-
Posts
1028 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Formica
-
SzP - Aris, owczarek szkocki.Adopcja-klapa.Potrzeba domu tymcz. MA DOM
Formica replied to halbina's topic in Już w nowym domu
Podbijam. Sprawa poważna, zaraz wyjeżdżamy. -
Dobrnęłaś do komputera, więc tragedii nie ma ;)
-
Badanie krwi potwierdziło, że sunia jest okazem zdrowia. Czy jest na forum ktoś z Opola, kto mógłby pojechać na wizytę przedadopcyjną do tej Pani spod Opola??
-
Samochodu nie rozniosła i była grzeczniutka. Co prawda miała chyba chętkę przesiąść się na miejsce koło kierowcy, ale nie było takiej opcji ;)
-
Udało się! Luna, co prawda początkowo zesztywniała cała i nawet jedzonko nie zachęciło jej do wskoczenia do bagażnika. Chcąc, nie chcąc, musiałam wtaszczyć psa tam sama ( żebra można policzyć, ale swoje to ona waży ;)). Zesztywniała podczas podnoszenia, ale nie warknęła, ani się nie wyrywała. Podczas podróży się trochę pokręciła, zaskoczona, ale bez większych ekscesów. W lecznicy była bardzo grzeczna, dostała na wszelki wypadek kaganiec na ryjok (bez problemów dała sobie nałożyć), szef wrzucił ją na stół i nim się zorientowałyśmy pobrał krew. Lunkę trzymałam, ale wcale się nie wyrywała, ani w żaden inny sposób nie pokazywała, że jej się coś nie podoba. A potem na koniec sama elegancko wskoczyła do autka :p Oczka ma trochę zaczerwienione, oskrzela czyste, cieczka jest, ale chyba ma się ku końcowi bardziej nić początkowi, uszka brudne, nie zapalone, ząbki piękne czyściutkie. Okaz zdrowia, tylko trza podtuczyć.
-
Bąbelek znalazł domek swoich marzeń.Zostanie zabrzaninem :-)
Formica replied to halbina's topic in Już w nowym domu
Bąbel, hop! po nowy dom, słodziaku :) -
Proszę trzymać kciuki, coby sucz dała się wsadzić do autka :) Wczoraj miałam parę "bardzo ciekawych" telefonów w jej sprawię, ale najbardziej rozwalił mnie ten, w którym Pani się bardzo ucieszyła, że Luna ma właśnie cieczkę, bo by jej to na rękę bardzo było... Edit: Nie, nie zawożę suczy na krycie, tylko do lecznicy na badania :evil_lol:
-
Boru, czy ja się źle wypowiadam, jakoś niejasno. Suka nie głoduje, będzie karmiona przeze mnie. Tak jak dziś, mogę dojeżdżać rano i wieczorem do niej bez problemu. Gosia, w takim razie jutro rano też do niej pojadę. Możliwe, że Cię źle zrozumiałam, myślałam, że rano chcesz do niej iść. Ale nie ma problemu , tylko rano muszę podjechać do Ciebie po to żarcie dla niej. A potem wezmę ją do lecznicy.
-
Przyszedł Mikołaj i zabrał Misię do domku stałego:)
Formica replied to Gosiara's topic in Już w nowym domu
I ma efekty, bo ludziska zaczęły się już pytać o psiury :) W czwartek jadę z Gosią do stajni, mozę uda się już wtedy wziąśc jednego malucha do nowego domku. -
Bez paniki. Psiunia już zjadła kolację. Gosiu następnym razem, zanim poruszysz forum napisz lub zadzwoń do mnie, a nie równocześnie pisz na forum i do mnie. Sama widzisz, że niepotrzebnie ludziska się teraz zmartwili, wystarczył esemes i sprawa załatwiona. Byłam rano u suni, zabrałam ją na spacer. Całkiem ładnie chodzi na smyczy, ale terenu była niepewna. Widziałyśmy jednego kota i trochę się spięła i uważnie śledziła jego ruch z daleka, ale kocik zaraz czmychnął za płot i tyle z konfrontacji. Co do piesków, gdy podchodziliśmy do płotów to raczej merdała ogonem i nie wykazywała żadnej agresji. Losem suni zainteresowała się także bardzo właścicielka miotowego brata Luny. Sama ma hodowlę i jest przerażona tym, co się z Luną stało. Wiedzą o obowiązku sterylizacji i się do niej przychylają. Szukają domu stałego, a sami kombinują jakby ją wziąśc na tymczas. Tylko, że są z Lublina i tu tkwi problem. Jutro Lunę zabieram do autka i do lecznicy na badanie krwi i ogólny przegląd. Dam znać, co i jak.
-
Przyszedł Mikołaj i zabrał Misię do domku stałego:)
Formica replied to Gosiara's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam z Gosią, ogłosimy je na allegro i na stronce fundacyjnej (Halbina na tekścik liczę). Postaram się jakoś zorganizować i może w czwartek rano bym podjechała do tej stajni, porobić kolejne fotki, pooglądać i odrobaczyć ewentualnie. -
Rybko, gdzie ta Pani pisała?? może to ta sama Pani (spod Opola), która do mnie dzwoniła. Jeżeli tak, to jestem w trakcie organizowania wizyty przedadopcyjnej, bo jak na razie ten domek jest faworytem. Zdjątka z dzisiejszej sesji: [IMG]http://upload.miau.pl/3/146812.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/3/146814.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/3/146816.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/3/146818.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/3/146820.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/3/146822.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/3/146826.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/3/146828.jpg[/IMG]
-
Spoko, spoko, zdziwiłam się tylko. Byłyśmy rano z Anią_W u suni. Boru, aż mi wstyd, ale ostatnio tak się samą suką zafrasowałam, że w ogóle nie pomyślałam zerknąć ze tę budę i w ogóle :oops:. Uprzątnęłyśmy budę (tona piasku), dostała nową puchatą kołderkę, z tyłu wyciągnęłyśmy te popalone puchy, szkło i jakieś dziwactwa. Ogólnie z tego wyszły dwa worki na śmieci. Sunia dostała jeść, pobiegała, po pewnym czasie dała sobie założyć obrożę. Rzeczywiście jest cieczkowa. W środę rano pojadę po nią i przywiozę do lecznicy. Tutaj szef pomoże mi od niej pobrać krew i dostanie leki, bo sama z takim żywiołem nie dam rady, a poza tym do końca nie jestem pewna jej reakcji. Luna dostała biegunki i ma zapalenie uszu i spojówek. Rozmawiałyśmy z sąsiadami, którzy mają pięciomiesięcznego ONka. Podobno Luna na niego warczy przez płot i nie wygląda na przyjacielsko nastawioną. Chciałam zrobić konfrontację Luny z innymi psami na spacerze, ale w przypadku cieczki to odpada. Co do adopcji zgłosiły się trzy osoby. Jedna chciała ją do kojca, druga ma inną sukę amstafa i ta pani z spod Opola, która chce Lunę zsocjalizować, ale ma dwa koty i żadnego obeznania z rasą. Mam straszne obawy z wyadoptowaniem Luny do nowego domu osobie bez doświadczenia z tego typu rasą, bez pobytu jej w jakimś domu tymczasowym, gdzie byłaby pod opieką osoby, która wie jak w pewnych sytuacjach się zachować i byłaby w stanie ocenić pod kątem behawioralnym tę sukę. Cieczka nie cieczka, postaram się ją mimo wszystko gdzieś jutro zabrać na krótki spacer, chociaż tyle mogę zrobić. Nie chcę wyadoptować jej na łapu-capu, żeby później nie doszło do jakiś problemów, a końcem końców Luna na tym ucierpi. Sunia ewidentnie domaga się swojego, nie agresją, ale natarczywością. Nie znamy jej charakteru i tego, jak daleko może się posunąć. Biorąc pod uwagę jak była traktowana do tej pory i to, że CC źle prowadzone mogą sprawiać problemy, musimy liczyć się ze wszystkim. Prawdę mówiąc trochę mnie zmroziła wiadomość, że Gosia poszła do Luny z córką, sama bym nie zaryzykowała. Prosiłam Furciaczka o poradę, czym powinniśmy się kierować przy wyborze domu dla Luny, bo ma o wiele więcej doświadczenia z tą rasą niż ja, i oto odpowiedź jaką dostałam: [quote]Po pierwsze doświadczenie w posiadaniu psa o trudniejszym charakterku, CC nie nadają się raczej dla laików i początkujących właścicieli. To psy uparte, strasznie inteligentne, z natury nieufne wobec obcych, źle prowadzone mogą stać się agresywne. Pomimo tego, że to psy rodzinne, emocjonalnie bardzo związane z właścicielem trzeba być konsekwentnym, cierpliwym i stanowczym... jeśli CC zobaczy, że ma nad właścicielem przewagę może się to skończyć terroryzowaniem rodziny. I musisz uprzedzić przyszłych właścicieli, że Cc będzie wszędzie za nimi człapal...nawet do WC będzie starał się wcisnąć. Na dłuższą metę jest to dość męczące biorąc pod uwagę ilość śliny zostawianej na ubraniach itp :smile: Uprzedź też, że najprawdopodobniej będzie trzeba psiaka nauczyć spokojnego witania.(...)Opanowanie tych ataków radości jest szczególnie ważne w przypadku dzieci, pies niechcący może zrobić krzywdę. Naprawdę nie polecałabym tego psa komuś bez doświadczenia, naturalnie zdarzają się osobniki łatwe w prowadzeniu, ale na to bym nie liczyła ;-) Wymagają też dość sporo ruchu jak na molosy, nie są tak energiczne jak np ONki itp, nie muszą szaleńczo biegać przez kilka godzin, ale codzienny pożądny spacer musi być:p CC nie lubią być za długo same w domu...ale myślę, że Luna jest przyzwyczajona do samotności i tych 8-9 godzin wytrzyma. [/quote] Takiego domku szukamy! Szukamy też kogoś kto do czasu znalezienia czegoś odpowiedniego, byłby w stanie wziąć Lunę na tymczas. Byłabym wdzięczna za porozgłaszanie Luny jeszcze na innych portalach. Pozdrawiam, formica
-
Witajcie. Dopiero teraz udało mi się siąść do kompa, bo weekend miała nietypowo beznetowy. Rozmawiałam dziś z Gosią, nic nie mówiła o cieczce, więc się nieco zdziwiłam. Szkoda, bo chciałam wziąć we wtorek Lunę na spacer z moimi suczami, ale w tym wypadku to chyba odpada. Jutro pojadę znowu do Luny zawiozę nowy koc i trochę tam posprzątam. Mam też dla niej kolejny worek karmy. Pozdrawiam, formica
-
[B]NadziejoA[/B] - nie wiem, ale ja mam mieszane uczucia, co do powierzania psa firmie. Jako weterynarz często jeżdżę po różnych firmach w ramach szczepień psów i widzę, jak są traktowane psy stróżujące. Oczywiście nie wszędzie jest źle. Psy zwykle mają zapewnione podstawowe warunki, jedzenie, wodę, dach nad głową, coroczne szczepienie na wściekliznę, czasami nawet na choroby zakaźne. Ale wystarczy, że taki pies zachoruje, złamie łapę lub po prostu się zestarzeje - wtedy firmie niestety najczęściej przestaje się opłacać utrzymywanie go. Luna mieszka w kojcu, nie wiem na ile jest w stanie się przyzwyczaić do zamieszkania w mieszkaniu, ale zwykle mieszkania są znacznie większe od kojców, więc chyba kwestia ograniczenia ruchu nie wchodzi tu w rachubę. A problem ten zniknie całkowicie, o ile właściciel zapewni jej odpowiednią dawkę ruchu na aktywnych spacerach. Pani, która się nią zainteresowała mieszka w domu wielorodzinnym (jest tam pare mieszkań), otoczonym dużym ogrodem. Jest świadoma tego, że sunia nigdy nie mieszkała na stałe w domu z rodziną, rozmawiała z sąsiadami (którzy mają ONka ze schroniska) i uzgodnili, że w razie czego, można by wybudować Lunie kojec 3x4m w ogrodzie, ale chciałaby tego uniknąć i spróbować nauczyć Lunę wspólnego, mieszkaniowego życia. Luna jak na razie ma zapewnione wyżywienie i dach nad głową, szukam tymczasu, gdzie ktoś mógłby poświęcić jej trochę czasu i sprawdzić, czy sunia nie będzie miała problemów z dostosowaniem się do warunków mieszkalnych lub domowych, dlatego do opcji hoteliku także podchodzę jak "pies do jeża" i traktuję ją jako ostateczność.
-
I nie jestem pewna czy zamieszkanie w mieszkaniu byłoby najlepszym dla niej rozwiązaniem :roll: Z tego co mi właściciel przekazał, suka nie wykazywała agresji w stosunku do innych zwierząt, z shih tzukiem (psem córki, która z nim mieszka) się bawi, a koty sąsiadów goniła, ale ewidentnie nie w celach komsumpcyjnych.
-
Był już pierwszy telefon w sprawie suni. Pewna Pani jest nią bardzo zainteresowana. Pani jest spod Opola, mieszka w 60 metrowym mieszkaniu i mogłaby poświęcić suni dużo czasu, ma doświadczenie z dużymi psami. Jeden szkopuł w tym, że ma dwa kotki, a nie wiem jak Luna na kotki zareaguje.
-
Rozmawiałam właśnie z Anią, idąc za głosem serca zastanawiała się nad wzięciem na tymczas suni, ale przedyskutowałyśmy sprawę i doszłyśmy do wniosku, że nie jest to dobry pomysł. Więc wciąż szukamy domku tymczasowego. Istnieje opcja hotelowania suni w Opolu, ale nie wiem czy to najlepsze dla niej rozwiązanie. Na razie będzie miała zapewnione codzienne dostawy jedzenia. Zrobiłam już allegro ( Halbinko :modla: dzięki za tekst) => [URL="http://www.allegro.pl/item477575276_szp_3letnia_luna_cane_corso_podaruj_jej_dom.html"]SzP - 3letnia Luna, Cane Corso, podaruj jej dom! (477575276) - Aukcje internetowe Allegro[/URL]
-
Bąbelek znalazł domek swoich marzeń.Zostanie zabrzaninem :-)
Formica replied to halbina's topic in Już w nowym domu
Widziałam Bąbla wczoraj i szczenior z niego przesympatyczny. Ciekawe ile wytrzymają halbinowe kable internetowe :razz: -
Ania trochę się obawia, bo łikend łikendem wtedy będzie w domu, ale potem musiałaby zostawić susze same na osiem godzin razem, a nie ma najmniejszej możliwości ewentualnej izolacji, więc sprawa tymczasu jest wciąż otwarta. Co do hodowcy. Sunia pochodzi z tej hodowli -> [url]http://www.canecorso.pl[/url] Hodowca został powiadomiony i przyjął do wiadomości. W trakcie poszukiwań hodowcy trafiłyśmy na właścicielkę miotowego brata Luny. Przejęła się bardzo jej losem, prosiła o zdjęcia i zobaczymy, co z tego wyniknie.
-
Poproszę Anię_W to się wypowie, bo to ona zajęła się "rodowodową" częścią sprawy. Poza tym może weźmie ją na tymczas, podjedziemy tam z Anią i jej suczką, zobaczyć jak się dogadają, jeśli nie będzie problemów, to sunia być może trafi do Aai na tymczas.
-
Byłoby super. Będę trzymać kciuki, sunia jest przekochana i zasługuje na dobry dom. Acha, zapomniałam napisać, od małego była trzymana na podwórku, przyzwyczajona do mieszkania w budzie, sporadycznie przebywała w domu, ale Pan twierdzi, że jak była w domu nie brudziła i nie rozrabiała. Jednak jeśli miałaby trafić do mieszkania lub domu, pewnie będzie wymagała trochę czasu by się dostosować do nowych warunków.
-
[IMG]http://upload.miau.pl/3/146125.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/3/146129.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/3/146131.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/3/146133.jpg[/IMG]
-
Wizyta się opóźniła, ale doszła do skutku. Na temat ludzi i ich postępowania nie będę nic mówić, bo mi się trochę nóż w kieszeni otwiera, a musimy się skupić na dobru psa. Ważne, że Pan podpisał umowę zrzeknięcia się i chce współpracować, przy wyadoptowaniu psa. Suka Cane Corso, rodowodowa, 3 letnia (13.08.2005r), Luna. Psina jest cudowna, przymila się i tuli, bardzo kontaktowa. MIała kontakt z dziećmi i innymi psami, nigdy nie wykazywała żadnej agresji. Dziewczyny już namierzają hodowcę, chcemy go powiadomić o sytuacji. Obraca się w kręgu miłośników Cane Corso, może także znajdzie jakieś rozwiązanie dla małej. [IMG]http://upload.miau.pl/3/146115.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/3/146117.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/3/146119.jpg[/IMG] [IMG]http://upload.miau.pl/3/146123.jpg[/IMG]