac. Nazywa sie teraz Nala, jest rozkosznym szczeniaczkiem, bardzo zywiolowym, ale poslusznym. Reaguje na swoje nowe imie, chodzi juz slicznie na smyczce, ale czesto tez bez niej, ale kolo nogi. Uczona jest duzo nowych rzeczy, aktualnie uczy sie podnoszenia z podlogi, rzeczy, ktore panciom upadly. Uczy sie bardzo chetnie, gdyz zakazdym razem jest ciasteczkami wynagradzana, doszlo do tego, ze sama juz rzeczy przynosi i oczekuje na nagrode. Rzeczy, ktore panciowie nie zawsze chetnie chca do reki wziasc ( np. myszy) Poniewaz ich cyfrowka jest zepsuta i dopiero w przyszlym tygodniu wroci z naprawy, zdjecia beda w przyszlym tygodniu ( tak mi obiecano)[/QUOTE] A tu obiecane zdjecie Fionki, na razie jedno dostalam. Gdy dojda nastepne zaraz wkleje: [IMG]http://static.flickr.com/51/146186124_211e2033b5.jpg[/IMG]
  16. Beatko przepraszam Cie bardzo, nie Ciebie i Twoje kolezanki mialam na mysli, wiem doskonale, ze wszystko bylo w lepiej niz najlepszym porzadku. Wiem, ile serca zescie wlozyly w przywiezienie Santy . Jestem Ci bardzo, bardzo wdzieczna za to. Gdyby nie Wy, Santa by nie mogla swoich dzieci urodzic i w tej chwili jest jej na pewno bardzo dobrze. Ta wypowiedz miala brzmiec ironicznie jako odpowiedz na glupi komentarz Msand [QUOTE]Rozumiem, że jesteś przeciwna legalnemu postępowaniu [/QUOTE] Nigdy w zyciu nie mialam Was na mysli, ktore pomoglyscie Sante uratowac. I wiem, ze wszystko bylo super. Sorry, nie bierz tego do siebie. przepraszam. [QUOTE]A to już jest dla mnie szczególnie interesujące tym bardziej, że problem adopcji samej Santy i jej historii jest mi znany od lutego tego roku i wtedy tez pojawił się na forum dobermanów. Nie brałam udziału w przekazywaniu takich informacji. [/QUOTE] Pani Msand prosze przeczytac swoj wlasny post na tym samym watku z 4 grudnia, post 14, tam sie juz pani wypowiadala na temat Santy, wiec klamie pani, piszac, ze sprawa adopcji Santy jest pani znana dopiero od polowy lutego. Byl pani znany od 4 grudnia 2005 roku. Juz nie bede komentowala zadnych bzdurnych wypowiedzi, zadnych Klara nie Klara itd. Sorry, tylko teraz o Sancie. Okay?
  17. [QUOTE]Rozumiem, że jesteś przeciwna legalnemu postępowaniu i polityce sterylizacji ... no cóż tu mamy przynajmniej jasność. [/QUOTE] Czyz ma to w ten sposob rozumiec, ze Santa zostala przez Was przeszmuglowana przez granice nielegalnie ( to jest ironicznie napisane, i w zadnym wypadku nie odnosi sie do wspanialej akcji Beaty i jej kolezanek, ktore z takim poswieceniem i zapalem braly udzial w ratowaniu Santy, mam dla nich najwyzsze slowa uznania ,i podziekowania) a sterylki robi sie w ostatnich dniach ciazy. O to calkiem cos nowego, wnosi pani calkiem nowe aspekty do tej sprawy. Ja zawsze walczylam o sterylki suczek przed zajsciem w ciaze, i uwazam, ze gdy sunia jest juz w ciazy i mozliwosc jest, aby dzieci urodzila, to trzeba jej na to pozwolic. Pani sposob myslenia nie jest adekwatny z moim, jesli pani uwaza, ze Sancie trzeby bylo sterylke aborcyjna zrobic 2 tygodnie przezd porodem, to ciesze sie, ze sie pani to nie udalo. I ze Santa moze sie swoim potomstwem cieszyc i je wychowac. I wlasnie od pani, bedacej w odmiennym stanie, i przyszlej matce, nie spodziewalam sie takich zdan. I jestem zdania, ze kazda matka ma prawo do swojego potomstwa, gdy juz w ciaze zajdzie. Pani ma odmienne. no coz, wolno pani.
  18. [QUOTE]Po drugie nie mam zamiaru byc z niczego rozliczana bo jak dotąd mój kredyt zaufania nie uległ zniszczeniu,[/QUOTE] Swiete slowa. rozliczanym sie jest tylko wtedy, gdy cos sie robi, np. szuka i znajduje domki psom. A najczesciej przez tych, co nic nie robia, tylko przed monitorem siedzac, na innych napadaja, ktorzy rzeczywiscie cos robia. [QUOTE]Widac przedłużenia w czasie z wykonaniem czegokolwiek przez organizacje wynikają z samych formalności i legalizacji zadań [/QUOTE]:evil_lol: Tylko wtedy by byly maluszki santy dawno uspione
  19. [QUOTE]Nie wiem jakby się potoczyły losy Santy, gdyby jej sprawa trafiła od razu do dobermann- nothilfe e.v Być może ciężarna suka nie musiałaby jechac 1500 km, być może ta organizacja znalazłaby lokum dla tego psa w innym miejscu, bliżej położonym lub jakis dom tymczasowy - nie wiem - a to jest samo gdybanie[/QUOTE] Sprawa Santy byla od polowy grudnia 2005 w rekach Dobermann Nothilfe. Mieli jej zdjecia i opis. Gdy te dwie dobermanki z Gdyni do Dobermannhilfe jechaly ( wlasnie do tego samego, "finasowo upadlego i calkowicie przepelnionego" schroniska) Santy nie wzieto, gdyz byla agresywna. Juz wtedy nie bylo mozliwosci umieszczenia nigdzie Santy przez Dobermannhilfe, ze wzgledu na agresje. Na ten temat rozmawilam juz dawno z Simone i jedyne, co mogli zrobic, to umiescic Sante na swojej stronie internetowej. I o tym pania , pani Msand rowniez poinformowalam. Wiedziala pani o tym doskonale. Czy uwaza pani, ze nagle po zajsciu w ciaze, by sie tymczasowka lub inne miejsce dla Santy znalazlo w tak krotkim czasie, gdy takiej mozliwosci przez pare miesiecy nie bylo? A jesli dysponuje pani takim doskonalymi kontaktami z niemieckimi organizacjami, jak rowniez takimi doskonalymi wiadomosciami, to dlaczego nie zajela sie pani osobiscie adopcja i uratowaniem zycia maluszkom Santy ? Oraz np. adopcja dobermana z Wegrowa? Jest jeszcze sporo dobermanow w potrzebie w roznych schroniskach, dysponujac takim znajomosciami w np. Niemczech, dlaczego sie pani tym nie zajmie? One bardzo domkow potrzebuja. I na pewno bedzie to dla pani bardzo szybko do zalatwienia, a psy beda pani bardzo wdzieczne za dobre, sprawdzone domki, gdzie beda mogly koszmar schroniskowy szybko zapomniec. Ciesze sie, ze z pewnoscia niedlugo dzieki pani pomocy, wiele biednych dobermanow domki znajdzie. One z pewnoscia na to zasluzyly.
  20. Napisala Msand [QUOTE]Pensjonat okazał się być schroniskiem - o czym dowiedziałam się od niemców, których poprosiłam o pomoc w odszukaniu takiego miejsca, a po przesłaniu mi 'życzliwego" linku do schroniska mogłam poczytac o ich upadłości finansowej i apelu o pomoc oraz posaidaniu 160 zwierząt na 36 miejsc. I nie było blisko granicy ale ciężarna santa odbyła podróz 1500 km? To jest dbanie o dobro psa? Żal mi dziewczyn i wiele osob z forum dobermanow pomagalo Sancie i wiekszosc sie zaangazowala nie tylko emocjonalnie. Stąd też w monitorowanie Santy została włączona jeszcze jedna niezalezna strona i na ich [/QUOTE] [url]http://www.tierheim-wipperfuerth.de/index.html[/url] Schronisko nie jest i nigdy nie bylo upadle finansowo, ale jak kazde polskie, czy niemieckie schronisko zawsze potrzebuje pieniedzy. Jak pisalam w schronisku znajduje sie ok 25 psow, reszta to inne zwierzeta, : koty, ptaki, kozy itd. Nigdy nie twierdzilam, ze schronisko jest blisko granicy, tylko kolo Koloni i , ze Niemcy przyjada do granicy po Sante, jadac okolo 700 km. Dla nich to tez byl spory wysilek, zarowno finansowy, jak ludzki. jesli sa upadli finansowo, w jaki sposob mogliby pokryc koszta benzyny na taki dlugi wyjazd.? Jedno mi interesuje, jesli tam jest tak zle, dlaczego jedna z najwiekszych i najlepszych niemieckich organizacji " Dobermann Nothilfe" z nimi tak chetnie wspolpracuje. Do tego schroniska juz pojechaly w styczniu dwie dobermanki z Gdyni przez "Dobermann Nothilfe", z ktorych jedna juz domek znalazla. I dziwne, nikt sie wtedy nie oburzal, ze to takie zle schroniska. W tym momencie, gdy mi sie udalo umozliwic wyjazd Sancie tam, aby mogla swoje dzieci w spokoju urodzic, to nagle okazuje sie, ze to takie zle bylo. Czyli wnioskuje, ze powinnam sie byla nie mieszac , Sancie nie pomoc, aby slepy miot uspiono, a Santa nastepnych pare lat miala spedzic w schronisku. Czy o to pani Msand, pani chodzi?
  21. [B]Bylam juz wylogowana z dogo i nie chcialam juz wiecej pisac. Wczoraj dostalam Maila od jednej z dogomaniaczek, ktora zwrocila mi uwage na kontynuacje tego watku, przeczytalam i teraz chce jeszcze ostatni raz glos zabrac i wszystko podsumowac. [SIZE="3"]Irmo[/SIZE], nie do mnie nalezalo podpisywanie umowy adopcyjnej w twoim imieniu. Pies byl twoj i twoim obwowiazkiem bylo, przed wydaniem Perra ta umowe zawrzec z nowymi wlascicielami, trzeba bylo ja dac temu panu, ktory od ciebie Perra zabral, aby on ja podpisal w imieniu nowych wlascicieli, lub aby nowi wlasciciele po podpisaniu tobie ja wyslali. Gdybys to zrobila, nie byloby teraz tej "wspanialej" dyskusji. Ja jedynie domek znalazlam, skontrolowalam przedtem, nawet dostalas zdjecia domku, nim tam Perro pojechal. A to, ze nowy wlasciciel dostal nawrot raka i nie mogl dluzej psa trzymac, to jest przykre dla nich bardzo. Oni sie Perrem bardzo zajeli, pokochali i dla nich bylo bardzo ciezko Perra oddac. I Perro, jak pisalam na poczatku o jego adopcji,, byl na poczatku nielatwy, jego milosc byla tak bezgraniczna, ze ci ludzie oka w nocy nie zmruzyli, gdyz on ciagle chcial byc przytulany. Przychodzila do nich do domu prywatna behawiorystka, aby go szkolic, o wszystkim wiedzialas, gdyz pisalam na watku i tobie opowiadalam. Szukali dla niego najlepszego domku i znalezli. Perro ma bardzo dobrze, gdybys dopilnowala podpisania umowy , nie byloby problemow z danymi nowych wlascicieli. Sama jestes sobie winna, ale latwo na mnie wine zrzucic. I te wszystkie wyrazy wspolczucia dla Irmy, to groteska. Pies ma dobrze, ma dobry domek, czy nie o to chodzilo. Kontakt podany do adwokatki, ktora wszystkim sie ma zajac, lacznie z odwiedzinami Irmy w domu Perra. [SIZE="3"]Do Dorothy[/SIZE]- widze, ze chetnie zabierasz glos w nagonkach na mnie, chcialabym ci przypomniec o dobku z Wegrowa. Obiecalas juz w styczniu, ze go zabierzesz, niby kontaktowalas sie z Simona z Dobermanhilfe, . Namiary mialas wszystkie podane, dobek czekal od stycznia, abys go zabrala. Wielokrotnie kontaktowalas sie w tej sprawie z Tanitka, na temat terminu wyjazdu. I co? I nic. Gdybym ja sie za to nie zabralaa, dobek by chyba nastepnych pare lat, jeszcze w schronie czekal, na zabranie go przez ciebie. To dzieki mnie dobek ma domek, mimo, zes ty obiecywala go zabrac, zdjecia z nowego domku sa wklejone na watku. Wszedzie pisalas, ze chcesz pomoc finansowo, ale gdy ci zaroponowalam, abys choc jedna surowice wyslala, to napisalas, ze nie masz na to pieniedzy,gdyz jedno opakowanie ca. 35,-€ kosztuje. A ja potrafilam 34,5 opakowania zalatwic i wyslac ( czesc byla zesponsorowana) do Wielunia, Radomia, Mielca i Ostrowia . I wiele psom sie zycie uratowalo i zyja. Ale tego widocznie nikt nie bierze pod uwage. Tak samo [SIZE="3"]Msand[/SIZE], gdy na swieta Bozego Narodzenia wyjezdzalam, dalam ci rowniez namiary na Simone, aby zalatwic innym dobkom min. Sancie wyjazd. I co ? I nic nie zalatwilas. Santa w ciaze w schronisku zaszla, ja stawalam na glowie, aby jej maluszkom zycie uratowac i ja tu przywiezc, dzieci urodzila, wychowuje, jak na jej watku Roma pisze, ktora ja tam odwiedza, ma sie dobrze. Ale ty nie masz nic lepszego do pisania, iz twoje zaufanie stracilam, trzeba bylo samemu cos zrobic, szansa byla, czemu tego nie zrobilas? [SIZE="3"]Do Saski[/SIZE] poniewaz masz tyle watpliwosci co do moich adopcji i wszystko uklada ci sie w jakas paranoidalna calosc, proponuje sie przekonac i wsadzic tylek do autobusu ( kursuja codzienne) i tu przyjechac, aby sie przekonac,, gdzie Gardek jest i jak mu sie powodzi, w przeciwnym wypadku niedlugo bedziesz pisac, ze go na smalec przerobilam. [SIZE="3"]Zaba[/SIZE], juz ci na priwa napisalam,, teraz wracajac do twojego pytania, gdzie sie podzialy polskie pieski. Proponuje wejsc na te watki o psach, ktorym ja domki znalazlam. O wszystkich pisalam, na bardzo wielu sa zdjecia z nowych domkow, ostatnio wkleilam zdjecia Kremowki z Mielca, Bezy i dobka z Wegrowa, Igy z Kielc ( jeszcze na tymczasowce), sa zdjecia Maskotki, starego jamnika z Mielca, Klary, i wielu innych. Jak rowniez wiadomosci o tych psach. Nie wyladowaly w zadnych laboratoriach i schroniskach niemieckich, jak uwaza Saskia. Mam do nich staly kontakt. [SIZE="3"]Do Arki[/SIZE] moje umowy adopcyjne sa osobiscie podpisywane przez wlascicieli, i dla wyjasnienia zaczynajacego sie znowu smrodu Ekardas. Tak, te wszystkie ostatnio przeze mnie wyadoptowane pieski maja mnie w umowie, jako wlasciciela, z tego bardzo prostego powodu, abym ja miala te dane tych nowych wlascicieli, i aby umowa adopcyjna dawala mi mozliwosc skontrolowania, lub zaciagniecia wiadomosci o psach. I aby nie wyszla np. taka sytuacja, jak z Perrem, gdzie zadna umowa adopcyjna nie byla przez Irme spisana, i teraz nowa pani Perra nie chce mi ( jedynie Irmie ,przez adwokata) swojego adresu dac. Wracajac do tematu innych pieskow. Czy ktokolwiek z was zdaje sobie sprawe, ile czasu, energii, kosztow, ludzkiego wysilku zajmuje znalezienie dobrych domkow, sprawdzenie ich, zalatwianie transportow. Ansie i Sebastian, ktorzy ostanio pieski przywiezli, byli 36 godzin w drodze bez spania, bylam z nimi w ciaglym kontakcie, wyszlo w drodze bardzo wiele problemow, musialam wszystko stad koordynowac, trzy noce nie spalam, ludzie po pieski do mnie przyjechali z roznych czesci Niemiec, jedna para przyjechala po dwa pieski z Hamburga, jechali 800 km w jedna strone, czy Ansie i Sebastianowi nie naleza sie jakies slowa uznania. Wyglada na to, ze nikomu z nas. Bo my pieski chyba na mieso lub smalec przywiezlismy. Nie chce wspominac o tych transportach z darami, ktore dzieki mnie do roznych schronisk pojechaly. Gliwice, Wielun, Ruda Sl, o wyslanych darach do Mielca, Sycyna. O przywiezionych przeze mnie darach do Gdyni i Lodzi. Euredyka, umowa o Maskotke jest zawarta miedzy schroniskiem i nowym wlascicielem. prosilam juz Marke, aby ta umowe znalazla i na forum przedstawila. Dzieki Wam wszystkim za takie podsumowanie mojej pomocy, dzieki Wam i waszym dyskusjom, nie wydano mi sun szczennych i szczeniakow z Sosnowca. Chcialam je nie do Niemiec zabrac, tylko na moje rancho, aby matki i dzieci mogly przezyc, jechalam 700 km po nie, na darmo, -uspiono maluchy. A teraz ja was podsumuje, jestescie pozbawione zdrowego rozsadku, fanatyczne, idziecie owczym pedem, gdy jedna cos napisze, wszystkie z was musza glos zabrac, nie znajac sprawy, tylko aby sie zaprezentowac w dyskusji pt: " Zniszczyc Pajunie". Dziwnym trafem te watki w krotkim czasie rosna do wielkosci mamutowych. Zaden watek o pomocy psom nie osiaga takiej wielkosci, jak te nagonki na mnie. Gdzies macie dobro zwierzat, jestescie w moich oczach ( oczywiscie nie wszystkie, jest jeszcze sporo zdrowo myslacych na dogo) tylko pseudo obroncami zwierzat. Ja bardzo zaluje, ze kiedys sie na dogo zameldowalam, nie zaluje niczego, czego zrobilam, pomagajac psom. Wiem, ze wiele psow dzieki mnie ma dobre domki. I moga zapomniec horror schroniskowy. Szkoda, ze inne juz tego szczescia nie beda mialy. Wiele, dzieki wyslanej przeze mnie surowicy, moze dalej zyc. Dziwne, ze jeszcze polne ( trujace kwiaty) do glosu nie doszly, ale na pewno dzis cos napisze. Ja prawie 20 lat psom pomagam, wyciagalam psy z Pererras hiszpanskich, z Turcji i innych krajow. Nigdy mnie nie spotkalo, cos takiego , jak od Was. Zalezalo mi na polskich psach, ale, jak widac, wam zalezy bardziej na tym, aby mnie zgnoic, zniszczyc, falszywie posadzac. Nie chce byc ordynarna, ale ja mam was wszystkich w glebokim powazaniu. Teraz sie ostatecznie wylogowuje, juz nigdy na dogo nie zagladne, nie odpowiadam na zadne priwy. Jesli ktos chce kontakt , moze pisac na moj adres mailowy [email]jamniczka@aol.com[/email]. Jesli bede chciala, to odpowiem. Zegnam [/B]
  22. [QUOTE] dlaczego pierwszy wlasciciel Perra w Niemczech nie wiedzial ze pies byl u Irmy, [/QUOTE] a skad pies byl odebrany przez pierwszego wlasciciela? wlasnie od Irmy:angryy: I ja niczego nie zaniedbalam, bylam posrednikiem, czyli kontakty nawiazalam miedzy nowym i starym wlascicielem. Moim bledem bylo jedynie, ze nie powiedzialam Irmie, ze pies ze wzgledow zdrowotnych ,zmienil wlasciciela, bylam przekonana, ze powiedzialam. Wiem, ze komus na pewno mowilam, jesli nie Irmie, to Ewce z Gliwic. I to bylo zaniedbanie z mojej strony, do niczego innego sie nie poczuwam. Dane adwokata podalam, prosze sie z nia kontaktowac.
  23. Poniewaz, jak twierdzisz informacje ze storny niemieckiej sa [QUOTE]dają dosyć, hmmmm dziwne lub niejasne, niespójne i nielogiczne wyjaśnienia [/QUOTE] ta pani Angie, bojac sie bardzo, ze bedziesz chciala Perra odebrac, ( ktorego ona bardzo kocha)a poza tym jeszcze jakas organizacja "Hundehilfe Burg-Dreileben" rowniez chciala tego psa, ( nie wiem, kto to jest) przekazala mi mailem, ze kontakty do niej beda jedynie za posrednictwem Kanzelarii Kanzlei Schindler und Krause,Feldstraße 8, in 16761 Henningsdorf. Ta pani adwokat Schindler , z ktora wczoraj jeszcze rozmawialam, bardzo chetnie bedzie posredniczyc w nawiazaniu kontaktu i Twoich odwiedzin u Perra, jak rowniez w spisaniu umowy adopcyjnej. Na priwa wysylam Ci jej numer telefonu, aby Twoja siostra lub inne osoby mogly sie z nia skontaktowac, i wszystkie niejasnosci wytlumaczyc.
  24. Dostalam dzis, oprocz bardzo dlugiej korespondencji i rozmowy z adwokatami tej pani z Berlina. [IMG]http://static.flickr.com/48/139183333_0838790c41.jpg[/IMG] [IMG]http://static.flickr.com/51/139183332_fe789f9a27.jpg[/IMG] Gorne zdjecie, napisano mi jest z przedwczoraj.
  25. [quote name='irma']Dorota ja Ciebie nie atakuję co najwyżej Ty się tak na wszelki wypadek bronisz nie prosiłam Cię również o telefony do pani Renkin - dzwoniłaś z własnej woli a Pani Renkin podała nazwisko nowej właścicielki i obiecała resztę danych tj adres - a jak poda adres to wtedy poprosze Ute o sprawdzenie domku - nie żartuj sobie z tym dzwonieniem o 22.00 może to i było późno jak na telefon do nieznajomych, ale skąd Ute miała wiedzieć że ten pan jest chory poza tym między nami psiarzami konwenanse się nie liczą gdy chodzi o psa i nie w tym rzecz, że Ute zadzwoniła ok. 22.00 ale w tym, że Perro zmienił dom a ja nic o tym nie wiedziłam i nie tylko ja a ostatnio kilkakrotnie pytałam co u Perraszka słychać a ty nic nie napisałaś nie mam zamiaru nikogo atakowac i nie proszę Cie o żadną pomoc - chcę odnaleźć psa i sprawdzić jaki ma dom - i nie zdjęcia i informacje mnie interesuja ale odwiedziny w tym domu a skoro sama napisałaś, że nowi właściciele nie mają nic przeciw wizycie to nie będa mieli nic przeciw podani dokładnego adresu[/QUOTE] Hanno, ja sie przede wszytkim nie bronie, tylko zadalas wyjasnien, to je napisalam. Te wyjasnienia moglam uzyskac tylko po przeprowadzeniu rozmowy z p. Renkin, a jesli p. Renkin Ci juz podala nazwisko nowej wlascicielki i obiecala reszte danych tj. adres ( jak piszesz) to nie moge zrozumiec, o co Ci w tym wypadku chodzi. I dlaczego piszesz takie niezrozumiale dla mnie rzeczy jak np. [QUOTE]więc myślę, że pajunia powinna sprawdzić co się z psem dzieje i nam napisac [/QUOTE] Przeciez teraz znowu piszesz, ze po dostaniu obiecanego adresu, Uta domek sprawdzi, to o co Ci wlasciwie chodzi? Poza tym raz sie pytalas, co u Perraszka, powiedzialam, ze nie wiem, ale zadzwonie. Moja wina, nie zadzwonilam, gdyz mialam wiele innych problemow i mi wylecialo z glowy. Ale czy to jest powod, aby w taki sposob pisac. Widocznie sie z Toba juz skontaktowano, skoro te dane masz, a reszte obiecano ( adres),ja nie dostalam jeszcze zadnej wiadomosci i Perro na pewno sie ucieszy, gdy go odwiedzisz. A ja w dalszym ciagu uwazasz, ze telefonowanie do obcych ludzi o 22 w nocy nie jest konieczne , takie telefonaty mozna rowniez o innych porach przeprowadzac, moze wtedy wyrwana ze snu p. Renkin nie poplatala by informacji, lub moze Twoja kolezanka, by nie podala przekreconych informacji.
×
×
  • Create New...